Churchill_MD
Użytkownik-
Posts
249 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Churchill_MD
-
Nikt nie widzial... Skoro proponowaleś zainteresowanym zapoznanie się z fachową literaturą, to zapraszam: Europejska Rada Resuscytacji
-
Sam kurs nie daje nic. Przepraszam, ale albo upraszczasz do absurdu, albo naprawdę... solisz, bez umiaru ;-) Jeśli uważasz, że po kursie osoba umie udzielać pierwszej pomocy i nie musi nic z tym robić to jesteś w błędzie. Chyba takiej śmialej opinii, nikt tu się nie waży wyrazić... i chyba nikt tak nie uczynil? Każdy z systemów jest dobry i ratujący życie!. Taa... n.p. szczególnie taki jak w Auschwitz, czyli: dobić. :wink: Teraz ja pojechalem po bandzie :strach: Rozumiem, że mialeś na myśli zasadę: "lepiej zrobić cokolwiek, niż nie robić nic"? Jak wcześniej napisal Foka: nie zawsze ją stosujemy, ale (dodam od siebie) zawsze w przypadku NZK. Zmienia się je aby dostosować się do światowych trendów. Czy jest na sali jakiś trendsetter (glupia nazwa)? Może nada jakiś trend światowy? :wink: Tu przecież nie chodzi o nadążanie, za jakimiś trendami, a o wdrażanie w praktykę najnowszych osiągnięć nauk podstawowych, medycyny i wyciąganie wniosków z analizy statystycznej różnic w wynikach osiągniętych przy zastosowaniu dotychczasowych sposobów postępowania i nowych metod. Rady resuscytacyjne nie tworzą jakichś trendów. One tworzą wytyczne i standardy postępowania (zazwyczaj w ścislej wspólpracy). Wiesz dlaczego zmieniono zalecenia odnośnie stosunku ilości uciśnięć do wdechów ratowniczych? Ano dlatego, żeby osoba ratująca wolniej się zmęczyła Hihi... To może w ogóle się nie zajmować ofiarą? Żeby się nie zmęczyć przypadkiem ;-) Foka Ci wyczerpująco odpowiedzial... jeśli chodzi o teoretyczną efektywność stary system wcale nie był gorszy A praktyczną efektywność? Bo teoretycznie, to ja szybciej stoję, niż Chuck Norris biegnie ;-). W praktyce jest inaczej. Standardy wlaśnie powstają po analizie teorii w praktyce. Jeśli teoria się nie sprawdza, to nie wchodzi do standardów. To, że zmieniono standardy (najczęściej) wlaśnie oznacza, że w praktyce nowy sposób postępowania jest lepszy od starego. To samo tyczy się 2 wdechów ratowniczych przed pierwszymi uciśnięciami, usunięto je tylko dlatego żeby łatwiej było zapamiętać schemat. Zwyczajnie ktoś mądry doszedł do wniosku, że lepiej wyrzucić elementy po to aby łatwiej było pamiętać schemat przebiegu pomocy przedmedycznej. Ale nie chcesz uprościć schematów postępowania do tylko jednej czynności - bo latwiej zapamiętać? A ja się nie zgodzę, że tworzący standardy wątpili w naszą inteligencję i zdolność zapamiętywania. Ja sądzę, że doszli do wniosku, że najważniejsze jest przywrócenie krążenia, a dopiero potem oddechu. Pomyśleli, że jest to na tyle ważne, że nawet nie chcieli, abyśmy marnowali kilkanaście sekund na wykonanie tych czynności. Jak sobie tak pomyśleli, to sprawdzili to w badaniach naukowych, próbach klinicznych, potem w zaawansowanej analizie statystycznej i na końcu zobaczyli, że mieli rację i dopiero wprowadzili do standardów. I zobaczyl Bóg, że bylo to dobre i w nagrodę odciążyl naszą pamięć ;-) Jeśli jesteś naprawdę zainteresowany polecam literaturę fachową i odbywanie kursów pod okiem RM. Przecież napisaleś, że kursy nic nie dają, a poza tym caly czas udowadniasz, że to co pisze literatura fachowa i uczą na kursach jest zle... Przypominam że ostatnie wytyczne pochodzą sprzed 4 lat A przypomnij z jakiego roku pochodzą wytyczne, które Ty tak usilnie promujesz? nadal upieram się przy twierdzeniu (popartym nie tylko swoim zdaniem), iż stare wytyczne są zabiegami ratującymi zdrowie i życie człowieka. Więc jeśli ktoś mi powie, że nie udzielił pomocy bo nie zna obecnych wytycznych - to go to nie usprawiedliwia. Oczywiście, że masz rację! Dla spokoju sumienia pisze, że gdy mamy taką możliwość to unikamy stosowania opaski uciskowej tylko proszę, nie piszcie, że nie można tego robić. Możesz przytoczyć punkt standardów postępowania w amputacji urazowej, który mówi o stosowaniu opaski uciskowej? Prośba wynika ze zwyklej zlośliwej ciekawości ;-)
-
a co jeszcze należy traktować jako wyznacznik? ze zwykłej, złośliwej ciekawości pytam ;-) ja powiem! i udowodnij mi, że nie mam racji... w razie czego: wiem, że to ja powieniem udowodnić, że mam rację, ale znów ze zwykłej złośliwej ciekawości chciałbym wiedzieć skąd czerpiesz takie przypuszczenia? proponuję zapoznać się z terminem: Evidence Based Medicine (o ile tego jeszcze nie uczyniłeś).
