-
Posts
4,092 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by thor_
-
Oki rozumiem ze można się pośmiać ale jak się tak dłużej zastanowić to wcale nie jest to takie głupie pytanie. Do momentu aż nie zobaczyłem na własne oczy i ręce Hi-Capa i sposobu w jaki się go "podkręca" to hasło ze sklepu "nakręcany" magazynek kojarzyło mi się raczej z budzikiem niż ze sposobem podawania kulek. Więc myślę że warto czasem na takie pytania odpowiadać. Ostatnio w którymś z topików ktoś z "dziadków" na forum zaproponował rozkręcanie nie działającego Hi-Capa zapominając o tym żeby najpierw "podkręcić" go do charakterystycznego "prztyknięcia/przeskoku" informującego o odpowiednim załadowaniu. Więc dla kogoś kto nie miał z tym styczności to chyba jest dość zagadkowe przeczytać coś takiego w ofercie sklepu :) Tak więc w skrócie magazynek "nakręcany", "podkręcany" to taki w którym jest komora na "luźne" kulki oraz sprężyna którą trzeba "nakręcić" coby podała odpowiednią ilość kulek do karabinka. Podkręca się sprężynę najczęściej poprzez przekręcanie wystającego na spodzie magazynka koła "zębatego". Najlepiej znajdź kogoś kto ma Hi-Capa i niech Ci da pomacać.
-
Jaki byłby orientacyjny koszt takiego upgrade'u?
-
:?: :?: :?: :?: :?: :?:
-
Ile km jest z Kijowa do Moskwy? Jak odpowiesz sobie na to pytanie to policz sobie ile leciałby samolot który ma predkość przelotową(podróżną) w okolicach 500-600 km/h i będziesz miał odpowiedź co do czasu podróży. Specnaz na 100% używa/ł do transportu na zasadach przebazowania standardowych środków transportowych armii ZSRR. Wybierz sobie dowolny samolot transportowy i będziesz wszystko miał wyjaśnione. Jeżeli chodzi o transport do celu ze zrzutem to skolei przejrzyj "ofertę" maszyn transportowych służących do desantowania wojska i sprzetu. Jest tego "skolka godno" dlatego nie wypisuję typów maszyn ale możesz zacząć od Antonowów, przez Iliuszyny do takich np Tupolewów. No i po drodze jest trochę "wynalazków" Powodzenia :)
-
NIe znam się bo nie widziałem ale to mi wygląda na "konflikt" modułów zębatki z zębatką tłoka. Najprawdopodobniej jest jakaś róznica w module i zęby nie "trafiają" na siebie tak jak powinny. Więc albo trzebaby wymieniać (o ile taki zestaw istnieje) cały układ tłoka z zębatką albo niestety wrócić do stocka gdzie najwyraźniej wszytko pasuje. Wystarczy że moduł nie trafia między zębatką a zębami tłoka o jakieś 0.2 mm i to wystarczy żeby załatwić cały układ Pozdrawiam
-
zgred nie ma śmigłowców które mają "wyciszony tyb lotu" Sa konstrukcje które z założenia mają być odpowiednio cichsze niż przeciętny śmigłowiec. Taki np AH-64, RAH-66, PAH Tiger (EUROCOPTER). LynX. Generalnie takiej "krowy" jak Mi24 w dowolnych wersjach nikt normalny na ciele i umyśle nawet nie próbowałby wyciszać bo to tylko szkoda kasy, nerwów, pracy i innych nakładów a efekt zerowy. Zespół napędowy tego śmigłowca to poprostu jeden wielki HAŁAS. Co do wersji V. Mi-24V to na świecie znany Mi-35 różnice w stosunku do np Mi-24D to zastosowanie jak pisał MATI12 systemu pocisków Szturm V (stąd oznaczenie śmigłowca V) a następne pocisków i systemu ATAKA. Poza tym to zwykły Mi-24D. Wersja V oznaczana jest także jako Hind E w kodzie NATO. Opis który podałes tyczy się wszystkich wersji Mi-24 różnią się w zasadzie tylko między sobą avioniką i uzbrojeniem. Do kazdego możesz załadowac 8 żołnierzy ze sprzętem. Pozdrawiam
