O ile pamiętam rumuny miały dziurki (bez haczyków czy innych metalowych wymysłów), wzmocnienie na czubku nosa nie było stalowe a tylko podwójna warstwa skóry. Podeszwa ścierała się szybko, była śliska, skóra znośna ale twarda i rozchodzenie butów wymagało kilku tygodni tortur. Ogólnie jakościowo but porównywalny z naszym opinaczem bo i z tego okresu. Jak za 50 złoty ściągniesz nowe to wezmę :)
Inna rzecz, że mam już od lat uzasadnione podejrzenie, że rumuny to nie jeden model butów a kilka.