victor
Użytkownik-
Posts
712 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by victor
-
Chłopie to jest MilSim! A na MilSimie jak w życiu - nie ma drugiej szansy... Za to jest 100 x większa adrenalina i przyjemność z zabawy :uśmiech:
-
Jak dla mnie to niewiele dalej ;-) A tak serio to hm no zapowiada się super - łamię się... Czekam w takim razie na info o której dokładnie jest początek i koniec imprezy (i już nie zaśmiecam wątku) :uśmiech:
-
Super trailer - to nowa jakość w imprezach w Polsce :uśmiech: Chętnie bym się wybrał (mam akurat wolny weekend) ale zniechęca mnie ten drugi kraniec polski...
-
faktycznie - całe podsumowanie w wątku allied poszło w kosmos. Widocznie wszytskie negatywne uwagi uznali za niekonstruktywną krytykę ;-) Tematy w których potencjalnie mogłyby się pojawić głosy krytyki przezornie zamknęli - piszcie na maila. Jednym słowem uznali, że sprawie trzeba łeb ukręcić. Podsumowując Tinky-Winki honorowym członkiem Berget Crew.
-
Pozazdrościć im dobrego samopoczucia :???: No ale przy takich założeniach: action/missons na ostatnim miejscu... Z tego wynika, że przyjechałem tam: 1) napić się (wody oczywiście) 2) skorzystać z toy-toya (ciekawe co na ten punkt mają powiedzieć gracze po sowieckiej stronie :wink: ) 3) najeść 4) wyspać 5) i na końcu ewentualnie zagrać :???: DRAMAT :wink:
-
Ale po co ich do tego zmuszać? Jak nie chcą to nie biorą udziału w zabawie. Z uporem godnym lepszej sprawy będę jednak obstawał przy tym, że to czy mam do respa 15 metrów czy 2 km wpływa na sposób gospodarowania życiem ;-) Żeby zaskoczyć przeciwnika? ;-) A tak na marginesie ten patrol to był jedyny fragment gry jaki dobrze wspominam ;-) No ale realia były takie, że MP przyjechało razem z nami (organizatorzy nie wymagali aby przyjechało wcześniej). Od organizatorów nie można było uzyskać informacji gdzie mamy się udać i to było jeszcze przed rozpoczęciem gry... Nie można obciążać sztabu rzeczami sprzed rozpoczęcia gry. Natomiast faktycznie można było wyznaczyć miejsce gdzie przybyły/rozproszone oddziały mogły się gromadzić w celu otrzymania stosownych przydziałów :uśmiech: Ale nie sugerowałem się napisem milsim tylko lekturą zasad jakie MIAŁY obowiązywać...
-
Stary no sory ale wiedzę na temat zlotu zazwyczaj się czerpie z tego co piszą organizatorzy, a nie POTENCJALNI uczestnicy na forum. To, że ktoś nie zamierzał walczyć 24h na dobę jak dla mnie nie wykluczało milsimowego charakteru zabawy - prawdziwe wojsko też śpi i odpowczywa... Tak ale z tego co było zapowiadane respy miały być w bazie lub checkpoincie (dodatkowy czas na dojście itd). W praktyce respy były wszędzie gdzie zgromadziło się kilka osób. Przez to nikt nie szanował życia, bo zaraz obok można się było zrespawnować. Przyjeżdżam z przydziałem do 3 plutonu kompani Echo (zmechanizowana). Odnajduję pod długich poszukiwaniach zastępce szefa tej kompanii (dowódca nie raczył przyjechać w terminie na zlot). Dowiaduje się że w 3 plutonie miało być 35 osób a przyjechało tylko 7 Polaków, w związku z czym nasz pluton uległ rozwiązaniu i mamy sobie sami poszukać przydziału. Po wyrażeniu naszego niezadowolenia zostaje nam obiecane że ów 2-in command porozmawia z Majorem w sprawie nowego dla nas przydziału. Mamy czekać na dlasze info. Czekamy pod bronią w oporządzeniu do 3 rano - potem idziemy spać. Rano dowiadujemy się ze nikt o nas Majorowi nie mówił. Wtedy się samoorganizujemy - ale i tak jesteśmy pół dnia zlotu w plecy. I jak tu się nie wkurzać? Pozdrawiam Victor
-
;-)
-
Nie będę bo po pierwsze to nie moja sprawa, a po drugie może mieć tysiąc powodów żeby tak właśnie płynąć - może mu się kajak zepsuł, a może trenuje do jakiś specyficznych zawodów. Nie wiem, może Cię to dziwi ale jakoś nie odczuwam potrzeby mieszania się w sprawy innych (przynajmniej dopóki mnie osobiście nie dotyczą) i wskazywania im mniej lub bardziej domniemanych błędów które popełniają... Pewnie dlatego, że bardzo działają mi na nerwy ludzie którzy w ten sposób postępują.
