Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Errhile

Użytkownik
  • Posts

    1,860
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Errhile

  1. Ja też sądzę, że 4 magazynki (+ piaty w karabinku) to trochę mało. SAW 200 w roli buttpacka także wydaje mi się skromny. Za to 2 wielkie kieszenie cargo mają kompletnie niewyjaśnioną rolę - jeśli służą do noszenia "mydła i powidła" albo co gorsza "pszczół luzem", to jest to wyjątkowo nietrafiony pomysł. Worek na odzysk na tyłku - wygodnie Ci tak? Ja bym go przesunął bardziej na lewy bok, w obecnej konfiguracji na dolny rząd PALS kieszeni cargo. Ale to już kwestia indywidualnych preferencji. Gdzie masz wodę?
  2. Będę wdzięczny za relację, jak wyszło - co zagrało, a co nie. U nas nie zanosi się na powtórkę, a takie informacje będą dla mnie cenną nauką (zwłaszcza, że myślę nad inną opowieścią malagajską o podobnym stopniu komplikacji).
  3. Racja. Ale to jest opcja - starałem się tak wyważyć siły, żeby była atrakcyjna. Ten, kto wda się w bezsensowną strzelaninę z jedną z pozostałych grup, prawdopodobnie poniesie straty, które uczynią go łatwym łupem dla drugiej grupy. Scenariusz da się rozwiązać jako nawalankę. Ale jeśli nie masz naprawdę dużo lepszych graczy, takim postępowaniem skazujesz się na wysoce prawdopodobną porażkę. Jak to w życiu: jeśli zamiast pomyśleć, polecisz "na pałę" siłowo, będziesz miał trudniej ;)
  4. Hmm. Nie jest to pierwsza wolta sprzeczna z prawem, o której - w wykonaniu ASGShopu - słyszę :poddanie:
  5. Z punktu widzenia terrorystów jest to śmiesznie łatwe: 1. idziemy znaleźć i utrupić kierowcę. 2. Wracamy na most - jeśli Delta jeszcze go nie zajęła, siadamy na moście i czekamy na Deltę. Przy stosunku sił 2 do 1 na korzyść obrońców, Delta ma minimalne szanse sukcesu. Jeśli zajęła - wzywamy posiłki i przy stosunku sił w okolicy 3 do 1 mamy spore szanse odbić most. A ten biedak, który ocalał z zasadzki jest ranny, tak? Czyli zgodnie z zasadami, po 10 minutach wynosi się do Abrahama na piwo. W sumie nawet nie trzeba go szukać, wystarczy dopilnować, żeby Delta go przez te 10 min. nie znalazła (sam ich nie znajdzie, skoro może się co najwyżej odczołgać 5m...).
  6. Jak ktoś używa hi-capa + zasyp na 1000 kulek, to ja nie mam więcej pytań. A P90 w budynku... wymieniłeś sprężynę, czy u Ciebie lokalnie 400fps w CQB jest akceptowalne? ...eech. Nie no, spoko. Jedni lubią blondynki, drudzy brunetki, a coponiektórzy łysych :roll: i o gustach nie ma co dyskutować. Ale nie sądzę, Meteoryt, żebyś tu znalazł jakichkolwiek naśladowców, a i zachwytów nad pomysłem nie spodziewałbym się zbyt wielu. Problem magazynków do P90 daje się zresztą bezszmerowo rozwiązać, trzeba tylko chcieć. Edyta: że tłumiczek nie taki - a kogo to? Po prostu - jak zauważyłeś - kupa ludzi uważa Twój patent za brzydki, niewygodny i mało przydatny. I tyle. Chciałeś usłyszeć nasze opinie, to masz.
  7. Amen, bracie. P90 w ogóle nie jest od wyglądania, tylko od strzelania ;) "Style over substance? Bullshit!" :ok: A jak ktoś chce, żeby mu Pimpek (nomen omen) "stanął" ;), to może zainwestować w dwójnóg np. typu Vltor* do stawiania na ziemi, albo w gustowną podstawkę do użycia na półce. * tak, miałem w pewnym momencie straszliwą, heretycką myśl, żeby wziąć P90 (właściwie PS90 - ten wariant z obleśnie długą lufą, to jest replika modelu produkowanego na amerykański rynek cywilny), doczepić dwójnóg Vltor na boczne RISsy, luneta na górę, oczywiście preca etc. i pchać to w stronę czegoś a'la snajpa... ;)
  8. Niestety nie mam obecnie małego cargo na zamek (a kiedy je miałem - nie miałem Nalgenki), ale jeśli sobie dobrze przypominam - nie ma szans. Średnie cargo uniwersalne to inna rozmowa.
