Eryk
Użytkownik-
Posts
201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Eryk
-
@Kotvitza: A bo ja pierwszy raz jadę na Panzera, że nie wiem, ile tam się łazi do respa... I oczywiście, że będę tam chodził. Wszyscy jesteśmy tylko mięchem armatnim. @Drzedaj: Co to za indywidualne pojedynki i przedkładanie zakładów nad zwycięstwo armii? Zameldować się u dowódcy swego TF-a z prośbą o ukaranie!! :) PS: Jaka jest kara dyscyplinarna w armii Calmlandzkiej? Pobyt w kozie :)
-
@Kotvitza: Za co Kain zabił Abla? Za opowiadanie starych kawałów ;)
-
No! Bo jak będziesz kozaczył, to będziesz miał do czego przykładać. A teraz wyskakuj z komóry :) PS: Forum internetowe do specyficzny twór. Ta rozmowa na żywo wyglądałaby śmiesznie, jakby Kotvitza stał koło mnie i ktoś by się przysłuchiwał :)
-
Te, Angryk! Masz jakiś problem? ;)
-
Zależy od stopnia :) Okazji nie zabraknie, już my się postaramy. No, ale nie off-topujmy.
-
@Drzedaj: Na szczęście więcej jest miłych aspektów i dlatego znowu jedziemy. @Kotvitza: W mundurach, powiadasz... Calmlandia, ubieramy dresy :)
-
@Drzedaj: Rywalizacja jest w czasie gry. Niektórzy (NIE WSZYSCY!) po prostu już przeginają pałę z wyzwiskami antyangryckimi lub antycalmlandzkimi poza grą. Po co? No, ale to tylko mała dygresja. Nie chcę ciągnąc tego tematu, bo mówimy naprawdę o wyjątkach, które nie zasługują na mówienie o nich. Po prostu grajmy swoje role, ale w czasie gry, a nie psujmy klimatu wspólnego obozowania. @Kotvitza: Tobie akurat mogę postawic bez skrzywienia się. Oczywiście nie obiecuję, że nie doleję eliksiru pacyfistycznego i że zamiast zabijac będziesz chodził po lesie, wąchał kwiatki i namawiał wszystkich, by się kochali. Chociaż ten specyfik nie działa długo. Pierwsza seria z reguły wyciąga z tego stanu :)
-
Tak. Wszędzie ta nienawiść. A i tak pijemy razem. Zwłaszcza jak Angryk nie ma kasy, to się przysiada ;)
-
Historycy twierdzą, że Angryk podbił całą Calmlandię... Całą? Nie... Jest jeszcze jedna wioska w okolicach Trzech Mostów, która od pięciu lat stawia opór najeźdźcy. Dzieje się tak dzięki magicznemu niebieskiemu napojowi sporządzanemu przez druida Procentixa...
-
W imieniu Stowarzyszenia Airsoftowego "Legion VII" zapraszamy wszystkich Airsoftowców na zlot Projekt "Firestart" IV, 17-19 sierpnia 2012r. w Kostrzynie nad Odrą. Więcej informacji znajdziecie w temacie oraz zawartych w nim linkach do naszej strony. Pozdrawiamy Legion VII
-
Bez paniki. To nie do końca tak! Przede wszystkim należy odróżnić sprawę cywilną od karnej. Kolega ma rację, że umowa z małolatem bez uprzedniej lub następczej zgody rodziców jest nieważna. Nie znaczy to jednak, że kasa zapłacona małolatowi przepada. Skoro nie ma umowy, to małolat bezpodstawnie się wzbogaca i mamy prawo żądania zwrotu tej kasy. Główną słabością roszczeń z bezpodstawnego wzbogacenia jest fakt, że roszczenia nie ma, gdy wzbogacenie przepadnie (=koleś przepuści kasę). Wyjątek: gość wie lub każdy głupi na jego miejscu by wiedział, że musi kasę oddać nam. Inną kwestią może być wypłacalność dłużnika, ale tu zawsze jest ryzyko nawet przy pełnoletnich. W opisywanym tu przypadku mamy do czynienia ze sprawą karną. Nie chodzi tu tylko o to, że jakaś tam umowa nie jest ważna, tylko o to, że Mateusz K. oszukiwał ludzi o swym zamiarze dostarczenia towaru za pieniądze, powodował tym samym mylne wyobrażenie o uczciwych zamiarach, to wyobrażenie z kolei sprawiało, że ludzie dysponowali mieniem płacąc mu i ponosili szkody majątkowe = oszustwo. Małolat między 17 a 18 w momencie czynu odpowiada z reguły normalnie, chyba że wyjątkowo sąd uzna, że "nie dorósł". W granicy wieku 13-17 regułą są sankcje z ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich, chyba że sąd uzna wyjątkowo, że dany sprawca "już dorósł". Zarówno w kodeksie karnym jak i "ustawie o małolatach" jest przewidziane zobowiązanie do naprawienia szkody. Wystarczy jednozdaniowy wniosek. Dlaczego policja w Twoim przypadku nic nie mogła zrobić? Nie wiem, bo nie znam szczegółów. Strzelam: Znikoma szkodliwość społeczna - świetny powód do nic-nie-robienia. Wtedy sprawa karna się nie odbywa i ganiaj sobie sam gościa cywilnie (patrz wyżej: bezpodstawne wzbogacenie). Trzymam kciuki za udupienie gnoja!