-
Każdy materiał ma swoje plusy i minusy. Jak chcesz miec "pancerną" broń to próbuj ze stali i tyle :) Body najlepiej "zbuduj" z jakiejsc blachy stalowej o takiej grubości żeby dała odpowiednią sztywność i jednocześnie dawała się obrabiać :) Drewno.... Dąb, buk, jesion, itp generalni edrzewa liściaste. Pozdrawiam
-
Więc wracając do temtu-pytania raz jeszcze: Powody dla których niemieccy piloci mieli tak miażdżącą przewagę w iości zestrzeleń: 1) Czas przez jaki latali operacyjnie był znaaacznie dłuższy od służby pilotów alianckich, 2) Doświadczenie które zdobywali często juz od czasów wojny w Hiszpanii poprzez Polskę itd. 3) W początkowej fazie wojny (do roku 1942/3) latali najczęściej na dość znacznie lepszych maszynach. (Do czasu wprowadzenia Spitfire Mk.IX, P-51, czy nowych serii Ła czy Jaków Bf109 i FW190 nie miały sobie równych) Myślę, że to najważniejsze założenia dzięki którym tyle właśnie zestrzeleń można wytłumaczyć. Co do zniszczonych czołgów i innych takich skoro Luftwaffe panowała w powietrzu, to jej samoloty szturmowe i bombowe miały ułatwione zadanie atakując cele na ziemi. Pozdrawiam
-
Przyznam że pierwsze słyszę/czytam o czymś co nazwano "polish formation" i przyjęto do "zastosowania" w lotach dywizjonem w formie o jakiej piszesz. Przez prawie całą WWII podstawowym i uniwersalnym typem formacji a w zasadzie zgrupowania w większości sił powietrznych po BoB była para. Czwórkami to moze i się latało ale na defilady ewentualnie na lotach treningowych czy mających na celu zaznajomienie pilotów z "terenem" na który byli przebazowani. Przyczyną stosowania formacji opartych na parach maszyn było utrudnione zlokalizowanie w przestrzeni 2 samolotów w orównaniu np. z 4. Dlatego np Niemcy jako pierwsi wprowadzili ugrupowane zwane ROTE którym były dwie pary operujacen w znacznej odległości od siebie ale utrzymujące kontakt wzrokowy i różną wysokość. I to własnie była UNIWERSALNA formacja w większosci sił powietrznych po 1941 roku. Jedynym wyjątkiem jeżeli chodzi i mysłiwce były dywizjony USAAF wyposażone w P-38 które z racji specyfiki oszklenia kabiny, i układu kadłubów latały w formacji która gwarantowaa wzajemne obserwowanie i ubezpieczanei się i w iwlekim skrócie wyglądała jak lina tyle że każdy kolejny samolot lecial nie dość że z tyłu za poprzednim to wyżej w ten sposób pierwszy pilot widział za soba wszystkie samoloty z SQ a ostatni wszystkie przed sobą. Polacy w czasie BoB wykazali się umiejetnościami, wolą walki, ale przedewszystkim niezdyscyplinowaniem. Gdyby nie ich doświadczenie wyniesione z krótkich ale często skutecznych walk we wrześniu to po pierwsze dość konkretnie dostaliby w dupę nad Anglią, a po drugie bardzo szybko zrezygnowano by z ich "usług" w RAF-ie. Dla angoli byliby poprostu mniej wartościowymi "kadetami" o takim samym potencjale jak ich rodzimi nowi piloci. Co do tego Foka FW190 A4 latała dłuuugo przed P-51D jeśli miałbyś porównywać P-51D do Foki to przynajmniej do wersji D "Dora" która była właśnie wyprodukowana jako przeciwwaga dla P-51D. I tu znów okaże się że P-51D poza przewagą liczebną w zasadzie niczym nie "błyszczał". Ja jak wspominam o Mustangu P-51D to mam na myśli właśnie tę wersję a jak wspominam P-51B albo P-51 MkIII lub Mk IV to właśnie te wersje mam na myśli. Zbyt dużo było wersji poszczególnych maszyn w WWII żeby próbując cokolwiek oceniać nie pisać/mówić o konkretnej wersji. Proponuję w tym topiku zakończyć dyskusję o samolotach, formacjach i innych jako takich i wrócić do tematu :) Oczywiście możemy założyć jakies nowe topiki na temat samych maszyn czy taktyki latania :) Pozdrawiam
