Co za naród...Tylko wziąć deskę i nastrzelać po rzyci! :evil:
Pojechałem dzisiaj do tej betonowej dżungli, żeby kupić bańkę greena. Rozmowa krótka: "Dzień dobry, jest green gas?" - "Jest." - "To poproszę."
Delikwent (zda mi się, nieszczególnie rozgarnięty) podaje mi butlę, ja na to "Dwadzieścia dziewięć złotych?".
Delikwent na to, że trzydzieści dziewięć, na co ja, zdumiony, że w cenniku było dwadzieścia dziewięć. Zdumiony sprzedawca wchodzi na stronę sklepu i faktycznie - 29 zeta, jak byk. Lekko speszony mówi "No dobrze, to pan da te dwadzieścia dziewięć, będę musiał poprawić na stronie..."
Niepoważny sklep, będąc w środku naliczyłem troje dzieciaków, z czego jednego, o objętości znanego skądinąd Erica Cartmana, tkwiącego na sklepowej kanapie i gapiącego się tępo na strzelby. Dziw, że się nie ślinił.