Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

FschPzAbw

Użytkownik
  • Posts

    81
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by FschPzAbw

  1. FschPzAbw

    G36

    Dochodziło do lekkich odkształceń materiału, ale po całodziennych wymianach ognia z Talibami. Podczas szybkich akcji i treningów na strzelnicy, jest to raczej niemożliwe. G 36 to nie broń snajperska i do ściągnięcia celu do 200 metrów wystarcza. Jako pseudo wyborowej, chłopaki wrócili do korzeni i używają starych poczciwych G3 z optyką. Przed paroma laty była już nagonka na HK, ale było to podrzucanie świni przez konkurencję, bardzo osłabionej niepowodzeniem projektu G11 firmy HK. HK obecnie nie jest niemiecka, a jej udziały są w obcych rękach, co widać po nowych projektach HK 416... A to, że niemieccy politycy i społeczeństwo, boją się wojska i są na nie, to zaleciałości powojenne, ukryte poczucie winy i zwykłe wygodnictwo. Technika jest dobra, tylko operatorzy do bani. Nawet Talibowie wypowiadali sie w wywiadzie, że żołnierze BW boją się walki...US majonez są be...ale przynajmniej są godnym przecimnikiem. W szeregach BW dobrze walczą napływowi ruscy i polacy...i tyle na temat!
  2. Przez większą część gry byliśmy cicho i ciemno, a kontakty kulturowe nie były naszym celem. W końcowej fazie dobrowolnie zostaliśmy mięsem armatnim co lekko nie przyszło, ale dla dobra ogółu warto było. Impreza wypadła bardzo dobrze, a i podsumowanie w Babilon było bardzo budującę. Dużo chodzenia, planowania i myślenia. Brawo dla wroga. Po analizie mapy wytypowaliśmy właściwie miejsce jego bazy, ale nie przypuszczaliśmy że tak dobrze wykożystają topografę, do obrony północnej flanki, z podziałem na linie ognia i sektory. Liczyłem na cherbatkę w namiocie wraz z naszymi sojusznikami. Niestety pozostało przy mięsie... Dziękuję za ciekawe pomysły i formę, licząc na dokładkę. Szpargał proszę następnym razem o desant na sucho, albo na szmacie. KSK, przepraszam SKS swoje prawa ma :icon_mrgreen: Do zobaczenia zaś Hans
  3. Czołem, wykonanie początkowych wersji oporządzenia i plecaków Bundeswehra zlecała cywilnym firmom sportowym. Między innymi firmie VAUDE. Natomiast szyte były, jak i seria namiotów Vaude Space I, II i PLUS przez firmę Alpinus w Chorzowie. Można by powiedzieć, że w latach 90dziesiątych Bundeswehra goniła w POLSKIM szpeju :icon_biggrin: Potem zaczęto szyć u Kitajców, ale już bez metek producenta a z Versorgungsnummer.
  4. Szkoda...strzelanki w "ciemno" na powierzchni 3km mamy i u nas, więc może jesienią dojdzie coś do skutku. Nic to... będziemy w okolicy na Drezno-Wrocław to może podjedziemy, zabiwakujemy nad groblą i odpalimy grilla. Jak by co to zapraszamy, oczywiście na własną odpowiedzialność... Chyba mundurowi nie będą strzelać do nas starych trepów :cool: Przy okazji polecam Milsim 48H na powierzchni ponad 100 km. Naprawdę można się sponiewierać inaczej...jak trep kota, bez trepa :biggrin: świetnie się przy tym bawiąc.
  5. 1 od latania wolę jazdę rowerem...Landrowerem :wink: , polatamy i się zapoznamy... 2 wiem, nawet się kiedyś wybierałem, ale wyrosłem z psucia i topienia sprzętów z premedytacją :icon_biggrin: 3 masz rację, nic na siłę! Dlatego też Tomaszowo-Antares 2012 nie odbyło się Dla mnie Październik jest OK. Gości mniej a 100km to nie droga. Reszta ekipy ma trochę dalej, ale myślę że również chętnie rozprostują kończyny. Pogadamy jak się zGryfujemy