-
Bzdury które bierzecie za "prawdę historyczną" o tym jak to brytole uczyli się latać od polskich pilotów odłóżcie między bajki. Polscy piloci latali tak jak ich uczono w kraju nad Wisłą gdzie podstawową zasadą latania pilota myśliwskiego z racji braków w osprzęcie (radiostacji) samolotów mysłiwskich było latanie na "czuja" i metody które pozwalały dośc wcześnie zareagować na poawiającego się przeciwnika. Stąd latanie w luźnych formacjach między innymi. Angole uzywali powszechnie radia i stąd wypracowali taki a nie inny system latania. Mógł się sprawdzać w pewnych ściśle określonych warunkach ale jak bywa na wojnie z założeniami każdy wie :) . W zasadzie BoB była pierwszym poligonem doświadczalnym dla angoli i w zasadzie dość szybko wynieśli naukę z walk tego okresu. Niemcy byli bardzo dobrymi nauczycielami :D . Co do Spitfire'a Bf109. Tak sie składa że wczesne wersje Spita od Mk.I do Mk.II ustępowały Bf109 C/D/E praktycznie pod każdym względem. Były wolniejsze, miały niższe prędkości wznoszenia (i to znacznie), co do zwrotności doświadczony pilot na Bf109 dość łatwo radził sobie z wymanewrowaniem Spita. Z racji gaźnika Spit w trakcie gwałtownych manewrów cierpiał na "czkawkę" co przy walce manewrowej na małych wysokościach dośc częst kończyło sie dla Spita na glebie. Poprostu na granicznych kątach natarcia/przeciągnięcia jak tylko silnik przerwał prace na 2-3 sekundy okazywało się że nie da rady rozpędzić maszyny do prędkości umożliwiającej dalszy lot. Spitek poprostu spadał. Dość dużo wypadków miał miejsce w czasie kiedy walczono na Spitach Mk.I/II. Poza tym Niemcy jak uż pisałem używali powszechnie taktyki "uderz i uciekaj" typowego Energy Fight. W takiej walce Spity I i II nie miały kompletnie szans. Pierwszym Spitem który okazał się groźny a nawet w wielu sytuacjach faktycznie lepszy od Bf109 była wersja Mk.V Zastosowano w niej silnik na wtrysku, i wreszcie uzbrojenie wzbogacono o 2 działka 20mm. Wracając do tematu. Niemcy na początku nad Anglia trafiali na "świerzych" pilotów RAF-u ktrzy nie mieli doświadczenia bojowego i stąd przewaga przekładająca sie na zwycięstwa. W czasie września 1939 Niemcy zestrzelii dbrze ponad setkę polskich maszyn więc tu uż byli tacy którzy mieli już otwarte konta zestrzeleń. W czasie walk z ZSRR rownież niemieckie maszyny górowały nad sowieckimi jak również piloci mieli doświadczenia dużo więcej (Hiszania, Polska). Piloci niemieccy byli często przesuwani na różne fronty wykonywali bez orównania więcej lotów niż alianccy lotnicy i stąd miei więcej kazji do zdobywania zwycięstw powietrznych. Piloci alianccy po wylataniu ustalonego limitu godzin odsyani byli na "odpoczynek", Niemcy czasem dostawali kilka dni urlopu i to wszystko. W USAAF limitem od którego zostawało się " asem " o ile pamiętam to było coś koło 3-5 zestrzeleń. Ci którzy potrafili dochapać się 10 i więcej zestrzeleń trafiali do jednostek szkolnych i szkolili młodych. Tak więc USAAF mogło się po wojnie poszczycić największą liczbą żyjących asów lotnictwa. Taki Galland latał non stop z małymi przerwami więc w zasadzie szkolił sie też non stop :P Nie chcę grzebac teraz w książkach ale o ile mnie pamięć nie myli pierwsze spotkania pilotów USAAF z niemieckimi maszynami było dość bolesne i kosztowało wiele ofiar. Taki FW190 ani trochę w wersjach od A4 w górę nie ustepował P-51B czy P-47 C. Pozdrawiam
