Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Assarin

Użytkownik
  • Posts

    158
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Assarin

  1. Nie zmienia to faktu że takie bitwy są organizowane na prywatnych kanałach. I to dosyć hardcorowo bo bez siatek, bez dopalaczy tylko konfig maszyny z danego okresu itd. :)
  2. Kotlecik odgrzewany - raz!! ale może komuś się przyda jak będzie szukał. materialy pomocniczo szkoleniowe. są obrazki!! ;)
  3. Buaahahahaha ! a ja tu się męczę i pisze elaboraty. A odpowiedź może byc taka prosta i jednoznaczna... :D Strzał w "brzoskwinkę" Lajon :D ;)
  4. Dzięki panowie, podnieśliście mnie na duchu. Zawsze się pukają w czoło w moim teamie jak wymyślam nowe pomysły do ASG - ostatnio wymyśliłem jak zastosować zasady z gry Crisys - mianowicie umawiamy sie że wszyscy mamy nanosuity, można oczywiście poobwijać się jakimiś taśmami klejącymi, rurami od odkurzacza , czy po prostu oblepić kartonem. Potem podczas gry wywieszamy sobie na szyi kartke z napisem maximum strenght i wiadomo... albo stealth - i wtedy wszyscy udają że nas nie widać. Albo pomysł z miotaczem ognia ASG - montujemy na plecach odkurzacz z podłączona rura, tyle że do wylotu, oraz akumulator. Po otwarciu 'ognia' z lufy w stronę nieprzyjaciela wystrzeliwuja czerwone wstążki a trafiony w ten sposób osobnik wywiesza na soie kartonowa płyte z narysowanymi płomieniami , biega w około i drze się - aaaaaaaaaaaaaaa!!!!! No, ale teraz już wiem że jednoosobowy milsim to jest coś co przebija moje wynalazki 100 razy. PS. Łażenie po lesie samemu nadal nazywa się łażeniem po lesie samemu i jak komus się to podoba i czerpie z tego frajde to nie musi wkręcac sobie i innym ze to się nazywa one man milsim.
  5. A... a... a... , nie zgodzę się z tym przykładem Thor :) Co do samego przykładu, zakładając że cel można zapakować pod pachę, nic nie stoi na przeszkodzie właśnie zapakować cel i szybko ewakuować rannych. No chyba że jedno wyklucza drugie ( transport celu wymaga dwóch, z trzech będących w jego zasięgu ludzi). W wielu armiach stawia się na kreatywność jednostki w realizowaniu stawianych przed nią celów, elastyczność w wykonywaniu zadań itd. Problem leży gdzie indziej. Na 90% strzelanek, w podanej przez Thora sytuacji znajdzie się zawsze jeden taki co chce zrobić cel, jeden taki co chce ratować bo rozkaz i jeden taki co chce się zaczaić i zastrzelić atakującego wroga. Wszyscy trzej będą mieli inne zdanie i zrobią w efekcie co im się podoba, bardziej lub ( co realniejsze) mniej zgodne z rozkazem. Ludzie od milsimów często oczekują że postawią ich w sytuacjach "bohatera jednej akcji" zapominając że CoC, dyscyplina wydawania i wykonywania rozkazów jest w wojsku nienaruszalna i święta. Z jednej strony nie ma w wojsku miejsca na "ja", a z drugiej , jak pisałem elastyczność i kreatywność wykonywania zadań( czy w zespole, czy samodzielnie). Cała sztuczka polega na tym , że jeśli ktoś wkręci sobie zajefajny klimat będąc szeregowym , nie mającym nic do gadania stojącym na warcie to jest to sukces i dla niego i dla reszty graczy. Trzeba tylko właśnie mieć ten dar czerpania radości z bycia trybikiem na dowolnym szczeblu machiny wojennej.