  6. Czy to nie tereny w pobliżu obozowiska rajdu Berlin-Wrocław i przeprawy wodnej z wylęgarnią zaskrońców w schronie dla generalisimusów obserwatorów? Koło grobli jest całkiem miły biwaczek ze stolikiem... Jak tam zapisy. Będzie Gryf, czy się wyGryfował? Środowisko ASG jest trudniejsze do oswojenia i przekonania do NOWEGO niż zdyscyplinowani Niemcy i inni innostrańcy z pełnymi sakiewkami chcący się potaplać w błotku na Pomeranii. Wiele osób próbuje robić z siebie finansowych dziadów, motywując tym brak zainteresowania i problemy z wpisowym. Prawda jest taka, że wystarczy obalić 2 flaszki mniej i kaska by była, albo jest od początku tylko mendzołek się załączył. Robimy się wybredni i wygodni. Płacimy więc wymagamy...już nie wystarczy świetna miejscówka. Żeby wzbudzić zainteresowanie NOWYM potrzebna jest medialna burza, ciągłe podsycanie tematu, nowe fotki, czołgi, transportery, wybuchy... Lajkonik na Smoku Wawelskim, wata cukrowa... Większość myśli, że Misjonarze mają tak kolorowo. A prawda jest taka, że kopiesz sobie dziurę, włazisz w nią i srasz do woreczka, żeby nie zdradzić swojej pozycji... obserwując i czekając na dogodny moment...albo siedzisz w zakurzonym namiocie (Bundeswehra w klimatyzowanych kontenerach) odliczasz dni, liczysz kasę, oglądasz satelitę i łoisz z kumplami co nieco czekając na kolejny pier... spacerek. Jest w PL parę świetnych imprez wpisanych już na stałe w kalendarzyk, gdzie chętnie się powraca nie tylko ze względu na miejsce, ale, albo przede wszystkim ze względu na obecnych tam ludzi. Nie przeszkadza brak fajerwerków i kibli z wodotryskiem. Najbliższa to 48H w Borach Tucholskich, no chyba że Gryf wypali. Mam nadzieję, że i Wam uda się przyciągnąć takich ludzi i wypełnić nimi teren. Bo teren już jest i jest DOBRY!
  7. Coś kiepsko w tym roku u ludzi z dutkami. Wiele imprez już się posypało. W 10 osób gonić po lesie to trochę przymało. Ale z domu urwać się wypada. No chyba że Okunie i nasza agroturystyka zostanie nagle oblężona:)...i trza będzie pomóc Małżonce. Ale gdyby jednak impreza miała się odbyć, to miły biwaczek, techniki ratownictwa jaskiniowego, tyrolka, pokaz i nauka budowy min pułapek, kuchni polowej...spanie w Gruppennest z wykorzystaniem pałatek, marszem na orientację z terenową wywózką w nieznany punkt w celu odnalezienia się... Może naziemny trening spadochronowy... pozwoliło by na chwilę relaksu i odstresowania od dnia codziennego. A że Bundeswehra znaczy Überland w odróżnieniu do innych nacji nie ma prohibicji na misjach, to i mała wieczorna degustacja (dla tych pełnoletnich!!!!) w miłym gronie, przy ognisku pozwoliła by wyciszyć duszę po dniu pełnym wrażeń i zasnąć pod moskitierką. Pożyjemy zobaczymy co i jak będzie.
  8. Pisząc o butach standardowych, miałem na myśli te eksperymenty po starych Knobelbechach 1980. Eksperymentach od 1992 do 2000. Od 2000 zamiast eksperymentować, zaczęto zlecać produkcję cywilnym już sprawdzonym firmom (górskie odziały już wcześniej otrzymały buty Lowa i skorupy Koflacha)....i było coraz lepiej. Ale wiadomo, że masówki to nie to samo co dla specjalesów i zakupione decentralnie. Początki Haix też były nie najlepsze. Otrzymana w 1996 roku partia testowa nie była zbyt dobra. Membrana źle odprowadzała, podeszwy się rozłaziły, a tropiki (jeszcze całe czarne) szybko się przecierały. Hiciorem okazały się dopracowane modele HAIX pustynne P9 i skóra P10. Do skoków bardzo dobre Hanwag Boots Special Forces (osłonięte górne szlufki), odpowiednik cywilny to Hawag YUKON albo TATRA Buty Lowa nadal są używane. Jeżeli ktoś ma wąską stopę to polecam. Platfusiarzom stanowczo odradzam. Na szeroką to Haix, Hanwag, Maindl... ALe P9 są jak poranne kapcie przed pierwszą kawą!
