Przytoczę przykład.
Gosiu zamówił batkę do repliki.
No taki i śmaki kształt, te ogniwa tyle ma byc i taki wtyk. Ok, żaden problem, sie zrobi. Pakiet polutowałem, wzmocniłem, ofoliowałem konektorek jest, gra gitara. Formowanie pakietu przebiegło bezproblemowo - pakiet sformowany, 3 cykle przeprowadzone, sprawdzony na mojej replice, działa i musi działać. :)
Miesiąc później gościu przychodzi i mówi ze chce złożyć reklamacje żąda zwrostu gotówki lub wymiany na nową bo bateria nie działa, pomimo naładowania wystrzeli tylko 30 kulek i bateria pada.
Sprawdzam napięcie - no trochę rozładowana, więc podłączam do cyklowania, ładowarka piszczy po 30 sek że już naładowane. WTF ??!!
wchodzi 34mAh zamiast 2400mAh... Dzwonie do klienta co on z nią robił. mówi ze ładował prawidłowo, dbał i takie kity, a po "wyduszeniu" z niego prawdy okazało się, że prostu przeładował ogniwa parę razy (nie miał ładowarki tylko używał zwykłego prostownika:/ ) i nigdy nie rozładował prawidłowo pakietu...
Jestem już uodporniony na "prawidłową eksploatację" takich rzeczy jak akumulator, ładowarka, replika inne urządzenia elektroniczne które maja ściśle określone warunki pracy i konserwacji;)