Wymądrzać się mogą ludzie, którzy swoje zdanie opierają na teoriach i sloganach. Ja sporo w różnych goreteksach przechodziłem i swoje wiem na podstawie tego doświadczenia. Nie będę się dalej spierał, czy rację ma firma która reklamuje swoją membranę jako posiadającą rewelacyjne parametry (bo z jednej strony zostało to określone na podstawie badań o mniej czy bardziej wiarygodnej metodologii, a z drugiej z reguły tego typu badania są zlecane przez samych producentów, albo wręcz nawet przeprowadzane od A do Z przez nich, więc nie powinno im się bezkrytycznie wierzyć), czy ludzie uważający ją za zbędny/drogi/niedziałający gadżet, bo i tak nie działa powyżej iluś tam stopni (ciekawe jak obliczonych).
Mi też wiele osób odradzało gore argumentując, że "jak będziesz w tym biegał (a będziesz), to tak czy siak będziesz mokry, bo się spocisz, więc po co ci to?" i nie miało racji. Bo wydajność membrany nie zależy tylko od jej parametrów, czy panującej na zewnątrz temperatury, ale także od czynnika indywidualnej skłonności do pocenia się. Ja się prawie w ogóle nie pocę, po prostu tak mam, ktoś inny (o słuszniejszych gabarytach i bardziej rozległych pokładach tkanki tłuszczowej ;-) ) przy tej samej temperaturze, wysiłku i membranie zapoci się zupełnie. Więc dopóki się samemu czegoś nie przetestuje, to nie ma 100% pewności, że to zda egzamin w naszym przypadku.
Ale dobra, koniec mędrkowania, o to zestawienie "za" i "przeciw" membranie w mojej skromnej opinii:
Przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: po co mi kurtka z membraną?
-Jeśli strzelasz się tylko rekreacyjnie na kilkugodzinnych strzelaniach gore nie jest do niczego potrzebne. Raz, że zwykle jest bardzo dynamicznie (pocenie...), dwa, że drobny deszczyk nie zrujnuje zdrowia (wystarczy zwykła bluza, czy smock), zwłaszcza że za godzinę, dwie będziesz popijał cieplutką herbatkę po powrocie do domciu ;-) Jak jest większa ulewa, to wyciągasz poncho i się z chłopakami przyczajacie aż przestanie i po kłopocie.
-Ale jeśli bierzesz udział w milsimach czy długich grach, to kurtka przyda się bardziej. Raz że może się być wystawionym na o wiele dłuższe działanie wilgoci, a dwa, ze ma się o wiele skromniejsze możliwości wysuszenia się.
Przede wszystkim nie chodzi się w gore non-stop, tylko zarzuca na siebie na czas padania i ściąga zaraz po deszczu. Pełne gore (kurtka i spodnie) opłaca się nosić tylko w zimie, w pozostałych porach roku zakładanie i zdejmowanie kompletu zajmuje zbyt wiele czasu, a korzyści z noszenia spodni z membraną są wg mnie niewspółmierne do minusów. Jeśli chodzi o pocenie się, to poruszając się z taką prędkością jak się powinno w patrolu na terenie wroga (przykład), czyli bardzo powoli i ostrożnie, membrana powinna dać radę odprowadzać pot na zewnątrz, o ile wyciągając kurtkę z plecaka na jej miejsce włożyliśmy naszą dotychczasową bluzę/kurtkę i pod gore mamy tylko koszulkę termoaktywną + ew. ocieplenie też w miarę możliwości oddychające. W przypadku kontaktu z wrogiem/zrywania kontaktu itp dynamicznych działań spocisz się, ale z reguły nie to wtedy jest największym twoim zmatrwieniem ;-) tylko to jak ujść cało z opresji. I tak lepiej być w takiej sytuacji spoconym, ale w kurtce która nie krępuje ruchów, ani nie przeszkadza w korzystaniu z oporządzenia, zamiast być okrytym ponczem, które i jedną i drugą kwestię skutecznie utrudnia, albo zupełnie bez ochrony, przemoknięty i wychłodzony po iluś tam kilometrach marszu w deszczu.
