-
Posts
2,243 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by MarekMac
-
Wybaczcie offtop. Może uda mi się wyjaśnić chociaż w pewnym stopniu powyższy problem. Jako, że ja jestem już z pokolenia po reformie (tak, przeżyłem gimnazjum) i mam rodzinę pracującą w edukacji to mogę wypowiedzieć się jak jest w niektórych szkołach (przynajmniej w mojej okolicy). Jeżeli ktoś nie pójdzie do zawodówki/technikum to jest duża szansa, że nie będzie miał w szkole do czynienia nawet z młotkiem czy śrubokrętem. Ja w podstawówce i gimnazjum miałem technikę najpierw z panem, który uczył nas rysunku i pisma technicznego a potem z panią. Było to spowodowane tym, że pani brakowalo trochę godzin do pełnego etatu (z powodu cięć w budżecie czy zmianami w przepisach, nie pamiętam) więc zajęła się także techniką a dotychczasowy pan od techniki wyrabiał cały etat nauczając innych przedmiotów. Pani na technike miała uprawnienia (może lekko odświeżone jakimś kursem dającym tylko papierek a zero wiedzy konkretnej) jeszcze z czasów PRL gdy chłopcy i dziewczynki nie mieli wspólnej techniki (przynajmniej taką wiedzę posiadam). Nie pamiętam jak te przedmioty się wtedy nazywały ale chłopcy lutowali, zbijali drewniane karmniki a dziewczyny robiły kanapki, sałatki i szyły. Wracając do pani nauczycielki. Uprawnienia z czasów PRL, wiedza z czasów PRL więc i zajęcia jak za PRL z tym, że bez podziału na płci. Więc po pobieżnym przypomnieniu pisma technicznego i rysunku zaczęliśmy robić kanapki oraz sałatki... Na technice nie miałem w ręku ani razu młotka, śrubokręta czy choćby gwoździa (o lutownicy nie wspominając). Nauczycielstwo w Polsce jest raczej sfeminizowane i kadra do najmłodszych nie należy dlatego sądze, że obecnie nauczanie techniki w szkołach podstawowych i gimnazjalnych kuleje. Dodatkowo cięcia budżetowe sprawiają, że nawet jeśli w szkole jest nauczyciel, który się na technice zna to najczęściej nie ma odpowiednich narzedzi w szkole. Nie ma narzędzi - nie ma czym nauczać. Np. na chemii w LO nie wykonaliśmy chyba żadnego eksperymentu. Bo odczynniki (czy jak się nazywają związki chemiczne używane w eksperymentach) były "przeterminowane". Były za stare... W najlepszym LO w mieście powiatowym... Jeszcze raz wybaczcie ten przydługi offtop. Wybaczam za ten jakże interesujący wykład i na tym zakończmy dyskusję o szkolnictwie. S1
-
Nieumiejętne udzielenie pierwszej pomocy - konsekwencje
MarekMac replied to a topic in Pierwsza pomoc
Nie uwierze w skuteczne nauczanie PP póki nie będą robić tego osoby które albo same na codzień ratują czyjeś życie albo mają fachowy kurs instruktora PP. Dlaczego? Dlatego: Pamiętam, że gdy byłem w LO na zajęciach z PO mieliśmy pierwszą pomoc. Nasz "Generał" (jak zwaliśmy psora gdyż jest byłym wojskowym) umiał przekazać wiedzę ale była ona właściwie ograniczona tylko do algorytmów RKO i układania w pozycji bocznej. Czyli najpierw robimy to, potem tamto a następnie tamto itd (jeśli dobrze pamietam to na fantomie przećwiczyło to może z 25% klasy czyli jakieś 6 osób). Natomiast ostatnio na kursie (nie pierwszej pomocy a zawodowym) mieliśmy zajęcia z pierwszej pomocy które prowadził ratownik medyczny. I on też opowiedział nam o algorytmach z tym, że każdy z kursantów przećwiczył RKO (po dwa czy trzy razy), układanie w pozycji bezpiecznej a dodatkowo opowiedział nam kilka ciekawostek i pouczających historyjek związanych z jego zawodem. Te ciekawostki i historyjki zawierały sporo przydatnej wiedzy. -
No fajnie tylko, że jak autor się nie zna na replikach i nie ma kogoś kto mu pomoże (zrobi przegląd itd.) to może kupić gówno i myśleć, że kupił miód. Używki to loteria.
