Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

szalony jack pirat

Weteran
  • Posts

    1,002
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szalony jack pirat

  1. Przez trzy lata zdarzyło mi się raz, żebym powiedział "nie żyjesz" i dwa razy słyszałem to jak powiedziano to do kolegi. Konkretnie koleś wychylił się z okna i spojrzał w wylot tłumika. Jak najbardziej pochwalam, że ktoś się pohamował. Także takie sytuacje to margines. Kiedy z 5-7m w krzakach widać zarys, to mówić "dostałeś" to sporo nadużycie, nigdy nie wiadomo, czy ktoś celu nie osłania, czy napewno kulki by sie nie odbiły od krzaków, może w ostatnim momencie cel sie zorientuje i padnie na ziemię. Przez czas kiedy się strzelam na naszych strzelankach, w kilkudziesięcioosobowym środowisku jedynymi obrażeniami było razem 2 i pół wybitego zęba (łącznie u trzech osóB). Nie uważam, żeby było to krwawe żniwo sadystycznych praktyk panujących w WLKP ;) Na ironię zakrawa fakt, że wszystkie trzy feralne strzały były raczej ze średniej odległości, z nieupowanych replik. Tak więc fakty nie potwierdzają specjalnej szkodliwości naszej metody.
  2. Nie wiem po co ta dyskusja. Kulturalna seria z 4m to w końcu żaden dramat, a już zwłaszcza po całej sylwetce. Chyba, że chodzicie z replikami 400fps.
  3. Jedyna przewaga hi-capa to sytuacja, w której statystycznie władowanie większej liczby kulek daje wiekszą szansę trafienia. Takie sytuacje to umiarkowanie gęste krzaki lub przeciwnik biegnący po dkątem prostym do lini strzału. W każdej innej sytuacji 5, czy 30 kulek daja ten sam efekt - trafienie (poza oczywiście faktem, że z 5 kulek jest dostać przyjemniej niż z 30). Nieco inaczej, choc podobnie ma się sprawa przy ostrzale na granicy zasięgu, silnym wietrze oraz dłuższym ostrzeliwaniu się zza zasłon. Z tych sytuacji tylko ostatnia nagina realizm w przypadku użycia dłuższych serii (wiatr oraz granica zasięgu/rozrzut uzasadniają wystrzelenie np. 15 kulek, żeby ta jedna- dwie trafiły). Ja kiedy mam powyższą sytuację odpuszczam i nie strzelam w ogóle, szukam innej okazji. Właśnie z tego powodu, że nosząc przy sobie 180 kulek po prostu nie mam wystarczającego zapasu amunicji.
  4. Owszem przypomina dyskusje, których byłem świadkiem, nad wyższością Counter-Strike'a nad Q3 lub rybek akwariowych nad żółwiami błotnymi. Jak już pisałem - airsoft jest jeden, ale wykorzystują go ludzie o róznych zainteresowaniach, w różnych celach.
  5. Dlatego właśnie my nie bawimy się z nieletnimi. Każdy odpowiada za siebie. Ja się wcale nie upieram, że airsoft ma być taki pluszowy. I tak jest o niebo lepiej niż w paintballu, albo chociażby w bractwach rycerskich. Nie raz i nie dwa wracałem ze strzelanki ze śladami na policzku, że o udach, albo tyłku nie wspomnę. To co piszesz to jakaś abstrakcja oderwana od rzeczywistości. Kiedy w ogóle wystaje coś więcej niż replika, dłoń i fragment głowy? Tylko kiedy zakradne się z tył lub zabiegnę z flanki. Ja tu nie piszę o teorii, BHP i politycznej poprawności, tylko o rzeczywistości, z którą spotykam się dwa razy w tygodniu. Przy szturmie wzniesienia, przy szturmie okopu, w budynkach - w 75% sytuacji wystaje nieostrożnie postawiona kończyna, albo właśnie replika i oczy oraz góra głowy. Nikt doświadczony nie stoi plecami do przeciwnika na otwartym polu, czekając na "bezpieczny" odstrzał. Więc wybacz, ale to co tu piszesz, to jakaś autoreklama. Zresztą z tą ironią Ci nie do twarzy. I nie wiem gdzie jest ten totalny idiotyzm. Tak się składa, że jestem odpowiedzialnym, dorosłym człwoiekiem, tak samo jak ludzie, z którymi się bawię. Mamy żony, dzieci, pracę i wierz mi - wiemy co robimy. Dla mnie totalnym idiotyzmem jest pozwalać dzieciom bawić się w wojnę.