-
Pierwsza porcja fot: Gazeta Lubuska. Dalsze zostaną wrzucone pod linkiem: http://firestart.nets.pl/phpbb/viewtopic.php?f=7&t=63 Sprawozdanie wysmażymy i wrzucimy wkrótce.
-
Kilka podstawowych informacji: Zapisy: Przez stronę internetową http://firestart.nets.pl/zapisy.html Termin to 5 IX 2011r. Wpłaty: Kwota do wpłaty to 30zł lub 7,50 euro, jeśli dokonamy przelewu do 31 VIII 2011r. Potem mamy jeszcze czas do 8 IX 2011r., ale kwota wynosi 35zł lub 8 euro. Numery kont zostały podane tutaj: http://firestart.nets.pl/phpbb/viewtopic.php?f=7&t=52 W razie jakichkolwiek pytań można się z nami kontaktować za pomocą formularza: http://firestart.nets.pl/kontakt.html lub adresu Email projekt.firestart@gmail.com
-
Wszelkie detale pojawią się nowo zaprojektowanej stronie zlotu. Praca ostro wre, by stworzyć jedno przystępne centrum informacji. Jak tylko strona zagości w internecie, link na pewno pojawi się m.in. tutaj.
-
Nie rozpiszę się o aspektach organizacyjnych, bo już przewałkowaliście chyba wszystko, a więc organizatorzy mają z czego wyciągać wnioski na przyszłość. Uczepię się tylko tematu procedur zachowania ONZ-u, w którego kontyngencie miałem przyjemność służyć. Pojawiało się dużo uwag o niezachowywaniu procedur. Ktoś wyżej zauważył, że walki trwały non stop, więc chyba czerwoni nie oczekiwali, że każdego z osobna będziemy ostrzegać przed strzałem. Jeśli już do nas strzelacie, to rezygnujecie z chroniących Was praw, bo my zawsze mamy prawo się bronić. Żaden ustawodawca nam tego nie może zabrać, bo to jest prawo naturalne :) Faktem jednak jest, że na samym początku gry ONZ pierwszy otworzył ogień, więc do tej sytuacji kilka słów: Nie wiem, kto Ci naopowiadał, że kolega zaczął i tak jakoś poszło, bo było tak, że jeden z żołnierzy faktycznie się zapomniał, ale zaraz reszta mu przypomniała o procedurach. Ogień został więc wstrzymany. Jako że ostrzelani khmerzy zaczęli jednak naparzać kompozytem, to nie oczekujesz chyba, że będziemy jeszcze każdemu z osobna dawali ostrzeżenie "Stój, bo strzelam". W tym momencie jesteśmy atakowani i korzystamy z naturalnego prawa do obrony koniecznej. Biorę na siebie pełną odpowiedzialność za rozkaz otwarcia ognia (NIE ZA PIERWSZYM RAZEM, A DOPIERO POTEM W CELU ZATRZYMANIA STRZELAJĄCYCH DO NAS KHMERÓW), bo nie pozwolę, byście zabijali mi ludzi i zasłaniali się naginaniem prawa. A żołnierz, który jako pierwszy strzelił bez rozkazu, złamał zasady i on pójdzie pod sąd, ale to jeszcze nie daje khmerom prawa do strzelania zza taśmy. Bo sam stwierdzasz, że ustawiliśmy zasadzkę osłonięci ścianą respa. Tylko że my byliśmy na terenie gry i ściana respa mogła zasłaniać nas tylko tym, którzy byli za taśmą. Jak łazisz za taśmą i zza niej strzelasz, to pohamuj z tekstami o fair play i o tym, co mam prawo robić, a co nie. Jeśli atakowałbyś z dozwolonego terenu, ściana respa by nam nie pomogła. Nie wiem, co spowodowało wychodzenie za taśmę. Może fakt, że w pewnym momencie linia taśmy się kończyła i idąc od strony khmerów można było jej na początku nie zauważyć, a potem myśleć, że jest się po dobrej stronie i że przeciwnik jest po złej...?
