Eryk
Użytkownik-
Posts
201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Eryk
-
Drodzy Uczestnicy :) Dziękujemy serdecznie za zapisy. Jeżeli ktoś chce jeszcze dołączyć, może się zarejestrować na miejscu w piątek do godz. 21:00 (wtedy wejdzie do sobotniej gry od początku) lub w sobotę (wtedy wejdzie do gry spóźniony, a i w sobotę biuro rejestracyjne nie będzie zawsze dostępne). Prosimy o niezgłaszanie się już przez Internet oraz o niedokonywanie przelewów, gdyż zajęci przygotowaniami terenu nie będziemy mogli już śledzić tego na bieżąco. W linku (http://legionvii.cba.pl/dojazd-na-miejsce/) znajdują się wskazówki dojazdu na miejsce. Pozdrawiam i do zobaczenia :)
-
Uwaga :) Rozpoczyna się ostatni tydzień, w którym można zapisać się na "Warzone Inc." przez Internet. Oczywiście możliwe są też zapisy na miejscu, ale: - nie będziecie mogli być wtedy objęci ubezpieczeniem od NNW, gdyż firma potrzebuje danych przed imprezą - zwiększa się ryzyko przerzucenia Was do innej strony konfliktu dla zachowania właściwych proporcji. Dlatego zachęcamy do wcześniejszych zapisów. Szczegóły zapisów pod linkiem: http://legionvii.cba.pl/zapisy/
-
Dziękujemy Wszystkim chętnym za dotychczasowe zgłoszenia. Jeśli ktoś do tej p ory nie otrzymał potwierdzenia, proszę się nie martwić. Sezon urlopowy w ekipie organizacyjnej zakończony i następuje etap ostatnich szlifów w pracach organizacyjnych, w tym właśnie dalsze przyjmowanie zgłoszeń i podział na drużyny. Aby ułatwić nam to ostatnie zadanie, zachęcamy do wcześniejszego załatwienia formalności zgłoszeniowych, a nie odkładania tego do samego zlotu. Tylko zgłoszenie i wpłata przed zlotem daje dostęp do ubezpieczenia od NNW i szansę na trafienie do wybranej strony konfliktu. Ponadto mam przyjemność poinformować o dodatkowej atrakcji dla chętnych uczestników - mianowicie możliwość skorzystania z pobliskiej strzelnicy. Wszelkie informacje już jutro na naszej stronie internetowej.
-
Tu jeszcze dodam krótko - naturalnie braliśmy takie rozwiązanie pod uwagę. Czemu Wojtek takich działań nie podjął, to już pytanie do niego, ale w mojej ocenie miał kilka słusznych powodów. Pierwszy to ograniczenie swobody działania ze strony organizatora: co najmniej jeden pluton musiał być na stale przydzielony do obrony sztabu. Nie wolno było nawet części wydzielić do innych zadań. Górka na przeciwległym brzegu to już właściwie P1. Tym bardziej nie wolno było przenosić sztabu - Wojtek od samego początku wolał mobilny sztab, na co organizatorzy definitywnie się nie zgodzili. Niemniej jednak dziękuję wszystkim za uwagi. Jakbym kiedyś znowu miał wylądować w sztabie do pomocy, na pewno się przydadzą. Organizatora zachęcam jedynie do pozostawienia swobody działania sztabom (wiadomo, że nie całkowitej, bo jakąś kontrolę trzeba mieć) i przygotowania się na różne warianty rozwoju sytuacji. To nie ma być film reżyserowany wg scenariusza (poszczególne etapy, przy czym rozwój sytuacji nie decydował o tym, czy zostaną uruchomione, a tylko kiedy to nastąpi), lecz gra. Lubimy mieć wpływ na bieg wydarzeń. Na następną imprezę chętnie przyjadę.
