szpargal
Użytkownik-
Posts
364 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by szpargal
-
Hmmm, tak sobie czytam o tych żmijach i kojarzy mi się coś co mi się przytrafiło w zeszłym roku. Bawiliśmy się w Beskidzie Sądeckim w żołnierzyków, pomiędzy Szczawnicą a Jaworkami w okolicy góry Prehyba. Spaliśmy w lesie, trochę na ziemi a trochę w szałasach. Któregoś ranka zauważyłem, że mam strasznie spuchnięte przedramię i ślady ugryzienia takie jak opisujecie, ale nie jak zęby tylko malutkie dwie kropki w odległości 5-7mm od siebie. Byłem po tym mocno osłabiony, w zasadzie cały dzień przeleżałem w śpiworze, do tego sraczka, lekkie mdłości. Potem było lepiej, ale opuchlizna ze dwa tygodnie się utrzymywała. Sprawę totalnie zbagatelizowałem, a bo to raz człowieka coś udziabie w lesie? Jak myślicie, mogła być to żmija? Czy objawy na to wskazują czy raczej za delikatne były? Nocami zimno było, może cholera szukała ciepła i chciała się przytulić? A może pająk jakiś? Są u nas pająki których jad powoduje tak wielką opuchliznę?
-
Dobre, tylko nie bierzcie chili con carne.
-
Tych z poboru czy firm ochroniarskich pilnujących wojska? Myślę że jednym i drugim kopara by opadła i zanim zdążyli by pomyśleć "milsimowca" już by tam nie było.
-
Albo podejść jakąś jednostkę w lesie i zrobić rozpoznanie (min. 24h): stan osobowy, ilość wartowników, gdzie rozmieszczone posterunki wartownicze, kiedy zmiany, gdzie są dziury w ogrodzeniu, gdzie oficer dyżurny urzęduje, węzeł łączności, magazyn broni i co wojsko miało na obiad ;-) Notować wszystko, co się dzieje: wejścia, wyjścia, rutyna dnia itp. Potem zrobić raport i przedstawić tu na forum
-
Kto co lubi, ale przejściówki, zapasowe akumulatorki, moduły GPS, obudowy wodoszczelne i pancerne... Ja wolę mieć jedno urządznie i nie martwić się co je może uszkodzić. Do tego laminowana mapa i z głowy. 8-)
-
Palmtopy z Ozim + zewnetrzny moduł GPS fajna rzecz, ale delikatna. Ja używam najtańszego Garmina eTrex (tzw. żółtek) - jest pancerny. Ma jeszcze jedną zdecydowaną przewagę nad rozwiązaniami z palmtopami - można go skonfirgurawać tak, aby współpracował z mapami z przeróżnymi układami współrzędnych i siatek, nawet z tak egzotycznym jak nasz 1965. Sprawdzone, działa.
-
No ładny znak! W harcerstwie takich nie mają :lol:
-
A to nie jest wcale taki głupi pomysł. Jeśli wiemy, że nie ma szans na atak lotnictwa, artylerii, czy moździeży, to spróbuj niepostrzeżenie podejść bazę 50 ludzi w otwartym terenie. Że w książkach piszą to czy tamto nie znaczy, że należy myślenie wyłączyć. Ćwiczyłem różne warianty, każdy ma wady i zalety, a wybrać należy optymalny w danej sytuacji.
-
Wykrycie zamaskowanego gówna w naszych pięknych lasach jest mało prowdopodobne i ma niewielkie znaczenie strategiczne. Nawet wykrycie kloca informuje jedynie o obecności przeciwnika w rejonie, a to przcież wiemy bo sami go tam zaprosiliśmy. 8) Dopóki uczestnicy nie nauczą się tropienia po bardziej widocznych śladach nie warto się bawić w jego noszenie. Jeśli poziom umiejętności wrośnie i kloc zacznie ważyć o życiu lub śmierci, oczywiście pomyślimy i o tym. Na razie uważam że pakowanie go do kieszeni jest tylko dla funu :lol:
-
@Piok połowia października 2007, milsim "Panama" (4 dni w Beskidach, pogoda w kratkę: deszcz, śnieg, zimno, ale bez mrozu) Mój zestaw był taki: woda ok. 4,5l na starcie (uzupełniana potem ze strumieni) racje żywnościowe liofilizowane x3 konserwa wołowa x1 pasztet x2 suchary zupki chińskie kawa herbata guma do żucia glukoza
-
Oto zasady + mapki potrzebne do milsima. http://www.szpargal.lua.pl/Panama.zip Dyskusja toczy się tu: http://www.warrior.pl/forum/viewtopic.php?t=9744 Zapraszam!
