pamiętam sytuacje jak przychodzi dzieciak do sklepu i chce karabin do stselania... oczywiscie tatus godzi sie na to i chce kupić młodemu "giwerę" aby ten po prostu nie zawracał mu głowy i niech lata sobie z kolegami po dworze i "stsela". od razu zadawane pytanko: " czy syn bedzie strzeła sie z kolegami? " tatuś odpowiada ze tak no chyba normalne ( dla mnie nie...)
- a czy ma ochronę oczu ?
- nie. a trzeba ?
- wie pan... oko to nie zab mleczak nie wyrośnie tylko wypłynie sobie
nie ma to jak szuflada ze zdjęciami postrzelonych ludzi ( rozwalone rece, policzki, nogi, brzuch posiniaczony, wybite zeby) :)
tatuś wykreca malcowi ucho i zaciąga go expresowo do domu krzyczac a mówiłeś ze nie trzeba ochrony oczu i innych.
hiehiehie wiem jestem brutalny. :P