Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Domin007

Moderator I
  • Posts

    2,128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Domin007

  1. Dziękuję za uznanie. :) W Pstrokoniach w przyszłym roku odbędzie się Operacja Compass, warto więc już teraz zacząć szykować brytyjskie i włoskie sorty pustynne. Jeżeli chodzi o sam teren, to część jest państwowa część prywatna, lecz właściciela nie udało nam się ustalić. Wydziały geodezji i katastru urzędów gminnych nie podają informacji, do kogo konkretnie należy dana działka (co najwyżej prywatny/państwowy). By to ustalić są dwie opcje: 1. chodzenie po wsi od drzwi do drzwi i pytanie Szczęść Boże, gospodarzu, czyja to ziemia? (polecam zacząć od sołtysa); 2. wykupienie dostępu do przeglądarek elektronicznych ksiąg wieczystych, bo ich numery często są zakryte (tu problemem jest jednak to, że w KW zapisane jest jedynie imię i nazwisko właściciela, bez adresu). No i bądźmy uczciwi - niestety nie ma startu do Pustyni Błędowskiej, dlatego tym bardziej warto się wybrać na imprezę MASH. Co do propozycji zasad, jakie przedstawili Koledzy z MASH, pamiętajmy, że to wyłączna prerogatywa organizatora. Organizacja ponosi jednak wyłączną odpowiedzialność za to czy zasady te będą grywalne, spełnią swoje zadania, etc. O ich kształcie dyskutujmy przed imprezą lub po imprezie. W trakcie rozgrywki jest miejsce wyłącznie na ich stosowanie. Należy jednak pamiętać, że jeżeli komuś zaproponowane zasady się nie podobają - ma pełne prawo nie przyjeżdżać. Trzeba to zrozumieć i uszanować. Co do tego, że gracze nie chcą przyjechać... Szaman, nie od wczoraj mówimy, że miarodajne są jedynie opłacone z góry zgłoszenia, zgodnie z regulaminem. Sugerowanie się Facebookiem czy ankietą jest jak badanie rynku - daje nam pewien ogląd, ale per saldo biznes wypali albo i nie, bo zmieniły się gusta konsumenta. Dlatego kliknięcia na FB Zainteresowany lub Wezmę udział naprawdę trzeba podzielić przez 4, bo to nic nie kosztuje, a wysłanie zgłoszenia i opłacenie udziału - to już jest nieco więcej zachodu. Jeżeli jednak bez usprawiedliwienia wysypuje się ktoś, kto się zgłosił na grę, to już jest niepoważne i zasługuje na napiętnowanie. Ponadto: 1. Termin - jak sam zauważyłeś gra ma się odbyć w tygodniu. Ludzie nie zawsze chcą/mogą wziąć urlop. Często nawet gry, które mają się odbyć w piątkową noc mają mniejszą frekwencję niż weekendowe, a co dopiero gra, która jest zaplanowana na czwartek-piątek. Tu cudów nie będzie. 2. Wpisowe - w pełni zdaję sobie sprawę, że organizacja gry kosztuje (od opłacenia terenu po wodę dla uczestników) i sam wiem, że budżet ledwo co pokrywa koszty paliwa na dojazdy przed i w trakcie gry. Niemniej może dla części chętnych 80 PLN to za dużo, jeżeli doliczymy koszty dojazdu np. z centralnej czy północnej Polski? Bilety kolejowe (jeżeli ktoś nie ma zniżek) czy paliwo niestety najtańsze nie są. 3. Temat - niestety, ale imprezy pustynne nigdy nie cieszyły się imponującą frekwencją. To nie Normandia, czy Włochy, gdzie przejdzie wszystko - w Afryce trzeba wziąć poprawkę na specyficzne stylówki.
