Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Foley11

Użytkownik
  • Posts

    92
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Foley11

  1. Pytanko, czy jest ktoś w posiadaniu tej chusty/szalika (nie wiem jak to nazwać), używanego przez FJ? Chodzi mi o to coś granatowe w białe kropki. Potrzebowałbym wymiarów całości oraz przybliżonej średnicy kropek. Nie uśmiecha mi się tylko do ASH ściągać z zagranicy reprodukcji tego czegoś za grube pieniądze, wolę polować na okazję w ciuchlandach. :D Tylko żeby zacząć polować, muszę znać wymiary.
  2. Zaczynając od końca, ten podlinkowany filmik całkiem spoko, chociaż widać od razu, że pomysł skopiowany z reklamy WODY MINERALNEJ VYTAUTAS!!! Ad meritum, to nie sposób się nie zgodzić, że ASH reklamę ma kiepską - w zasadzie to jedyna reklama to chyba poczta pantoflowa. Gdzieś po YT parę filmików krąży, gdzieś kiedyś tutaj na portalu artykuł o ASH był (swoją drogą bardzo dobry), ale w sumie to niewiele tego. Jak to trafnie zauważył ktoś na grupce na FB, skoro WMASG daje na głównej stronie nawet trzylinijkowe newsy o różowych replikach czy pistolecie "Dżona Łika", to czemu by nie spróbować natworzyć więcej małych newsów o ASH? Żeby nie było, że rzucam tylko pomysł w przestrzeń, a sam nie biorę się za realizację - jeżeli "Alternatywa Pattona" dojdzie do skutku, to chętnie mogę napisać relację z punktu widzenia mojej strony konfliktu i podesłać "władzom WMASG", żeby wrzucili na portal. Myślę, że zgodziliby się bez problemu. Co do materiałów reklamowych, o dobry filmik jest ciężko. Reżyserowany wymaga sporo pracy, a nagrywanie czystej rozgrywki z GoPro jest o tyle niewdzięczne, że często te najlepsze momenty nas omijają (przykładowo, na Stalingradzie w zeszłym roku miałem ze sobą kamerkę i wyszło z 2h nagrań, ale nadających się do czegokolwiek może ze dwie minuty - to co najciekawsze odpadło, bo akurat pod słońce i kiepsko widać, a to z kolei coś krzywo, a to akurat bateria padła itp. itd.). Zatem w mojej opinii wszelkie filmiki z GoPro świetnie nadają się jako wspominkowe, szczególnie dla tych, którzy byli na danej imprezie. Zaś walory reklamowe są... mocno przeciętne. No, chyba że mamy wśród nas jakiegoś wirtuoza kamery, który ładnie coś nagra i poskłada, że po wrzuceniu na YT przebije popularnością Nowricza, Desert Foxa i innych. :D Znacznie lepiej będzie w mojej opinii wykorzystać zdjęcia - tych mamy przecież sporo i z łatwością można wybrać kilka reklamowych. Tyle o reklamowaniu się, teraz słówko o "sporach". Jakie strzelanki są lepsze? Na to pytanie nigdy nie będzie dobrej odpowiedzi, bo każdy woli co innego. Dla jednych kwintesencją jest ostre napier....nie, dla innych milsim i szeroko pojęte symulacje, a dla jeszcze innych ASH z elementami Larpa. Myślę, że nie ma sensu dowodzić wyższości jednych nad drugimi, tylko lepiej zostawić organizatorom wolną rękę - niech robią to, w czym czują się najlepiej. Robota orga i tak jest trudna, więc nie ma co wywoływać większego nacisku "bo my chcemy tak i tak". W zasadzie to im większa różnorodność wśród imprez ASH, tym lepiej. Po pierwsze każdy znajdzie coś dla siebie, a po drugiej jak czegoś jest dużo, to łatwiej wciągnąć nowych. Bądźmy szczerzy, jeżeli w ciągu roku są np. trzy imprezy, z czego zawsze jedna-dwie może komuś nie podpaść, bo termin, to jak chcecie namówić znajomych na wydanie XXX pieniędzy na mundur i replikę, której użyją raz do roku? Jasne, jasne, są stylizacje partyzanckie - i chwała, że są, bo dobra furtka dla nowych. Aha, zdaję sobie sprawę, że łatwo mi mówić "potrzeba więcej imprez" - znacznie trudniej jest faktycznie to wykonać. Na moim lokalnym "ersoftowym podwórku" organizowałem lub współorganizowałem parę imprez, wiem że to niełatwa sprawa. PS: Zgadzam się z przedmówcą - KLIMAT jest bardzo ważny.
