Przede wszystkim- niesamowity klimat. Pogoda też miała w tym swój udział- Zbierające się złowrogie czarne chmury pośrodku pustkowia, podczas niedoszłego szturmu na Gułag ze spotkaną przypadkiem ekipą kilkunastu Stalkerów- bezcenne. Teren świetny, klimat tułaczki po bezkresnej Zonie, żywego ducha na horyzoncie... Dla mutantów wielkie brawa.
Podziękowania dla stworzenie tego klimatu dla wszystkich uczestników, stalkerskie rzemiosło to świetna zabawa ;-)
Jednak przyczepię się do:
Za dużo wojska! Już nie chodzi o trudność przebicia się do Zony, bo wystarczyło pokombinować, ale poruszanie się po Kordonie to była mordęga, co chwila ekipy wojska wywalające jak na strzelance masy kulek do każdego... Chyba tylko ekipa wojska na pierwszym napotkanym posterunku, przy pierwszym wejściu do Zony z samego rana, wczuła się w klimat, a potem już tylko pojedyncze osoby. Reszta- żądza krwi.
Powiększyłbym też element fabularny, skoro już lansujecie imprezę jako LARPa- więcej artefaktów, jakieś znajdźki na terenie, więcej questów, NPCów, frakcje Stalkerów, etc.
Tak czy inaczej, warto było przyjechać, oby do następnego razu!