-
Tu jak wrócę do domku napiszę coś więcej bo to co piszesz to niestety mit :) POZDRAWIAM [ Dodano: Sob 10 Gru, 2005 ] Sprawdź dokładnei kiedy maszyny P-51 i P-47 USAAF-u trafiły do operacyjynch działań na terenie europy bo na pewno nie w 1940-1941 roku :P USAAF taknaprawdę zaczęła się liczyć dopiero w drugiej połowie 1943 roku a w zasadzie w 1944 Reszta wieczorem
-
Panowie (Foka :P ) Co do ułamków w zestrzeleniach zgłaszanych przez alianckich pilotów. Wcal enie są świadectwe skrupulatności tylko są wynikiem przyjęcia metodyki ichzgłaszania. Niestety dużo więcej "nieścisłości" jest w ilościach zgłoszonych zestrzeleń przez pilotów alianckich (zwłaszcza z okresu BoB i walk USAF nad Pacyfikiem) niż w zestrzeleniach zgłoszonych przez piotów niemieckich. Jest kilka/kilkanaście opracowań dotyczących tych kwestii w literaturze "fachowej". Przepraszam ze sam nie podam gdzie i jak szukac ale daaawno sie tym nie zajmowałem. Zapraszam na forum www.drugawojnaswiatowa.org gdzie dość dokłądnie były te sprawy wyjaśniane i drążone. Niezaprzeczalnym jest fakt, że piloci Luftwaffe mieli wylatane duuużo wiecej godzin niż alianccy. To automatycznie dawało im wieksze szanse na "zaliczenie" większej ilości zestrzeleń. Następną zasadą było np w przypadku tkaich pilotów jak Galland to że w większości starć "As" atakował a "młodzi" go osłaniali. Następną kwestią był sposób "latania" niemców i aliantów. Alianci dopiero w roku 1943 zmienili "taktykę" lotów dywizjonów myśliwskich ucząc się od niemców lotów parami czy parą par (wiem brzmi głupio ale chodzi o zespół 4 maszyn podzielonych na dwie pary) Mistrzami w konserwatywnym podkładaniu się pod lufy byli Brytyjczycy. Dywizjon musiał latać razem w okreslonej formacji i ataować w kolejności przypisanej parom/kluczom. Co dawało wielkie możliwości atakującym go niemcom. Należy wziać pod uwage także to że w pierwszych latach II wojny piloci niemieccy wprowadzili nowa metodę walki tzw EF (Energy Fight) polegającą na szybkim ataku z przewyższenia z maksymalną prędkością i ucieczkę poza zasięg przeciwnika w celu nabrania wysokości i przeprowadzenia kolejnego ataku. Niemcy do roku 1941 w zasadzie dysponowali sprzetem który deklasował większość myśliwców przeciwnika na każdym z frontów. Taki Bf 109serii C/E był szybszy i lepiej uzbrojony od większości myśliwców na świecie. I tak ilość zwycięstw w pierwszysch latach na froncie wschodnim można tłumaczyć tym że przeciwko Bf109/110 ZSRR wystawiało maszyny typu I16/153 które były przedstawicielami myśliwców lat 20/30 tak jak nasze P-7/11. Myślę że to trochę daje pogląd na ilość zestrzeleń w czasie II WW Pozdrawiam
-