  3. Tak i nie. :D Przyrządów mechanicznych z montażem na RIS jest na rynku cała masa, ale w praktyce nic z tego raczej się nie nadaje na czterotakta. Mówię o czymś tego typu: https://www.taiwangun.com/celowniki-mechaniczne-2/zestaw-skladanych-przyrzadow-celowniczych-generacja-1-black-cs?from=listing&campaign-id=19 Nie nadaje się to na czterotakta, bo primo, szyna RIS na tego typu replikach jest krótka, więc odległość między muszką a przeziernikiem będzie niewielka - w efekcie celowanie będzie... ekhm... do dupy. Drugie primo jest takie, że owe przyrządy kiepsko wyglądają na replice historycznej. Czysto teoretycznie, kiedyś BAR-10 był produkowany tylko w wersji z muszą i szczerbinką (żeby zamontować lunetę trzeba było kupować dodatkowo szynę i montować ją w miejscu szczerbinki), ale obecnie w sklepach są jedynie wersje, które mają szynę RIS już zamontowaną. Od biedy można znaleźć wersję z samą szczerbinką, ale bez muszki (aktualnie na TG widzę, że mają właśnie taką).
  4. Niby pomysłowe, ale obawiam się, że takie "utrudnienia" sprawią, że część graczy zamiast czekać na medyka będzie wolała się "wykrwawić" i pójść od razu na respa, żeby wrócić "w pełni zdrowym". :/ PS: A trafienie w rękę będzie eliminowało graczy z czterotaktami - bo weź tu przeładuj mogąc używać tylko jednej ręki. :D
  5. Pozwolę sobie na taką dygresję jeszcze. Zakładając, że wygra opcja "bardziej fabularna", to można skorzystać z okazji i rzucić bardzo specyficzne i wpisujące się w klimat zadania. Wiecie, w klasycznych grach wojsko vs. wojsko nie da się ukryć, że większość zadań opiera się na strzelaniu, zaś w powstaniu śmiało można dorzucić zadania wymagające bardziej sprytu aniżeli naciskania na spust, takie jak np.: przetransportowanie i rozbrojenie niewybuchu, w celu pozyskania materiałów wybuchowych; przenoszenie meldunków; budowanie barykad; odbieranie zrzutów (o czym wspomniał powyżej Dominik); ewakuacja zasobów szpitala itp. itd. Z kolei dla strony niemieckiej też można puścić wodze fantazji - od prób schwytania dowództwa powstania, przez polowania na kurierów, powstańcze drukarnie, aż po rozmontowywanie (ew. wysadzanie) barykad, żeby czołgi (wymyślone rzecz jasna) przejechały... Oczywiście to tylko takie luźne propozycje, absolutnie nie mam zamiaru się wpychać z buciorami organizatorowi w kompetencje. :D
  6. Ja również na taką opcję bym pewnie zagłosował, choć z innych pobudek. Osobiście bardzo lubię gry nocne oraz dzienno-nocne, jednak z przyczyn technicznych znacznie łatwiej jest mi wygospodarować jeden dzień aniżeli dwa - zwłaszcza w przypadku mniej korzystnych terminów. :D Niemniej, póki co mój głos poleciał na opcję pierwszą, choć nawet jeśli wygrałaby ta druga to nie miałbym nic przeciwko. Zaś sam pomysł gry w klimatach Powstania pochwalam i jeżeli tylko termin będzie pasujący, to możecie na mnie liczyć.
  7. Spoko, zdarza się w ferworze walki. :D
  8. Dobra, trochę czasu minęło - parę słów ode mnie. Nie żałuję, że pojechałem, bardzo dobrze, że impreza się odbyła, mimo iż w okrojonym składzie. Teren ciekawy, tutaj plus. Scenariusz też oceniam dobrze, bo mimo początkowej nudy (jestem człowiekiem czynu, a musiałem siedzieć na d... i czekać na Ruskich) później się rozkręciło - szczególnie tryb z zegarkiem i późniejszy kontratak niemiecki na zasadzie "ile zdołamy odbić do końca czasu" bardzo przypadły mi do gustu. Przede wszystkim podziękowania dla organizatora, że mimo braku "Linii Arpada" i tak mogliśmy się bawić na imprezie zastępczej. Jedna uwaga - nieobecni. Nie mam zamiaru wnikać kogo i dlaczego nie było, wiadomo takie rzeczy się zdarzają. Ale mam na przyszłość jedną prośbę - dajcie wcześniej znać, że Was nie będzie! Nawet jeżeli ktoś napisałby na forum w piątek o 21, to zawsze można coś zaimprowizować na ostatnią chwilę. A tak to strona niemiecka straciła większość funkcyjnych, w zasadzie mieliśmy tylko jednego strzelca medycznego, który uwijał się za dwóch (i dowódcę, ale to akurat oczywiste). Gdybyśmy wiedzieli choćby pół dnia