Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Foley11

Użytkownik
  • Posts

    92
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Foley11

  1. Z pamiętnika niemieckiego spadaka... Nasz Junkers został ostrzelany z broni ręcznej jeszcze w powietrzu. Na szczęście dzięki szybkiej reakcji pilota nie skończyło się to niczym groźnym. Sam zrzut przebiegł dosyć gładko, żaden kreteński chłop nie czekał z widłami na polanie, toteż szybko dotarłem do najbliższego zacienionego miejsca i zacząłem rozglądać za kolegami. Po kilku minutach wszyscy byliśmy już w komplecie. Jak można się było spodziewać, nasz zrzut został zauważony przez nieprzyjaciela i już po mniej-więcej 5 minutach od zgromadzenia całego oddziału, mieliśmy przeciwników z trzech różnych stron. Wyrwanie się z takiej sytuacji byłoby trudne (choć nie niemożliwe), toteż padła decyzja obrony pozycji, na której aktualnie się znajdowaliśmy. Wywiązała się krwawa walka, niestety z góry przesądzona, gdyż przeciwnicy mogli liczyć na posiłki, a my nie. Ostatnia garstka spadochroniarzy podjęła nieudaną próbę przebicia się, ale również poległa. A co za tym idzie przepadła również nasza skrzynka z amunicją. Jedynym plusem był fakt, że związani walką z nami przeciwnicy nie mogli przyjść ze wsparciem grupie Aliantów broniących lotniska przed grupą FJ, która wylądowała w innym miejscu. Także początek był kiepski, ale niedługo los miał się do mnie uśmiechnąć. Kiedy po nieznośnie długim marszu w upale dotarłem na respa, dołączyłem do kilku innych spadaków i ruszyliśmy w kierunku lotniska, o które toczyły się zacięte walki. Dotarliśmy tam akurat żeby pomóc w oczyszczaniu okolicy z niedobitków. Pierwszy cel wykonany, lotnisko było nasze. Musieliśmy je teraz utrzymać. Poszedłem na pierwszą linię obrony i zająłem pozycję w krzakach na skarpie, kilkanaście metrów na lewo od obsługi naszego MG. W ten sposób chciałem zabezpieczyć emgietę przed oflankowaniem z tej strony. Rozpoczął się aliancki kontratak. MG zbierało krwawe żniwo, ale przeciwnicy i tak powoli przesuwali się do przodu. W końcu emgieta musiała się wycofać, a ja postanowiłem mimo wszystko zostać na swojej pozycji, licząc że Alianci nie będą się mnie tutaj spodziewać. Przewidywania okazały się słuszne - zdołałem wyciąć jeszcze czterech spośród atakujących zanim sam zostałem odesłany na respa. Summa summarum, lotnisko zostało obronione. Niemiecka ofensywa ruszyła dalej, z każdym metrem napotykając na coraz to silniejszy opór... Generalnie z gry jestem zadowolony, warto było pojechać. Pobiegałem, postrzelałem, przeczołgałem się przez kolczaste jeżyny i parzące pokrzywy, wymęczyłem się jak diabli. Walka była bardzo zażarta i wyrównana - z mojego punktu widzenia w pierwszej połowie gry dominowali Niemcy, w drugiej Alianci, czyli obie strony mogą być zadowolone ze swoich działań. Z naszej waleczności i zaangażowania wzięli przykład nawet polscy piłkarze we wczorajszym meczu. :D Z mojej strony podziękowania dla organizatorów za włożony trud i pracę, dla Vlada za wspólną podróż, dla naszych dowódców, sanitariuszy (i sanitariuszki) oraz innych funkcyjnych za wywiązywanie się z obowiązków oraz dla wszystkich graczy, którzy mimo upału zjawili się na grze i walczyli do ostatniej minuty.
  2. Hm, dzięki za informację, ale w piątek to ja pewnie będę jeszcze niedostępny, także niestety. :(
  3. Pytanko. Czy ktoś wybiera się ktoś z Warszawy lub okolic i miałby jedno wolne miejsce? Oczywiście "na wachę" się dorzucę. :D Prościej bym miał podskoczyć 60km do stolicy i z kimś zabrać, niż tłuc się samemu 300km.
  4. W mojej opinii pomysł dobry. Generalnie nie jestem fanem Discorda, ale faktycznie do obgadywania różnych spraw przed grami i robienia wspólnych ustaleń w obrębie oddziałów będzie dobrą formą komunikacji.
