Z obserwacji tego, co widziałem na zachodnich forach sprawa przedstawia się tak:
Jedyne sensowne wyjście to wykupić i uporządkować jakiś pustostan albo poligon. Niestety specyfika naszego kraju jest taka, że są ludzie, których nawet solidny ceglany mur nie powstrzyma przed tym, żeby wejść i ukraść barierki w celu wymiany ich na tanie wino, albo powybijać szyby i połamać futryny "dla jaj".
Zatem "dream on". Chyba, że wybulimy dużą kasę na ochronę i znajdziemy drugie, bardziej opłacalne zastosowanie dla naszego terenu. Dla przykładu, londyńskie Elektrowerks to "na codzień" klub muzyczny dla fanów gotyku i industrialu, a u nas niekiepską kasę zarabiają na takich miejscówkach paintballowcy.
Niestety na miejscówki kalibru Edzell czy Strathmartine będziemy jeszcze bardzo długo czekać.