wcześniej, to można by coś ogarnąć. Ja bym mógł wziąć lunetę (i może nawet mocniejszą sprężynę), już byśmy mieli wsparcie snajperskie. Ktoś inny pamiętam wspominał, że mógłby wziąć BARa - już byłby RKM (zresztą od biedy wziąłbym M249, rozebrał ze zbędnych części i owinął szmatami). Dlatego raz jeszcze powtarzam, piszcie na forum nawet i w ostatniej chwili - lepiej późno niż wcale. Prywatnie bawiłem się dobrze, przewaga strony rosyjskiej stwarzała "miły" klimat, bo mogliśmy się poczuć naprawdę jak Niemcy w '44 - ciągły odwrót, braki w ludziach, braki w amunicji (limit 100 kulek dawał o sobie znać) i chwiejne morale, ale koniec końców się utrzymaliśmy (w trybie z zegarem). Najmilej z całej imprezy zapamiętam pewnie jedną z akcji pod koniec gry. Ja i Meister ruszyliśmy do ataku w dwa czterotakty, przekroczyliśmy "rzekę" i na horyzoncie ukazało nam się dwóch Ruskich. Meister osłaniał mnie z mausera, a ja z samym pistoletem pobiegłem do przodu. Dopadłem do wzgórza, posłałem trzy kulki w najbliższego czerwonoarmiejca i umknąłem za osłonę. Po chwili dołączył do mnie Meister, ruszyłem do przodu i nagle wychylił się przeciwnik. Pierwszy strzał spudłowałem, przy drugim usłyszałem tylko syk magazynka - koniec gazu. Już myślałem, że po mnie, ale Meister podał mi swojego Lugera. Strzeliłem dwa razy i szybko poderwałem się do ataku, już widziałem wyłaniającego się przeciwnika... i nagle dostałem... od swojego. Zatem mimo iż historia nie skończyła się dla mnie happy endem (mogłem się tak gwałtownie z ziemi nie podrywać :D), to i tak bardzo miło ją wspominam. Drugą, również mile wspominaną będzie ta, kiedy przekradłem się bunkrem na tyły Rosjan i urządziłem małą jatkę, która skończyła się pojedynkiem na pistolety z... o ile dobrze pamiętam to z naszym drogim kozakiem, trafiliśmy się nawzajem w tym samym momencie. Swoją drogą naprawdę świetna stylizacja, do tego jeszcze ta szabla - gdybyśmy urządzali głosowanie na "najlepszego czerwonoarmiejca" to głos ode mnie murowany. Także raz jeszcze podziękowania za organizację (oby więcej takich gier!), za zdjęcia (nawet na kilku się załapałem, yay!) oraz dla wszystkich przybyłych. :D
  9. Cóż, szkoda że "Linia Arpada" nie wypaliła, ale jak nie ma wystarczająco chętnych to wiadomo, że tego się nie przeskoczy. Miło, że mamy zamiast tego grę zastępczą, która - patrząc na nazwę i datę - będzie pasować niemal idealnie, bo walki o Przełęcz Użocką toczyły się akurat w październiku. :D
  10. Tak. W kategorii "niezawodność" AEPy biją na głowę wszystkie możliwe gaziaki.
  11. Akurat za tę akcję powinniśmy dostać od razu Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego ze Złotymi Liśćmi Dębu, Mieczami i Brylantami. :D Swoją drogą to chyba był dla mnie najlepszy moment całej rozgrywki i choćby dla takiej jednej sytuacji warto było przyjechać. W sumie można to uczcić pamiątkowymi opaskami "Nejmen 44", tak na wzór tych z Krety. ;)
  12. No i mogę sobie zapisać na konto kolejną już imprezę ASH. Cóż, nie był to najlepszy historyk z tych wszystkich (tzn. wszystkich na jakich byłem), ale też nie żałuję, że przyjechałem i gdybym mógł to wybrałbym się jeszcze raz. Co mogę konstruktywnego powiedzieć o samej rozgrywce, to przede wszystkim to, że pomysł był naprawdę ambitny, żeby walka toczyła się w 3 miejscach jednocześnie. Odnoszę wrażenie, że nie do końca to jednak wypaliło, ale nie ma w tym czyjejkolwiek winy - po prostu tak wyszło. Myślę, że przy większej ilości graczy wypaliłoby to lepiej, ale wiadomo, że frekwencji nigdy się nie przewidzi. Miałbym też uwagę co do zmiany lokalizacji respów w trakcie rozgrywki. Z tego, co słyszałem, spowodowane zostało to chęcią "ułatwienia życia" graczom, żeby nie trzeba było marnować czasu i wracać przez X kilometrów. Rozumiem takie podejście, z jednej strony to oczywiście plus i na dłuższą metę ratuje to osoby o słabszej kondycji, ale moim zdaniem generowało to jednocześnie również i minusy - głównie mam na myśli chaos i zbyt duży dynamizm. Osobiście wolałbym drałować raz po raz po pół kilometra czy więcej, ale mając świadomość, że przeciwnik ma tak samo. Serio. Jasne, rozgrywka byłaby wtedy znacznie mniej dynamiczna, ale też dzięki temu gracze nie "znudziliby się" za szybko walkami o te same miejsca. Na dodatek nie dochodziłoby do takich sytuacji, że tuż po wyjściu z respa trafiamy na grupę przeciwników, którzy... też dopiero co wyszli z respa. I wesoła strzelanina trwa 50m od każdego ze spawnów. Nie wiem też jak to było dokładnie u innych ze zmianami miejsca, ale w moim oddziale zmienialiśmy respa... 