To ja może rozwinę. Do czego to nóż, taki LMFII ASEK i podobne? Niecałe 5 cali 4-5 mm klingi o wadze trochę ponad 300 gram, stal nierdzewna. Czy tym się sprawnie rąbie? Nie, choć nie mówię, że się nie da. To nie długość dobrego rębacza, dodatkowo część jest ząbkowana. Czy ową ząbkowaną częścią podłubiemy w drewnie, czy choćby zaostrzymy kołek? Da się ale znacznie gorzej niż zwykłym ostrzem. Czy precyzyjne prace w drewnie wykonamy? Nie, tym razem za duży i za ciężki. Czy nadaje się do rozłupywania opału? Małe klocki owszem przy czym tego typu szlif (saber grind to chyba) słabo sprawdza się jako klin. Skórowanie? Patrząc na skinnery zdecydowanie nie. Przygotowywanie żywności? Z tym szlifem i grubością zdecydowanie nie, to po prostu słabo tnie. Co to zatem jest? Łom do cięcia lin. Ewentualnie łom do walki wręcz. Pomijam przyjemność posiadania. Nie jest to moim zdaniem nóż surwiwalowy. Moim zdaniem to nawet nie jest dobry nóż bo żadnego z zadań które przed nim postawię nie wykona dobrze. Po prostu 5 cali i 4-5 mm grubości to taki nóż do niczego. Albo większy albo mniejszy.
Cena. Widzę, że to jakieś 400 pln za komplet. Za podobne lub mniejsze pieniądze mamy duże noże jak Ontario np. SP5 (10 cali) czy seria Spec Plus Gen II . Mamy Ka-bara z serii Heavy Bowie i serię BKT&T. Możemy poszukać Rat 5 w zbliżonej cenie. Takiego dziwoląga jak salwadorski, 10 calowy, Condor Kumunga. Konkretne rębacze. Z mniejszych noży wybór jeszcze większy z tanią Morą/Frost na czele, która w terenie będzie bardziej użyteczna niż omawiany Gerber.