  2. Aktualizacja kalendarza: 2025: Za nami: 1. "Dom Pawłowa" - Raszówka k. Legnicy, 22 lutego (sobota); 2. "Operation Plunder - Wesel Sector 1945" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 15 marca (sobota); 3. "Samotna Twierdza - Modlin 1939" - Janówek-Twierdza, 5 kwietnia (sobota). Przed nami: 1. "Skarb Krwawego Barona" (LARP) - Janówek/Góra k. Nowego Dworu Maz., 30 maja - 1 czerwca (piątek-sobota-niedziela); 2. "Run for Tunis" - Wyścig do Tunisu 1942 - Pustynia Błędowska, 8-9 maja (czwartek-piątek); 3. "Night of nights - D-Day, Normandia 1944" - Zakrzów Kotowice k. Wrocławia, 28/29 czerwca (sobota); 4. "Na skraju zarazy - Wojsławice 1893" (LARP) - Wojsławice k. Chełma, 11 - 13 lipca (piątek - niedziela); 5. "Pacyfik: Bitwa o Bataan"- Brody k. Zduńskiej Woli [TBC], 23 sierpnia (sobota); 6. "Łuck 1916" - Warszawa-Wesoła [TBC], 6 września (sobota); 7. "RTCW cz. I: Mroczny sekret" (LARP) - Błogosławie k. Modlina, 11/12 października (sobota/niedziela). 2026: 1."Krwawa Puszcza/Der Roter Wildnis" (LARP/milsim) [TBC], [TBC];
  3. Witamy na pokładzie. Łódzkie jest najczęściej eksploatowanym regionem jeżeli chodzi o ASH - wszyscy mają tam tak samo blisko, więc to kwestia czasu kiedy jakaś gra znów odbędzie się w tamtych okolicach. Co do Karolewa - to ostatnia gra jaka się tam odbyła to "Normandia 1944" 5 lat temu. Śledź forum, czytaj tematy - tu najszybciej się dowiesz co w trawie piszczy.
  4. U mnie znalazł się po grze pas parciany do Lee Enfielda (rzekomo od jakiegoś Mosina).
  5. Vlad, chciałem zapytać o liczbę funkcyjnych i uzbrojenie: 1. PM-y - w zasadach napisano, że są w dyspozycji dowódców pododdziałów (1 na 8 graczy). Czyli mając np. 21 graczy mogę mieć w oddziale 2 czy 3 PM-y? Czy zamiast podoficerów inni gracze (np. łącznościowcy) mogą używać PM-ów, w granicach limitów liczbowych? 2. KM i RKM - w zasadach napisano, że 1 sekcja wsparcia przypada na 10 osób. Jw. - czyli mając 21 graczy mogę mieć w oddziale 2 czy 3 KM-y/RKM-y? 3. Snajperzy - 1 na oddział (8-10 os.) czy 1 na stronę (bez względu na liczbę graczy)? 4. Sanitariusze - ilu na stronę? 5. Saperzy - ilu na stronę? Czy mogą działać w pojedynkę, czy tylko w ramach jednego patrolu? Ponadto jeszcze takie pytania: 6. Czy na miejscu jest jakieś źródło piachu, które moglibyśmy wykorzystać do napełnienia worków? 7. Czy możemy stawiać dodatkowe umocnienia, np. takie blokhauzy jak na "Linii Mareth 1943"?