5 razy jak dobrze pamiętam? Na szczęście byliśmy o tym informowani w miarę na bieżąco, główna zasługa w tym naszego RTO, który naprawdę robił "dobrą robotę". Oczywiście ww. krytyczne uwagi piszę absolutnie nie po to, żeby się "czepiać", ale po prostu wierzę, że jeżeli gracze będą się dzielić swoimi odczuciami i doświadczeniami (zarówno pozytywnymi jak i negatywnymi), to pomoże to organizatorom w tworzeniu jeszcze lepszych imprez. Robota orgów nie jest łatwa, więc warto ją docenić konstruktywnym feedbackiem. Teraz milsza część, czyli plusy. Pierwszy przede wszystkim za to, że impreza się odbyła, za co należą się podziękowania za włożoną pracę dla organizatorów oraz dla graczy za to, że chcieli się pojawić. Drugi plus, to w mojej opinii teren, który jest bardzo zróżnicowany. Są zarówno otwarte przestrzenie, jak i krzaki, gęste drzewka, łąki z iglakami czy typowe lasy, do tego nieco "zabudowań" i sieć dróg. A trzecia to klimat, na który składała się zarówno sceneria (drogowskazy - niby drobnostka, ale mi się naprawdę podoba), jak i sami gracze. Tym zaś, co absolutnie i najbardziej podobało mi się na tej imprezie byli ludzie z KG Walther, którzy okazali się znakomitymi towarzyszami broni. Panowie, dobra robota i gorące podziękowania! Najlepsze wspomnienia, które mi po tej grze zostaną będą związane głównie z naszymi działaniami, szczególnie ciężkie walki o Nijmegen i nasze zaciekłe próby pt "Jak powstrzymać XXX korpus, który ma minimum dwukrotną przewagę liczebną, wsparcie pojazdów i przewagę broni w automatycznej?". Ale w sumie te najtrudniejsze momenty dają często najwięcej frajdy. No i cóż tu jeszcze rzec... Raz jeszcze podziękowania dla organizatorów, serdeczny uścisk dłoni dla wszystkich grających fair, terminatorom hooy w tylną część ciała, a tak to do zobaczenia na kolejnej grze! :D
  13. Dobry pomysł, też jestem za. Ewentualnie w drugą stronę - jeżeli brakuje niewiele, to można zorganizować coś z mniejszą ilością "fajerwerków", żeby zamknąć się w mniejszym budżecie. Chociaż oczywiście liczę, że minimum zostało zebrane i nasze kombinatorskie rozwiązania okażą się niepotrzebne. :D
  14. Przez cały okres II wojny podstawowym uzbrojeniem piechura był karabin powtarzalny. PMy czy karabiny samopowtarzalne stanowiły mniejszość (wyjątek: M1 Garand i M1 Carbine w armii amerykańskiej). Z tego powodu myślę, że lepiej byłoby dążyć do tego, żeby czterotakty stanowiły o ile nie większość, to chociaż połowę używanych w ASH replik. W mojej opinii w przypadku współczesnego czterotakta powinno się zadbać o jakieś podstawowe zamaskowanie, szczególnie z przodu, bo o ile zamek czy kolba z dystansu wyglądają podobnie jak w historycznych, o tyle lufa i przednia część łoża takiego Mausera czy Mosina różni się znacznie od np. R700 czy M24. O coś takiego mam na myśli: Generalnie to chętnie zobaczę co na ten temat sądzą inni, bo m.in. z myślą o ASH zaopatrzyłem się jakiś czas temu w czterotakta, ale że nie posiadam umiejętności customotwórczych, to celowałem raczej w lekką stylizację zewnętrzną przy użyciu juty aniżeli w zabawę z drewnianą kolbą, okuciami i oryginalnymi duperelami.
  15. Nie wiem czy Cię to urządza, ale ten sklep ma je (teoretycznie) na stanie: http://mundury-historyczne.pl/bandoliera-granat-p-65.html http://mundury-historyczne.pl/bandoliera-piaskowa-p-64.html W praktyce może różnie być, bo kiedyś jak coś od nich potrzebowałem to nawet na maile z pytaniami nie było odpowiedzi.
