Ze specshopu odpisali, że oczywiście gwaancja jest już nieważna, bo giwetra była rozkręcana. Co z tego, że replika nie działała z powodu wady fabrycznej, a nie dlatego, że ja coś popsułem - przecież przestała strzleać zanim ją rozkręcałem, a potem złozyłem wszystko dobrze.
Zdecydowałem, że leję na ten tak zwany "serwis" i ich g**** wartą gwarancję i sam wziąłem się za naprawę. Po kilkunastu rozłożeniach i złożeniach doszedłem do tego co mu dolegało i ja kto naprawić.
Otóż w Colcie TM z tyłu rączki pod dociskowym bezpiecznikiem znajduje się tak jakby potrójna blaszka sprężynująca. Lewa jej część odpowiada za odpychanie ww. bezpiecznika, środkowa za trzymanie odciągniętego kurka, a prawa za podnoszenie takiego "dzyndzla", który dociska do zamka. No i właśnie ta blaszka po prawej była za słabo dogięta. Po kilku próbach dogiąłem ją w odpowiedni sposób i teraz śmiga.
Kiedy nie była dogięta, po przeładowaniu (oraz ruchu zamka w tył podczas strzału) pistolet oddawał strzał dopiero po drugim, ew. trzecim naciśnięciu spusto, bo ta sprężynka nie podnosiła tego "dzyndzla".
I jeszcze jedno - w tych temperaturach, które teraz mamy bez problemu na jednym nabiciu maga można wywalić 1,5 - 2 magi.