  6. Dlatego właśnie nie łoję dwusekundowymi seriami i dlatego właśnie nie mam upgrade'a. A Ty co? jak widzisz przeciwnika jak się wychyla zza framugi, to krzyczysz, żeby się poddał na sam Twój widok? Bez hipokryzji.
  7. Przykład z własnego doświadczenia - kiedy zaczynałem zużywałem jednego hi-capa na scenariusz (do 300 kulek), około 1k-1,5k kulek na dzień. Dziś zużywam 300 kulek dziennie, mam trzy lowcapy (trzeciego używam baaardzo rzadko) po 60 kulek. Zwykle nie wystrzelę nawet jednego do końca :) Strzelam trzy kulkowymi seriami. Mowa o takim półgodzinnym scenariuszu. Na zlotach i przy scenariuszach z fabułą (całodniowych), mam ejszcze strzykawę i dwa woreczki z kulkami (razem około 500). Tylko, że to dużo zalezy od stylu gry - mam zwyczaj podchodzi bardzo blisko, strzelać w głowę i tylko jeśli mam 90% szans na trafienie. To nie wymaga kulek. Natomiast są ludzie, któzy w teamie zajmują się osłoną, albo po prostu próbuja ustrzelic kogoś z 50m - to oni mają hicapy :)
  8. Mi Bolle X800 zaczęły parować po pewnym czasie, mniej więcej pół roku strzelania. Bolle X500 parują zauważalnie mniej - w tych samych warunkach szybka jest mniej zaparowana. Kiedyś jeden kolega przyniósł jakiegoś antifoga i ten antifog zdziałał cuda - parowanie minęło jak ręką odjął. Muszę się dowiedzieć jaki to był.
  9. To w ogóle nie jest problem. Zagadnienie jest umiarkowanie skomplikowane i wiąże się z przyjętym lokalnie stylem gry (który z kolei zależy od upodobań bawiących się). Duskusja nad realizmem w airsofcie jest z góry skazana na porażkę (w tym sensie, że trudno dojść do jakichś wniosków, ponieważ jest to kwestia preferencji). Najprostszym przykładem jest sytuacja, w której z repliki pistoletu maszynowego wystrzeliwuję serię 30 kulek (kompletnie nierealistyczne) do przeciwnika za rzadkimi krzakami. Normalnie wystarczyłby jeden strzał, z repliki, aby uzyskać ten sam efekt muszę wystrzelić dłuższą serię. Czy takie zachowanie jest zgodne z duchem realizmu, czy też niezgodne? Żeby nie wdawać się w detale lepiej rozmawiać nie o realiźmie w airsofcie (który jest tylko pewnym niedoskonałym sposobem symulacji), tylko powiedzieć sobie wprost, że to jak gramy jest kwestią ustaleń grających. Różnice w preferencjach biorą się stąd, że airsoft jest jeden, ale odnosi się do dużej liczby aktywności wykorzystujących pewien typ replik, natomiast typów gier oraz grających jest wielu - od pasjonatów historii, faktycznych członków służb mundurowych, maniaków ze środowisk rgp po ludzi, którzy traktują to jako sport, czynność ruchową. Jak się można domyślać twierdzenie, że ktokolwiek ma rację, jest w tej sytuacji myśleniem egocentrycznym, mało przy tym realistycznym.
  10. Używaj proszę polskich liter. Poczytaj wątki o m15, jest mnóstwo o upgradzie. Wszystko co się tyczy gb v.2 i v.3 będzie miało zostosowanie. Obie repliki są bardzo podobne, obie mają stałe kolby i standardowe części CA, podobne długości lufy. W zasadzie upgrade będzie robiło się tak samo.
  11. Hehehe. Ostatnio jak Jazzman obliczał ile środowisko zostawia kilogramów kulek co miesiąc, to został zrypany za durne posty ;) Kulki bio to chyba u nas mit. Ktoś tego używa? BTW wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem byłoby np. sprzątanie lasu :) Ja osobiście zostawiam pół kilo kulek miesięcznie, zoobowiązuję się zatem raz do roku wynieść z lasu telewizor :)
  12. Tak w ogóle to zależy na jakich ogniwach. Jak masz ze składaną kolbą i aku na KR1700AU to 9,6 może nie dać rady. Jak tacticala i large to każda da radę.