  16. Ja czytam. :D Raczej się nie odzywam, bo jako osoba mająca na koncie raptem dwie imprezy ASH nie uznaję się za kogoś "kompetentnego" do ważniejszych dyskusji, ale czytam wszystko w tym dziale na bieżąco. Aaaa skoro już się odezwałem, to wtrącę swoje trzy grosze - a nuż się przyda głos "świeżaka". W "normalnym" ASG (tzw. przez Was modernie) siedzę już długie lata, a historykami zainteresowałem się głównie z dwóch powodów: po pierwsze lubię historię oraz II wojnę, a po drugie uznałem, że to ciekawa "odskocznia" od współczesnych strzelanek. ASH nie traktuję jako mojego głównego nurtu, ale raczej jako drugi, równoległy obok "modernów". Stąd też wolałbym, żeby historyki nie były jedynie "jebanką w drugowojennych mundurach", ale czymś faktycznie innym. Dlatego też najchętniej widziałbym jakieś strzelanki z elementami LARPowymi (ale nie larpy sensu stricte), takimi urozmaicającymi klimat (medycy wczuwający się w role, miny czy historyczne plakaty też są fajną namiastką klimatu, ale ten poziom warto podnieść wyżej). Myślę też, że łatwiej będzie zachęcić nowych ludzi do spróbowania ASH, jeśli zobaczą, że faktycznie można się tu bawić nieco inaczej niż w "modernie". Tak więc trzymam kciuki, że organizatorzy nie będą się zniechęcać i gier będzie coraz więcej. ;)
  17. Blisko rok. Z przyczyn losowych tyle musiałem czekać na swoją drugą imprezę ASH. Czy było warto? Jak najbardziej! Na początek chciałbym podziękować oraz pogratulować organizatorowi i jego pomocnikom za włożone siły i czas w organizację tej imprezy, była świetna. Nie była idealna (bo mało co na świecie jest idealne), ale absolutnie nie żałowałem, że się wybrałem. Pomysł, by scenariusz oprzeć na Stalingradzie, wypadł zacnie. Z początku niemiecka ofensywa, która sprawnie posuwała się naprzód, spychając Rosjan coraz bardziej, aż do budynku. Tam jednak, na ostatniej linii obrony udało im się wytrwać, mimo ponawiających się kontrataków. Chociaż większość z nich była dla mnie misjami samobójczymi (lubię być na pierwszej linii) i ostatecznie nie udało nam się zdobyć budynku, to jednak klimat tej pierwszej fazy był naprawdę widoczny. Chociaż momentami zastanawiałem się, że coś nam się tu pomyliło, skoro to my jako Niemcy biegliśmy na "Uraaa"... :D Tutaj miałbym też małą uwagę - usytuowanie respa radzieckiego. Uważam, że lepiej sprawdziłoby się, gdyby był on po drugiej stronie budynku (tam, gdzie niemiecki w fazie III). Dałoby to Niemcom możliwość ataku na krótszy bok budynku, będący przy murku, a co za tym idzie - łatwiejsze podejście i dużo bardziej zacięte walki w samym budynku. Tymczasem do budynku docierali tylko nieliczni, przez co walk tam toczyło się niewiele. Na szczęście II i III faza nadrobiły ten brak walk o sam główny budynek, co mnie oczywiście bardzo cieszy. Co prawda w fazie II za bardzo nawet nie wiem, co się działo, gdyż wylosowałem bycie w oddziale, który bronił niemieckiej flagi w podziemiach (jedyna, którą udało nam się utrzymać do końca gry). Dobrze czuję się w ciemnościach, a walka w podziemiach to fajna sprawa, szkoda tylko, że Rosjanie mało się nimi interesowali (a przecież oryginalnie w Stalingradzie chętnie wchodzili do kanałów!). Niemniej, drugą fazę na pewno zaliczam na plus. I wreszcie faza trzecia, która spodobała mi się najbardziej. Powód prosty - ten budynek jest wprost stworzony, żeby walczyć w nim "wzdłuż". Poza tym w CQB czuję się jak ryba w wodzie, a że moja główna replika ma 280 FPS, to mogłem strzelać nawet na bliskim dystansie bez robienia krzywdy przeciwnikom. Jeśli do tego doda się fakt, że całkiem nieźle znam rozkład pomieszczeń otwockiego "psychiatryka", to nie ma się co dziwić, że podczas tej fazy bawiłem się znakomicie, raz po raz wykonując rajdy głęboko na stronę rosyjską, za każdym razem schodząc na respa z uśmiechem na twarzy i paroma zarobionymi "fragami". Rekordowo na jednym takim przejściu