  5. Bez przesady, przecież Lee napisał: Przyrównywanie do tego noktowizji jest nie na miejscu... EDIT: Widzę, że Lee wyprzedził mnie o minutę i wyjaśnił to samo, więc już nieaktualne. Co do lunet, to przecież już jakiś czas temu padło rozwiązanie, że czterotakt z lunetą może posiadać tylko "snajper", czyli taka sama funkcja jak saper czy medyk i to organizator decyduje ilu snajperów może wciąć udział w grze. Taka zasada już się pojawiała na niektórych grach i zyskała zwolenników (czy była na Ośmiornicy nie wiem, nie byłem). A czy ową lunetą będzie drugowojenny oryginał czy zwykłe chińskie 3-9x40 owinięte jutą/stylizowane kartonem/obudowane osłonką wydrukowaną na 3D... to już naprawdę nie ma się co kłócić. PS: Na grze nie byłem, ale wątek obserwuję na bieżąco od pierwszego posta i mam nadzieję, że cała krytyka, która się tu pojawia nikogo nie zniechęci, a co najwyżej pozwoli wyciągnąć wnioski i w przyszłości tworzyć jeszcze lepsze gry - a pamiętajmy, że w ASG z elementami LARPa za tworzenie odpowiadania nie tylko organizator, ale również gracze, więc wyciąganie wniosków jest jeszcze istotniejsze. Tylko wiecie, żeby to była konstruktywna krytyka a nie czepialstwo dla czepialstwa. :)
  6. Święta zasada ersoftu głosi: o tym decyduje organizator. :D Natomiast od siebie mogę powiedzieć tak: ilekroć ktoś przy mnie wspomina o "artylerii" w asg to jestem nastawiony pozytywnie, ale jednocześnie podejrzliwie. Pytanie zatem, jak chcielibyście taki moździerz/działo wykonać, żeby było to W PEŁNI BEZPIECZNE. Pytanie uważam za istotne, bo przez lata uczestniczenia w strzelankach spotkałem się z różnymi samoróbkami (głównie z petard) i niestety często ludzie budują coś co może się okazać zwyczajnie niebezpieczne... Także moim zdaniem jeżeli ktoś wystąpi z projektem moździerza/działa czy czegoś w tym stylu, co zostanie bezlitośnie przetestowane na właścicielu, to nie widzę problemu, żeby to brało udział w rozgrywkach. Acz jak wspomniałem, decyzja taka zawsze należy ostatecznie do organizatora. PS: Osobiście uważam, że działa korzystające z granatów airsoftowych (tych na greengas/co2, które wystrzeliwują chmarę kulek) mogłyby być spoko, ale problemem jest ich stosunkowo niewielki zasięg.
  7. https://wmasg.com/pl/profile/ashigara
  8. Mój jedyny czterotakt też przekracza limit, a w polskich sklepach nigdzie nie ma do niego słabszej sprężyny... ale mimo tego na najbliższą imprezę chcę się wybrać, nawet gdybym miał być uzbrojony tylko w broń białą. :D W sumie, to może warto pomyśleć w przyszłości nad większą ilością funkcji właśnie dla takich "bezbronnych" osób? Medyk, saper, artylerzysta itp. W przypadku gier WW2 z reguły nie ma do nich chętnych, bo każdy "chce i może" strzelać, a jak widać w przypadku gier WW1 funkcja "strzelającego" wiąże się z większymi wymaganiami, przez co funkcje mogą być atrakcyjniejsze. PS: Aczkolwiek to już raczej pomysł do poruszenia w temacie o pierwszej wojnie.
  9. Takie rozwiązanie byłoby moim zdaniem najlepsze, bo najprostsze. Wyeliminuje się problem wagi kulek, bo każdy przygotuje jakie będzie chciał. No i znacznie prościej będzie każdemu graczowi przygotować po kilka paczek niż organizatorowi kilkadziesiąt na raz.
  10. Także tym razem strzelanie z biodra było dozwolone.
  11. Dla tych, którzy nie śledzą fejsbukowej grupy, przekazuję informację, że TG wprowadził do oferty gazowe M1 Carbine i M1A1 Para od King Armsa. Zapasowe magazynki też są. https://www.taiwangun.com/pl/karabin-szturmowy-green-gaz/replika-karabinka-m1-real-wood-king-arms?from=listing&campaign-id=19 https://www.taiwangun.com/pl/karabin-szturmowy-green-gaz/replika-karabinka-m1a1-paratrooper-real-wood-king-arms?from=listing&campaign-id=19
  12. No dobra, jak widzę masz sporo pewności siebie, w takim razie pozostaje mi życzyć powodzenia. Jak już będziesz miał szczegóły, termin itp. to wrzuć na forum i zobaczymy jak to wypali.