  6. Troszkę rozmyta dysputa jak widzę sie zrobiła. Niby na temat ale zakres problemów poruszanych sięga od Uralu do Gibraltaru. Osobiście nie widzę problemu w tym że komuś się nie podobają karty trafień, jego gusta. Sama zaś zasada istnienia losowości i przypadkowości w wyniku ostrzału jest jak najbardziej sensowna. A staje się jeszcze bardziej sensowna kiedy rozpatrzymy sobie jej sens jako mechanizmu działającego w oderwaniu od kwestii kto czym i jak strzela. Jeśli problem zamknąć w ramach kwestii -wymiana ognia i jego skutki, wyłącznie, to nieistotnym się staje czy dostałem kulką od gościa strzelającego tak czy inaczej , czy dlaczego mam ranę taka czy inną skoro dostałem w klatę z 2m. Właściwie nic poza rozwiązaniem kwestii efektu nie jest istotne. Bo na wojnie jak to na wojnie, ginie się lub odnosi rany nie tylko w efekcie postrzałów bezpośrednich, są rykoszety, są odłamki wtórne i wiele innych ciekawostek o których medycyna radziecka od dawna wie. Jeśli zatem traktować karty jako określenie wyniku, działania zapoczątkowanego poprzez trafienie kulką, to cały problem znika. Fizyczne rozwiązanie polegające na wyciąganiu kart i "traceniu czasu " na czytanie nie jest moim zdaniem jakimś specjalnym utrudnieniem, czy kłopotem. Tak jak ktoś napisał wcześniej, dostałem, nie wiem z czego , nie wiem gdzie, wiem że czuję mrowienie na całym ciele i cały jestem zesztywniały... obmacuję się ( wyjmuję kartę) nogi.. ręce... jajka( :P ) brzuch- o kur... mokro i czerwono... ( na karcie pisze rana ciężka ) i tyle, dochodzi do mnie że środek mnie jest bardzo bolący.. i zaczynam wyć meeedyyyyk. Jest to dobry sposób, powiedziałbym nawet całkiem dobry bo w jednoznaczny sposób określa sytuację, nie pozostawiając miejsca nie niedomówienia, konflikty, pyskówki, jojczenia itd. Pomijamy tutaj problem eskalacji problemu efektu trafienia z broni palnej żołnierza na polu walki, albowiem... i tutaj dochodzimy do sedna całej sprawy - MilSim nie jest symulacją trafienia żołnierza na polu walki! To symulacją działań militarnych mających na celu .. cośtam. Czyli znacznie więcej niż sama wymiana ognia i rozpatrywania jego skutków metodami naukowymi. jest to dobry kompromis pomiędzy milsimem laboratoryjnym a milsimem praktycznym. A i tak panowie, powiem wam że zasady trafień czy tam czegokolwiek innego są pikusiem w odniesieniu do problemu jaki się zawsze pojawia na milsimach. Problem przerostu kadry oficerskiej nad mięsem "armatnim". Problem leży w psychice i charakterach ludzi. Wszak wszyscy jesteśmy Napoleonami w głębi duszy, a niestety na wojnie jest tylko eden, i to on dowodzi. ;) I tym miłym akcentem zakończę ten , jakże nudny tekst. :)
  7. Pozatym nie mylmy dowodzenia z planowaniem. Udane wejście 2 , 3 ,4 czy 10 zespołów do jednego budynku to kwestia planowania, nie dowodzenia.