  13. Ja żalu nie mam. Dwie noce w namiocie, woda, dostęp do kibli, znajomi - wakacyjnie sobie wypocząłem. Za rok też przyjadę, też sobie wypocząć. Poza tym mnie tam się akurat podobał klimacik zlotu, ryk motorów, race i koncert Perfectu. Więc zadowolony jestem :)
  14. Albo byli w Rawiczu za 10 złotych i mają porównanie :/ ... Zresztą rzecz nie w kasie, tylko w chęciach i pomyślunku. Zorganizowanie wspólnego ogniska nie wymaga nakładów finansowych. Tak samo jak wyznaczenie parkingu i miejsc na namioty. A ładne naszywki to są po 3 zeta. A scenariusze i questy to też nie kwestia kasy. Więc wg mnie marny argument. Zgadzam się natomiast, że zeszłoroczne doświadczenia pokazały, że w Bornym bardziej trzeba się nastawić na własną inicjatywę. Tylko po co nazywać do organizowanym zlotem, dobierać ekipy itp.?
  15. Po przeczytaniu wątku postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze. Sporo punktów się powtórzy. 1) Organizacja zlotu a. Gdzie? Nie chcę być niedobry, ale nie odczułem obecności organizatorów w żadnym momencie podczas mojego pobytu. W szczególności żadna z obietnic z wątku o zlocie (airsoftowa wioseczka, agregaty) nie została zrealizowana; b. Brak dziesiątek dupereli, które w zasadzie nie kosztują nic lub mało, a nadają klimat: naszywek, pieczy organizatorów nad zlotowiczami, organizacji patroli, czy czegokolwiek, co spięłoby pobyt; c. Dezorganizacja środowiskowa – organizatorzy siedzieli w swoim obozie i nie widziałem ich ani razu w naszym. Od jednego ze zlotowiczów słyszałem, że miała być wspólna impreza integracyjna w forcie, ale nie wiem, czy to prawda, zresztą i tak jej nie było (chyba). d. Nie było niczego, co nalezy do zadań organizującej ekipy - jako gospodarzy zlotu. Takie rzeczy wymagają tylko pracy, bo pomysły i ludzie są. Zbędne są wielkie środki finansowe. Poco komu beczka, skoro bardziej przydałoby się sobotnie ognisko dla wszystkich? 2) Organizacja strzelania a. Gdzie? Nie chcę być niedobry, ale nie odczułem obecności organizatorów podczas strzelania. b. Subiektywnie: scenariusza nie było. Zostałem wypuszczony w pole z zadaniem zorganizowania sobie rozrywki. Obiektywnie: były jakieś zadania, specjalne postacie itp. (tak słyszałem). Chyba moja ekipa była tłem dla tych zdarzeń. Wydaje mi się, że zlot powinien objąć scenariuszem większość grających, z głosów po scenariuszu wnoszę, że objął mniejszość. c. Za absurdalną uważam sytuację w której moi koledzy z FST z Poznania przygotowali sobie sami scenariusz dla siebie, zdobyli na własną rękę plan terenu, wysłali całość przed zlotem do organizatorów do zatwierdzenia, a na miejscu zrealizowali. Oczywiście czuję się jak idiota, że o tym nie pomyślałem, bo miałbym pewno lepszą zabawę. Chłopakom z FST gratuluję przezorności. d. Byłem zaskoczony niską kulturą strzelania. Podobno zlot był proszony. Sformułowanie „Dostałeś” zostało chyba z zasady zastąpione „K..WA, nie pier… głupot, KU..WA, spierdalaj dostałeś”. Nie wyglądało to tak jakby się zebrała elita środowiska. e. Ewidentne wtopy: i. Używanie pirotechniki mimo zakazu ii. Zrzucanie szyb z piątego piętra iii. Zrzucanie desek z czwartego piętra iv. Strzelanie z bliska z upowanych replik. Tu niezły przykład: dwóch moich znajomych dostało w korytarzu o długości 10m z M249. Ja rozumiem, że można się nie opanować w momencie zaskoczenia. Ale planowe wykorzystanie do krycia upem takiego odcinka jest mało przezorne. v. Z powyższego wynika, że piękne ideały z forum, pozostają wirtualne, a głupota pozostaje głupotą niezależnie od stażu w airsofcie. Poddaje to pod rozwagę wszystkim płaczącym nad upadkiem obyczajów w środowisku. 