wybiłem ośmiu (albo dziewięciu, bo tego ostatniego nie jestem pewien) krasnoarmiejców, także miałem okazję zrewanżować się za fazę I, w której to ja ginąłem raz po raz pod gradem ostrzału z pepesz, mosinów i innych wynalazków. :D Teraz podziękowania. Pierwsze i największe kieruję do naszych medyków, którzy wykonywali naprawdę FANTASTYCZNĄ robotę. Klaus, Zee - na "współczesnych" imprezach strzelam się już wiele długich lat, widziałem dziesiątki medyków, czasami lepszych, czasami gorszych, i muszę przyznać, że Wy jesteście jednymi z najlepszych, z jakimi miałem okazję się spotkać w polu. Poważnie. Zawsze byliście tam, gdzie potrzeba, nie wystawialiście się bezsensownie pod ogień, ale jednocześnie potrafiliście zaryzykować, kiedy była potrzeba i mogliśmy liczyć na Waszą pomoc nawet na pierwszej linii pod gradem kulek. Dodatkowo muszę jeszcze przyznać, że przepięknie wczuwaliście się w klimat, toteż z całą pewnością z tej imprezy najlepiej zapamiętam właśnie aspekt medyków. Początkowo nawet sobie liczyłem, ile razy korzystałem z Waszych "usług", ale było tego tyle, że straciłem rachubę już podczas pierwszej fazy. :D Kolejne podziękowania dla organizatorów - wiem, raz już dziękowałem, ale to za grę. Teraz drugie podziękowania za dodatki do klimatu, czyli po pierwsze pamiątkowe odznaczenia, które są bardzo miłym suwenirem i będą nam o "Stalingradzie" przypominać za każdym razem, gdy na nie spojrzymy. Drugim dodatkiem, który nieziemsko przypadł mi do gustu, są miny - miałem okazję zetknąć się z nimi podczas "Wiosennego Przebudzenia", także znałem ich potencjał. Nie tylko robią świetny klimat, ale są też potężnym orężem. Przy tej okazji pozdrowienia dla kolegi, który podczas fazy drugiej zaminował naszą flagę w podziemiach w niezwykle pomysłowy sposób - szkoda tylko, że na owej minie wyleciał w powietrze dopiero... fotograf, który zabierał flagę po zakończeniu fazy II. ;) Następne pozdrowienia dla trzech Rosjan, którzy byli na tyle mili, że postanowili pojawić się pod moją lufą, gdy akurat zechciałem sobie wyjrzeć przez okienko piwniczne. Nie wiem, kto był bardziej zdziwiony - Wy nagłym ostrzałem od tyłu czy ja Waszym zupełnie niespodziewanym pojawieniem się. Podziękowania dla dowódców strony niemieckiej, którzy (szczególnie podczas szturmów na budynek) starali się jak mogli, ale w obliczu coraz większego rozprężenia w naszych szeregach, niejednokrotnie niedogodnego terenu oraz niezmiennie twardej radzieckiej obronie, nie dało się zrobić więcej. Również duże podziękowania chciałbym skierować do kolegi, którego niestety nie zdołałem rozpoznać, bo podziękowałbym osobiście po grze - podczas trzeciej fazy miałem sytuację, że do pewnego czerwonoarmisty strzeliłem dwukrotnie z pistoletu, gdy przebiegał z korytarza do pomieszczenia i wydawało mi się, że go trafiłem (jednak nie miałem stuprocentowej pewności, toteż nie zgłaszałem żadnych pretensji). Tymczasem on sam nie był pewien czy aby nie dostał i po krótkiej konsultacji z kolegą z zespołu uznał, że mimo wszystko zejdzie na respa. Kimkolwiek jesteś, bardzo dziękuję za ten przejaw fair-play, w takich momentach widać prawdziwe piękno airsoftu. I wreszcie podziękowania dla każdego jednego uczestnika, który przybył na tę imprezę - bez znaczenia czy widzieliśmy się przez przyrządy celownicze, czy walczyliśmy ramię w ramię, dziękuję za Waszą obecność i doskonały klimat. Zatem podsumowując, bawiłem się naprawdę znakomicie, mimo pewnych minusików tu i ówdzie - ja jednak wolę nie zaprzątać sobie nimi głowy i pozostawić po grze wyłącznie te wspomnienia, które warto. A jest ich wiele. Sam niestety schrzaniłem jedną rzecz, a mianowicie wziąłem ze sobą do kamerki dwie baterie, żeby móc nagrać jak najwięcej, ale okazało się, że jedna z nich była rozładowana, toteż mam jedynie nagrania z fazy pierwszej. Szkoda, bo z mojej perspektywy więcej ciekawych rzeczy działo się w drugiej i trzeciej, ale mimo wszystko postaram się jakiś mały pamiątkowy filmik poskładać. Niemniej, jestem na siebie strasznie zły z tego powodu. :/ PS: Zrobiłem sobie takie pamiątkowe zdjęcie po imprezie. Moja kolekcja powiększyła się o drugi krzyż żelazny z gier Marka oraz Odznakę za Rany. Na drugim planie widoczne resztki mojego prowiantu, który miałem na "Stalingradzie" - proszę się nie śmiać, to dopiero prototypy, na kolejną grę chcę już przygotować bardziej profesjonalne naklejane etykiety. :D