-
Mi shotgun z kolbą bardzo dobrze leży (nawet w CQB nie miałem jakiś wielkich problemów z manewrowaniem) i wygodniej się celuje niż z M47 którego miałem bez kolby. No ale to na pewno kwestia indywidualna więc nie narzucam.
-
Tak, z resztą masz temat o tym sklepie na forum.
-
Z pierwszą cześcią się zgodzę. Natomiast jeśli chodzi o pistolet sprężynowy to mimo, że żadnego nie miałem (poza takimi z kiosku za pare złotych) to jednak uważam, że lepszy będzie shotgun AGM. Jest tani, dobry, sprawdzony i dodatkowo wygodniej się go przeładowuje niż pistolet sprężynowy. W pistolecie sprężynowym po każdym strzale musisz pociągnąć za zamek czyli musisz położyć łapę na górze repliki. Więc albo trzymasz jedną rękę na rękojeści i spuście a drugą na zamku przez co zasłaniasz sobie przyrządy celownicze (ale możesz szybko przeładować) albo trzymasz jedną łapę na rękojeści a drugą gdziekolwiek i po każdym strzale kładziesz ją na zamku , przeładowujesz i zabierasz (co trochę czasu zajmie - wolniej strzelasz). Natomiast w pompce AGMa łapy cały czas trzymasz tam gdzie powinny być - jedna przy spuście a druga na czułenku przeładowania (czy jak się to nazywa). Krótko i na temat. Jeśli nie masz ochoty dozbierać więcej kasy to bierz shotgun AGM. Link już dostałeś od Jacka Grota. Jest też wersja bez kolby.
-
Kwestia mocno indywidualna. Jednemu lepiej podchodzi long a innemu short. Magi są zwykłe, nie shellsy. Jeśli chodzi o kulki to o wadze 0,23g lub lepiej 0,25g. Z tych dostępnych na Taiwanie używałem P&J i do shotguna się nadadzą (aczkolwiek gdzie indziej można kupić lepsze kulki). Gogle/okulary - na pewno nie polecałbym z ACM oraz takich, które mają siatkę - kulka uderza w siatkę, rozpada się i odłamki wpadają do oka.
-
Wybór masz prosty: - shotgun AGM (koszt około 60zł) - Cm 028 (kałach od Cymy), JG608 (G36 od JG), JG067 (Mp5 od JG) (koszt ponad 300zł) - ludzie jeszcze polecają czasem M56 od DE (koszt zdaje się około 150zł) - shotgun M47 (koszt w zależności od wersji od 60 do 100zł ale jest gorszy od shota AGM i niech Cie nie zmylą dodatki bo są funta kłaków warte). Zostają jeszcze jakieś pistolety ale słabo się nadają na pierwszą replikę. Prawda jest taka, że elektryki kosztujące mniej niż 300-350zł to śmieci z plastikowymi bebechami. Plastik się szybko zużyje i będziesz dalej rzucał kulką niż taka replika strzeli. Edycja: Jeśli chodzi o używki to jeśli nie masz znajomego, który Ci używke obejrzy to lepiej nie bież (chyba, że sam się na replikach znasz). Jeden w ogłoszeniu napisze, że stan bdb i taki będzie a inny napisze, że replika nie używana a tymczasem to syf i malaria. Używki to loteria a jak się nie znasz na replikach to możesz się nie poznać czy dostałeś git czy kit.