  6. Minęły dwa tygodnie od spotkania w realiach operacji Plunder, czas na małe podsumowanie. Cytując klasyka @Pazur88 Myślę, że mogę zaryzykować i nawet podziękować Organizatorom. Koledzy z MASH wykonali kawał dobrej roboty, bo przygotowana przez nich impreza była rozgrywką w starym, dobrym stylu. Nie przekombinowana, wyważona i zbalansowana. Scenariusz był prosty, ale zadania zróżnicowane. Jedyne co bym zmienił w tym miejscu to wprowadzenie fazy z niemieckim kontratakiem, ponieważ przez całą grę Koledzy ze strony przeciwnej byli stroną broniącą się. Gdyby w jednej z faz mieli zagrać aktywnie - jako strona atakująca na podstawie rozkazów z dowództwa, sądzę, że mogłoby być to dla nich miłą odmianą. Według mnie zagrały limity amunicji i FPS. Oczywiście super, że udało się przechronować towarzystwo przed grą, to jest warunek by te przepisy zadziałały. By podnieść poziom rozgrywki dorzuciłbym jednak tutaj logistykę. Dostawy amunicji na front w krytycznym momencie mogą zrobić kolosalną różnicę. Trochę mi tego zabrakło, zwłaszcza w ostatniej fazie, gdzie jechaliśmy już na oparach. Zadziałały zasady medyczne, choć trzymałbym się ściśle znanego już algorytmu kostkowego. Dodałbym w przypadku ran ciężkich konieczność przeprowadzenia operacji, co @XrayPl Marek wprowadził na Linii Arpada. Z doświadczenia wiem, że zarówno dla sanitariuszy, jak i operowanych to świetna zabawa. Sugerowałbym jednak Kolegom odciągającym rannych, by było to faktyczne odciąganie, a nie spacerek za rączkę. To właśnie takie drobiazgi robią klimat. Rozwiązania z zakresu łączności i min również oceniam bardzo wysoko. Zwłaszcza wyroby Baldiniego @Grzyb_676 Tu jednak chciałbym zwrócić uwagę, że granice pola minowego powinno być oznaczone. Ja wiem, że może to nierealistyczne, ale z drugiej strony eliminuje - nomen omen - pole do nieporozumień. Ponadto dla ruchu wojska nie trzeba oczyszczać całego pola. Wystarczy wytyczyć przejście - ścieżkę, np. oznakowaną białą taśmą czy tyczkami. Tak robiono, np. pod El-Alamein, a rozminowanie całości powierzano oddziałom tyłowym. Chyba pierwszy raz mieliśmy okazję pograć na tym terenie za dnia. Co prawda jest on fajny i urozmaicony, a scenariusz w pełni wykorzystał jego walory, ale niestety z powodu dużej liczby kręcących się cywilów jest on niegrywalny. Kolejne gry dzienne zalecałbym jednak w innym miejscu. Zbyt częste stop-gry po pierwsze psują zabawę, a po drugie powodują nieporozumienia, kiedy ktoś czegoś nie usłyszy. Dodatkowo, jeżeli granica pola gry nie jest widoczna w terenie, tylko to arbitralna linia, to musi być czytelnie oznaczona. Np. taśmą na drzewach czy obecnością arbitra. I chyba tyle konstruktywnej krytyki pod adresem Orgostwa z MASH. Kolegom z obu stron zalecę tylko by przed grą sprawdzili swoje zabawki i zabrali zapas. Bo może się okazać, że sprzęt, który po wyjściu z samochodu działał, postanowił po wystrzeleniu 100 kulek zastrajkować. I oczywiście sugeruję Kolegom poinformowanie orgostwa o swojej absencji z odpowiednim wyprzedzeniem, bo nieprzyjechanie bez słowa to po prostu zwykły brak szacunku do Kolegów, którzy poświęcają swój czas na organizację zabawy, jak i tych, którzy chcieli się z nami spotkać. Ciekawe czy na kolację z żoną/dziewczyną w restauracji też by nie przyszli bez słowa, albo wysłali smsa na pół godziny przed... Dziękuję Kolegom ze strony alianckiej za świetną grę. Myślę, że wyciągnęliśmy wnioski z "Ankony 1944" i to zaprocentowało. Było naprawdę elegancko. Świetną