  18. Odległość od celu możesz oszacować przy pomocy zwykłej linijki. Musisz tylko znać wysokość tego celu ( w przypadku stojącego człowieka można przyjąć 1,8m) i musisz umieć szybko liczyć. Wzór: a/b * c = odległość (w metrach) a - wysokość obiektu (w metrach) b - wysokość obiektu na linijce (w centymetrach) c - odległość linijki od oka (w centymetrach) Jak łatwo zauważyć, linijkę najlepiej trzymać zawsze tak samo (żeby jej odległość od oka była zawsze taka sama i żebyś ją znał) - można sobie zamontować jej kawałek na lufie albo trzymać na wyprostowanej ręce, to już zależy jak wolisz. Przykład: wyjrzałem za okno i chciałem oszacować jak daleko ode mnie jest widziany budynek. Stwierdziłem, że okno, znajdujące się na mojej wysokości ma ok. 1,5m. Na linijce mierzyło 1,7cm, a odległość jej od oka wynosiła ok. 60cm (moja wyprostowana ręka, tak zawsze używam tego sposobu). Po podstawieniu do wzoru mamy 1,5 podzielić na 1,7 i to pomnożyć przez 60. Wychodzi 52,94m. Potem sprawdziłem na geoportalu i ten podaje, że odległość między moim budynkiem, a tamtym to 52,11m. Minus tego rozwiązania (oprócz niedokładności czy możliwych błędów pomiarowych) jest taki, że liczenie zajmuje trochę czasu, więc... przydatność w ferworze walki będzie nikła. Ale skoro pytałeś o sposób, to udzielam odpowiedzi. :icon_mrgreen: Ponieważ interesuje Cię tylko kwestia odległości 35m, to jeśli chce Ci się kombinować, to możesz sobie przygotować jakąś tekturkę, zamontować gdzieś w okolicach muszki i obliczyć, jaka jest odległość między nią, a Twoim okiem, kiedy jesteś złożony do strzału. Potem zaznaczasz sobie dwie kreski dla stojącego celu - jeśli cel zmieści Ci się między kreskami, to jest w odległości 35m lub większej, a jeżeli się nie mieści, to jest w odległości 35m lub bliżej. Taką samą tekturkę możesz sobie zrobić dla człowieka kucającego czy czego tam będziesz chciał. Przykładowo, jeśli odległość od oka do tekturki wynosi 60cm, to kreski dla człowieka stojącego (przyjmując 1,8m) powinny mieć odległość między sobą 3,1cm. Mam nadzieję, że to jest to, o co Ci chodzi.
  19. Z takich, które mogą się przydać, przychodzi mi do głowy: - Naprzód - Vorwärts (ewentualnie "Geradeaus" jako "prosto", odnoszące się do kierunku) - Cofnąć się - Zuruck - Zbiórka - Angetreten - W prawo/lewo zwrot - Rechts/Links Um (tu chodzi o musztrę) - W prawo/lewo - Nach rechts/links (tu chodzi np. o kierunek marszu) - Osłaniaj mnie, ogień zaporowy - Gib mir Feuerschutz - Trafiony - Volltreffer - Idę (dosł. "w drodze") - Auf dem Weg - Trzymać pozycję - Haltet die stellung (albo "Haltet diese stellung", nie wiem jak będzie poprawniej) - Wróg - Feind - Wróg z lewej/prawej - Feind vor links/rechts - Do ataku - Zum Angriff - Na rozkaz - Zum Befehl (o ile się nie mylę, to jest to jakby odpowiednik "Sir, yes, sir!") Komendy typu "Halt" czy "hande hoch" zna chyba każdy, więc nawet nie wypisywałem. :D Zaznaczam, że powyższe zwroty mogą zawierać błędy (albo być zupełnie niepoprawne :teeth:), bo z niemieckim nie miałem styczności od czasów liceum. :maniak_jezyk2: PS: Pomysł używania prostych słówek z języka adekwatnego do strony konfliktu uważam za wybornie klimatyczny. ^^
  20. Cieszę się, że się Wam podoba. :maniak_usmiech: Niestety, ów słynny radziecki szturm szedł na lewy punkt, a ja broniłem wtedy prawego. :maniak_smutny: Ale gromkie "Uraaa!" to i u nas było słychać.