-
Nokia Maps. 10-15min... no dobra, spróbuję. Klapka była odsunięta.
-
PHTLS 68W Field Reference NIESPODZIANKA
-
Jeśli chodzi o minerałkę, to raczej odgazowaną na tyle i ile damy radę. Oczywiście chodzi o sytuacje awaryjne i zasadniczo, jako płyn do płukania jest dyskusyjny. Ja bym leciał na dyżur w każdym przypadku, kiedy miałbym wątpliwości. Zrobiłbym tak z ostrożności wynikającej z braku doświadczenia w urazach wywołanych chemikaliami. Możesz zapodać źródło? Z moich, nieco zapleśniałych ;-), informacji wynika, że jednak błysk światła może uszkodzić narząd wzroku.
-
Pozwolę sobie na wyjaśnienie dlaczego tak się dzieje. Każde uciśnięcie powoduje wypływ krwi z serca (skupimy się na jego lewej komorze, gdyż ona odgrywa tutaj najważniejszą rolę). Otóż z tej lewej komory krew wypływa do aorty. Na samiutkim jej początku odchodzą od niej tętnice wieńcowe, które zaopatrują serce w krew. Banalne stwierdzenie, ale ta krew niesie tlen i inne substance odżywcze dla serca. Z tego wynika, że serce pracując, zapewnia sobie (i nie tylko sobie) substancje do tego aby dalej pracować ;-). Jeżeli nie pracuje (czyli doszło do zatrzymania krążenia), to te substancje do niego nie docierają. Poprzez masaż (zewnętrzny lub wewnętrzny) powodujemy, że krew wydostaje się do aorty. Na samym początku aorty znajduje się także zastawka (aortalna), która zapewnia przepływ krwi tylko w jedną stronę - po prostu zamyka się, kiedy ciśnienie w aorcie przewyższa to w lewej komorze serca. Pojawia się bardzo ważne pojęcie ciśnienia (tętniczego). To właśnie to ciśnienie zapewnia przepływ krwi przez narządy. Istnieje jeszcze coś takiego, jak tzw. ciśnienie perfuzyjne, czyli ciśnienie, pod którym ta krew się przez dany organ przemieszcza. Z pewnym przybliżeniem, można powiedzieć, że jest to średnie ciśnienie tętnicze. W momencie jednokrotnego wyciśnięcia krwi do aorty rośnie w niej na chwilę ciśnienie. Jeżeli te uciśnięcia powtarzamy w tempie ok. 100/min, to za każdym kolejnym uciśnięciem wspomniane średnie ciśnienie tętnicze również rośnie (do pewnych granic oczywiście). Eksperymenty wykazały, że odpowiednie ciśnienie perfuzyjne (przy prawidłowo prowadzonej akcji resuscytacyjnej - chodzi o technikę i częstość ucisków) uzyskuje się dopiero właśnie po wykonaniu 10-15 uciśnięć. Przerwanie masażu po 15 uciśnięciach prowadzi do tego, że ledwo po uzyskaniu dobrej perfuzji, pozwalamy na spadek ciśnienia i za chwilę będziemy musieli je odbudowywać. Skutecznej perfuzji możemy wówczas spodziewać się jedynie przez kilka sekund w ciągu minuty. W momencie prowadzenia ciągłego masażu przez 30 cykli, uzyskujemy znacznie dłuższy czas skutecznej perfuzji. Fakt. Ale najlepiej, żeby ta wiedza też była obiektywne jak najlepsza ;-) Zawsze lepiej zrobić coś niż nic, bo jak to mówią: najgorsze już się stało i nie musimy się bać, że zrobimy komuś krzywdę większą niż się stała, ale przy tej okazji warto skorzystać z tego, co tysiące ratowników medycznych i naukowców na świecie testuje w codziennej praktyce i uznaje za najlepsze sposoby ratowania życia. Zresztą nie chodzi tu tylko o widzimisię ratowników - to wszystko najczęściej poparte jest dokładną analizą statystyczną wyników (tzw. Evidence Based Medicine - EBM).