-
Z 18. punktu regulaminu zrobił się gorący temat i wcale się nie dziwię. W końcu sam, jak zobaczyłem ogłoszenie o BZ, pomyślałem, że jadę, bo zarówno dwa jak i rok temu przywiozłem z tego zlotu nawet fajne wrażenia, ale jak teraz doczytałem regulamin, to wiem, że się jeszcze nad tym poważnie zastanowię. Organizatorom pewnie chodziło właśnie o to, by gracze szanowali własne "życie" w grze i nie robili samobójczych rajdów, co należy pochwalić. Szkoda tylko, że nie jest w żaden sposób niwelowane ryzyko, że mimo zapłacenia wpisowego spędzi się większość imprezy przy radiu w aucie albo robiąc zdjęcia. Oczywiście dłuższa zabawa to pewnego rodzaju nagroda dla lepszych graczy, ale z drugiej strony też dla lepiej ukrywających się Nieśmiertelnych. Obawiam się trochę, że nawet najlepsze strzelanie nie pomoże, gdyż przeciwnik może po prostu nie umierać albo po trafieniu nie dojdzie do respa, a włączy się do gry wcześniej i efekt będzie taki, że uczciwi "w nagrodę" pobawią się mniej. Podsumowując - pomysł byłby fajny, gdyby nie fakt, że w airsofcie nie da zapewnić się 100%-owej uczciwości. Tym bardziej nie należy więc pogarszać sytuacji tych, którzy będą uczciwi sami z siebie. Wierzę też i życzę serdecznie, żeby niezależnie od zastosowanych przez organizatorów rozwiązań i niezależnie od tego, czy zagoszczę, impreza się udała.
-
Pora na podsumowanie. Byłem na tej imprezie po raz pierwszy, więc być może ten da organizatorom wyobrażenie, jak ich zlot jest postrzegany przez nowych uczestników. Przede wszystkim szacunek za ogarnięcie i utrzymanie w ryzach takiej ilości uczestników przez tyle dni i na takim - nawet okrojonym, ale i tak niemałym - terenie. Świetne zaplecze techniczne pozwalało przetrwać bez problemu w warunkach polowych (chociaż sam nie spędziłem tam 4ech dni). Co do samej rozgrywki również duży plus za kontrolę sytuacji przez cały czas i koordynację zachowań poszczególnych TF-ów, co sprawiało, że chyba nikt się specjalnie nie nudził. Przynajmniej TF-8 z Orilii miał ciekawie i tu również dołączam się do pozdrowień naszego Żandarma, który porządnie wykonywał swoją robotę i dbał o to, byśmy wywieźli jak najlepsze wrażenia z imprezy. Pochwała za koordynację działań jest o tyle większa, że teren został ograniczony prawie że w ostatniej chwili i wszelkie przygotowane wcześniej materiały dot. celów działania stały się nieprzydatne. Czego brakowało? Troszkę więcej bajkopisarstwa, by wkręcić uczestników w wir wydarzeń. Można było pociągnąć te motywy z prezentowanych na forum zlotu gazet i np. nie ograniczać rozkazów do obrony danego obiektu, a dodać do tego bajkę, że tam Orilia magazynuje bomby "G" i Anduria musi je przejąć, by naukowcy opracowali antidotum. Widać, że autorzy scenariusza odnoszą się do tego wątku w celach działania sił Orilii (post 1 na końcu), ale podczas samej rozgrywki nie dało się poczuć tej fabuły i walczyło się po prostu o jakieś tam obiekty. Taka opinia była słyszana bardzo często po walce. Co prawda były też inne opinie: Zgoda, że ani on ani tym bardziej szeregowiec nie musi o tym wiedzieć w realnym świecie, ale nie jesteśmy żołnierzami, a każdy chce się bawić i nie być tylko pionkiem w grze. Jednak w obliczu innych plusów zlotu ten aspekt rzeczywiście zostaje w cieniu. Pomijając ten szczegół zabiorę ze sobą wspomnienia z wielu ciekawych akcji. Przede wszystkim dzięki liczebności uczestników trzeba było się dobrze zastanowić przed każdym manewrem, bo wróg mógł być wszędzie (tu wyszło na dobre okrojenie terenu). No i oczywiście akcja opisana przez Kolegę: Ten brak łączności, głos rozmów wroga w odległości pewnego strzału i konieczność zachowania ciszy z powodu jego przewagi liczebnej, a przez to poruszanie się w żółwim tempie sprawiło, że jest co wspominać. Szkoda, że nie ustaliliśmy na podforum strony konfliktu hasła i odzewu, przez co zginęliśmy, gdy przyjazny patrol wziął nas za wrogów, a my odpowiedzieliśmy ogniem... Ale cytując Ikariego: "Jest wojna - jest ciężko" :) Kończąc te wywody: ocena bardzo powyżej przeciętnej i za rok chciałbym przyjechać znowu, więc zachęcam do organizowania dalszych edycji mimo konieczności przeprowadzki w inne miejsce, bo czuję, że impreza uda się wszędzie.