Turnatblized ile miałeś do czynienia z żywicami w formie odlewu? Ile "detali" "części" zrobiłeś odlewając je z żywicy bądź z iloma miałeś do czynienia? Odlewy żywiczne nadają się do takich spraw jak elementy wyposażenia modeli redukcyjnych, na jakieś dość mało narażone na "pracę" elementy. Jak odlejesz w formie silikonowej czy jakiejkolwiek innej body broni z żywicy to gwarantuję Ci że nadawać się będzie tylko do pomalowania i powieszenia na ścianie. Żywica a dokładniej elementy z niej odlane mają w zasadzie ZEROWĄ wytrzymałość na skręcanie, gięcie, i generalne są cholernie mało wytrzymałe na wszelkiego rodzaju "obtłukiwanie". Tak więc posiadanie broni która nie powinna być uderzana, wyginana, obcierana to chyba mało przyjemny sposób na zabawę w ASG. Jasne że można coś takiego zrobić ale w takim układzie lepsze (czyt. rozsądnie wytrzymałe) będą "opakowania" zrobione z tkanin szklanych nasączonych żywicami i odciśnięte w formie z kopyta. Mimo małej sztywności będą przynajmniej mniej podatne na złamanie, odpryski czy uderzenia. Podam przykład: model szybowca RC który ma kadłub zrobiony właśnie z tkaniny szklanej nasączonej żywicą i odciśnięty w formie z kopytem po uderzeniu "czołowo" w kamień z prędkością około 40-50 km/h w zasadzie nie uległ uszkodzeniu z wyjątkiem połączenia ze sztywną czysto żywiczną osłoną przedziału aparatury. Oczywiście osłona "poszła" w drobny mak mimo wzmocnień wewnątrz odlewu. Tak więc jak bierzesz pod uwagę możliwość położenia się z bronią na glebie, czołgania się, i innych takich że o przypadkowych uderzeniach o drzewa czy ściany nie wspomnę to odpuść sobie odlewy żywiczne. Pozdrawiam
-
Moze i nie mam wyobraźni ale jakoś nie potrzebuję podpowiedzi żeby sie spakować i na dwa dni iść połazić po lesie w gruncie rzeczy wystarczy jak napisał Rzez kompas, mapa coś do żarcia i do spania i naprzód. A czy po drodze sobie wkręcisz jakiś film czy zapalisz "maryśkę" i się sam wkręci to chyba już niema znaczenia, bo samemu w lesie to w zasadzie można przez dwa dni poprostu być i tyle. No chyba że biegać z ASGunem od drzewa do drzewa i wmawiać sobie że te drzewa na prawo to terroryści na lewo to obcy a Ty jesteś Rambo w środku :) Ale w takim układzie to wołabym chyba popodglądać zwierzaczki :mrgreen: Pozdrawiam
-
Najprostszy scenariusz pod tytułem "działam sam": 1) Kupujemy około 1-2 kg TNT i upychamy w ładownice kamizelki taktycznej, nastęnie podłączam zapalniki i łaczymy wszystko jednym kablem. 2) Wybieramy miejsce gdzie jest dużo ludzi jakiś plac, supermarket, autobus, kolejkę. 3) Wysadzamy się w takim miejscu. Myśłę że jak na jednoosobowy "wypad" to bedzie w sam raz. Człowieku nie ma akcji jednoosobowych chyba że w filmach typu Rambo. Ewentualnie wtedy jak z całego oddziąłu zostajesz sam bo akurat byłeś w kibelku jak wycieli ci kumpli i jedynym scenarem wtedy jest opcja EWAKUACJI swojego dupska z terenu działań. Więc albo rozpisz sobie scenariusz Rambo albo Commando na odcinki i się baw sam albo znajdź kogoś bo zasada jest prosta minimum to 2 osoby. Pozdrawiam
-
I rozumiem że chcesz formę z żywicy i silikonu zalać płynnym metalem najprawdopodobniej rozgrzanym do temperatury "płynięcia" ?? Hmm mam za sobą trochę form żywicznych ale nie wpadłem na pomysł żeby w nich odlewać płynny metal... Obawiam się że zywica się "skończy" pod wpływem temperatury a jeżeli sie nie "skończy" to dość poważnie zniekształci. Pozdrawiam Formy z żywic, tkanin szklanych, silikonów są ok ale do produkcji elementów z tworzyw sztucznych i temu podobnych. Na 99% nie nadają się do odlewania w nich metalu. Prędzej drobne elementy zdecydowanie można odlać w formach glinianych, modelinowych czy gipsowych ale nie widzę możliwości odlania tą metodą całego body do SWD xczy innej broni.