-
Odnośnie postów napisanych w międzyczasie - z Kierkiem pogadałem wcześniej, a tu tylko kilka uzupełnień: Minimum informacji - jak wiesz - po to, byście jako jeńcy za dużo nie gadali. To już mamy ustalone. Jeśli będzie następny raz, gdy jestem w sztabie (i to nie werbowany na nocnej imprezie :icon_smile: ), to pewnie przygotuję dokładniejsze odprawy. Przez radio nie usłyszycie jednak więcej, tzn. na pewno nie w sytuacji, gdy wróg kłapie na naszej częstotliwości i zna też awaryjną. Jak pisałem prywatnie, problemy wydawały się doraźne i żądanie nadania komunikatu z innego miejsca z reguły pomagały. No właśnie, organizator musi nabrać trochę doświadczenia z ASG, ale jak to nastąpi, impreza może się wybić. Prawda. Pozwolę sobie zapunktować na plus: Słuchamy uwag żołnierzy :icon_wink: Ogólnie to wygraliśmy, a wręcz rozgromiliśmy wroga, więc nie mówcie, że w sztabie był chaos i rozpierdul, bo nie uwierzę, że zwycięstwo zawdzięczamy wyłącznie improwizacji oddolnej. Pozdro dla Wojtka, który znacznie przyczynił się do tego zwycięstwa, mając do dyspozycji załogi, na których można było polegać. Osobiście wszystkie zadania uważam za sensowne, a oceniam na podstawie informacji, które w sztabie mieliśmy. Kończąc nadgodziny w sztabie FR jako rzecznik prasowy, pozdrawiam wszystkich uczestników imprezy.
-
Odnośnie pierwszego zdania - nie powiedziałem tego, tylko przedstawiam mój punkt widzenia (który wcale nie musi być nawet zgodny z opinią dowódcy) odnośnie każdego z zarzutów. Ewentualne naprowadzanie na siebie jednostek to rzeczywiście problem dowództwa... które jednak bazuje na tym, co słyszy od Was. Przecież pisałem, że z komunikacją była lipa. Nie z Waszej winy, ani nie z naszej. Przyczyny nie znam, pytajcie radiowców. Jestem przekonany, że gdyby dowódca wiedział, że tam nikogo nie będzie, by Was tam nie wysyłał. Sztab to nie organizatorzy=gamemasterzy. Nie wiemy wszystkiego. O tym już pisałem, że medal ma dwie strony. Wróg też słucha. Wy wiecie, że w okolicy działają też inne plutony, więc co Wam szkodzi uważać na ewentualność napotkania przyjaciela. Brak komunikatu nie oznacza, że naszych w okolicy nie ma. Słuszna uwaga. Nie wiesz jednak, i spieszę z informacją, że wróg posiadał nasze kody. Zdradził to nam przesłuchiwany jeniec. Ciężko mi też ustalić, bo weź teraz pamiętaj, co kiedy dokładnie. Ogólne założenie, czyli "Odcięcie Piczy od zaopatrzenia poprzez kontrolę P1 i P2" (faza I) każdy znał. Co będzie w fazie II, mogliśmy się tylko domyślać. Postaram się, jeśli w ogóle będę miał okazję. Rozumiem też Wasze rozczarowanie. Bywało jednak tak, że będąc uczestnikiem miałem problemy komunikacyjne ze sztabem. Nie pojechałem jednak do domu, a zaniosłem meldunek na pieszo. Lepiej późno niż wcale. A tak na zmianę tematu, bo tylko Sztab FR, Sztab FR i Sztab FR, a ja tu robię za jego rzecznika, mimo że zasiadłem w nim na ostatnią chwilę z braków kadrowych. Chciałbym pochwalić organizację za zaangażowanie i szczere chęci zapewnienia nam dobrej zabawy. Chętnie przyjadę ponownie, ale proszę o wzięcie do siebie kilku uwag: 1) Niech rozgrywka nie będzie taka liniowa. Być może manewry wojskowe polegają na tym, że realizuje się poszczególne zadania w różnych fazach i tylko kwestią czasu jest, kiedy dana faza nastąpi. Lepiej jednak udaje się gra, w której przewidziane są różne ewentualności. Wtedy dowódcy mają większą swobodę działania. 2) Unikajcie sytuacji, gdy wróg dostaje czyjeś rozkazy. Chyba że to był celowy zabieg dla zasymulowania działalności wywiadu... Z zeznań jeńców wnioskuję jednak, że nie, bo uznali to za pomyłkę, a nie byłoby tak, gdyby była wyraźna informacja, że wywiad przechwycił.