-
Przepraszam za post pod postem, ale nie widzę opcji "Edytuj". W każdym razie chciałem podać Wam linka WMASG - forum zlotu, na którym możecie - oprócz oficjalnej strony zlotu na bieżąco śledzić dyskusję na jego temat. Pozdrawiam i zapraszam
-
Witajcie Maniacy AirSoftu! W imieniu kostrzyńskiej grupy airsoftowej chciałbym zaprosić Was do wspólnej zabawy w dniach 3- 5 lipca 2009 w mieście granicznym Kostrzyn nad Odrą. Na zlocie oczekujemy maniaków AirSoftu z Polski oraz Niemiec. Zlot planowany jest na dni od 3 do 5 lipca 2009. Główny scenariusz odbędzie się 4 lipca do popołudnia, po czym nastąpi wspólny posiłek. Można jednak przybyć już 3-ciego, aby zapoznać się z terenem i pozostać do 5-tego i wziąć udział w kontynuacji scenariusza. Impreza odbędzie się na kostrzyńskiej starówce i znajdujących się tam ruinach pruskiej twierdzy zniszczonej przez Armię Czerwoną w 1945. Starówka znajduje się w pobliżu infrastruktury miejskiej, także jakiekolwiek zakupy nie będą stanowiły problemu. Na pobliskim bazarze możecie zaopatrzyć się w sprzęt ASG łącznie z amunicją. Ilość miejsc niestety jest ograniczona. Spowodowane to jest powierzchnią udostępnionego terenu. W scenariuszu chodzi o atak grupy terrorystycznej mającej na celu ochronę środowiska na bazę NATO. W centrum wydarzeń znajduje się profesor niemiecko-polskiego pochodzenia i jego wynalazek: tanie w produkcji, efektywne, ale wątpliwe z punktu widzenia ochrony środowiska paliwo. Więcej informacji w oraz na oficjalnej stronie zlotu. Przewidujemy symboliczny wkład organizacyjny w wysokości wstępnie 20 zł. To umożliwi nam jako organizatorom zatroszczenie się dla uczestników o pole namiotowe, wodę pitną, ciepły posiłek 4 lipca, a także toalety oraz stanowiska i personel medyczny. Jeśli jesteście zainteresowani albo macie pytania, piszcie na project.firestart@interia.pl bądź odwiedźcie stronę www.firestart.tk 1) Zapisy na zlot już otwarte i trwają do 20.06.2009r. 2) Rozwój scenariusza można śledzić na bieżąco na stronie zlotu. 3) W niedzielę 5-tego odbędzie się strzelanka na Forcie Sarbinowskim, która organizowana jest także w ramach zlotu.
-
Prawie dokładnie tak. Ostatnio jest to mój problem, bo siedzę w Niemczech na studiach, a zabawkę muszę zostawiać w Polsce :( . Zainteresowałem się więc przepisami i sprawa wygląda następująco: Waffengesetz (Ustawa o broni) mówi, że trzeba mieć pozwolenie na posiadanie broni, przenoszenie, strzelanie itp. Zabawki ASG podpadają pod pojęcie broni, bo niemiecka ustawa nie używa terminu "Broń palna" tylko "Broń strzelająca" (Schusswaffe), czyli każdy przedmiot przeznaczony do ataku, obrony, sportu, polowania lub zabawy, który wyrzuca przedmioty przez lufę. Jakby nie było, nasz sprzęt pod to podpada. Załącznik do Waffengesetz wyłącza jednak pewne przedmioty spod obowiązku zezwolenia, m.in. "Repliki broni, działające za pomocą sprężyny lub zimnych gazów, strzelające z siłą do 7,5 J i posiadające znaczek wg rozporządzenia kogoś tam o czymś". Także żadne tam ograniczenia do 0,5 J, nie wierzcie w te bajki. Problem tylko o ten znaczek - F w pięciokącie, o którym pisał Sir Chester i wielu innych wcześniej. Daje go Beschussamt (Urząd Strzelecki czy jakoś tak). Znaczek mówi tylko, że broń była testowana w Niemczech, więc bez tych testów się nie obejdzie. To tyle, co na razie obczajałem w tych ich paragrafach. Szczerze, to wątpię, że u nas to wejdzie, bo to taka niemiecka specyfika zabraniać, co się da. A nawet jeśli, to polskie urzędy będą wbijać podobne znaczki, tylko będzie trzeba wybulić za testy. No, chyba że komuś odbije jak w Wlk. Brytanii, to wszyscy pójdziemy do partyzantki chować się przed policją i strażą leśną...