  13. Tak w skrócie - całe to przedsięwzięcie wydaje mi się skokiem na zbyt głęboką wodę. ASH zajmuje się przede wszystkim II wojną, a elementy LARP stanowiły raczej dodatki do niektórych gier. Tymczasem Ty proponujesz pełnokrwistego LARPa w klimatach tuż-po-I wojnie Już samo to może stanowić pewną przeszkodę w zdobyciu chętnych do uczestniczenia i organizowania. Oprócz problemu z chęciami dochodzą jeszcze problemy z umundurowaniem oraz z replikami. Niemniej, utrudnienia da się pokonać, jakie by nie były, ale głównym czynnikiem, który czyni mnie sceptycznym jest podstawowa kwestia - kto miałby się podjąć organizacji? Jeżeli masz grono znajomych z zapałem i podstawowym doświadczeniem w tego typu imprezach, to jasne, organizujcie, zarzucajcie temat i będziemy próbowali zbierać chętnych. Ale jeżeli nie masz "ekipy", która pomoże w organizacji, to znalezienie chętnych będzie bardzo ciężkie. Mam odrobinę doświadczenia z organizowaniem "współczesnych" strzelanek i stąd wiem, że trudno znaleźć chętnych do pomocy przy przedsięwzięciach, będących skokiem na głęboką wodę. Polecałbym zrobić coś prostszego. Jak się uda, wyrobisz sobie "markę" i zaufanie, to potem można śmiało robić większe rzeczy.
  14. @Mekar @pszem Dalibyście radę wziąć kiedyś miarkę i sprawdzić jaki zasięg mają Wasze mausery po tych modyfikacjach? Dobrze byłoby mieć porównanie jak sprawuje się ten od AirsoftPro i jak ten od TNT, bo różnica w cenie jest niemała. Fajnie wiedzieć jak wypada stosunek ceny do jakości. :)
  15. Osobiście uważam, że idealne fps dla czterotakta na ASH to 450-500. Ma się tę delikatną przewagę nad AEGami, a przy tym jak przeciwnik wyskoczy nagle z krzaków 15 metrów dalej, to jedna taka kulka mu krzywdy nie zrobi - ot zaboli i minutę później przestanie. Oczywiście da się grać mając mniej, wymaga to po prostu innego podejścia - sam parę razy na modernach biegałem z czterotaktami na 300 (stock VSR marujca), 430 (stock WELL) i 480 (moje M24) FPS przeciwko graczom z wyśrubowanymi na 449 FPS automatami i trzeba się nieziemsko nakombinować, żeby coś ugrać, ale nie jest to zupełnie niemożliwe. Stąd w przypadku ASH, gdzie elektryki mają po 350-450, uznaję ideał dla czterotakta 450-500. Na dystansie, gdzie przeciwnik ma granicę zasięgu, my jesteśmy w stanie wciąż go trafić, ale jednocześnie przewaga jest na tyle mała, że szanse są wyrównane (automat robi pięć kroków do przodu i zmiata nas serią, dziękuję). Jeszcze w kwestii grania stockowym czterotaktem - bardzo ważna jest celność, bo ma się tylko jedną kulkę. Możesz mieć i 400 FPS (np. BAR-10 JG), ale jeśli założysz dobrą lufę i gumkę HU to będziesz trafiał przeciwników. Ale jeśli będziesz miał 550 FPS z kiepską lufą i HU... to trafienia będą loterią. Tak więc jakikolwiek tuning polecam zaczynać od poprawy celności, a nie mocy. W kwestii funkcyjnych, to problem leży w tym, że nie do każdego te funkcje pasują. Wezmę na przykład siebie, bo siebie znam - za innych się nie mogę wypowiadać. :D Na RTO, sapera i medyka się nie nadaję, bo za bardzo lubię być na pierwszej linii i przeć do przodu, a po co komu funkcyjny, który ginie w trakcie pierwszej czy drugiej wymiany ognia i drużyna musi sobie radzić bez niego? Teoretycznie mógłbym się zgłosić kiedyś na dowódcę, bo po latach modernów mam w tym jakieś doświadczenie, ale akurat na dowódców z reguły chętni są. Innych opcji w zasadzie nie ma. Czyli jeśli chcę być przydatny dla drużyny, to najlepiej być zwykłym strzelcem. Aha, jeśli byłby przykaz nakładania funkcji na graczy, to proponuję w pierwszej kolejności tych, którzy podczas frontalnego ataku trzymają się za dowódcą. ;P O ile ktoś nie jest medykiem, KMistą czy RTO to powinien dostać od rzeczonego dowódcy edukacyjną kulkę za wstrzymywanie natarcia. :D
  16. Z tych dwóch powyższych według mnie lepiej by się sprawdziła propozycja Vlada, aczkolwiek też idealna w moim odczuciu nie jest. Ilości magazynków do pistoletu bym nie ograniczał - kto ile ma, tyle niech nosi. Dlaczego? Ano dlatego, że pistolet to w ASG narzędzie do walki na bliski dystans, gdzie główna replika mogłaby być zbyt mocna. Wolałbym nie oberwać z kilku metrów z 500 fps tylko dlatego, że komuś wyczerpała się amunicja w pistolecie. Garand w tym samym limicie co czterotakty wydaje mi się lekką przesadą. Proponowałbym zatem (skoro już zaczęliśmy spisywać własne propozycje... :D ) taki podział: 1. full auto (PMy i StG) - do 400 FPS, maks 300 kulek 2. semi auto (Garandy, M1, G43 itp. + PMy i StG dopuszczone tylko do ognia pojedynczego*) - do 450 FPS, maks 200-300 kulek (kwestia do przedyskutowania) *w przypadku jeżeli ktoś używa historycznej repliki pokroju StG czy Thompson na współczesnych strzelankach (wspominał o tym kolega krkmf) i ma te przykładowo 430 fps, to żeby na każdego historyka nie musiał grzebać w replice i z powrotem, można dopuścić używanie w formie karabinu samopowtarzalnego. Myślę, że byłoby to sporym ułatwieniem. 3. czterotakty - do 500 FPS (wyznaczeni snajperzy z lunetami 600), maks 200 kulek (snajperzy 100) 4. rkm - tak samo jak wyżej napisał Vlad 5. KM - jak wyżej
  17. I to jest w zasadzie jedyne rozwiązanie, które można wprowadzić ad hoc. Jeżeli ktoś ma StG czy Tomka zrobionego na więcej niż 400 fps, to po prostu dostanie zakaz używania full auto. Takie rozwiązanie sprawi, że znacznie więcej będzie podczas gier ognia pojedynczego, a to z kolei zachęci ludzi do przechodzenia na mausery i enfieldy. Z kolei jakiekolwiek próby ostrego limitowania ilości replik w stylu "jeden pm na drużynę, reszta czterotakty" będą miały więcej negatywnych skutków niż pozytywnych, bo ciężej będzie znaleźć nowych zapaleńców. Najlepiej wprowadzać zmiany poprzez dawanie przykładu - takie ograniczenie full auto replikom powyżej 400 fps, o którym pisałem wyżej nie będzie dużym utrudnieniem dla posiadaczy AEGów (wiem co mówię, na modernach w 90% sytuacji używam semi, mimo że zgodnie z zasadami mógłbym walić ciągle full auto), za to pozytywnie wpłynie na morale "garandowiczów", nie mówiąc już o posiadaczach czterotaktów.
  18. Niekoniecznie. Istnieje airsoftowy ZB-26, a przecież Niemcy używali przejętych egzemplarzy jako MG-26(t). A to klasyczny rkm. Oczywiście, zdarzały się przypadki strzelania z "emgiet" z biodra (filmik poniżej), ale jednak z reguły używano ich z pozycji podpartej (dwójnóg w ataku, trójnóg w obronie). :D
  19. Co do KMów, co byście powiedzieli na takie rozwiązanie - podział na RKM i KM: - RKM (palny odpowiednik strzela amunicją karabinową i jest zasilany za magazynków) limit 300 kulek (doładowanie od amunicyjnego ze skrzynki), może strzelać bez podparcia. - KM (palny odpowiednik strzela amunicją karabinową i jest zasilany z taśmy) limit przykładowo 500-1000 kulek (doładowanie od amunicyjnego ze skrzynki), strzela wyłącznie z podparcia (o dwójnóg/trójnóg, o ramę okna, o worki z piaskiem, o ramię kolegi itp.) Nie upieram się przy takim rozwiązaniu, tylko rzucam pomysł. Co do reszty to gorąco popieram wprowadzenie obowiązkowej kamizelki odblaskowej dla trupa, zaś w przypadku "bangów" to uważam, że są przydatne, ale pod warunkiem nie nadużywania ich przez graczy (zajdziesz przeciwnika od pleców na 5m - spoko; krzyczysz z 15m bo zauważyłeś kawałek głowy wystający zza drzewa - nie spoko). Trafienie w replikę = eliminacja repliki, można używać dalej np. pistoletu. Strzelanie przez dziury to jak Dominik napisał - jeżeli strzelasz i spokojnie widzisz cel to nie ma problemu. PS: Stworzenie "ogólnych zasad do ASH" to fajna inicjatywa, ale pamiętajmy też przy tym, że wola orga jest święta i to on organizując swoją imprezę decyduje czy chce używać zasad ogólnych czy swoich własnych. ;-)
  20. To co zobaczyłem na FB w ostatnich dniach utwierdza mnie w przekonaniu, że nie ma sensu próbować ściągać rekonstruktorów do ASH - poziom betonu jaki zaprezentowali na naszej grupce był wręcz szokujący. Najgorsze jest właśnie to, że przekonani o własnej "zajebistości" nie słuchają żadnych argumentów, a po zwróceniu uwagi, że w ASH nie przypier***lamy się do detali (tym bardziej jak nikt nawet nie prosił o opinię) to oni kłamią w żywe oczy, że tylko chcieli pomóc. Dlatego uważam, że znacznie lepiej do środowiska ASH ściągać airsoftowców "modernowych", jak Wy to nazywacie. Po pierwsze są to ludzie już obeznani w temacie strzelania na kulki, więc nie trzeba nikomu prawić wykładów o bhp, uczciwości, zasadach itp. Po drugie, takim osobom bardziej będzie zależeć na dobrej zabawie w polu aniżeli na lans fotkach i wymądrzaniu się w internecie. A w kwestii, że "historyczny szpej jest drogi" - to nie ukrywajmy, dobry modernowy szpej również jest drogi. :D
  21. To teraz słówko ode mnie. Ale na początek, filmik! Niestety filmik wieje nudą, ponieważ moje zadania podczas tej gry opierały się raczej na unikaniu walki i "działaniach wywiadowczych", więc siłą rzeczy niewiele uczestniczyłem w strzelaninach - a co za tym idzie nie miałem nawet za bardzo okazji, żeby nagrać nieco "akcji". Stąd w filmiku brakuje strzelanin, wybuchów, pościgów i... Niemców. :D *jedyny Niemiec jaki "wystąpił" na filmie to ten, do którego strzelałem z Colta, ale był tak dobrze zamaskowany pod choinką, że i tak go nie widać... Co do samej gry, jestem jak najbardziej zadowolony z uczestnictwa. Scenariusz ciekawie obmyślony, fajne klimatyczne zadania, teren w porządku, całość organizacji również. Część nocna była w moim odczuciu rewelacyjna, zwłaszcza próby przesłuchania schwytanego niemieckiego kierowcy. :D Pewną ciekawostkę stanowił dla mnie fakt, że po raz pierwszy (i być może ostatni) wystąpiłem po stronie Aliantów, ciekawa odmiana. ;) Jedna jedyna rzecz, do której mógłbym się na siłę przyczepić to mobilne respy - jasne, zdaję sobie sprawę z plusów takiego rozwiązania, ale jednocześnie wprowadza pewne zamieszanie i kosztuje ileś czasu. Nawiązując do historii, strzelę takim żarcikiem. Sam Patton krytykował armię brytyjską, że marnuje czas na "przegrupowywanie wojsk" zamiast walczyć – nas skrytykowałby, że marnujemy czas na przenoszenie respa zamiast walczyć. No i najważniejsze - podziękowania dla wszystkich, dla organizatora i dla uczestników, za dobrą zabawę!
  22. O proszę, nie wiedziałem o tym. To wyjaśnia czemu zdjęcia są takie dobre. :D W każdym razie liczę, że pojawi się na ASH jeszcze nie raz. ;)
  23. Nawet nie potrzeba "pro fotografów", przecież chociażby w tamtym roku na Market Garden niejaka Beata (chyba dobrze zapamiętałem imię) robiła zdjęcia i moim zdaniem wiele z nich nadałoby się świetnie do celów reklamowych. Zresztą, niemal z każdej imprezy zawsze da się wybrać po parę zdjęć. Kwestia to odpowiednio je rozpowszechnić, żeby dotarły do większej ilości "ersoftowców".
  24. O, to dzięki za informację. Nawet jak tam nic nie znajdę, to zawsze same wymiary się przydadzą.
×
×
  • Create New...