-
Czy w Twojej opinii zadaniem sztabu jest naprowadzenie na Ciebie wroga? Bo tak to właśnie brzmi. Jakby Was zaatakowali, to byłoby fajnie. Drogi mieliście pilnować właśnie po to, by była przejezdna. Choćby na wszelki wypadek. Chodziło również o wczesne wykrywanie ewentualnego ruchu NATO w kierunku P1 i P2. Co ja mogę za to, że NATO nie chciało akurat Was atakować? Ciesz się, żołnierzu. Spokój miałeś i Cię nie zabili. "Jeśli atak został wykonany"? To został czy nie został, bo wyżej piszesz, że nie. Brak informacji ze sztabu, że w pobliżu jest przyjaciel, nie zwalnia od myślenia i uważania na taką ewentualność. Osobiście uważam podejście dowódcy za słuszne, że nie będziemy gadać non stop w eter, gdzie jest jaki pluton. Szczególnie ze względu na to, że wróg nadawał na zbliżonej do nas częstotliwości i go słyszeliśmy. On nas zapewne też. NATO robiło, jak mówisz, że podawali swoim, gdzie są ich oddziały. Jak świadczy wynik ogólny starcia - dobrze na tym nie wyszli :icon_smile: O, to nowość. Szkoda, że nie było meldunku o napotkaniu moździerzy i to mimo wyraźnego pytania. Co prawda nie użyliśmy słowa "moździeż", a "napotkana technika wojskowa" (dowódca nie chciał, by wróg wiedział, czego konkretnie szukamy), ale odpowiedź również nie wskazywała na żadną artylerię. Uwierz mi, że jakbyśmy mieli meldunek o napotkaniu moździerzy, na pewno byście mieli to zniszczyć. Poza tym rozmawiałem też z kimś innym z Waszego plutonu i z tej rozmowy wynika raczej, że moździerzy nie napotkaliście, a na punkcie docelowym "niczego nie było". Oczywiście nikt Was o tym nie informował - z powodów przedstawionych wyżej. A co do dalszej części. Meldujecie, że widzicie wroga, który uciekł 200m od P2. Dostajecie rozkaz ataku i okazuje się, że to nasi. Czyli albo sami pomyliliście naszych z wrogiem, albo w międzyczasie napotkaliście innych naszych. Jeśli tak, to chyba nie oczekujesz, że zaktualizujemy Ci sytuację z minuty na minutę. Drona nie mamy. Odnośnie Gaju, miał tam być jakiś sabotażysta. Skoro go tam nie było, znaczy, że dotarliście za późno. Cel nie będzie czekał wiecznie tylko dlatego, żeby gracze nie szli do niego na darmo. Ot, uroki misji czasowych. A pytanie "Co tam u Was?" padło, bo nie dostawaliśmy SitRepów. Jeśli 1,5h to za długo, trzeba było próbować nawiązać kontakt. Cóż, zachęcam do objęcia kiedyś sztabu. Jeśli przeczytasz bez spiny to, jak to wygląda z naszej perspektywy, zrozumiesz różnicę punktu siedzenia. Po sugestiach Twoich, Twojego kolegi z plutonu i Kierka na privie, dochodzę do wniosku, że głównie rozpierdul siały trudności w komunikacji. Z nimi trzeba jednak też sobie umieć radzić. Dowódca mówił to na początku, że od plutonów oczekuje umiejętności działania i improwizacji nawet w sytuacji, gdy sztab zdechnie (czyt.: wróg wyłączy go z gry) i nie będzie mógł prowadzić wszystkich za rączkę. PS: Gdybyście po zajęciu Picz zostali na pozycjach, mielibyście na karku ze 2 plutony NATO, a oni nasz 4. PLT na plecach (jeśli przyjąć, że przechwycony meldunek wroga był prawdziwy, a raczej tak, bo jakiś czas później Picz wpadła w ręce NATO). Jeśli chciałeś walki, to była blisko i wystarczyło sięgnąć :)
-