-
A jakimi wytycznymi się kierujesz? I dlaczego? Jaką mają przewagę nad wytycznymi PRR? Powinieneś stosować się do tego co w tej chwili obowiązuje. Jeżeli potrzebujesz wyjaśnienia dlaczego, to daj znać - chętnie to zrobię ;-)
-
10min? hihi... Thor - przy najbliższej okazji dam Ci się wykazać ;-)
-
A w mojej nokii n95 8GB, gps nie chce znaleźć sygnalu w ogóle. Być może nie umiem go ustawić, ale wychodzę z zalożenia, że powinno to być proste i szybkie do zrobienia, a nie jest. Zatem uważam to za niepotrzebny gadżet. Uważam (jak wielu), że w tym zagadnieniu sens mają tylko dedykowane urządzenia. Oszczędzam energię komórki na ewentualną lączność awaryjną. (Wysiadlo mi w systemie polskie "l" - przepraszam).
-
Bardzo dziękuję za uznanie :-/. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile mnie kosztuje, to, żeby jakoś łykać te Twoje pigułeczki. Traktuję to jako mój wewnętrzny dżihad (mój, więc nawet tego nie komentuj proszę, bo jest mój i dotyczy mnie ;-)) W którym miejscu napisałem, że jest zła? Proszę, nie przypisuj mi tego czego nie napisałem. :wink: Czy skoro oś przewodu lufy zmienia swoje położenie w momencie strzału, to nie warto tego w jakiś sposób podkreślić? Według mnie warto i chyba nie jest to tylko moje zdanie, skoro powinniśmy i posługujemy się (staramy się przynajmniej) pojęciami lini rzutu i linii strzału ;-) Wyprowadź mnie z błędu, bo odniosłem wrażenie, że odebrałeś tę uwagę o używaniu jedynie terminu "oś przewodu lufy", jako prztyczek w Twoim kierunku? Ja to pisałem w kontekście wypowiedzi Keltuzara, że pocisk nie wzlatuje ponad oś przewodu lufy. Automatycznie pojawia się pytanie: względem którego położenia tej osi chcemy rozpatrywać sytuację? Względem linii rzutu, czy linii strzału? Do udzielenia poprawnej odpowiedzi musimy wiedzieć o co chodzi pytającemu (o ile on sam wie o co chce zapytać) - prawda? :strach: Jejku... zaczynam pisać tak jak Ty. Jak napisałem wcześniej, korzystałem ze znalezionego dokumentu, jeśli te definicje są złe lub nieścisłe, to proszę powiadom mnie o tym. Wyrzucę go na śmietnik i więcej się nim nie będę zajmował. W życiu nie próbowałbym modyfikować definicji, ani nadawać pojęciom mojego znaczenia. Zakres tej podstawowej wiedzy skończył się zaraz po dojściu do pojęcia linii rzutu, linii strzału, nie wspominając o linii celowania :-D. Na biol-chemie nas uczyli rzucać kamieniami, a Was na mat-fizie od razu strzelać :uśmiech: No to jak? Ten artykuł/dokument jest coś wart? Pytania zadane wcześniej o ten nieszczęsny "ujemny kąt wylotu" nadal są aktualne oczywiście.
