Tia to trzeba było przerwać grę a nie wchodzić zabarykadowanymi drzwiami. Były wejścia które trzeba było tylko otworzyć. Piłeczkę można odbijać do woli a nam jedna z osób zaczęła słabnąć, np mi gaz nie przeszkadzał ani trochę. Już widzę wyprowadzanie tej osoby w mleku które dawało widoczność równą zero. Dla mnie kwestią nie jest to że wygraliście czy przegraliście tylko to że się dobrze bawiłem, a z resztą co ja będę pisał i tak zaraz komuś skoczy ciśnienie a ambicja na piedestał i rozmowa się skończy. Na koniec powiem tylko że zabawę bardziej mogły popsuć zabawy z przyklejaniem gazu pieprzowego do granatów, fragmenty tych puszek pocięły folię nad schodami i nie wiem co by było jak by jej nie było...