  9. @ Monokular - mam nadzieję, że nie jest to to samo chińskie @$%^@ które przed laty kupiłem pod marką MilTec'a (młody byłem i głupi...), bo wygląda identycznie :???: Bo jeśli tak, to się Foka dajesz wpuścić w maliny :???:
  10. Rzeczy oczywiste czasami bywają nie tak znowu oczywiste dla każdego ;-) wolałem się upewnić. A ponieważ trzeba jeszcze rozróżniać między szpejem składanym pod (konkretne!) warunki rzeczywistego pola walki, a nasze lokalne potrzeby graczy (też zróżnicowane), tym bardziej wolałem dopytać :)
  11. A ja z chęcią posłucham więcej o tej nowej "fizolofii" ;) bo odnoszę wrażenie, że jest ona wymyślona pod kątem działania z pojazdów, a nie pieszo. Fachowcem nie jestem, ale... jak coś jest do wszystkiego, to... Go-bag, mam wrażenie, został wymyślony po to, żeby go wozić w pojeździe, a nie nosić na plecach. Z samej swojej konstrukcji będzie mniej wygodny, niż plecak dzienny tej samej pojemności i tak samo naładowany dobrem - jedyne przewagi to właśnie łatwość upchnięcia w pojeździe i wyciągnięcia, oraz dobrania się do zawartości bez zdejmowania torby z siebie. Za to obciąża jedno ramię, i wątpię żeby miał pas biodrowy (OTOH, przy kamizelce pas biodrowy może być średnio użyteczny - nie wiem, nie próbowałem). Dobrze mi się wydaje, czy nie :?:
  12. :wink: http://wmasg.pl/forum/index.php?showtopic=37838 :poddanie:
  13. Może bez pośpiechu z tym zamykaniem ;-) Ja też się przymierzam do rewolweru i z chęcią bym się dowiedział, czy Marujce są warte uwagi :)
  14. @ Marcin_d: partyzanci, zgodnie z planem, dogadali się z mafią. Aczkolwiek sytuacja była bardzo napięta, i zastanawiałem się którzy zaczną strzelać pierwsi, bo jedni i drudzy mieli paluchy na spustach i bardzo nieładne uśmiechy ;-) Armia chyba (nie wiem, bo jako organizator nie grałem, a tylko towarzyszyłem jeńcowi) nie próbowała z nikim gadać (co było przewidziane przeze mnie jako domyślny sposób działania - dlatego armia jest liczniejsza), za to postrzelała się z mafiozami (którzy się rozdzielili, żeby wyprowadzić armię w pole, przez co mieli duże straty). @ iro95: no panie kolego, jak to "co z limitem amunicji?" - scenariusz takiego limitu nie przewidywał. W sumie uważam, że skoro w scenariuszu jest niewiele strzelania, i nie ma respów, limit musiałby być bardzo ostry, żeby był w ogóle odczuwalny. 100bb na osobę na przykład.
  15. Dzięki za pomoc :)
  16. Scenariusz oparty na tym pomyśle chodził mi po głowie czas jakiś, ale po przedyskutowaniu z kolegami uznałem, że jako całodniowy się nie sprawdzi. Toteż wypróbowaliśmy go dzisiaj na coniedzielnym spędzie jako jedną z rozgrywek. Generalnie bardzo się obecnym podobał. Tytułem wyjaśnienia - "Malagaj" to setting, w którym osadzam swoje pomysły ("Tango" jest jedynym, który udało się - na razie - zrealizować). Fikcyjny kraj w typie republiki bananowej, ogarnięty wojną domową. Założenie scenariusza: Na terytorium kontrolowanym przez partyzantów rozbił się śmigłowiec należący do sił rządowych. Pilot został schwytany przez dzielnych guerillas - okazało się, że jest to bratanek lokalnego el Presidente - jeniec wartościowy, ale niezbyt ważny. Prezydent oczywiście nie zostawi krewniaka w potrzebie - lokalna mafia , działając w roli pośrednika (i za odpowiednią prowizją) ma dokonać wymiany jeńca na okup, po czym przekazać jeńca prezydentowi. Wszystko było by łatwe, gdyby o sprawie nie dowiedział się ambitny oficer sił rządowych, który zamierza uratować jeńca, odbić okup i w glorii i chwale zaprezentować to prezydentowi (co z tego, że zrujnował układy z mafią - zwycięzców się nie sądzi... prawda?). Skład / podział sił: Partyzanci: 100% Mafia: 100% Rządowi: 120 do 150% (czyli: na każdych dwóch mafiozów przypada dwóch partyzantów oraz nie