robotę robili funkcyjni: podoficerowie: Cortes @Cortes i Arkusz @arkusz86, łącznościowcy: Daffy @daffi i Bazyl @Basil, sapero-tragarz Miśq @MisqGrzywa oraz nieocenieni sanitariusze, dzięki którym ponoszone straty były mniejsze niż mogłyby być: Octan @Octan inc i Warek @PissmejkerDuża piątka dla naszego strzelca wyborowego - Dogee'go @Dogee za sianie zamętu na skrzydłach. Uszanowanko dla Kolegów ze strony niemieckiej, bo jak zawsze ich pomysły na obronę stanowiły trudny orzech do zgryzienia i wymagały dużego wysiłku - zarówno fizycznego, jak i intelektualnego. Grać z tak wymagającym przeciwnikiem to przyjemność. Na osobną pochwałę zasługuje stylizacja graczy z obu stron. To był naprawdę super poziom. Chapeau bas dla niemieckiego rowerowego Motokomando w składzie Baldini, Walter @WalterWeiß i Striwaj @Striwaj. Zrobiliście znakomity klimat tymi rowerami. A co najfajniejsze okazały się one skutecznym środkiem transportu! To może teraz krótki AAR: Po dotarciu na podstawę wyjściową i odprawieniu oddziału, na sygnał organizatora ruszyliśmy do ataku na miasto Wallach. Naszym zadaniem było opanowanie miejscowości poprzez całkowite wymiecenie z niego oddziału niemieckiego. Oddział aliancki szybko dotarł do granicy miasteczka i sprawnie sforsował okalający zabudowania płot. Impet uderzenia skierowaliśmy na najbliższy budynek, którego bronił Volkssturm. Nasza przewaga liczebna zaważyła, że po kilkunastu minutach budynek został opanowany. Następnie uderzyliśmy na budynek sąsiedni - położony tuz przy drodze wschód - zachód. Niemcy skrócili front i zabarykadowali się w dużym ceglanym budynku tuż przy drodze, z którego mieli dobre pole ostrzału, ale Brytyjczykom i Amerykanom udało się przejść przez środek miasteczka i okrążyć pozycje niemieckie. Finalnie zadanie udało się wykonać. Kolejny rozkaz dotyczył opanowania położonego w miejscowości Winkeling skrzyżowania dróg do Xanten i Wesel oraz dostarczenia sprzętu przeprawowego. Skrzynia mogła być transportowana wyłącznie drogą przez sapera, a Niemcy nie mogli jej przenosić czy cofać. Strona aliancka podzieliła się na dwa oddziały: Convoy Force (kryptonim CF) pod dowództwem Cortesa, który stanowił bezpośrednią eskortę sprzętu pontonierów i siły dalekiej osłony pod dowództwem Arkusza. CF wyruszył drogą, zaś grupa Arkusza przez las. Już po kilkunastu metrach trafiliśmy na czaty niemieckie, które związały walką siły osłonowe. Dzięki skutecznemu kamuflażowi Niemcy stanowili bardzo trudny cel i wypieranie ich z zajmowanych pozycji zajęło dużo czasu. W międzyczasie CF zaległ na skrzyżowaniu pod ogniem jaki dostał z położonych wyżej wzgórz. Zarządziłem odskok i przegrupowanie, po czym uderzyliśmy na pozycje Niemców na wzgórzach dominujących nad drogą. Po ich opanowaniu stopniowo spychaliśmy obrońców do Winkeling, na które uderzyły z boku siły dalekiej osłony. Miejscowość została opanowana, a transport sprzętu przeprawowego dotarł. Następnie mieliśmy opanować dwie miejscowości oddalone nieco od siebie: Xanten i Bislich, do którego miała dotrzeć też skrzynia ze sprzętem przeprawowym. Oddział aliancki uderzył na Xanten, które szybko opanował i zostawił tu garnizon pod dowództwem Cortesa, ponieważ Niemcy mogli kontratakować, a do zaliczenia zadania konieczne było utrzymanie obu miejscowości. Pozostała część metodycznie atakowała wzdłuż drogi, którą nagle nadjechał na rowerach patrol Motokomando i zajął Winkeling. To brawurowe posunięcie miało miejsce akurat w środku