  8. Stirlitz wszedł do gabinetu Mullera i rzekł: - Herr Muller, czy chciałby pan pracować jako agent radzieckiego wywiadu? Dobrze placa. Muller zszokowany, podrywa się ze złością, potem przypatruje się podejrzliwie Stirlitzowi. Stirlitz zaczyna wychodzić, ale zatrzymuje się i pyta: - Gruppenfuhrer, czy ma pan aspirynę? Stirlitz wiedział, ze ludzie zawsze pamiętają tylko koniec konwersacji. I to by pasowało na zakończenie tego tematu. :)
  9. Czytam o tych kulkach i czytam i mam wrażenie że niektórzy paśli kozy na lekcjach fizyki... :wink: Jakby ktoś nie zauważył to podpowiem że jest jeszcze coś takiego jak GRAWITACJA. PS. Ciekawe jak teraz z tego tramwaj zrobią... :D
  10. Mniejsza o to gdzie i kiedy, osiedla z płyty to się "składa" jedną Mk82. Wystarczy ciepnąć gdzieś mniej więcej w środek, reszta się sama poskłada w trymiga :D Im twardszy materiał zasłony/osłony, tym większe niebezpieczeństwo dla kryjących się za nimi ( nie chodzi o pancerze czołgów rzecz jasna, rozmawiamy w kategoriach osłon budynków, murków itp) Większe prawdopodobieństwo rykoszetu, odprysków które równie mogą szkodzić jak sam pocisk. Dlatego obecnie w szkoleniach wojska polskiego stosuje sie zasadę 2 maksymalnie strzałów przy wejściu do pomieszczeń, tego uczą. Na singlu i tylko paf paf. Zmniejsza się ryzyko rażenia własnych ludzi rykoszetami przy seryjnym ogniu. Kiedyś oglądałem jakiś film, w którym koleś z jakiegoś pm prowadził ogień w ścianę z cegieł. po 2 magazynkach się przestrzelił, myślałem wtedy że niezłą fantazje miał reżyser. Ale potem poszedłem do wojska i przestrzeliłem stopkę szyny kolejowej na dystansie około 40-50m. A najbardziej dało mi do myślenia że materiał odkształcony po stronie wylotowej, miał braki około 20% ... pomyślałem sobie - gdyby to był pancerz a za nim siedział koleś... miałby te kilkadziesiąt odłamków stalowej szyny w plecach. Materiał fajny i daje pojęcie o powerze broni palnej. To powinno się wyświetlać obowiązkowo wszystkim teoretykom i fantastom airsoftowym ;) PS aż se jeszcze raz obglondne :)
  11. No za 7 złotych to ja mam tyrolskiej tak ze 4 razy więcej ze sklepu :)
  12. Jasne, ale w momencie pojawienia się zadania/sytuacji wykraczającej poza zasięg takich radyjek cała sprawa leży i kwiczy. Co ja się znerwicowany włosów narwałem kiedy musiałem przekazać prosty rozkaz do 2go teamu żeby poszła w wyznaczony rejon i sprawdziła cel, to tylko ja wiem. Dystans około 300-400 m, i cała akcja się rypła bo moje polecenia było słychać : asz..ysz..ecz.. od.. po.. bzzz. up.. kszszszsz. a w odpowiedzi dostawałem usz...ysz...yp..ep..ul..ać... szszszsz Nie ma co się czarować, podstawy dowodzenia dobrego w ekipie rozbudowanej to informacja i łączność. Gdzieś kiedyś przeczytałem że: Sztuka dobrego dowodzenia to umiejętność łatania i utrzymania w kupie przeprowadzanego planu, który zaczyna się sypać już w momencie kontaktu z wrogiem. :D Inaczej mówiąc - dowodzący musi tworzyć nowy plan podczas gdy pierwotny plan zaczyna sie sypać podczas realizacji. No.. czy jakoś tak :D
  13. Assarin