Dokumentacja powinna trafić do organizatora. Prośby o raport proszę zatem kierować tam. Niemniej jednak poproszę o uwagi na temat działalności sztabu. Mimo że od dawna - nawet tu na wmasgu - poszukiwano ludzi do tej roli, nikt się nie zgłosił. Dopiero na piątkowej integracji zgodziłem się tam pomóc. Jako że to mój pierwszy raz jako zastępca dowódcy, chętnie poczytam, co myślisz o działaniu sztabu. Możesz na forum, możesz na privie. Od 25.06. (dzień pierwszy), godz. +/- 22:00 tak właśnie było :)
-
Warzone INC. Data: 2.-4.09.2016 r. Miejsce: Kostrzyn nad Odrą (Woodstock) Organizator: Stowarzyszenie Airsoftowe "Legion VII" -ponad 10-letnie doświadczenie w airsofcie; organizacja 6 imprez z udziałem Polaków i Niemców (Projekt "Firestart"), uczestnik wielu zlotów m.in. Panzerfaust czy Tomaszowo; nasz cel to airsoft jako dobre źródło zabawy; organizacja OD GRACZY DLA GRACZY. Czas głównej rozgrywki: 10h Rodzaj rozgrywki: Cykliczna gra z elementami LARP z postaciami fabularnymi i cywilami. Mechanika: Zasady gry Zapisy: 20.06-01.09.2016r. Wpisowe: 40zł*/50zł**/60zł*** *do 10.07.2016r. **do 27.08.2016r. ***w czasie trwania zlotu Skrócony Harmonogram: Piątek: -Zapisy/Rejestracja uczestników; -Konkurs na przygotowanym torze strzeleckim (organizator zapewnia repliki, w celu ujednolicenia szans), możliwość zabawy na torze bez rywalizacji; -Mecze sportowe - rugby, rzuty karne w ręczną, siatkówka. (możliwość wystawienia dowolnej liczby drużyn); -Pojedynek "rewolwerowców" - zawody 1 na 1 z repliki broni krótkiej; -Ognisko integracyjne. Sobota: -Główna rozgrywka 10-godzinna z udziałem postaci niezależnych i cywili, z jedzeniem dowożonym na pozycje sztabów; -Ognisko z imprezą integracyjną do białego rana. Niedziela: -Dodatkowe krótkie gry airsoftowe (np. Capture The Flag, Zegarki itp.); -Zakończenie zlotu. (szczegółowy regulamin pojawi się w trakcie przygotowań). Rozgrywka polega na starciu dwóch stron konfliktu (koncernów), których głównym zadaniem jest dominacja nad terenem i rozmieszczenie aparatury badawczej. W grze bierze również udział trzecia frakcja - Indianie zaniepokojeni przemysłową aktywnością koncernów. Zadania Indian są niezależne od zadań koncernów i będą uzależnione od rozwoju sytuacji. Ponadto każda z frakcji może podjąć się dodatkowych misji, które wynikną z odnalezienia jakiegoś przedmiotu lub z rozmowy z postacią niezależną (NPC). Każda z tych postaci ma swój unikalny charakter, może posiadać cenne informacje, ale będzie się zachowywać odpowiednio do tego, jak zostanie potraktowana przez Graczy. Zarys fabuły: Wszystkie postacie, sytuacje i wydarzenia są fikcyjne, a ewentualna zbieżność nazw jest przypadkowa i niezamierzona. Niedaleka przyszłość, na skutek kryzysu i licznych nieudanych interwencji zbrojnych USA stoi na granicy upadku. Koszty poniesione na wojnach doprowadziły do sprywatyzowania armii i części przemysłu na rzecz koncernów i korporacji, które wraz ze wzrostem swoich wpływów przejęły władze w swoich stanach. W zamian za wsparcie finansowe dla Zwierzchnictwa (w tym armii i gospodarki kraju), mają pełną swobodę działań w obrębie swoich kontrolowanych obszarów. Niestety światowe źródła ropy naftowej są na wyczerpaniu, a magazyny zaczynają się opróżniać, dlatego wszelkie koncerny jako priorytet ustanowiły poszukiwanie alternatywnych źródeł energii. Kilka lat temu tajne wojskowe badania nad ekologicznym paliwem pod kryptonimem Projekt Firestart o mało nie doprowadziły do katastrofy ekologicznej, a