-
Bo: - wygląda jak zabawka (AGM też nie jest mega realistyczny ale przynajmniej nie wygląda jak ze sklepu "świat malucha"), - ma słabszy zasięg, - jest mniej celny, - dostajesz tylko jeden magazynek (z AGM dostajesz ich 3 a cena dodatkowych, oddzielnie kupowanych jest podobna). Kolimator za 30zł raczej się nie nada. Będzie tylko "ładnie" (zależy jak dla kogo) wyglądał a w celowaniu raczej nie pomoże. Dodatkowo z M47 bez problemu można celować po lufie i poprawki wprowadzać obserwując tor lotu kulki (te circa 300fps nie jest zawrotną prędkością i bardzo często (prawie zawsze) widać tor lotu kulki). Zamiast wydawać na badziewia jak kolimator kup sobie porządną ochronę oczu.
-
AGM to firma jakiegoś Azjatyckiego kraju (pewnie któregoś Chińskiego, bo są dwa jakby ktoś nie wiedział) ale to mało ważne - shotgun AGM jest wart swej ceny i nie ważne kto go robi. Szyny i dodatki sprawiają, że shotgun jest brzydki. Takie moje prywatne zdanie. Jeśli bardzo zależy Ci na szynach to bierz M47 ale jego osiągi są znacznie słabsze od osiągów AGMa przez co montowanie na M47 czegokolwiek jest średnio lub słabo sensowne. M47 ma za słaby zasięg i celność na lunetę (AGM zresztą też się do niej średnio nadaje), kolimator ma większy sens niż luneta ale uważam, że i tak M47 jest za słaby by warto było ładować na niego kolimator. Jedynie latarka ma sens na M47 (oczywiście jeśli komuś potrzebna) ale na AGMie też można ją zamontować - na nieśmiertelną izolkę (sprawdzone).
-
Są one potrzebne jak psu krawat
-
Mam AGMa (nawet 2) i miałem M47. Krótko i na temat. AGM jest lepszy i może konkurować (przy odrobinie wprawy) z AEGami. Jeśli M47 kosztowałby 50% tego co AGM to by się opłacał. Niestety kosztuje więcej (przez idiotyczne, nic nie dające dodatki) więc z wymienionych przeze mnie brałbym AGMa. Nie wypowiem się o jakości M56 bo nie miałem, nie widziałem. Okularki z zestawu M47 możesz dać dla mamy żeby sobie krzakami w ogródku oczu nie wydziobała. Do ASG one się nie nadają.
-
4. Pewnie można ale ja bym nie kombinował zbytnio i albo walczył na 2 drużyny albo zrobił 3 drużynową łupankę - ostatnia drużyna przy życiu wygrywa. 5. My kiedyś wzięliśmy baniak 5l po wodzie mineralnej, napełniliśmy go wodą i postawiliśmy w jakimś konkretnym punkcie. Baniak robił za walizkę z forsą/koką/herą (a wymyslić możecie też i inne pierdy). Jedna drużyna miała bronić bania... walizki a drugą ją przechwycić i wynieść do punktu ewakuacji. Zazwyczaj kończyło się to śmiercią jednej drużyny bez przechwycenia walizki. Inny pomysł jaki raz czy dwa realizowaliśmy to coś w rodzaju kontroli terytorium czy CS-owego podkładania bomby (nie pamiętam dokładnie co i jak było). W metalowej puszce położyliśmy telefon. Jedna drużyna miała za zadanie dojść do telefonu i uruchomić 2 czy 5 minutowy minutnik. Następnie miała ochronić telefon przez te minuty. Drużyna przeciwna miała niedopuścić do ustawienia minutnika a gdy to już nastąpiło miała go wyłączyć przed "wybuchem". Ponownie jednak doszło do tego, że zazwyczaj jedna drużyna traciła życie zanim ktokolwiek dotknął telefon.