    Zasięg

    Skoro w czasach IIWŚ zasięg skuteczny snajperki nie wynosił 2km, a od konwencjonalnej broni piechura różnił się o około 100m to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i w ASG nie PRÓBOWAĆ bawić się bez przewagi zasięgu... Naprawdę tak ciężko to zrozumieć? No troszku tak. Zwłaszcza w obliczu sytuacji kiedy modelowo wyposażony oddział sił specjalnych, spotykał by w lesie wermacht. Jakos tak to głupio by było. ASG to raczej zabawa w klimatach zdecydowanie znacznie PO II WŚ. A poza tym kruszycie kopie w temacie który ewoluował od dobrych kilkudziesięciu lat. Więc trzymanie się sztywno zasad i definicji z II WŚ ma się nijak w rozmowie o snajperstwie jako takim które to pojęcie w zasadzie pojawiło się technicznie, czy tam branżowo dopiero w Korei. Kiedyś była taka dyskusja w naszym dziale i napisałem wtedy mały elaborat który pozwolę sobie tutaj przytoczyć ponownie( cza dbać o statystyki postów, no nie? ;) Jeśli ktoś chciałby poznać niuanse pojęcia snajper - strzelec wyborowy, powinien zapoznać się ze wszystkimi materiałami historycznymi bo nie było, nie ma, i nie będzie nigdy definicji naukowo encyklopedycznej definiującej oba te słowa. I nawet wielkie autorytety nie zmienia tego faktu. Można rozmawiać o różnicach pomiędzy snajperem amerykańskim a argentyńskim i polskim ale trzeba pamiętać że w każdym z tych przypadków określenie sniper ma własne korzenie i specyfikę znaczenia. A dla ciekawskich przytaczam kilka informacji poniżej. Zastrzegam sobie prawo do omylności bo człowiekiem jeno jestem :) W szkole amerykańskiej oficjalne pojęcie snajper wojskowy pojawiło się gdzieś w okolicach (mogę się mylić) Korei. Co nie znaczy że czyny żołnierzy biorących udział w I i II wojnie światowej nie można by podciągnąć pod ten termin. W I WŚ, jednym z bardziej spektakularnych jest bodaj przypadek bitwy pod Belleau Wood, gdzie celnego ostrzelania niemieckich pozycji z dystansu około 900m ! przekraczającego skuteczny zasięg stosowanych na frontach I WŚ broni piechoty. Tyle że strzelał cały batalion amerykańskich marines szczycących się doskonałymi wynikami w szkoleniu strzeleckim (wygrywali wszystkie wojskowe zawody strzeleckie w stanach ) bo mieli na wyposażeniu doskonały 5cio strzałowy karabin Springfield a żołnierze byli doskonale wyszkoleni. Pojawiły się techniki kamuflażu nieodparcie kojarzącego się z maskowaniem współczesnych snajperów, taktyki skrytego podchodzenia pod linie nieprzyjaciela itp. jednak nadal nie było niczego oficjalnego o snajperach a jedynie funkcjonowało pojęcie strzelca wyborowego. Doskonałego strzelca z sokolim okiem i doskonałą bronią. To był czas eksperymentowania i US nie dominowało na tym polu bynajmniej nad Anglikami czy Kanadyjczykami. Po Iej wojnie nikt nie definiował niczego i nie wyciągano wniosków przydatnych do szkolenia... Nie było żadnego szkolenia. Za to pojawiło się słowo Snajping pochodzące z angielskich tradycji polowań. Snip to mały ptaszek żyjący w Indiach. Bardzo mały, bardzo płochliwy i baaardzo szybki. To było wyzwanie dla najlepszych strzelców których zaczęto nazywać Sniperami. Nadal nikt tego nie łączył oficjalnie z wojskiem. Po wybuchu II WŚ przypomniano sobie w armii amerykańskiej o roli strzelców wyborowych i zostały założone 2 szkoły. A jedynym źródłem informacji były wspomnienia z I WŚ Huberta W. Mc Bride, walczącego w armii kanadyjskiej. Wtedy mniej więcej zaczęto stosować określenie sniper w odniesieniu do żołnierza specjalnie przeszkolonego w nawigacji za liniami wroga, maskowaniu, itd... Z tym że nazywano ich Scout Sniper, co odzwierciedlało ich role na polach walki, zwłaszcza na Pacyfiku, gdzie specyfika walki nie dawała możliwości do demonstrowania przewagi broni zaopatrzonej w lunetę. ( Sniperzy marines nadal stosowali ten sam typ karabinu co pod Belleau Wood ! ) Cięcia budżetowe doprowadziły po wojnie do kolejnego zaniku wiedzy "snajperskiej" i dopiero podczas wojny w Vietnamie po raz pierwszy oficjalnie zorganizowano pluton sniperów, bazując na doświadczeniach z obu wojen światowych. I tak, mniej więcej zaczyna się współczesna definicja snajpera, a dokładnie teamu - sniper-spoter w odniesieniu do sił zbrojnych USA a dokładnie marines. Dla uproszczenia można powiedzieć ( nie moje słowa gdzieś to wyłapałem, ale się z tym zgadzam) że, każdy sniper jest strzelcem wyborowym... ale nie każdy strzelec wyborowy może być sniperem. Tak to funkcjonuje w US. Natomiast w WP mamy całkiem inną historię. Nie są mi znane informacje dotyczące snajperów czy strzelców wyborowych w wojsku polskim przed wrześniem '39. Jednak gdzieś przeczytałem o kilku rozkazach z roku '34 mówiących o wyposażeniu pojedynczych żołnierzy w lunetki, co miało z nich czynić strzelców wyborowych. Jednak plan ten przerwała wojna, a wyposażenie nigdy nie opuściło głównych magazynów uzbrojenia. I aktualne jest nadal pytanie na końcu moich wypocin : Ktoś ma jakieś informacje którymi może się podzielić o losach definicji strzelca wyborowego i snajpera w naszej Polskiej wojskowości?
  14. Assarin