skutki odczuwalne są po dzień dzisiejszy. Wszelkie anomalie pogodowe sprawiły, że klimat uległ zmianie na północ od równika. Ostatnie badania dowiodły, że tajemnicze źródło silnych oddziaływań znajduje się na terenie Parku Yellowstone. Dwie konkurencyjne firmy górnicze już gromadzą środki, aby przyjrzeć się uważnie tej sprawie, zanim staną do przetargu o kupno ziemi. Plotki również donoszą, że całe zamieszanie spowodowało oburzenie wśród rdzennych Amerykanów, którzy zamierzają walczyć, aby święte miejsce ich przodków pozostało w spoczynku. Ty decydujesz po której stronie się opowiesz! Który z koncernów wybierzesz? Buffalo Mining & Energy Industries czy Montana Grizzly Miners Inc. Zatrudnisz się w nim jako: -Żołnierz - gwarantowana stała pensja po zleceniu, sprzęt startowy dostarczany przez korporację; -Najemnik - możliwość otrzymania wyższej wypłaty w zależności od realizacji celów misji, sprzęt dostosowany indywidualnie według potrzeb przed misją. Swoją pensję możesz przeznaczać na przyszłych edycjach na różne premie: dodatkowa amunicja, bardziej szczegółowe mapy, informacje, ochrona balistyczna i wiele innych. A może staniesz po stronie Indian i dołączysz do powstania? Poglądowa mapa wpływów danych frakcji: Opis pozostałych frakcji znajdziecie TUTAJ Inne koncerny dostępne w przyszłych edycjach, od Was zależy gdzie będzie działa się akcja! O tym niebawem na stronie.
-
Załóżmy nawet,że tych 4 zmyślonych sędziów istniało. To 7 osób miało obsługiwać imprezę na 300 osób? Przez 48h rozgrywki? Organizator obiecywał imprezę,do której nigdy nie był przygotowany,więc określenie "oszustwo" nie wydaje się przesadą.
-
Pojawiają się tutaj określenia "kłamcy" odnośnie organizatorów, to ja potwierdzę to inną historią kopiując tu post z fejsbuka: A co do terenu jeszcze, również chętnie pomogę każdemu potencjalnemu organizatorowi, ale tym razem dokładnie sprawdzę, z kim mam do czynienia.
-
Jak znam władze mojej rodzinnej Złotoryi, to wyciągnęli rękę do nowej imprezy jako okazji do promocji żyjącego z turystyki miasta. Nierozsądnie ze strony władz byłoby odstraszanie wysokimi opłatami. Dochodzą mnie nieoficjalnie słuchy, że żadnych opłat nie było. O kaucję nie pytałem.
-
Detalicznie odpowiedziałem na to na facebooku. Tutaj powtórzę tylko,że Berni bajkopisarstwo ma opanowane. Tu ładnie dobiera słówka zupełnie jak na stronach promujących zlot. Nabraliśmy się raz,nie nabierzemy drugi! Szkoda,że w filmiku nie był taki wygadany
-
Brak natychmiastowego wezwania organów ścigania do przestępstwa o niczym nie przesądza. Przedawnienie nie liczy się w godzinach, lecz latach. Filmiki mówią same za siebie. Zgodne wypowiedzi na forum, a z czasem pewnie zeznania świadków w liczbie nawet 3cyfrowej wystarczą, jeśli chodzi o wiarygodność.
-
Dokładnie! Patronat zobowiązuje także po zlocie! Po aferze AmBernard Gold trzeba posprzątać... X54,cholera,możesz mieć rację :)
-
Gelayev,
-
Kampfhund, wszystko spoko :) Broniłeś interesów firmy, ja swoich, a nie musiałeś znać wszystkich detali. Forum nie przekazuje emocji, więc dodam, że cytowany przez Ciebie post miał brzmieć tak, że do Bernarda mówię wnerwionym głosem, a następny akapit to spokojne wyjaśnienia.
-
Jak roszczenia różnią się od siebie? Że jeden jechał 500km, a drugi 700km? Rozmiary szkód mogą być różne, ale podstawa ta sama.