-
:mrgreen: Ja zakładam że rozmawiamy o możliwościach "domowego" zbudowania GB a nie wynajmowania huty. Tak więc co do obróbki duralu z blachy na jakiś konkretny kształt to życzę powodzenia domowymi narzędziami. Śmiem twierdzić że w klubie (modelarni) w której się bawiłem jeszcze jakieś 5 lat temu mieliśmy naprawdę solidne zaplecze narzędziowo-maszynowe od szafek z pilnikami iglakami przez "dorosłe" pilniki, piłki, noże, lutownice, itp do pożądnych frezarek precyzyjnych, tokarek, szlifierek, wyżynarek, gilotyny do blach, wiertarek ręcznych i stacjonarnych. Robilismy poza modelami czasem jakieś wynalazki. Sam przerabiałem np swoją gazówkę (nie broń ASG na reen Gas tylko "prawdziwą dorosłą gazówkę na naboje z gazem obezwładniającym, łzawiącym i takimi tam) Colta 1911A1 na pistolet maszynowy, robiliśmy różne dziwne rzeczy strzelające. Ale jakoś mimo to nie wyobrażam sobie "ukształtowania" takiej np obudowy GB z duralu. Zdecydowanie wolałbym obudowę GB zrobić poprostu z blachy stalowej np 0.5-1mm żeby nie stracić nerwów. Z kolesiem przerabialiśmy jednego M16 z Academy z "klocków" aluminium tworzyliśmy cylinder i tłok wszystko było ok i działalo ekstra ale... po jakiś czasie alu sie wytarło i niestety układ się rozszczelnił. tak więc wpadliśmy na lepszy pomysł ale nie zrealizowaliśmy go. cylinder rura z duralu, tłok z aluminium "obłożony" kilkoma pierścieniami duralu pociętej odpowiedniej rurki) i głowica mikroguma. Myślę że byłby to wynalazek nie do zdarcia. Może jeszcze to wmontuję kiedyś w coś o czym myślę :) Ale za jakiś dłuższy czas niestety :P Pozdrawiam PS Co do odlewu body SWD czy czegokolwiek innego ZAPOMNIJ :) albo dłubanie w blachach i skręcanie, nitowanie i zgrzewanie albo wizyta w sklepie. Forma do takiej zabawki to wydatek minimiu kilkadziesiąt tysięcy złotych i raczej powyzej 20 tys :) No chyba że chcesz spróbować odlać to w formie "piaskowej" :)
-
Witam To co jest na zdjeciach to "zabytek" M16A1 &203 Grenade Launcher produkcji Academy kupiony gdzieś w roku 1992-93 Typowa sprężyna z tamtych czasów na tłoku i cylindrze z tworzywa bez Hop-Up'a (chyba nie wiedzieli jeszcze jak to wykombinować :P ) Do strzelania na dzis sie nie nadaje :P ale wygląda odpowiednio :) Niestety "ząb czasu" zagubił celowniki do granatnika ten który jest nakładany na uchwyt transportowy i ten który był na chłodnicy przed muszką. Pozdrawiam Aha jeszcze jedno ten dugi mag nie jest o d tego kompletnie egzemplarza położyłem go od tak sobie ten krótki jest oryginalny ale wymieniony z modelu XM177 a ten który był w tej M16 (długi) wylądował własnie w XM-ie. Jakoś bardziej podobała mi się z tym krótkim i 203GL niż z długim :)
-
Stalowe elementy które są odlewane czy wytłaczane z reguły mają wewnętrzną strukturę "zbliżoną do gąbczastej" to niestety jest też przyczyną odpowiedniej "wytrzymałości". Dlatego ja osobiście jeżeli miałbym już "budować" układ GB samemu to wolałbym stal jako kute czy walcowane żelastwo i z tego na frezarce własnie "wyczarować" zębatki. Pozdrawiam
-
Co do duralu... wszystko pieknie ale dość to niestety mało odporne na gięcie lubi pękać jak nie w czasie gięcia to "chwilę" później. Generalnie używa sie gotowych profili w konstrukcjach różnego rodzaju najpowszechniej chyba w lotnictwie :P Sposób w jaki odwzorowano zębatki... z góry zakłądam że poprostu je pomierzono i zaprojektowano zachowując ten sam moduł, iość zębów, średnicę i ewentualnie grubość to chyba cała tajemnica. W zasadzie nic więcej nie potrzeba żeby skopiować koo zębate czy całą 'skrzynię" przekładniową. Do wykonania kół na potrzeby GB wystarcza najzwyklejsza wielofunkcyjna frezarka z