Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Holmes

Użytkownik
  • Posts

    173
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Holmes

  1. Zakładam, że się "zaciął" o gałęzie? A szarżujący dzik, zjawisko jakże rzadkie i romantyczne jak rodem z cyklu "Tomek na tropie...", nie jest aż tak straszny. Znacznie łatwiej go uniknąć niż na przykład szarżującego młodzieńca w Fiacie 126p.
  2. Niekoniecznie. Po prostu ma jej o połowę mniej niż 7,62
  3. Jak coś Cię zeżre lub chociaż ugryzie (insekty pomijam) w naszych polskich "niedostępnych puszczach" to ja osobiście i publicznie odrąbię sobie rękę :D Bezpieczniej niż w polskich lasach to jest już chyba tylko w żłobku.
  4. Wzoru nie pamiętam. Dane wziałem z pudełek z amunicją. Podana jest energia początkowa.
  5. A jak się mają te dwa kalibry przy tym teście: Porównanie 7,62 do 5,56 Wizualnie przewaga 7,62 wydaje się być olbrzymia. Skąd zatem tyle superatyw pod adresem 5,56? Średnia E początkowa 5,56 x 45 - około 1700 J Średnia E początkowa 7,65 x 51 - około 3000 J Różnica chyba dość znaczna, prawda? Czy w swoich doświadczeniach, o których piszesz, nie miałeś sytuacji, że po trafieniu absolutnie śmiertelnym dzik, jeleń, czy co tam chcesz oddalał się jeszcze na znaczną odległość, nawet z postrzałem na komorę? A inny w identycznych okolicznościach zostawał w ogniu? Twoim zdaniem on sunie do przodu dzięki ... bezwładności???
  6. Wy tak dla idei piszecie, czy dla żartu? Na prawdę nie dało się wyczuć pewnego dystansu? Tylko jedno, bo do reszty szkoda się odnosić: a) nigdy nie zdarzyło Wam się palić papierosa w lesie??? Nawet przebywając w nim tydzień i dłużej bez przerwy? Genialny wręcz sposób na rzucenie palenia dla nałogowców zatem :):) Cały ten wątek to z igły widły, o czym na wstępie wspomniałem. Zagrożenie ze strony dzikich zwierząt jest w polskich lasach tak wielkie, jak prawdopobieństwo spotkania w nich kosmitów. Dla mnie tak niedorzeczne, że nie mogłem powstrzymać się od ironii. Najwyraźniej koniecznie trzeba ją zaznaczać tymi ;) :) :D.
  7. O kurcze, żeby tak zwierz do mnie ciągnął jak ode mnie ucieka... :) A poważnie. W polskich lasach najgroźniejsze są dwa gatunki, w tym jeden podobno śmiertelnie: komary oraz kleszcze. Cała reszta inwentarza potrzebuje byle sugestii ze strony człowieka, aby uciekać w przeciwną stronę. Polskie miśki bywają bezczelne, bo brak im naturalnych wrogów, a durni turyści "karmią" je rzucając resztki jedzenia gdzie popadnie. Miś koduje sobie, że często zapach człowieka oznacza fastfood za darmo i zdarza mu się przełamać strach żeby poszukać jakiegoś Marsa czy Snickersa. Dlatego zabezpieczania żarcia jest dobrym pomysłem. Resztą zwierza już w ogóle nie zawracałbym sobie głowy. Ale jeżeli ktoś już koniecznie chce oczyścić las w promieniu kilometra z marnych resztek dziczyzny, jaka tam jeszcze po nim biega, to może: a) wypalić ze dwa papierosy c) rozpylić na namiot jakiś odświeżacz powietrza lub inny wynalazek chemii gospodarczej o intensywnym zapachu d) pośpiewać sobie przed snem e) głośno umilić sobie czas w inny sposób wykorzystując do tego partnerkę lub partnera Po takich zabiegach z większej zwierzyny w okolicy powinni zostać tylko erotomani-podglądacze, zapity w trupa kłusownik i ewentualnie roztocza.
  8. Te popularne schematy prezentują sytuację "czystego" trafienia w tkankę miękką. Sytuacja diametralnie się zmienia przy trafieniu w kość, kiedy energia pocisku przekazywana jest gwałtowniej i na mniejszej przestrzeni. W takim przypadku 7,62 czy inny 30-06 zamienia się w maszynę do urywania rąk razem z połową tyłka - nawet przy FMJ. Pozostaje jeszcze kwestia zastosowania półpłaszcza zamiast FMJ. Wówczas w zasadzie nie ma większego znaczenia gdzie zostanie ulokowany pocisk, gdyż poprzez grzybkowanie następuje gwałtowne wyhamowanie i oddanie energii na wyjątkowo krótkiej przestrzeni. Poza uszkodzeniami mechanicznymi następuje też rozległe uszkodzenie (rozerwanie) naczyń krwionośnych wokół miejsca postrzału (gwałtowny skok ciśnienia) co samo w sobie może już być zabójcze. Przy takich sytuacjach pięciomilimetrowe pestki są nieporównywalnie mniej groźne niż stare, dobre 7,62. Zaryzykuję stwierdzenie, że jakiekolwiek trafienie w korpus tego typu kalibrem i amunicją na dystansie do 150 metrów praktycznie natychmiast eliminuje przeciwnika z pola walki. Warto zerknąć na tabele z energią tych dwóch kalibrów na osi odległości. Gdybając sobie przy okazji o wyższości jednych nad drugimi warto wziąć pod uwagę, że współcześnie wykładniczo rośnie nasycenie wszelkich konfliktów środkami osobistej ochrony balistycznej. Innymi słowy, każdy byle z bożej łaski bojownik może się poobkładać kevlarem. Moim zdaniem może to być kluczowy czynnik stymulujący powrót do amunicji o większej mocy obalającej oraz penetrującej, czyli 7,62. Nie bez znaczenia jest też, że największe współczesne konflikty (Irak, Afganistan) chyba po raz pierwszy od czasów II WŚ bogate są w sytuacje wymiany ognia na stosunkowo dużych (dla broni szturmowej) dystansach. To kolejny czynnik, który działa ad plus na rzecz 7,62. Dlatego też nie odkładałbym do lamusa większych kalibrów. Weź pod uwagę element szoku. Osobnik, czy to zwierz czy człowiek, potrafi jeszcze biegać i uciekać nawet w sytuacji, gdy już praktycznie nie żyje (postrzały komorowe, ciężkie płucne, rozerwanie wątroby). Zejście jest kwestią czasu. Sytuacja postrzału jest zarazem sytuacją o olbrzymiej liczbie składowych. Na efekt postrzału ma wpływ mnóstwo czynników. Czasami ich szczęśliwa kumulacja pozwala przeżyć nawet dwa trafienia na łopatkę półpłaszczowym 7,62 (np kąt trafienia osłabiający grzybkowanie i przekształcający duże powierzchnie kostne w specyficzne "ślizgawki" dla pocisku, który po nich wylatuje z ciała nie czyniąc większej szkody). Innym razem teoretycznie niegroźne trafienie w bark może zmasakrować naczynia krwionośne w promieniu 20 centymetrów i spwowodować wykrwawienie w ciągu kilku minut. A przy teoretycznym porównywaniu kalibrów pamiętajmy o jednym. Na końcu linii strzelec --> pocisk ---> cel nie jest ważny żaden inny czynnik (różnica prędkości, etc.), jak tylko ilość energii przenoszona przez pocisk. Pamiętajmy też (zastanawiając się czemu to pewne wielkie armie tak są nasycone karabinami małych kalibrów), że amunicja mniejszych kalibrów jest również tańsza - co często było wystarcającą przesłanką do jej masowego zastosowania pomimo gorszych parametrów.
  9. Ja odświeżę... "Lufa chyba będzie..." "Kulka powinna..." A czy ktoś już przetestował/porównał te gwinty do zwykłej lufy? Jakieś wnioski z prac terenowych?
  10. Czy jest w użyciu sort "Soldier 2000" (następca S'95?)? Sugerowałem się tym: Link do store z rzekomym S2000 Czym się różni od S'95?
  11. Witam, Czy ktoś z Was miał do czynienia z wersją M14 Veteran G&G (415 fps, oprawa w drewnie orzechowym, etc.: M14 w specshop) Wreszcie ta emka ma taką oprawę na jaką zasługuje. Drewno wygląda pierwsza klasa, słoje kształtne jak na moim ZKK :). Niestety miałem możliwość tylko pomacać, a nie strzelać, stąd pytanie. Szyna na 2 cm, a ja mam w szafie lekko sponiewieranego Schmidt&Bendera, który spokojnie do ASG wystarczy. Do tego z wysokim, przeziernikowym montażem, który idealnie dopełniłby całości :) W specshopie jest ostatnia sztuka tej emki - ktoś strzelał z tego i mógłby się wypowiedzieć na ile cena 2,1 K jest adekwatna do jakości? Wizualnie jest śliczna ale wieści z pola walki mile widziane.
  12. Holmes