-
Widzę, że w filmiku pojawia się moje imię, więc trzeba naprostować pewne sprawy. Bernard, czy to, co powiedziałeś, po warszawsku znaczy "Dziękuję" ? Gdybym nie udostępnił Ci adresu, a jako uczestnik nie musiałem, to nie byłoby ani naszywek, ani pirotechniki. Zamawiałeś wszystko na ostatnią chwilę, a za próbę uratowania Twojej farsy jeszcze mnie smarujesz... Uwaga do przedstawiciela firmy od naszywek: telefony od kuriera miałem dopiero w piątek między godziną 9:00 a 9:30 dnia 27 marca. Sformułowanie "próby dostarczenia od 25 marca są przesadzone, chyba że dzwoniliście do Bernarda... Nie wiem, nie interesuje mnie to. Kiedy mogłem, to odebrałem, nawet pojechałem po paczkę, a nie tylko wziąłem ją do ręki pod moim adresem i dostarczyłem na teren gry, gdy tylko było to możliwe. Swoją drogą - ładne wykonanie :) Tyle ode mnie i zakończę przykrym stwierdzeniem: więcej nieznajomemu chyba nie pomogę...
-
X54, miałem już nie pisać, ale dla innych uczestników muszę coś powtórzyć, bo mogło się namieszać: nie mam żadnego potwierdzenia, jaki był układ orga z Nadleśnictwem. Jako strona trzecia się nie interesowałem. Przypuszczam, że było to użyczenie, ale Twoje stwierdzenie, że na pewno wlazł na dziko, jest pohopne, bo tego nie wiesz. A pojęcie udostępnienia rozumiem. Pisałem, że JEŚLI było jakieś przekazanie w formie użyczenia/dzierżawy, to osoby trzecie na teren nie mogą wejść. Co prawda teren państwowy, ale państwo w tym momencie przekazało użytkowanie prywaciarzowi. Proszę zatem nie sugeruj między wierszami uczestnikom, że wcale nie musieli płacić, a sami się wkopali, bo tak można Cię odebrać. Zostaliśmy (najprawdopodobniej) oszukani i tyle. A to, czy zgoda faktycznie była, to już właściwe organy zbadają...
-
Mejt, ręki sobie uciąć nie dam, że z Nadleśnictwem rozmawiał, ale tak twierdził. Sam również tak przypuszczam, bo Policja była na miejscu i imprezy nie przerwała. Raczej przy takim zbiorowisku świecenie oczami by nic nie dało jak w przypadku mniejszych gier. No i teren nie był odludny. Był taki ewenement, że sztaby off-game'owe znajdowały się przy granicy terenu zabudowanego, a więc nawet ludzie z okien mogli je oglądać. @X54 Lasy są własnością Państwa, ale jak właściciel wynajmie/wydzierżawi rzecz, to nie ma nic do gadania. Jeśli mieszkasz w mieszkaniu, to właściciel nie wchodzi Ci do chaty i nie mówi, jak masz powiesić firanki, bo na czas umowy Ty rządzisz chatą. Z lasami jest tak samo. Wydzierżawienie/użyczenie/wynajem jest właśnie udostępnieniem dla ludności. Naprawdę nie ciągnijmy tego tutaj, bo tylko robimy niepotrzebny gąszcz informacji. Out...
-
X54, zacznę,że nie wiem,co tam ustalili z Nadleśnictwem. Jeśli jednak teren jest udostępniony na imprezę,to państwo się zgadza na to,by organizator wypraszał niechcianych. Nie kontynuujmy tu wątku,bo to odwraca uwagę od ważnych spraw. Jak już,to PW
-
X54 proszę Cię. Pisałeś wiele słusznych rzeczy,ale tu nie masz racji. Teren udostępniony na imprezę jest oddany do dyspozycji orga. Inaczej nie mógłby wypraszać cywili. Poza tym wszedłbyś i co? Nie znasz haseł radiowych,nie znasz rozkazów i jaka to zabawa? Potłuc sobie do ludzi?
-
Również nie widzę w tym żadnej winy firmy Combat-ID. Podałem Bernardowi swój numer do doręczenia, ale nie wiem, czy przedmówca mówi o dzwonieniu do mnie czy organizatora (bo swój numer pewnie orgi również podali). Telefony od nieznanych numerów odbieram. W piątek 27 III kilku połączeń nie odebrałem, ale natychmiast oddzwaniałem i informowałem orga o sytuacji. Przypominam, że jako uczestnik sam się szykowałem na zlot, a mimo to pojechałem pod wskazany adres, by tam paczkę odebrać i dostarczyć do Wilkowa. Niemniej jednak nawet z tą skromną pomocą za późno zamówiona paczka dotarła na zlot dopiero w piątek między 12:30 a 13:00...