I tu przechodzimy do najważniejszej kwestii, czyli komfortu cieplnego który IMHO ważniejszy jest od samego moczenia się. Nieposiadając ochrony przed deszczem przy długotrwałym opadzie nie tylko moczymy się, ale też wyziębiamy - zarówno z powodu przenikania wilgoci do ubrania, jak i podmuchów wiatru, które z reguły idą jej w sukurs. Kurtka z membraną zatrzyma (przynajmniej przez pewien czas) "obcą" wilgoć i oziębiające powietrze i odparuje z wnętrza część "swojskiej" wilgoci powstałej w wyniku zwiększonego . Spora część (w zależności od wysiłku) tej "swojskiej" wilgoci zostanie, ale po pierwsze - ona też odparuje po pewnym czasie albo membraną, albo dostosowanymi do potrzeb wywietrznikami. Na czas trwania tego procesu nasz komfort oczywiście będzie obniżony, ale na pewno nie tak bardzo, jak w przypadku konieczności wysuszenia "na sobie" w niesprzyjających ku temu warunkach zwyczajnej bluzy. Lepiej żeby Ci się zrobiło gorąco w kurtce, niż zbyt zimno bez niej.
Niestety problemem którego nie przeskoczysz jest szelest który z reguły generuje poruszanie się w odzieży z membraną, ale nasze hałasowanie zależy też od wielu innych czynników, więc to pominę, żeby się nie rozwlekać.
Podsumowując: w zimie najlepiej posiadać komplet kurtki i spodni, który (w połączeniu z dobrymi butami/stuptupami/etc) pozwoli nam długo zachować komfort cieplny przy konktakcie ze śniegiem, przy czym zamiast kamuflażem powinno się raczej kierować podczas wyboru stanem i stopniem zużycia (oby jak najmniejszym) membrany; jesienią i wiosną - najlepiej jest mieć kurtkę do zarzucania na określony czas podczas marszu i poncho, które przydaje się przy zaleganiu podczas ulewy/ochronie przed deszczem w czasie wart, postojów/budowaniu zadaszenia na dłuższy wypoczynek. Latem - w zależności od upodobań i preferencji - ja obecnie używam tylko poncha + smock w przypadku pogody niezachęcającej do spacerów ;)
To jest tylko moje zdanie - nie tyle jest poparte żadnym wojskowym czy naukowym autorytetem, co raczej testowaniem różnych pomysłów i konfiguracji na sobie. Może dla niektórych to były truzimy, a dla innych bzdury - pierwszym gratuluję bogatej wiedzy, drugim postaram się odpowiedzieć na ewentualną polemikę.
Na koniec pytanie do Mer: posiadałem kiedyś brytyjską kurtkę, która poza znośną wodoodpornością i oddychalnością cechowała się brakiem kieszeni zewnętrznych :) sprzedawca twierdził, że jest to efekt doktryny zakładającej ubieranie kurtki z membraną POD kurtkę typu smock, co miało nieść ze sobą dwie korzyści: chronienie delikatnej struktury kurtki przez uszkodzeniami mechanicznymi oraz dostęp do akcesoriów pochowanych w kieszeniach smocka (których nie trzeba było cały czas przekładać w te i wewte). Czy tak jest/było rzeczywiście w brytyjsiej armii, czy to tylko taka fantazja? :) Dla odmiany kolega miał kurtkę o innym kroju, z dwoma zewnętrznymi kieszeniami na wysokości piersi i obszernym kapturem z usztywniającym drutem w krawędzi (mój był bez drutu i chował się w kołnierzu).
EDIT: @ Fizyk - wybacz mi kąśliwość pod Twoim adresem z poprzedniej strony, po prostu jestem uczulony na tego typu hasła, które zwykły być bezrefleksyjnie powielane a mające dużą "siłę rażenia" :)