3) Podsumowanie a. Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę, że wszystkie opinie pozytywne opierają się na faktach zaaranżowanych przez samych zlotowiczów usiłujących dobrze się bawić. Czyli jakbyśmy się zlecieli na hurra, to by wyszło na to samo. b. Jestem daleki od pytania „gdzie jest moje 20 złotych?”, ale nie dlatego, że nie miałbym podstaw, tylko dlatego, że nie jestem małostkowy ba, uważam nawet, że w zasadzie organizatorzy mogliby na tym zrobić jakąś górkę za swoją pracę. Do pewnego stopnia. Poza tym, akurat ja dostałem prezent od organizatorów i nie musiałem wnosić opłaty, więc byłoby mi głupio. Ale uważam za mało rozsądne igranie ze środowiskiem i prowokowanie brzydkich sytuacji, w których niektórzy maniacy mogliby takie pytanie zadać i nie otrzymać na nie odpowiedzi. c. Odniosłem wrażenie, że uznano, że rewelacyjny teren, 220 osób (gdzie one się pochowały?), i zlot pojazdów spowodują, że wszystko się samo nakręci. Nie zadziałało. I tu mam właściwie jedyny zarzut do orgów. Panowie organizatorzy! DOKŁADNIE ten sam błąd popełniliście w zeszłym roku. Zlot był identyczny jeśli chodzi o negatywne strony. Jak dla mnie to duży grzech. To znaczy, że nie wyciągacie wniosków. d. Nie płaczę, bo wiem, że zlot w Bornym ma raczej wymiar społeczny – spotykają się ludzie z forum, ogólne poklepywanie się po plecach, ochy, achy, no kółko wzajemnej adoracji. Dzięki wszystkim za przeprowadzone rozmowy, miło było Was w końcu zobaczyć :). Witowi dzięki za drut, Kretowi za sam wie co. Pozdrawiam i do zobczenia na następnym zlocie.
  16. No. Ja na przykład kupowałem na miejscu. Kupiłem tam swoje CA M15 CQB, a co tydzień wpadam pogadać z chłopakami o nowościach, kupić kulki, czasem jakieś akcesoria (ostatnio rękawiczki Strike System - bardzo fajne). Nie odczułem nigdy, żeby sprzedawca traktował mnie jak debila ... Korzystam ze SpecShopu od długiego czasu więc wstawię + ode mnie.
  17. Zamykam temat. Artemis: 1) Nie będę Cię ścigał po wszystkich forum. Napisałem już, żebyś się najpierw dowiedział, o co chodzi w tym hobby. Nie ma innego sposobu. Na forum są conajmniej 4 wątki o M15, które Ci wszystko wyjaśnią oraz kilkanaście wątków o upgradzie replik, w tym o upgradzie zespołu cylindra i lufy, sprężyny, a także silnika i akumulatora. Wystarczy poszukać. 2) Na tym forum piszemy po polsku - z interpunkcją, gramatyką i ortografią. Zaliczają się do tego różnież duże litery na początku zdań. Pozdrawiam
  18. Są to rzeczy, które powolutku wprowadzamy, wobec postępującej nudy. Przy okazji objawiają się właśnie niedostatki np. w dowodzeniu, zgraniu, łączności. Łańcuszkowe noszenie rannych i jeńców zostało ostatnio przećwiczone. Tak samo jak podział na pododziały, wyznaczenie zadań (obrona bazy, łączność, trzymanie aktualnego "frontu", zwiad, grupy specjalne do wykonywania misji pobocznych). Niestety problem polega na tym, że nigdy nie ma dość ludzi, by zrobić to z prawdziwego zdarzenia, bo: - brak chętnych jako takich - jednak to wymaga pewnego wysiłku i zacięcia - brak ludzi, gotowych władować kasę w realcapy, radia - po tygodniu pracy każdy by się postrzelał, a nie np. wisiał na radiu i koordynował trzy grupy krzątające się po terenie w celu wykonanai misji - u nas zimą po prostu jest za mało miejsca, a solidne bieganie rozgrzewa