-
opierałem się na poniższym dokumencie znalezionym w sieci. możesz rzucić na niego okiem i ocenić jego wartość merytoryczną? przecież sam nie wymyśliłem tych ujemnych kątów (!) DOKUMENT
-
Kontynuując OT... Thor, wpisz sobie "próżnia fizyczna" w wyszukiwarce. Pojawia się pewnie znana Ci teoria Szypowa (chyba nie do końca jeszcze uznana przez ogół naukowców), ale to akurat mało ważne, bo pojawia się także pojęcie: "pola torsyjne" :-D A może chodziło Ci o próżnię absolutną, która nie istnieje? ;-) Swoją drogą, zajrzałem do wiki i po lekturze chyba wiem mniej, niż przed lekturą ;-) Remov: przecież nikt nie twierdzi, że ta prezentacja jest bez sensu, zauważono jedynie, że w punkcie dotyczącym ruchu w próżni jest błąd/nieścisłość/zbytnie uogólnienie. Jak dla mnie, to bardzo wartościowa lektura. Wiem, że to nie było pierwotne zagadnienie wątku, ale w końcu wg mnie (hehe - zabezpieczę się: nie jestem specjalistą) to pocisk może wznieść się (w pewnych warunkach) ponad linię strzału, ale nie może ponad linię rzutu. Samo użycie pojęcia: oś przewodu lufy jest w tych dywagacjach niewystarczające. Mam za to inne pytanie: powstawanie dodatniego kąta wylotu jest dla mnie (na chłopski rozum) zrozumiałe. Od czego zależy powstawanie ujemnego kąta wylotu? Tylko od umiejętności strzelającego czy też od konstrukcji broni? Jaka cecha broni może powodować takie zjawisko? Czy kąt wylotu może się zmieniać z dodatniego na ujemny (i odwrotnie) przy bardzo dobrym trzymaniu tego samego egzemplarza broni (np. imadło :-D)? Nie bardzo mi wychodzi wyobrażenie sobie broni, która powoduje powstanie ujemnego kąta wylotu. Chyba, że przyjmujemy, że broń jest w trakcie celowania opuszczana, albo ma "drgającą" lufę (co zresztą widać na przytaczanym wcześniej filmie). Odpuszczamy sobie strzelanie ogniem ciągłym.
-
Stovepipe / Stovepiping - jak przetłumaczyć?
Churchill_MD replied to Churchill_MD's topic in Broń palna
Wielkie dzięki! Chyba wiem wszystko, co chciałem wiedzieć. -
Stovepipe / Stovepiping - jak przetłumaczyć?
Churchill_MD replied to Churchill_MD's topic in Broń palna
Fakt. Znów brak precyzji :-/ Czy jest możliwa sytuacja, że łuska zacina się w wyrzutniku dnem do góry? Jeśli tak, to jaki jest termin polski i angielski? Czy fajka, to również opis sytuacji kiedy łuska zacina się w wyrzutniku w pozycji (mniej więcej) rówoległej do lufy? Czytałem, że przyczyną opisywanego zacięcia jest zbyt słaby uchwyt pistoletu w dłoni. Czy to prawda? -
Stovepipe / Stovepiping - jak przetłumaczyć?
Churchill_MD replied to Churchill_MD's topic in Broń palna
Całe szczęście. Gdyby ktoś napisał "fajka/komin" to za diabła bym się nie zorientował o co chodzi. Na szczęście chyba "stove pipe" też nie jest technicznym określeniem. Tak przy okazji znalazłem taki oto słownik techniczny dotyczący broni. Fajka fajką, ale jaki jest antonim (po polsku i angielsku)? O ile istnieje, bo w definicji z powyższej strony wynika, że fajka to tylko kiedy łuska ustawi się pionowo i dno łuski jest na dole. A wg definicji, którą prezentuje Remov, położenie łuski jest bez znaczenia. Ja nie dałem rady znaleźć :-/ -
W takim razie u mnie uczyli innej fizyki;-) Jeżeli miałem nie brać pod uwagę siły grawitacji, to wówczas było to wyraźnie zaznaczone w założeniach zadania. W przeciwnym przypadku zawsze należało uwzględnić wartość "g". Z prezentacji (dokumentu) opisującego rzut ukośny w próżni: Ruch pocisków (rzut ukośny) w próżni. Rozpatrzmy pocisk wystrzelony pod kątem alfa do poziomu. Dla uproszczenia przyjmijmy, że pocisk porusza się w próżni (lub też, inaczej mówiąc, opór powietrza jest zaniedbywalnie mały). Po wystrzeleniu na pocisk działa w kierunku pionowym siła mg, gdzie m jest masą pocisku a g przyspieszeniem grawitacyjnym. W kierunku poziomym na pocisk nie działają żadne siły. Wg mnie Foka ma rację. A przyspieszenie grawitacyjne (nie tylko na ziemi ;-)) nie jest małoznaczącym szczegółem, tym bardziej skoro rozpatrujemy balistykę w warunkach ziemskich.