-
Bo 75%* ludzi (a 90% w wieku poniżej 18 lat) uważa, że tylko ich zdanie jest słuszne, przez Boga objawione i każdy kto sądzi inaczej jest debilem i należy mu się za to opieprz i stos wyzwisk. * dane nie poparte żadnymi badaniami (ale sądzę, że dużo się nie mylę) no i wypowiedzi poparte danymi "statystycznymi" wyglądają na bardziej pro.
-
Sam zacząłęś od porównania ASG do spacerku do pracy. ASG może i nie jest tak niebezpieczne jak rajdy samochodowe ale ryzyko upadku istnieje i jest dużo większe niż w trakcie drogi do marketu. Skoro porównanie rajdów (sportu) do ASG (sportu) jest wg Ciebie bezsensowne to porównanie ASG (sportu) do spacerowania (codzienna aktywność - nie jest to sport) jest jeszcze bardziej bezsensowne. No, chyba, że jak Kali ukraść krowa to dobrze ale jak Kalemu... Jeśli chodzi o ostatnie zdanie to poszalałeś. Znam kilku chłopaków co wzrok mają świetny ale jak kulki latają dookoła i trzeba uciekać to uciekają. Przez krzaki, rowy, doły. O upadek wtedy nie trudno a uderzenie gałązką jest niemal pewne i bolesne zadrapanie na czole czy pod włosami gotowe. Może jeszcze się nie strzelałeś w porządnie zakrzaczonym lesie - zapraszam więc na Warmie a przekonasz się jak można sobie głowe poharatać o krzaczory. Z resztą, co Ci przeszkadza, że ktoś inny nosi hełm na strzelania? Szkodzi Ci to jakoś? Jakiś kompleks ukryty czy jak?
-
Jeśli Twój staż w airsofcie jest taki jak na forum to jeszcze Ci zaparują a po drugie jeśli autor tego poradnika nie kłamie pisząc: to kiepściutkie te Twoje gogle (dubeltówka też chyba niezbyt mocna ale specem nie jestem). No chyba, że odnosząc się do wypowiedzi o goglach miałeś na myśli okulary...
-
Uwierz w to co tu ludziska piszą. A jak nie chcesz uwierzyć to kup i zmarnuj kasę ale nie pytaj już tutaj o te eMki bo dostałeś już odpowiedź.
-
Airsoftxtreme omijaj szerokim łukiem. Kumpel zamówił stamtąd replikę i dodatkowe magi. Replika przyszła ale magi nie. Takich historii o tym sklepie są setki jeśli nie tysiące i są opisane na forum. Nie tylko fpsy się liczą bo ważna jest jeszcze jakość wykonania i spasowania części. Co z tego, że będziesz miał ileśtam fpsów jeśli lufa będzie miała średnicę 6,9mm przez co nie trafisz z metra w stodołę. Albo po co Ci milion fpsów jeśli wśrodku będziesz miał plastikowe części, które po miesiącu się zetrą i replika przestanie strzelać. Najszybciej zwiększysz ilość fpsów zmieniając sprężynę na mocniejszą.
-
No, AGM byłby do tego świetny. Tak jaj poprzednik napisał trzeba zdjąć kolbę/chwyt i jeszcze przydałoby się zdjąć atrapę chłodnicy z lufy (ta blacha z dziurkami) żeby wyglądało tak jak na obrazku powyżej.
-
Za 60zł masz na Armyworld gogle Bolle Defender. Są balistyczne i bez hełmu wygląda się w nich śmiesznie (w hełmie może wygląda się lepiej, nie wiem) ale są tanie i porządne.
-
Strzelisz, czy nie?
MarekMac replied to LogaN's topic in Airsoft w Polsce / Rules and law in Poland / Польские праk
Hmm... Nie wiem, może coś ze zmęczenia mi się miesza ale jak czytam posty Kuby to odnoszę wrażenie, że pisze w sensie "ja strzelę, strzelam się z takimi co strzelą. Chcecie się bawić inaczej to droga wolna ale nie narzucajcie nam Waszych zasad". Za to posty niektórych z Was brzmią tak "nie strzelę a jak ty strzelisz to jesteś be bo nie wolno strzelać z bliska. Strzelanie z bliska jest nieładne i każdy kto strzela z bliska jest zły". Z tym 50/50 to nie masz racji. Przydałoby się wziąć poprawkę na wielkość ust (zębów). Ich powierzchnia stanowi znacznie mniej niż 50% powierzchni twarzy więc i szansa trafienia w nie jest mniejsza niż 50%. -
Strzelisz, czy nie?