-
To była porównanie. Nie chodziło o to, czy wolno czy nie, bo przecież ani jedno ani drugie nie jest zabronione, tylko o to, jak to wygląda. Takie ciężkie do pojęcia? :wink: Jak nie rozumiesz nawet topornych aluzji napiszę wprost: a co Ci do tego na co ktoś wydaje swoje własne pieniądze, jak spędza wolny czas albo jak w Twoim przykładzie wygląda jego ogródek? Rozumiem, że Twoim zdaniem jak ktoś kiepsko jeździ na rowerze to w ogóle nie powinien tego robić nawet dla przyjemności, no bo jak to wygląda. :poddanie: ŻAŁOSNE :wink:
-
A nie wolno mi w ogródku mieć koparki? Co Ci to przeszkadza? Nie za bardzo rozumiem...
-
W akcji ich faktycznie nie miałem przyjemności zobaczyć. Informację na ten temat czerpię na podstawie rozmów z Fencem i innymi graczami grającymi po stronie Sowieckiej. Mówili, że były wykorzystywane jako ruchome zasłony, na moje pytanie czy strzelały - wszyscy zaprzeczali. Na filmiku z Bergetu 4 był czołg który strzelał z działa - ale to był zupełnie inny pojazd niż na Bergecie 5... :uśmiech:
-
Te pojazdy obudowane kartonem to nierozpoznany preze mnie model czołgu i Shilka. Nie strzelały niestety, więc pełniły rolę ruchomych osłon dla piechoty (przynajmniej z tego co opowiadał Fence, ja je zobaczyłem dopiero po grze...). Na mnie największe wrażenie zrobiły ciężarówki używane przez E-company (czyli tą w której teoretycznie byliśmy...). Reszta to badziew który tylko psuł klimat, pasowałby do postapokaliptycznego larpa, ale nie na taką grę...
-
A precyzyując Tinki-Winki ;-) Nasze niezadowolenie wypływa głównie z tego, że jechaliśmy tam na MILSIM, a otrzymaliśmy zwykłą strzelankę jebnakę tylko że na 1200 osób. Gdybym jechał z nastawieniem na strzelankę, być może byłbym nawet zadowolony. A w Bornym był organizowany MilSim, bo nie wynikało to z zapowiedzi???