-
Witam! W połowie października organizujemy specyficzną imprezę. Przez 4 dni w górach Beskidu Małego bedzie szansa znalezienia cennego ładunku lub rozgromienia bazy partyzantów ;-) Zabawa jest typowo milsimowa, nie zapewniam nic więcej oprócz map i obecności OPFOR w rejonie. Ale chętnie udzielę wskazówek jak dojechać, gdzie zostawić samochód itp. Kto ma ochotę na zabawę to zapraszam! Szczegóły tu: http://warrior.pl/forum/viewtopic.php?t=9715 Chętnych proszę o zgłoszenia na priv (musimy znać mniej więcej ilość uczestników).
-
citizen, nie można wrzucać wszystkiego do jednego wora, dzieląc ze względu na używaną broń. Tak jak w AS są ludzie którym zależy tylko na lanserce i fajnym wyglądzie, tak samo z drugiej strony są paintballiści dla których najtrudniejsza misja bojowa to zasypanie przeciwnika kulkami w ciągu 1,5 godzinnego scenariusza. Natomiast wszystkich tych, których kręci milsim nie powala wspomniana kwota 15 tys, ponieważ często wartość sprzętu potrzebnego do ciekawszych zabaw przekracza tę kwotę. I tu już nie ma na czym oszczędzać, bo amatorskie zabawki nie przeżywają często pierwszej doby zmagań. GPS-y, noktowizory, porządne radia, śpiwory, plecaki i cała masa szpeju to duże wydatki. Jakoś nie zauważyłem, aby środowisko PB przywiązywało do tego wagę. Po prostu specyfika gry tego nie wymaga.
-
Geno. Młody wywodzi się ze śrdowiska PB i trochę czasu zajęło, aby zrozumiał że jednak kompozytowe kulki będą odpowiedniejsze do naszych zabaw. A system RAM i jego modyfikacje kosztują niestety. Wg mnie gra też nie jest warta świeczki, chociażby ze względu na "delikatność" RAM-a. No i koszty eksploatacji, każda kulka wymaga łuski. Regdorn, śląski Barret kosztował ok. 15 tys PLN, taka cena była podana w gazecie (lub czasopiśmie ;-) ) gdzie był opisywany.
-
Młody (w sumie to już nie taki młody 8) ), włożył masę pracy i pięniędzy, aby ten Tipek wyglądał jak M4, a nie Tipek. Zresztą na ostatniej dwudniowej imprezie Młody miał wypasionego RAM-a, w cenie 3 stockowych M4 z CA. I jednak dochodzi do wniosku, że fundnie sobie konwersję do tego RAM'a na ASG: będzie huk wystrzału(no, huczek ;-) ), wylatujące łuski, no i kulki nie rozpuszczą się podczas marszu w deszczu czy przekraczaniu rzeki. Ale Młody ma coś, czego nie ma większość "niedzielnych komandosów", nie ważne czy PB czy AS: potrafi wczuć się w klimat, zapierdzielać parę dni po górach z 30kg plecakiem, zrealizować misję bez jednego wystrzału i cieszyć się z przeżytych przygód. Gdybym znał więcej osób z taką zajawką, to byłyby milsimy... Kilkudniowe akcje, desanty z wody i powietrza, naprowadzanie artylerii, snajperzy na 500 metrów z wykorzystaniem systemów al'a MILES - to wszystko jest do zrobienia! Ale wymaga niestet więcej zaangażowania i wiedzy niż niedzielne strzelanki, a ludzie są zazwyczaj odporni na wiedzę. :cry:
-
Cholera, rozpoczynając ten wątek prawie rok temu wcale nie miałem zamysłu porównywać painta z AS. W jednym i drugim są strzelanki-jebanki które mnie nie interesują, więc skupię się na tzw. milsim'ie. Odniosę się do wypowiedzi Foki: "Ale PB nigdy nie dorówna AS, dlatego właśnie zmieniłem hobby." W klimatach milsim PB nie dorówna AS w tysiącu aspektach, których nie warto tu już nawet cytować, wszystko zostało powiedziane. Ja teraz jestem bardziej zadowolony ze swojego kałacha niż udziwnianych Tippmannów, cockerów i EGO za chore pieniądze, które nie przeżyją pierwszej burzy czy kąpieli w górskim strumieniu. (nie twierdzę że wszystkie AEG-i przeżyją, ale moj nadal działa 8) ) RAM-y to niestety porażka w dłuższych milsimach - za bardzo delikatne. Problem jest nie w sprzęcie, ale w ludziach. Ludzie w PB zazwyczaj chcą strzelać, a nie namierzać pozycję wroga na podstawie koordynatów GPS, w dodatku zakodowanych (choć klucz do rozkodowania jest do zdobycia). I ja to rozumiem, każdy ma swoje potrzeby. Robiłem i robię takie gry, ale stwierdzam że są one za trudne dla zwykłego niedzielnego gracza. I nikogo nie chcę tu deprecjonować, bo w środowisku niedzielnych graczy AS też większość by miała problemy ze znalezieniem się w lesie w środku nocy. Ale jest iskierka nadziei! Z różnych środowisk można wyłuskać perełki, które chcą robić coś więcej niż sypać do siebie kulkami. I to jest budujące! Przykładem niech będzie ostatnie szkolenie specops.pl, gdzie poznałem fantastycznych ludzi z Bravo Company i przez dwa dni patrolowaliśmy posiadłość gierkowską i targaliśmy się na noszach udająć rannych :lol: (Tu są foty: http://bravo-company.pl/gallery/thumbnails.php?album=40 ) A że ASG bardziej się nadaje do takich rzeczy niż PB to chyba oczywiste.