  21. To w oczekiwaniu na zdjęcia zarzucam drobnym filmikiem od siebie. Niestety, nie udało się nagrać żadnej epickiej akcji (wszystkie działy się akurat kiedy nie miałem kamerki na głowie/w ręku), ale postanowiłem mimo wszystko coś poskładać - ot, żeby była pamiątka. PS: Tak, wiem, wiązanie bandaża, które się załapało na filmiku, pozostawia wiele do życzenia, ale miałem wtedy skostniałe palce. :maniak_jezyk2:
  22. A zatem pierwszą imprezę ASH w życiu mogę uznać za zaliczoną. Niestety, w trakcie gry dostałem pilny telefon i musiałem zawinąć się o godz. 16, czego niezmiernie żałuję, ale z drugiej strony i tak udało mi się być na większej części imprezy. W mojej opinii najlepszym momentem gry było, kiedy podczas niemieckiego ataku na drugi punkt (budynek) udało mi się dostać do środka. W CQB czuję się jak ryba w wodzie, więc czyszczenie pomieszczeń, kiedy w każdym z nich mógł czaić się jakiś "Ruski" było czystą frajdą. Las natomiast zapewnił nam klimat iście frontu wschodniego - ujemna temperatura i spore ilości śniegu. Bardzo przyjacielska atmosfera, otwarte środowisko. Ku mojemu zdziwieniu nikt nie wyśmiał mojej bieda-stylizacji, no chyba że działo się to za moimi plecami. :maniak_jezyk2: Jeśli chodzi o uczciwość graczy, to również byłem bardzo zadowolony. Osobiście doświadczyłem tylko jednej sytuacji, kiedy to biegnący przeciwnik wyrwał ode mnie dwie kuleczki w plecy i pobiegł dalej, ale wziąwszy pod uwagę, że ludzie byli grubo poubierani ze względu na mróz, gość znajdował się w ruchu, a moja replika ma zaledwie 300-320 FPS, to jestem skłonny uwierzyć, że trafienia mógł zwyczajnie nie poczuć. Klimat ASH to naprawdę świetna sprawa, szczególnie kiedy biegnie na ciebie tłum czerwonoarmistów z flagą na czele i gromkim "Uraaaa!". Co prawda spodziewałem się, że będzie się to przejawiało nieco inaczej, ale sądzę, że to czego mi zabrakło tutaj, znajdę na LARPie ASH w czerwcu (na który mam nadzieję uda mi się wybrać - chęci są, finans jest, tylko żebym termin był wolny). Muszę bardzo pochwalić dwie rzeczy, które w mojej opinii były największymi plusami. Pierwsza to miny, które były wprost re-we-la-cyj-ne! Nie dość, że bardzo klimatyczne, to jeszcze odpowiednio wykorzystane stawały się zabójczo skuteczne. Druga natomiast, to Strzałokrzyżowcy, którzy mieli naprawdę świetne stylizacje, a opaski po prostu pierwsza klasa. Chłopaki spisali się na medal. Nie żałuję, że się wybrałem, na pewno będę miał z imprezy parę miłych wspomnień i mam nadzieję, że uda mi się pojawić na nadchodzących grach ASH. Raz jeszcze podziękowania i gratulacje dla organizatora! :maniak_OK:
  23. Mogę pożyczyć, bo i tak miałem ze sobą brać o jedną więcej na rezerwę. :maniak_usmiech:
  24. Cześć wszystkim, z miłą chęcią informuję, że pojawia się kolejny "nowy". :maniak_OK: W końcu udało się skompletować najbardziej podstawowy sprzęt, więc mogę się wybrać na swoją pierwszą imprezę ASH. Liczę, że mi się spodoba i zostanę na dłużej. :maniak_usmiech: Niemcy: 1. Michael [W] ( możliwa zmiana na barwę czerwoną) 2. Gregorius [W] 3. Ostry [W] (możliwa zmiana na ruska) 4. Wojteg [W] 5. Ashigara [W] 6. Matthew [W] 7. Oksi [W] 8. Schwarzman [W] 9. Dr. Klauss [W] sanitater "strzelający" 10. Dziećka 11.Potępieniec (w lub FJ) Tylko dzienna. 12. Profezor ( tylko gra dzienna ) 13. Foley (niestety tylko dzień) Strzałokrzyżowcy: 1.Hajdi 2. Lee 3. Michaił Rosjanie: 1. Cortes [W] 2. Bullet [W] 3. Foorman [W] 4. Janik (+ Ola na 50%) 5. Pit (niestety będę musiał zawijać się z powrotem ok. 17) 6. Budweiser (tylko gra dzienna) 7. Daffi (raczej tylko dzienna) 8. Kolba (tylko gra dzienna) 9. Renifer (tylko gra dzienna) 10. Wish ( tylko gra dzienna ) 11. Matt Baker ( ubolewam ale tylko gra dzienna ) 12. Mattson ( tylko gra dzienna ) 13. Bartek ( tylko gra dzienna ) 14. Drymon 15. Wojtek (Siergiej) 16. Niuchacz 17. Żaku (50/50 że będę) 18. Vege
  25. Drugi, obok hełmu Adrian, najbardziej charakterystyczny element wyposażenia wojsk francuskich podczas II WŚ. To taki must have. :maniak_luzik:
×
×
  • Create New...