-
Chodzi o to, że w drugi dzień zlotu Spof (=główny organizator Zlotu) przyjechał do obozu aliantów w asyście policji, gdyż jak nam wyjaśnił, doszły go słuchy, że grożono mu pobiciem za odwołanie z funkcji głównodowodzących wojskami aliantów majora Rock'a Spencera i obawia się o swoje bezpieczeństwo... :poddanie:
-
Nas spotkało coś jeszcze ciekawszego - kierowca ciężarówki w połowie drogi oświadczył, że dalej mamy iść na piechotę bo on już jest zmęczony jeżdżeniem. Potem po 15 min przerwy się rozmyślił, ale wtedy był już koniec gry :wink: Co do systemu respawnów to był faktycznie całkowicie chybiony. Po pierwsze nie wiadomo było gdzie były te respawny. Po drugie 30 min do respa na grę typu milsim to troszkę mało moim zdaniem. Po trzecie wprowadzenie specjalnych zasad respów i opatrywania się (SF mogli się sami leczyć - chore!) dla SF wprowadziło dodatkowe zamieszanie i doprowadziło do pojawienia się oskarżeń o oszustawa - nikt pozostałym graczom nie raczył powiedzieć o tych specjalnych zasadach respów dla SF :wink:
-
Zlot do dupy. Już od momentu przyjazdu włączyła mi się lampka ostrzegawcza - brak zapowiadanych kontroli mocy replik, pojemności magazynków, ilości posiadanych kulek. Zabrakło podkoszulków za które się płaciło przed zlotem. Opaska oznaczająca strony za którą zapłaciłem przed zlotem, a która na zdjęciu była wykonana z grubego, porządnego materiału i była szeroka na kilkanaście centymetrów okazała się kilkucentymetrowym skrawkiem cieniutkiego materiału (w warunkach bojowych musiałem ją nonstop poprawiać ponieważ kurczyła się do 1 cm). Główną troską organizatorów było za to żeby jak najwięcej osób zgłosiło się na beer party (płatne 150 SEK) - w tym celu krążyły grupy calkiem ładnych szwedzkich dziewcząt zaczepiające w tym celu uczestników i wciskające im bilety. Natomiast niemożliwym było uzyskanie od organizatorów informacji którą stronę po rejestracji mamy się udać lub co mamy ze sobą zrobić. Dowiadwywliśmy się od innych uczestników , którzy dowiedzieli się od innych uczestników. I tak funkcjonował cały ten zlot. Od innych uczestników można było się dowiedzieć np. gdzie są punkty respawn lub że 20 min temu baza została zbombardowana pociskiem nuklearnym. Rozumiem, że wojna to chaos, a w każdej armii panuje burdel, ale to praktycznie uniemożliwiało jakąkolwiek rozgrywkę. Najbardziej dawał w kość brak map - organizatorzy sporządzili jedną na całe siły aliantów. Zamieszczone przez nich mapy do wydrukowania przed zlotem były natomiast w takiej skali, że były na potrzeby gry praktycznie bezużyteczne. Tak jak ktoś wcześniej trafnie napisał zlot opierał się na tym, że zbierała się grupa uczestników która wymyślała sobie że np. zaatakuje obóz przeciwnika, urządzi zasadzkę, będzie pilnowała danej części obozu itd. W założeniach gra miała symulować działania wojenne z liną frontu itd. w praktyce wyszło capture the flag na 1200 osób... Jedyne co ratuje w moich oczach ten wyjazd (nie zlot broń Boże) to naprawdę fajni ludzie (po obydwu stronach) któych miałem możliwość poznać. Dzięki za wspólny wyjazd :uśmiech:
-
To organizatorzy grubo zapieprzyli sprawę... A tyle było czasu :wink: :wink: :wink:
-
W mordę ale pomór :cry:
-
A propos - czy ma ktoś namiary na miejsce imprezy w google earth?
-
Nam udało się zakupić buldogi z dodatkowymi plastikowymi osłonkami na okulary (powyżej na zdjęciu). Nie testowaliśmy tego jeszcze - zrobimy to pewnie po Tomaszowie pro futuro ;-) Jest to gruby plastik, ale niestety twardy -nieelastyczny, więc strzału z 1.000.000 fps nie wytrzyma. W każdym razie na pewno daje pewną osłonę. :uśmiech:
-
Nie widzę związku. Nawet jeżeli kradzież jest zjawiskiem masowym, to nie przestaje być kradzieżą.
-
Można teraz kupić CMBB i CMAKa za około 20 zł CMBB CMAK :uśmiech:
-
Może kogoś coś zainteresuje http://www.milsimlabs.com/
-
Do wyburzania miast dobrze się również nadaje niemiecka 150 mm infrantry gun :lol: Nota bene o miodności gry niech świadczy, że kiedyś grając po sieci z żywym przeciwnikiem chciałem wyburzyć dom za którym stał schowany SU-122 -jeden z pocisków przeleciał przez dom i rozwalił SU (jak się potem okazało po analizie powtórek) :uśmiech: