To i ja dorzucę swoje 3 grosze.
Na wstępie podziękowania dla organizatorów, bo grę na będę miło wspominał. Warto było tarabanić się aż z podkarpacia, mimo iż całą drogę ekipa dogryzała mi jako jedynemu po stronie rzeszy w busie :D
Jednak jak wszyscy na niektóre rzeczy muszę ponarzekać.
1) Medyk. Według mnie powinien mieć broń, bo bezbronność i zasada że do nich się nie strzela według mnie nie sprawdziła się po całości. W walkach o budynek Klaus obrywał chyba najczęściej z wszystkich co tam siedzieli dłużej ( a przynajmniej najczęściej słyszałem że darł się do kogoś że jest medykiem i cytuje " tracicie bandaż"). Właśnie dla tego pozwoliłbym medykowi na pistolet, by mógł się odgryzać na strzały lecące w jego kierunku. Co do premiowania graczy za czekanie na medyka, pomysł według mnie fajny, nie raz skorzystałem :) I tu przyznam się że schodząc na respa nieraz po drodze oddawałem opatrunek by Klaus nie musiał na respa lecieć.
2) Walki w budynkach. Szczególnie chodzi o ostatni punkt i najbardziej zażarte walki. Jako iż w sumie spędziłem tam trochę czasu to opisze jak to wyglądało z mojej strony. Szczerze obie strony nieraz waliły serią z bliska po sobie, ale cóż ferwor walki ponosi winę, sam też na pewno nie jestem bez winy. Pragnę także przeprosić jak ktoś wchodząc po schodach dostał z mojego lugera po głowie, starałem się w korpus bić, ale nie zawsze się udało. No i tu niestety muszę zwiesić psy na resztę niemców co siedziała na górze, bo w momencie gdy ruscy szturmowali przy świecy dymnej i potem po klatce schodowej, nie zauważyłem by nikt poza mną używał pistoletu :/ A to były odległości minimalne :/ Druga strona też nie bez winy bo sam dostałem serią przez rękę praktycznie z przyłożenia od kogoś z pepeszy. Przypominam że na takiej odległości można rzucić "bang/ nie zyjesz, pif paf", sam kilka razy w tym budynku tak zrobiłem, a co pewnie Loczek może być wdzięczny bo 3 razy praktycznie dostałby z przyłożenia :)
No to w sumie z takich narzekań tyle. To teraz pochwały :) Sytuacja w małym budynku gdy po wychyleniu z załomu, lugerem na pif paf wygarnąłem do kogoś a za nim stało jeszcze z 4... No myślę że wszyscy moje " o ku***" usłyszeli i dzięki że mnie od razu nie rozsmarowaliście na ścianie :) I tu muszę pochwalić obie strony które po tym jak się zadarłem by pozwolili trupom zejść z klatki przerwały walkę od razu i pozwoliły wyjść mimo całej adrenaliny kipiącej w nich :)