Organizacja- ekstra, ludzie z mojej grupy znani z marudzenia, nie mieli się do czego przyczepić. Pole namiotowe, hangar z pysznym mięchem, atrakcje dodatkowe- super. O integracyjnym aspekcie nawet nie piszę, bo wiadomo, że to gwóźdź takich zlotów. Świetnie się bawiłem.
Ogólnie było fajnie, ale moje odczucia miesza owy spadek poziomu w sobotę, na części strzelankowej. Na porannej odprawie czuło się ten ogrom osób, przemarsz kolumny wojsk orilliańskich robił wrażenie, ale po rozpoczęciu prysło wszystko. Pewnie jest w tym wina naszej funkcji, bo mój pluton saperski większą część dnia operował na mniej więcej dwóch kwadratach mapy, chodząc sobie radośnie w różnych kierunkach, kompletnie po nic. Jakieś ogólne zdezorientowanie czułem, apatię, brak pomysłu. Nie chcę tutaj powiedzieć, że strzelanka mi się nie podobała- bo gdy zaczynało się coś momentami dziać, to działo się nieźle- ale odczuwam wielki, ogromny niedosyt.
I tak za rok znowu przyjedziemy ;-)