-
O samym zlocie nic już nie powiem, bo kto był, to widział, a kto nie był, to już wszystko przeczytał. Dodam jedynie, że jako rdzenny Złotoryjanin czuję się głupio, że to właśnie ze Złotoryją będziecie kojarzyć ten syf jaki zafundowali nam organizatorzy. Jak brat już wspomniał (post #71), nakręciliśmy się na imprezę ze względu na rodzinne strony i doceniając inicjatywę chcieliśmy pomóc trochę zamiejscowym organizatorom. Właściwie nie chcieliśmy wywlekać tych rzeczy na forum, bo różne rzeczy się zdarzają, czasami coś się zamawia na ostatnią chwilę, ale teraz widzę, że to nie był przypadek. Po prostu, Bernard, umoczyłeś parówę i nie mam zamiaru cię oszczędzać. Bo co innego wpadki w organizacji (imprezy organizowane przez nas też nie są doskonałe), a co innego totalne położenie laski na organizację przy pełnym zaangażowaniu w marketing, by nakręcić naiwniaków na kasę. Te paczki to nie jedyna sprawa zza kulis. Gracze powinni wiedzieć też, że znajomość terenu przez organizatora pozostawiała co nieco do życzenia. Strona internetowa jest już niekompletna, ale kto ją śledził, ten wie, że teren rozgrywki i granice prowincji wyglądały inaczej. Na szczęście po otrzymaniu przez organizatora informacji o kamieniołomach (także tych nieogrodzonych), ten zmodyfikował teren rozgrywki. Jakoś w tym czasie pojawiła się informacja, że po rozmowie z lokalnymi władzami na temat terenu gry będzie można przygotować jeszcze lepszy scenariusz. Pamiętacie to? Nie wiem, czy dobrze łączę oba fakty, ale układanka zaczyna mi teraz pasować. Nie wiem, ile razy organizator był obecny na terenie przed zlotem. Naocznie potwierdzam jedne oględziny, gdy towarzyszyłem Bernardowi przy oględzinach rejonów obu HQ i Średniej Góry (=obserwatorium). Wspominał jeszcze o jednej wcześniejszej wizycie (nie potwierdzam naocznie). Co mnie jednak zaskoczyło najbardziej, to pytanie Bernarda, czy mógłbym pomóc przy rejestracji. Nie odmówiłem, koniec końców się nie zgodziłem i całe szczęście, bo jeszcze byście mnie kojarzyli z tą farsą. Niemniej jednak z internetowej propagandy, wysokości wpisowego i całej otoczki wnioskowałem, że mam do czynienia z profesjonalną organizacją o dostatecznych zasobach ludzkich i materiałowych. Tak więc, Bernard, pytanie z mojej strony: Czy ty szukałes frajera wolontariusza, byś mógł przytulić wagon kapuchy nie mając możliwości zapewnienia tego, co obiecywałeś? Wtedy jeszcze traktowałem te sprawy jako drobiazgi ciągle wierząc, że impreza wypali i że w Złotoryi oferującej świetne boisko airsoftowe zacznie się w końcu dziać coś na poważnie. Jeszcze na samym zlocie bawiłem się świetnie, ale tylko ze względu na uczestników i sztab Tangau, który nakręcał cały klimat i flaki sobie wypruwał, by całość się nie posypała. Ze strony organizatora jednak usługa niewykonana. Udław się już tą kasą, jeśli nie będziesz musiał jej oddać. Jednak od razu dodaję, że przyłączam się do każdej inicjatywy pod tytułem "Pozew zbiorowy". Jak pisałem, co innego wpadki organizacyjne, a co innego obiecywanie czegoś, czego już od początku nie można dotrzymać. A skoro prosiłeś o pomoc, a na miejscu nie widziałem więcej niż 3 organizatorów (przy podobno 300 uczestnikach), żadnych sędziów w terenie i w ogóle niewiele widziałem z obiecanego, to raczej nigdy nie miałeś możliwości zrobienia takiego zlotu, co jest już zwykłym oszustwem, a nie wpadką. Dziękuję za uwagę.