To, że moja wypowiedź była raczej wątpiąca i sceptycznie nastawiona do tego pomysłu nie znaczy, żem jakiś sfrustrowany. Nie dajmy się zwariować, nie każdy post, wedle słów Graszczura musi być ozdobiony miliardem emotikonek aby złagodzić czy też "zaostrzyć" ton wypowiedzi.
Wystarczy nic nie wstawić i cyrki się dzieją bo ktoś nie potrafi zrozumieć, że brak emotki nie oznacza jakiejś złości, czy czegoś podonego... No cóż, bywa i tak.