Zaawansowanych graczy (np. potrafiących poprowadzić 4-5 zielonych do wykoniania misji) jest po prostu za mało. Skupienie ich po jednej ze stron powoduje, że sąsiedzi są okrutnie masakrowani. Podział - brak ludzi, poza tym, trzeba by się dzielić "w poprzek" ekip, co jest niemile widziane. Rozwiązaniem okazała się dwukrotna przewaga liczebna mniej zorganizowanych graczy. Było fajnie :) Scenariusz był wyrównany, wszyscy byli zadowoleni. Ucieszy Cię fakt, Kret, że nawet bardziej niż ze standardowego dnia skłądającego się z 6-8 półgodzinnych scenariuszy. Aktualnie mamy już też dokładne mapy terenu, dzięki uprzejmości jednego z kolegów, napewno wprowadzi to kolejny element do zabawy. Porównując zabawę sprzed roku i tegoroczną - postęp jest bardzo widoczny. Ale ekipy, które to robią grają ze sobą od lat! Oczekiwanie tego samego od nowych graczy, to pobożne życzenia. Także powiedziałbym, że trzeba po prostu chęci i przede wszystkim czasu. Środowisko musi dorosnąć do takich zabaw. Nie każdy od razu brał się za Lego Technics, czasem trzeba spędzić trochę czasu na Duplo :wink:
  19. Specjalnie nie podałem przykładu, żeby nie wchodzić w szczegółowe dyskusje :) Bardziej chodzi mi o to, że w airsofcie jest pole do nabywania pewnych umiejętności, tzn. poza giwerą i liczebnością jest jeszcze "to coś", co też się liczy.
  20. To jest akurat niewyrafinowany scenariusz, a nie brak taktyki. Jedno z drugim niewiele ma wspólnego. Taktyka jest, a kto nie wierzy niech mi powie jak to się dzieje, że 4 rozwala 20 bez strat. Alternatywnie może to też być brak taktyki po drugiej stronie. My np. na cotygodniowych strzelankach w jednej z 6 lokacji mamy po prostu zestaw scenariuszy, w które się bawimy i tyle. Owszem, nie ma warstwy fabularnej, ale to, czy butelke po mineralnej nazwiemy butelką po mineralnej, czy wrogim urządzeniem nadawczym, to już jest wtórne. Tak, czy owak, jak oddziałem nikt nie dowodzi, ludzie się rozłażą, obrony nikt nie ustawi, ataku nikt nie zaplanuje, to szanse na sukces dramatycznie maleją, zwłaszacza jeśli przeciwnik jest wymagający. Tak więc proszę nie mylić braku bajkopisarstwa ze strlanką "wał na wał" :) [ Dodano: Nie Sie 13, 2006 5:20 pm ] Aha, jeszcze jedna rzecz. Dodajmy, że każdy kto się tu wypowiada, opisuje tylko swoje własne podwórko, bo w każdym lokalnym środowisku to może wyglądać inaczej, a na podstawie zlotów nie można sobie wyrobić opinii o kolegach z innego miasta, bo zloty są specyficzne w swojej naturze.
  21. Co za różnica. Każdy gupek* jak wpisze "airsoft" w googla, to dostaje WMASG. * Tak, chodzi mi właśnie o "gupka".
  22. Panie Redaktorze, serwer i tak już nie wyrabia ... :wink: Jak do każdego artykułu w polskiej prasie moge napisać tyle: cieszę się, że autor zadał sobie minimalny choć trud dowiedzenia się o co chodzi. Z perspektywy tego co pokazuje się w prasie, a na czym się przypadkiem znam, mogę powiedzieć, że ten artykuł jest bardzo dobry - mało błędów, brak poszukiwania sensacji, krótki.
  23. Nie mogą tylko mają. Z pozostałych czynników trzeba jeszcze koniecznie wymienić zębatki. Przełożenie zębatek ma istotny wpływ na szybkostrzelność do spadku tejże o nawet 30-40% w przypadku kółek przeznaczonych to najsilniejszych upgradów. Niewielki natomiast wpływ ma zamontowanie zębatek hight-speed, odnotowywalny wzrost rof wynosi 5-8%. Co do cylindra - nie ma się nad czym rozwodzić, trzeba zamontować i jeden i drugi i zmierzyć fps i celność.
×
×
  • Create New...