alianckiego przegrupowania, co spowodowało konieczność przedwczesnego rozwinięcia naszych sił i wysłania pościgu za Volkssturmistami. Wkrótce sytuacja została opanowana, a Brytyjczycy i Amerykanie posunęli się do przodu. Walki o Bislich przeciągały się, bo Niemcy próbowali kontrataków, ale alianckie skrzydła były mocno oparte w terenie. Wkrótce do miasteczka dotarł transport sprzętu przeprawowego i faza dobiegła końca. W czwartej fazie mieliśmy rozminować drogę oraz opanować Weselbruecke, jako podstawę do przeprawy przez Ren i uderzenia na Wesel. Pomimo dynamicznie rozpoczętego natarcia oddział aliancki został szybko zastopowany, bo Niemcy wykorzystali sprzyjający teren - wyżej położone pozycje, gęste krzaki, zwalone drzewa. Frontalne ataki były kosztowne, dlatego wysłałem część oddziału by spróbowała obejść pozycje niemieckie położone wyżej. Tam też było mniej krzaków. Przyniosło to rezultaty, dzięki czemu oddział anglo-amerykański dotarł do Renu i pola minowego, które zaczął rozminowywać nasz saper. Piechota w tym czasie oczyszczała teren na zachód od rzeki, do granicy pola gry. Dzielny saper był już w połowie zadania, kiedy jedna z min eksplodowała i urwała biednemu Miśqowi ręce. Pomimo usilnych działań sanitariuszy rąk tych nie dało się przyszyć i do końca imprezy Miśq do rozminowywania używał głowy. Przypominał przy tym ryjącego w ziemi dzika, co niewątpliwie wywarło na Niemcach wielkie wrażenie, gdyż zaczęli się zastanawiać skąd w szeregach Aliantów dzik, który ryje w polu minowym... Tymczasem z powodu intensywnej wymiany ognia z niemieckimi obrońcami mostu zaczęła się nam kończyć amunicja. Przy oczyszczaniu Weselbrucke dochodziło z tego powodu do walki wręcz. Przykładowo Basil, zainspirowany bohaterstwem Gurkhów, rzucił się do przodu ze swoim Fairbairn-Sykesem, potknął się jednak niefortunnie niczym kapitan Schettino z Costa Concordia, wpadł do rowu przed Niemcami i do końca gry słuch o nim zaginął. Wejście na most było zablokowane zasiekami z drutu kolczastego, dlatego nasz dziko-saper Miśq otrzymał rozkaz zaprzestania rozgrzebywania pola minowego i jak najszybszego dołączenia do awangardy w celu przegryzienia zasieków, albowiem bez rąk nie mógł użyć nożyc do cięcia drutu. Jako, że Miśq to nie Jaws z Moonrakera drut trzymał się mocno, ale Miśq niestrudzenie gryzł go, bo rozkaz to rozkaz... I tak dobiegła końca faza IV. P.s. jeszcze 3 minuty i Miśq by ten drut przegryzł, a wtedy wpadlibyśmy na most i kto wie gdzie byśmy się zatrzymali. ;) Jeszcze raz wielkie dzięki. Mikołaj @PolishPartizan, Guzol @Guzol1, Karol @Lolek2102 i Misiek @Misiek360 to był kawał dobrej zabawy. Róbcie tak dalej.
  7. Komforterka to jest must have! W niczym nie będziesz wyglądał jak kloszard tak jak w denisonie i komforterce. Uczestnicy "Ucieczki z MOPS Sieradz" potwierdzają ;) ale poprosiłbym @arkusz86 o zadanie odpowiedniego mema na poparcie moich słów. ;)
  8. Włodku, w razie czego mogę przejść do Niemców.
  9. Witamy na pokładzie. Na Dolnym Śląsku działa ekipa ASH Dolny Śląsk, więc możesz próbować łapać namiar na chłopaków Matiego. Ostatnio zrobili "Stalingrad 1942" na Raszówce, podobno było bardzo fajnie. Cieszy, że idziesz w piechotę - tych zawsze brakuje. Co do "technika" i specjalistycznego sprzętu to zastanów się na czym miałaby polegać Twoja funkcja. Najczęściej na naszych grach funkcyjni to oficerowie, łącznościowcy, sanitariusze, saperzy, rzadziej podoficerowie, żandarmi, amunicyjni. Powodzenia.