mniej niż dwóch a nie więcej niż trzech żołnierzy sił rządowych). Sądzę, że sensowne minimum to 16+1 osób (5 partyzantów, 5 mafiozów, 6 żołnierzy + jeniec). My graliśmy w niemal 40. Fanty: Jeniec - nieuzbrojony naturalnie. Zaczyna grę pod kontrolą partyzantów. Nie opłaca mu się uciekać (wie, ze ma zostać wymieniony na okup, czyli jeśli wszystko dobrze pójdzie, to wkrótce wróci do domu.A jeśli będzie brykał, to może go jakaś nieprzyjemność spotkać). Uwaga: jeniec podlega tym samym zasadom zranień, jak wszyscy inni gracze, i musi dbać o własne życie. Okup - przenoszony w torbie, plecaku czy czymkolwiek innym (u nas była koncepcja napchania plecaka szpejem, którego gracz-jeniec chwilowo nie używa). Worek z okupem zasadniczo nie może zostać zniszczony. Worek na początku ma mafia. Teren: Musi być stosunkowo obszerny, pozwalający grupom przemieszczać się pod osłoną. U nas był to spory kawałek lasu, pociętego wzgórzami i starymi okopami. Na terenie wyznaczamy 3 punkty startowe (po jednym dla każdej z frakcji), umówiony punkt spotkania mafii z partyzantami (ważne, by wszyscy mieli do niego podobną odległość z miejsc startu) oraz trupiarnię (błędem dzisiejszej rozgrywki było wyznaczenie trupiarni w punkcie startowym partyzantów). Cele / zadania: Partyzanci: wymienić jeńca na okup. Dostarczyć okup do miejsca startu. Oczywiście, jeśli na końcu rozgrywki partyzanci będą mieć okup oraz jeńca, tym lepiej dla nich - może prezydent kupi bajeczkę, że mafia ukradła okup, i zechce zapłacić jeszcze raz? Mafia: wymienić okup na jeńca. Dostarczyć jeńca do miejsca startu. Gdyby, oczywiście, mafia na końcu scenariusza miała jeńca oraz okup - tym lepiej. Lokalna matka chrzestna ucieszy się z nadprogramowej gotówki. Rządowi: odbić jeńca oraz okup. Dostarczyć jedno i drugie do miejsca startu. Gdyby mafia odstawiła jeńca do swojego miejsca startu, a rządowi zdobyli tylko okup - wciąż nie jest to zły wynik. Odbicie samego jeńca jest mniej warte, niż odzyskanie okupu w przypadku, gdyby jeniec przeżył. Oczywiście martwy jeniec jest bezwartościowy. Czas: Pierwotnie liczyłem, ze rozgrywka zajmie nam 15-30 minut, jak się okazało, ciągnęła się ponad godzinę. Proponuję czas nie krótszy, niż godzina, żeby dać grupom szansę na skradanie się i kombinowanie. Zasady / respy: Scenariusz nie przewiduje respów. Rozegrany został na zasadzie "trafiony odpada z gry", ale prawdopodobnie równie dobrze działał by z wykorzystaniem medyków. Jeśli ktoś zechce użyć np. zasad CCS, nie sądzę żeby był to problem. Przypominam, że trafiony jeniec ginie tak samo, jak inni gracze (co powoduje, że strzelać trzeba z głową bo można stuknać nie tego, kogo trzeba :twisted: ). Limit amunicji - nie jest konieczny, choć wprowadzenie go zapewne ubarwiło by grę. Kombinowanie, knucie i ciosy w plecy: Jak najbardziej dopuszczalne. Mafia może się dogadać z rządowymi (swoją prowizję już dostała, więc "my odstawiamy jeńca do domu, wy bierzecie pieniądze") albo z partyzantami ("żeby nam się wojsko nie wtrącało do interesów"). Sojusz rządowych z partyzantami jest mało prawdopodobny ("my odstawiamy jeńca do domu, wy bierzecie forsę a te dranie z mafii wyglądają, jak bez gaci") ale też możliwy. Zdradzanie sojuszników / kontrahentów w każdej chwili jak najbardziej dozwolone. ...naturalnie dotrzymywanie umowy też :-P ...o czymś zapomniałem?
  17. Potwierdzam - da się. Natomiast uważam, że to kiepski pomysł, lepiej przypiąć pokrowiec trochę wyżej na plecach szelek, tak, by nie zaczepiał o pas. Generalnie jak kupisz, to przetestujesz oba warianty :)
  18. Pytnie do posiadaczy - czy przednie okładziny są wymienne z tymi od standardowego AK? - zastanawiam się, w jaki sposób rozwizać problem dołożenia pionowego przedniego chwytu.