    2 w 1

    Etam, dawaj fote. Obiecuję nie czepiać sie więcej, bo nie o to chodzi :)
  15. I to by było w zasadzie AMEN w temacie :) Podobne rozmowy odbywałem w temacie " jak wojsko zdobywa budynek z wrogiem. Ja: jest do wyczyszczenia budynek, jak? Odp: kilka serii z PKT, poczekać az sami sie poddadzą Ja : nie ma czasu, nie ma PKT Odp: nawrzucać do środka granatów przez okna Ja: niema granatów Odp: podpalić budynek Ja: nie da się bo to ASG, no i budynek potrzebny Odp: To zacznij podkop... Zawsze uważałem że ASG tylko wygląda jak wojsko ;)
  16. Oooooj tak. Święta racja. Łączność jest podstawą w takich licznych grupach. Mega wypasione radia powinien mieć co najmniej jeden człowiek w każdej sekcji. Sprawdzone organoleptyczne. :)
  17. Nasze wojskowe Ski są mocno przereklamowane. :) Owszem, jeśli jest się wojskowym w terenie i dostaje się to do kieszeni z przydziału to "darowanemu koniu ..." Ale jeśli miałbym z własnej woli się decydować to wiecie... wolę iść do sklepu, kupić dwie małe konserwy w smaku jaki mi pasuje... i właściwie tyle :D 1xCukierek - fajny , ale ja zabieram jednak na wycieczkę packę landrynek.:) jakies woreczki papierki i 10cm srajtaśmy hm... zapałki - no ja pale i mam zawsze przy sobie zapalniczkę, zapałki PW mnie nie rajcują :P Itd itp. No, chyba że ktoś ma taki plan jak ja :) Kupiłem sobie kiedyś jedna rację i teraz w opakowaniu po niej noszę własny prowiant ( wychodzi taniej) A lans jest i tak jak cholera ;)
  18. Assarin