-
Sądząc po fotkach, te SG-1 spokojnie przyjmą Trivexy. Krzywizna wygląda na najnormalniejszą w świecie. Przepraszam za OT, ale skoro już ciągniemy tu przynajmniej dwie opcje (Ice i SG-1), to jako pocący się jak... jak nie wiem co (!), mam pytanie. Może jest tu ktoś o podobneJ fizjologii i używa SG-1? Jak one się sprawdzają u osób, które dosłownie zalewają się potem? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie ma się co spodziewać cudów, ale proszę o Wasze wrażenia na tle innych używanych przez Was gogli (okularów).
-
hehe... właśnie miałem zacząć szukać rozwiązania, a tu taka niespodzianka. dzięki! tak, czy siak muszę ramki kupić ;-) a może może ktoś podesłać kilka zdjęć tych gogli? kilka ujęć z różnych kątów, tak, żebym miał jakieś pojęcie i mógł je pokazać optykowi. soczewki zdaje się można zamówić, ale mają ograniczenie +/- 2.0 dioptrii. ja mam nieco więcej, nie mówiąc o innych kolegach, a ja staram się znaleźć jakieś uniwersalne rozwiązanie. UPDATE: żeby zamówić z korekcją, trzeba mieć military ID :-/... poszaleli?
-
Stovepipe / Stovepiping - jak przetłumaczyć?
Churchill_MD replied to Churchill_MD's topic in Broń palna
Dzięki! Szkoda, że nie ma nic krótszego. -
o wymaganiach norm ANSI 87.1 można sobie poczytać, choć to nie ma tu znaczenia, bo ESS Ice też muszą te wymagania spełniać. zatem skoro oba produkty je spełniają, to luz... co to pokrywania odpowiedniego obszaru, to zwróce Wam tylko uwagę na takie banały jak: - najważniejsze jest aby kulka miała jak najmniejsze szanse dostać się pod okulary. nie wiem jak wasze, ale moje Ice nie do końca radzą sobie z tym zadaniem. wg mnie taka szansa jest i chyba nie do końca da się ją wyeliminować (nawet jestem tego pewien) - całkowite i bezpieczne pokrycie dają tylko gogle - przecież nie muszą (a nawet z powodów cenowych, wzgl. nawet technologicnych - nie mogą) to być okulary o takim samym profilu jak Ice - Wiley X SG-1 też są ok i do nich dopasowanie Trivexów powinno już być bułką z masłem dla optyka ;-) jeszcze się rozejrzę, ale pewnie skończy się na tym, że ściągnę z US ramki do SG-1 i wstawię Trivexy. być może nawet szarpnę się na tę powłokę... AR cośtam nie pamiętam w tej chwili - o ile nie będzie jakaś jebitnie świecąco-lanserska xD a co do powstawania rysek: przecież to nie ma żadnego znaczenia (na polu walki rzecz jasna - w asg trochę ma)! skoro chcesz mieć okulary balistyczne, to jeżeli coś w rodzaju młotka wali Ci w okulary, to tak naprawdę ważniejsze są oczy i reszta Twojej facjaty niż jakieś cholerne ryski ;-). w zaistniałej sytuacji (mam na myśli np. IED) po kilku dniach w szpitalu, czeka Cię w najlepszym wypadku wizyta w sklepiku celem nabycia drogą kupna prawie wszystkiego co miałeś ze sobą i na sobie w momencie tej przygody :-/
-
a poczytałeś o Trivexach? czy tylko Ci się zdaje? :???:
-
tak. parametry Trivexów ponoć na to pozwalają.
-
nie do końca... jest przede wszystkim lżejszy. ja się na to nastawiam powoli wychodząc z założenia, że 2 szybki (poliwęglan + soczewka korekcyjna) łatwiej zaparowują niż jedna i są trudniejsze "w obsłudze" ;-)
-
a może soczewki z TRIVEX'a?