  19. Coś w tym jest... W takim razie - gdzie kolega nosi pistolet (2 ładownice 9mm są...) - czyżby na udzie? Wygoda takiego rozwiązania przy bieganiu jest cokolwiek dyskusyjna (wydaje się mocno zależeć od klasy kabury udowej), tym bardziej przy czołganiu. Ja bym sugerował przeniesienie krótkiej na pas. I tak, jak Wukasz pisze, raczej obie ładownice razem, na lewym panelu, jeśli użytkownik jest praworęczny. Czy konieczne są 2 pokrowce na taśmę (jeżeli dobrze pamiętam, 100-nabojowe)? W warunkach rzeczywistych - może i tak, ale w airsofcie? Co w nich nosisz? Amunicję? I może sensownie by było zatrudnić któregoś z kolegów do roli amunicyjnego - M60 to średni / uniwersalny karabin maszynowy, jak by nie patrzeć, trudno toto nazwać bonią indywidualną :uśmiech: (przy okazji - jestem pod wrażeniem, że Ci się chce tego potworka nosić...)
  20. Nie zgodzę się z Tobą, Wukasz - uważam, że posiadanie camela to jeszcze nie powód, żeby się pozbywać manierki :). Camel czasami jednak lubi się przedziurawić, albo zaczepisz rurką o jakieś coś (np. gałąź, choć w moim przypadku była to akurat klamka), szarpniesz, i woda się wylewa (ok, nie mam w moim Source szybkozłączki, która się sama uszczelnia, trzeba będzie dokupić). Po drugie, w camelu możesz mieć izotonik czy inny napój (korzystniejsze niż woda z punktu widzenia nawadniania organizmu, ale nie nadające do gotowania czy przemywania). Więc IMO manierka jako zapasowa woda jest jak najbardziej na miejscu. No i od razu zakładasz na nią kubek - tez przydatny element wyposażenia. Natomiast spokojnie można manierkę powiesić na tyłku, w najmniej dostępnym miejscu, albo upchnąć "na dnie" cargo. Jeśli chcesz się napić, korzystasz i tak z camela. Jeśli musisz sięgnąć po (konkretnie) wodę, liczysz się z koniecznością zdjęcia oporządzenia albo uzyskania pomocy kolegi. Oczywiście alternatywą jest elastyczny pojemnik w typie Liquitainer'a. Tylko nie pasuje tak dobrze do manierkowego kubka.
  21. Dlatego też jestem przekonany, że umieszczenie grupy krwi na karcie ICE to wyłącznie widzimisię użytkownika - tak mi wynika z własnej praktyki. Brałem udział w projektowaniu takiej karty, i w ramach testu rozprowadziłem kilkadziesiąt "próbnych" kart wśród współpracowników z prośba o wypełnienie i uwagi. 80% wróciło z adnotacją "a gdzie jest miejsce na wpisanie grupy krwi?". Moglem albo chodzić i każdemu z osobna tłumaczyć, że lekarz ani ratownik nie może się na tej informacji oprzeć (niewykonalne, gdy produkcja idzie w tysiące sztuk), i musi wykonać test, albo... umieścić takie pole na karcie. Ratownikowi ta informacja nie pomoże - ale i nie zaszkodzi (zostanie zignorowana jako niewiarygodna). Natomiast przeciętny posiadacz karty będzie dzięki temu czuł się bezpieczniej, a więc łatwiej da się przekonać do noszenia wypełnionej karty przy sobie.
  22. OT: Dogadamy, oj, dogadamy - mamy tu silną grupę wielbicieli tycjanowych piękności...
  23. Dexter, w typowej sytuacji posługuję się 400-fps'owym P90 jako główną. Ewentualnie, w razie shot & pistol party takiego jak wczorajsze - strzelbą(obecnie chińskie Benelli M3). Więc Walther jest wyłącznie jako boczna. Lokalny limit do budynków wynosi 350fps - niby się mieszczę nawet na GG, ale po prostu mi to nie leży. Zwłaszcza, że zwykłem wyciągać boczną w każdej sytuacji, kiedy spodziewam się starcia na dystansie poniżej jakichś 10m. Właśnie żeby nie robić w ludziach dziur. A że strzelam z pistoletu fatalnie, to nawet krótszy zasięg na 134a mnie nie boli.
  24. Na wypadek, gdyby kogoś to interesowało - wczoraj przechronowałem swojego Walthera. Kulki 0,20g, temperatura ok. 35 st. C, HU w położeniu roboczym: - Ultrair niskociśnieniowy (resztówka): ok. 245 fps - Green gas: ok. 330 fps. Kopnięcie przy strzale na GG rzeczywiście mocniejsze. Może kupię sobie butelkę tego, jak zima przyjdzie. Natomiast moc 330fps w boczniaku mi nie pasuje - zafundowałem koledze brzydką dziurę w skórze już przy tych 245fps z dystansu 3-4m (starcie w budynku, wymiana ognia przez dziurę w tym, co dla mnie było sufitem).
  25. Merusiu Ty nasza :-P u nas się to nazywa "kuchenka Esbit". Używkę można dostać nawet i za 3zł (gdzieś widziałem), paczka paliwa to chyba z 10-12zł. Tylko trzeba mieć jeszcze i blaszany kubek, żeby tę wodę na herbatę zagrzać.
×
×
  • Create New...