    2 w 1

    Żeby nie wspominać już nawet o tym że generalnie indywidualne systemy maskowania nie mają na celu właśnie spowodowanie zamienienia człowieka w krzak, który jest bardziej krzaczasty niż krzak ( biel jeszcze bielsza) czy spowodować "niewidzialność". Maskowanie jest budowane i rozwijane w konkretnych kierunkach, ewoluuje w określoną stronę, kierując się konkretnymi zasadami i wymogami. Nie takimi która metoda jest bardziej elo czy chalo, tylko w stronę efektywnego maskowania. Troszku namotałem to teraz podam kilka faktów. Oko człowieka i mózg działają bardzo ... ale to bardzo nieefektywnie. Świadome pole widzenia, czyli takie w jakim moje oko "patrzy na coś, a mózg wie co widzę" to w uproszczeniu rozmiar monety 5zł w wyciągniętej przed siebie dłoni. Cała reszta to obrazy jakie nasz mózg "dorabia" nie koncentrując się na ich faktycznym obrazie. Jednak to że jesteśmy w stanie zobaczyć kogoś tzw "kątem oka" jest możliwe dlatego że w mózgu mamy wyryte schematy. Rozpoznajemy sylwetkę człowieka, broń, twarz, pojazd itd. Bo wiemy jak wygląda i mózg niejednokrotnie płata nam z tego powodu figle pod tytułem "wydawało mi się że kogoś widzę a to tylko drzewko które wygląda jak idący człowiek. Podobnie jest kiedy czegoś strasznie pilnie szukamy wzrokiem, pod presją wręcz, to w końcu to znajdziemy, nie ważne że to belka siana a nie snajper, lub komandos za rogiem okazuje się być grą cieni - widzimy to co baaardzo chcemy zobaczyć. Często będąc na spacerze w lesie z aparatem, robię sobie zabawę z napotkanymi turystami. Po prostu staję sobie pod drzewem, oparty plecami i nie ruszam się... w 90% przypadków ludziska mijają mnie nie mając pojęcia o mojej obecności, czasem zabawnie podskakują kiedy wychodzę na ścieżkę zaraz za nimi mówiąc dzień dobry. Nie ważne że stoję do nich przodem, mając za plecami drzewo i nie jestem kompletnie zamaskowany( nie specjalnie, po prostu zwykły mundur w plamy taki czy siaki) Nie widzą mnie bo w lesie , gdzie nie spojrzysz stoją drzewa. Oko obserwatora zlewa mnie z drzewem. W otoczeniu, takim jak las oko człowieka ma taki napływ danych że nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć, monotonia łąki działa podobnie. Wiedząc jak "to" działa możemy wykorzystywać słabości percepcji delikatnie zwiększając nasze szanse poprzez maskowanie czy inne wynalazki... ale bez przesady. Systemy maskowania zatem przede wszystkim deformują znane naszemu oku kształty, sprawiają że sylwetka snajper nie wygląda jak człowiek przez co oko obserwatora jeśli nie wpatrzy się dokładnie nie zarejestruje świadomie obrazu tylko wypełni nam "gorsze pole widzenia" szablonem nas otaczającym... krzaki , liście, trawa. Trzeba sobie wyważyć ilość materiału "deformującego" do wygody i praktyczności takiego stroju. Jeśli będziemy mieli tego zbyt wiele, będą kłopoty z poruszaniem, będzie dyskomfort noszenia, będziemy się wieszać na gałęziach, ciągnąć za sobą patyki i gałęzie podczas czołgania... itd. Może nie wszyscy wiedzą dlaczego snajper wykonuje własne maskowanie osobiście a potem je "poniewiera" w błocie, w ziemi itd. Całe to czochranie nie ma na celu upodobnienie kolorystyki do czegokolwiek, ma za zadanie sprawić żeby sarenka nie wyczuła zapachu 'syntetyku" czy proszku IXI, żeby ptaki nie omijały stanowiska strzelca kilometrowym łukiem... a najważniejsze to to że na polu walki , prawdziwym, przeciwnik posiada znacznie bardziej zaawansowane środki obserwacji niż w jakimkolwiek , nawet najbardziej elitarnym ASG. Wdzianko snajpera ze sporą warstwą błocka i innych śmieci daje mu znacznie więcej szans na pozostanie niewykrytym nawet podczas obserwacji przy pomocy termowizji. A zimowe kombinezony w kolorze białym nie są wykonywane z prześcieradła, to zaawansowane materiały nieprzemakalne, tłumiące promieniowanie pod nad obok i jakie tam jeszcze mamy do dyspozycji. W ASG nie musimy aż tak strasznie się przejmować takimi rzeczami. Wystarczy jeśli skupimy się na oszukiwaniu oka obserwatora. I dlatego nadal uważam że w prostocie siła. Celem maskowania jest żeby cel nie obaczył mnie pierwszy zanim oddam strzał, potem muszę się urwać pościgowi, co również jest łatwiejsze gdy mam przewagę obciążenia i widoczności (mojej). O w mordesku.. :roll: ale się rozpisałem. I pomyśleć że chciałem skrobnąć tylko kilka zdań. ... dlaczego wszyscy się tak na mnie patrzą? :eek:
  19. ...oraz ruiny, trzy dachy, magazyn, zaułki, kantor wymiany Andiego ( ;) ) kawiarnia, i sklep mięsny rodem z PRLu. Ale jak się Daleu biega tylko w jedno miejsce świat może się wydawać mały :D ;)
  20. Że nie wspomnę o notorycznym zwyczaju spamowania na starcie granatami. Takie akcje uwłaczają , moim zdaniem nie tylko inteligencji żołnierza, ale i gracza. Chciałbym zobaczyć kolesia wbiegającego na ulice miasta , jakiegokolwiek, i napi...cego granatami na ślepo w lewo i prawo. A potem pooglądałbym jego proces. Zawsze podczas akcji jest obowiązujące ROE. Zawsze , przynajmniej amerykanie , stosują się do niego jak mogą. Dlatego mapki typu,20m2, ulica domek ulica, my na jednej ulicy wy na drugiej i wojnaaaaa!!! budzą we mnie obrzydzenie swą prymitywnością. :)
  21. Assarin