  10. A to przepraszam i dziękuję za wyjaśnienie.
  11. Ja jestem za zasadą name & shame w takich wypadkach. Bez skrupułów trzeba piętnować takich dezerterów, bo psują oni robotę organizatorom i graczom. Szczególnie dotknęło to w sobotę Kolegów ze strony niemieckiej. Zatem w przypadku Aliantów, bez uprzedzenia olali nas: 1. @Zee 2. @Poznaniak 3. Dżordan Przepraszam, ale dla mnie to jest niepoważne. Ja rozumiem różne sytuacje, ale nawet w czymś nagłym można znaleźć 5 minut i dać znać tym, którzy na Was czekają (vide info od Małpettiego, Rybovskiego czy Hydry). Wstyd. @Loperenco Pawle, proponuję by dezerterów z Twojego oddziału również na forum wskazać palcem. @DZIDA 7,40 - dziękuję, polecam się na przyszłość. AAR będzie do końca tygodnia.
  12. Pytanie do Amerykanów: kto się zgłasza na radiooperatora? Jeżeli nie znajdzie się ochotnik, to ja znajdę ochotnika ale do roli gońca. Zgłoszenia proszę do mnie na PW.
  13. Basil może warto zainwestować w dłuższą antenę? Powinno to poprawić zasięg i jakość sygnału, bo te krótkie antenki często rwą łączność, zwłaszcza w terenie leśnym.
  14. Ponieważ lista rezerwowa jest wyrównana sugerowałbym dopuszczenie wszystkich z rezerwy (ale z Dziećką i Sikorem po stronie alianckiej - w końcu atakujemy a przewaga dwóch osób jest pomijalna). Wszyscy nasi zawodowi radiooperatorzy są w rezerwie więc przydadzą się w linii.
  15. Kurna oleg, kolejny się prosi o ostrzeżenie. Ludzie kochani...
  16. Michał, a tyle razy Ci mówiłem zaglądaj tutaj, bo stąd się najszybciej dowiesz co w trawie piszczy...
  17. Guzol, prośba o wyjaśnienie i ujednolicenie. Domyślam się, że jeżeli chodzi o oficerów to mamy 2 na stronę, ergo 1 na oddział (np. 1 oficer dowodzący oddziałem WH, 1 - SS). Per analogiam sprawa ma się z kaemistami i strzelcami wyborowymi. Ale jeżeli chodzi o sanitariuszy (i saperów) to sprawa jest zaskakująca. Bo z zapisu Sanitariusz - po 1 na stronę. wynika, że np. w sytuacji gdy Brytyjczycy mają medyka, nie mogą go mieć Amerykanie. Uważam, że to błąd i każdy z oddziałów powinien mieć swojego łapiducha.
  18. Posłuchaj mnie uważnie, bardzo uważnie: radzę Ci potraktować poważnie to co napisałem. Inaczej każdy Twój kolejny post będzie bez pardonu cięty. Nie będę korygował Twoich błędów, po prostu wykasuję całe słowa. Każdy post w formie bloku tekstu poleci w eter. Mam dość tego niechlujstwa i lekceważenia użytkowników oraz panujących tu zasad, bo to nic innego niż brak szacunku. Gdyby to był raz - ale to już jest constans. Myślę, że wiadomość obrazkowa będzie jasnym resume: Znajdzie się i battledress i webbing i może nawet hełm Mk II dla kolejnego wiernego sługi JKM Jerzego VI.
  19. Chyba w dowodzeniu. Anatol - to ostatnie ostrzeżenie. Przez niechlujstwo językowe nie można zrozumieć co piszesz. Składnia, gramatyka i ortografia mogą nie obowiązywać na discordach czy jakichkolwiek innych komunikatorach, ale tu jest inaczej. Zwłaszcza w dobie autokorekty obecnej na każdym kroku.
  20. Baldini chodź z nami. ;) będzie śmiesznie i będzie herbata.
  21. Pytanie - jakie oddziały przewidujecie po stronie niemieckiej? Alianci: 1. Domino, oficer, GB Oś: 1. Hydra, saper, SS Sugestia mundurowa do Brytyjczyków - preferowana stylizacja na piechotę (5 batalion Black Watch z 51 DP "Highland").
×
×
  • Create New...