MarekMac replied to LogaN's topic in Airsoft w Polsce / Rules and law in Poland / Польские праk
Zgadzam się całkowicie. Dlaczego częśc z Was (z tzw. pluszowej strony mocy) potępia nas (tzw. twardą stronę mocy) za bawienie się tak jak chcemy? Póki bawimy się we własnym gronie "twardzieli" to nie ma problemu (chociaż po niektórych postach widzę, że Wam i tak to nie pasuje). A jak będziemy się bawić razem ("pluszaki" z "twardzielami") to wprowadzimy jakieś zasady (lub nie i będzie wolna amerykanka) - jak komuś warunki nie będą pasować to pójdzie bawić się gdzie indziej, obojętne czy będą to fani pluszu czy nie. Tylko wytłumaczcie mi, proszę, dlaczego potępiacie nas za to, że chcemy bawić się tak jak nam to odpowiada? -
Strzelisz, czy nie?
MarekMac replied to LogaN's topic in Airsoft w Polsce / Rules and law in Poland / Польские праk
Ja strzelę - na tym ten sport polega. Oczywiście nie chce nikomu krzywdy zrobić ale uważam, że wchodząc na teren manewrów w celu grania (postrzelania) każdy powinien być świadomy, że może dostać kulką nawet z metra. I każdy powinien sam dbać o swoje bezpieczeństwo - jeśli nie nosi maski i wychyla głowę zza rogu to powinien wiedzieć, że ryzykuje kulkę w zęby czy czubek nosa. Jak ktoś nie chce ponosić tego ryzyka to sorry memory ale ten sport (wg mnie) nie jest dla takiej osoby. Oczywiście jeżeli zaszedłbym przeciwnika od tyłu i wiedziałbym, że mi nie ucieknie to krzyknąłbym "dostałeś" czy inne "nie żyjesz". Jeżeli jednak byłaby sytuacja taka jak opisał LogaN w pierwszym poście to strzeliłbym bez wachania. 350fps to dla mnie nie jest jakoś specjalnie dużo - może jestem z nowego pokolenia airsoftowców - pokolenia >400fps. Dodatkowo jak inaczej rozwiązać sytuacje z powyższego postu? Krzyczeć? On też krzyknie i co? Który pierwszy krzyknął ten wygrał pojedynek czo może obaj zginęli? A może wygrał ten, który pierwszy zobaczył przeciwnika? Rozwiązanie jest jedno - strzał. Nawet jeśli on też strzeli to sytuacja będzie jasna. Kto dostał ten nie żyje, kto nie dostał ten żyje i walczy dalej. edycja: korekta stylistyczna. -
Oj tam, oj tam. Shotgun AGM to niby nie szturmówka ale nie ma 400fpsów i w dobrych rękach daje radę w lesie.
-
gOmezz/Mr Megaman/BeastlyJames/TheViper/TrecBeast - Uwaga!
MarekMac replied to gewer12's topic in Sprawy sporne
Hmmmm... Wszedłem z ciekawości zobaczyć co tam napisałeś i czy był jakiś odzew. Otóż, jakoś nie widzę żadnego posta, który mógłby pochodzić od Ciebie. Czyżby usunęli? Aha, zaznaczam, że na facebooka wchodzę tylko pare razy w tygodniu by dowiedzieć się co ludzie ze studiów piszą (informacje o wpisach, kołach itp.) więc mogłem nie znaleźć bo szukałem w złym miejscu. Ale wracając do meritum. Jeśli post został usunięty to radziłbym unikać całej ekipy.