    2 w 1

    Po pewnym czasie zastanawiania sie nad tym, prawie dałem się przekonać. Tyle że potem przeanalizowałem sobie wszystkie "przeciw" i wyszło mi że : 1. im więcej "materiału" na plecach, tym bardziej się pocisz. 2. Las wielkopolski, raczej nie różni się od lasu podkarpackiego na przykład , aż tak bardzo żeby się nie dało doprawić lokalną trawką i nadal być niewidocznym. 3. dla zabawy wolę wykonać 2gi komplet ubioru :) 4. dla zabicia czasu wolę iść do lasu z aparatem i popstrykać ładne fotki spacerując po dzikich ostępach. 5. mając dwa komplety mogą mi kumple powiedzieć " ale masz za..e dwa komplety - dwa razy więcej frajdy ;) Moje zdanie wywodzi się w prostej linii od pewnej koncepcji ubioru maskującego. W tym przypadku, snajperskiego. U podstaw tej koncepcji leży opinia że ghillie suit sam w sobie nie jest "pelerynką niewidką" jest podstawą pod naturalny element maskowania dostępny w danym rejonie czyli co tam mamy pod ręką trawy krzaczory siano błoto :) Ot taka moja filozofia. I dlatego widzę więcej przeciw niż za w temacie dwustronnego ubioru. A jako ciekawostkę dodam że niemieckie formacje Waffen SS jako bodaj pierwsze na skalę formacji zaczęły stosować kurtki maskujące, ale nie bez powodu mówi się o nich dwu sezonowe. Wiosna/lato, jesień/zima... Dając takie coś żołnierzowi walczącemu na froncie odległym od zaplecza o kilkanaście /kilkadziesiąt kilometrów mamy problem zaopatrzenia go w odpowiednie maskowanie z głowy na dwa sezony :) W ASG po strzelance idziemy do domu... naszej bazy zaopatrzeniowej gdzie możemy mieć 12 zestawów do wyboru do koloru w zależności gdzie się odbędzie kolejna strzelanka. W związku z cym nadal jestem na NIE :)
  22. Aha!... Defetysta! Nie takie przypadki żeśmy ze szwagrem rozpracowywali :) Ale wyjaśnię... Napisałem "chińskich kopii replik replik" czyli chińskich podróbek wykonanych na podstawie kopii które zostały wykonane na podstawie kopii... czegoś... i mają sprężynki z długopisów. :P O ! ;)
  23. THOR NASZYM DYKTATOREM !!! My, jako zatwardziali konserwatyści, popieramy tę kandydaturę obiema rencami i nogami. Za Tobą Thor staniemy murem, będziemy Ci opoka i wsparciem. I przyrzekam że nie będziesz się nudził... o to postarają sie już nieprzebrane legiony SneakyMan'ow czające się po krzaczorach i łypiące swemi czerwonemi ślepiami z mrocznej czeluści internetu. Stań na czele naszej świętej armii, unieś młot oświecenia , a my niczym armia światłości prowadzona przez Gandalfa Białego (reklama: proszek vizir uczyni biel jeszcze bielszą, Gandalf biały używał tylko Viziru. Po reklamie. ) runiemy na niewiernych posiadaczy gumowych, papierowych i chińskich kopii replik replik i zmiażdżymy im ich własne wybujałe mniemanie o sobie. Niech nad krainą snajperów po wsze czasy zapanuje Thor, nagradzając wiernych i unicestwiając niewiernych . Thor !... Thor !... Thor !... Thor !... PS. Popieram kandydaturę w całej rozciągłości i głębokości . Rencyma i nogima. Obiema. ;)
  24. Pomijam fakt że cywilizacja wynalazła coś takiego jak hamak. Moja wersja mieści się w kieszeni cargo w spodniach. :mrgreen:
  25. Assarin

    2 w 1

    Ja natomiast zadam prowokacyjne pytanie. Co nie znaczy że szydercze lub podstępnie wciągające pomysłodawcę w pułapkę , celem zbiorowego obśmiania. Nie. Jest to całkiem poważne pytanie na które liczę że padnie przemyślana odpowiedź. Co więcej, istnieje również możliwość przekonania mnie do słuszności koncepcji. Zatem przejdźmy do pytania. Po co?
×
×
  • Create New...