-
Witam ponownie! Chciałbym nieco odświeżyć temat i podzielić się z Wami nowymi doświadczeniami. Zrobiliśmy 4-ro dniowego milsima w Beskidach (jest o tym wątek w dziale Imprezy w Polsce). I było dokładnie tak jak Kret napisał: rodzaj broni jest bez znaczenia, ważne jak przygotowany jest scenariusz. W naszym czteroosobowym oddziale był AEG, RAM i dwa markery, a ścigała nas po górach lokalna ekipa paintballowa. Wrażenia wszyscy mają zajefajne, choć przez 4 dni nikt nie wystrzelił ani razu! Ale samo przejście przez góry na azymut, patrole, warty, nocna akcja, zasadzka i sama świadomość, że ktoś nas szuka i może być wszędzie dają odpowiedni zastrzyk adrenaliny. W okolicy błąkali się pogubieni harcerze, przeszli 15 metrów od naszego obozu i nie widzieli nas, niezły klimat był 8) Jeśli komuś znudziły się strzelanki jebanki to zdecydowanie polecam takie wypady! Następną misję robimy w lipcu w Pieninach. Szukam chętnych, info jest tu: http://forum.specarmory.com/index.php?topic=780.0
-
I po patrolu. Sprawozdanie i galeria jest tu: http://forum.specarmory.com/index.php?topic=772.0
-
W najbliższy tzw. długi weekend (7-10.06.2007) w Beskidzie Małym odbędzie się czterodniowy rekonesans. Celem jest rozpoznanie terenu przed właściwą imprezą milsimową. Rejon działania to góra Jawornica: 49°47'47.31"N 19°20'41.38"E i okolice. Strzelania nie będzie (albo mało), ale będzie dużo topografii, spania pod chmurką, unikania cywili itp. Wskazane pomoce naukowe w stylu GPS-y, noktowizory, kompasy itp. oraz środki zapewnijące przeżycie (żarcie, spanie). Mapy zapewniam w układach współrzędnych: 1965, WGS-84, UTM. Dopuszczalne uzbrojenie: RAM/ASG/PAINTBALL (info dla painta: gramy na trafienia) Chętnych zapraszam na priv: szpargal(at)interia.pl
-
Olo, ani jedno ani drugie ;-) Potrzebuję kabury do domowego trenowania szybkiego dobycia broni. A Hi-Capa dlatego, że podoba mi się oryginalny STI Eagle 5.0 i już się chcę przyzwyczajać 8-)
-
W końcu zanalazłem coś: na stronach STI Guns jest lista dealerów różnych akcesoriów do ich klamek, kabury takie można kupić tu: http://www.blade-tech.com/Belt-Holster-c-257.html
-
Witam! Poszukuję tzw. "szybkiej" kabury biodrowej do Hi-Capa. Na razie znalazłem tylko takie oferty: http://www.alert.com.pl/index.php?tresc=of...mp;produkt=1258 http://www.alert.com.pl/index.php?tresc=of...mp;produkt=1264 Jednak mam obawy, czy kabłąk spustu wejdzie do tych kabur. Czy może ktoś polecić jakąś sprawdzoną kaburę tego typu?