podzielnicą. Jedyną sprawą są rozmiary zębatek do replik które wymuszają użycie frezari uniwersalnej precyzyjnej a najlepiej takich frezarek jak specjalnie produkowane na potrzeby modelarzy (mam czasem do takiej dostęp musiałem się pochwalić :P ). Generalnie na "upartego" zrobić GearBox z całym zespołem zębatek, tłoka, cylindra nie jest wielkim problemem jeżeli zakłada sie robienie tego na własne potrzeby w jednostkowym wymiarze. Na 100% nie opłaca się myśleć o seryjnej produkcji bo odlewy czy to kół czy obudowy wychodzą w masówce wiele taniej ALE za to gdyby ktoś dłubał w garażu na tydzień 2-3 kompletne GB na frezarce i tokarce i sprzedawął to na 100% ich jakość i przedewszystkim wytrzymałość przeskoczy wszelkie inne produkowane masowo z wykorzystaniem form. Pozdrawiam
-
Jeszcze jedno "głupie" pytanie: Zakładam po rzeczytaniu tego topiku że standardowa bateria to 8.4 V czy jest sens próbować strzelać z tego na baterii 7.2 V ? Pozdrawiam
-
Gdzies w tym topiku zwróciłem uwagę na to że na ICS-owskich M4 nie ma ponoć "oryginalnych" oznaczeń/trademark-ów Colta, a ostatnio trzymałem w rękach własnie M4 ICS-a który miał takowe oznaczenia. Czy to znaczy że to nie by ICS? czy może jakaś nowa partia ma już te oznaczenia? Aaa i jeszcze jedno czy stockowe ~100 m/s zapewnia jakiś znośny zasięg? i jaka jest różnica w celności/skupieniu na odległości powiedzmy 20-25m między ICS-owskim M4 a M-16 A3? Czy ktoś w jakiś rozsądny sposób to "badał"? Mam dylemat co wybrać czy M4 czy dłuższego mniej uniwersalnego M16. Pozdrawiam
-
A ja za swoje dałem w roku 1993 50PLN-ów i do dziś służą co prawda widać że już nie są pierwszej młodości ale sprawują się OK ! A służyły i służą w różnych "dziwnych" miejscach i "akcjach" od zwykłego udawania kozaczków w zimie, przez zabawy w ASG latem i zimą plus moczenei sie w nich w wodzie, następnie przez kilka latek tyrały w robocie w lasach, w trawie, w błocie i śniegu, następna próba to różnego rodzaju rajdy samochodów terenowych, po drodze kilka razy jakieś "spacerki" po górach, no i wreszce po kilkunastu latach powrót do ASG. A co to za buty? Najzwyklejsze polskie "desanty" Jeden z pierwszysch wypustów nowego modelu wprowadzanego wtedy do naszej armii po tzw "opinaczach". I aktualnie szukam możliwości kupienia takich samych nowych. Pozdrawiam ps Jak się dba o buty, to będą służyć i służyć. A prawda jest taka że nie ma uniwersalnych butów te które mam na ten przykład potrafią być zabójcze w zimie w lesie. Ślizgają się jak diabli :mrgreen:
-
Co znaczy podszywanie się?? Znaczy że jak nie daj Boże założę w lato na plaży te same slipki jakie ma nasz Prezydent to mnie zamkną na 5 lat?? Chyab koles przesadzasz troszeczkę. Jest coś takiego jak w ostateczności rozprawa w sądzie i ciekawe jak udowodnią a w zasadzie wmówią mi że się podszywałem?? Że niby nosząc moro bez naszywek, emblematów, stopnia, orzełka, i innych tam się podzszywałem idąc na ryby?? Jeżeli znajdziesz mi sędziego który taki wyrok wyda i wsadzi kogoś na 5 lat za "podszywanie" się tylko dlatego że chodził w moraczu to sorki ale ma przesrane w pierwszej apelacji że nie wspomnę na szczęście sądach UE gdzie czasem mają więcej we łbie niż nasi prawnicy. Jak rany normalnie będę musiał uważać co jem na kolację żeby się nie podszyć pod jakiegoś polityka czy funkcjonariusza bo mnie zamkną. A co będzie jak założę czarny gajer?? Zamkną mnie za podszywanie sie pod "borowika" ?? A czy za jeżdżenie Lancia nie zamykają za podszywanie się za kierowców służb chroniących/obsługujących nasze władze ?? Człowieku kuj te kodeksy na zdrowie ale nie wyłączaj myślenia przy tym bo czasem może się przydać. Pozdrawiam