    Maskowanie 3d

    Tak, ale tylko z procą do 450 fps! :wink:
  13. Holmes

    Maskowanie 3d

    Po co wydawać kilkaset zł na mundur i oporządzenie? Przecież można wyjść w worku po kartoflach. Po co AEG za 2K? Przecież można zrobić procę. A poza tym, 7kg ghille to najprzyjemniejszą rzeczą nie jest, kiedy temperatura przekracza 30 stopni :roll: Itd... :poddanie:
  14. Holmes

    Maskowanie 3d

    Maskowanie 3D powszechnie stosowane jest przede wszystkim w myślistwie za oceanem. Ichniejsze "3D leafs" lub też "real tree" biją na łeb i pół korpusu każdy stockowy kamuflaż militarny. Wiąże się to oczywiście z ceną. Jednak wygoda takiego rozwiązania jest absolutnie nieporównywalna do samoróbek. Duża część zestawów "3D" umożliwia ich dopieszczenie już w łowisku - z wykorzystaniem okolicznych darów przyrody. Posiada do tego specjalne zaczepy, gumki, zaszewki, etc. Przewaga nad ghillie to również nieporównywalnie mniejsza waga, a także to, że większość zestawów jest częścią kompletu termoaktywnego. Kto przy 30 stopniach leżał na słońcu pod kilogramami sznurków ten wie, jak to jest ważne ;) Wadą "3d" jest ich sezonowość, a nawet gradacja geograficzna. W real tree przeznaczonych do letniego lasu piniowego będzie się widocznym jak na dłoni w polskim mieszaku. Ale odpowiednio dobrany 3D do konkretnego terenu daje rezultaty wręcz powalające. Dopiero zaczynam swoją przygodę z ASG ale z łowiectwem romansuję już dekadę. Przy najbliższej sposobności przetestuję na ile skuteczne jest moje 3D, kiedy przeciwnikiem jest homo sapiens ;)
×
×
  • Create New...