  9. Czołem, no to my się zapisali. Kurde myślałem że to młodość mi się odwdzięcza, a to wygoda wszystkiemu winna :icon_eek2: Możemy pomęczyć landarynę. Do tej pory działało to na zasadzie śmigła. Kiedy frunie to awaryjne, na ziemi bez. Zakaz strzelania z BB, dozwolone jedynie markerami po wylądowaniu.... desant ludzi, sprzętu (zrzuty zasobników z paki) i takie tam... Ale w takim terenie z buta, to też sama przyjemność. odp na odp 3 ma się rozumieć...zawwwwsze Gdzie i kiedy, to niech się Wolf osobiście wypowie, ale pewno na którymś z rajdów. Pozdr.
  10. Nikt nie stęka, tylko na starość robi się wygodniejszy :icon_biggrin: Tak dla porównania proponuję się przejechać Mercedesem G PUR. Niby też wojskowy, ale jakoś tak przyjemniej :wink: Co wy wszyscy macie do tych pipów? Toć to z napędów prawie jak nasz wspaniały rolniczy Honker. Najlepsza terenówka, to i tak pozostanie służbówka! Uczestnicy się ścigają...a mechanicy zwiedzają, bez papierologji jeno z uśmiechem dla zawsze miłych i skorych do pomocy "PRASIE"ochroniarzy. Zresztą cała okolica w weekendy ciora się po poligonie na krzywy ryj. Na strzelnicy nie jest tak źle, skoro rajdówki i autokary wycieczkowe z dzieciorami mogą tam jeździć i pstrykać sobie fotki przy wrakach :cool: Ale jak najbardziej rozumiem. Ordnung muss sein i już. Mam nadzieję, że impreza wypali i stanie się cykliczna. Brakuje fajnych imprez ASG w prawdziwym terenie! Proszę o informację, jak tam zapisy. Czy będzie stała baza wypadowa (namiot bazowy we własnym zakresie), zapas wody pitnej, EPA... Czy będziemy operować w terenie na lekko, czy jak w desancie LL mobilna BAZA na plecach i całkowita samowystarczalność. Jaki sprzęt radiowy. Normalny, czy cywilny...
  11. Jak najbardziej TAK. Np letnie treki McKinleya w kolorze szarym, Hanwagi brązowe...standardowe buty BW są chu...ale jednakowe. Najpierw obcierają, a po jakimś czasie robią się miękkie jak kapcie i nie trzymają w kostce. Nie mówię tu o butach specjalistycznych Hanwaga czy HAIXa. Jednak buty na rynek cywilny są dużo tańsze, a po zapastowaniu ich na czarno są jak kontrakty. Na misjach nawet nie trzeba pastować, ważny jest komfort (zależne od jednostki i dowództwa). Osobiście polecam HAIX P9. Niby tropikalne, ale używam cały rok i sobie chwalę. Nieporównywalnie lżejsze od typowych treków. Wygodne, trzymające stopę w szerz (można w nich skakać) i wzdłuż (system zapobiega przesuwaniu się stopy podczas marszu, co bardzo niweluje groźbę otarcia i blazy), może i nie są 100% wodoszczelne mimo Gore za to szybko schną. Używki (jak nowe, bo są nowe, tylko z drobnymi felerami) na ebayu i za 30 EUR do wyrwania. Od czasu jak je wprowadzono, przestałem używać Hanwagowe kontrakty i inne buty w pełnej skórze!
  12. Poligon mamy zaliczony wielokrotnie, ostatnio na MT. Wraki, strzelnice i pseudo firmy ochroniarskie poligonu też...różnicą jest traktorowatość defektera w stosunku do naszego rocznika...i koszty wachy. Z perspektywy WOLFA mercedesa G wygląda asfalt nieco inaczej niż z WOLFA LR. Def jest OK ale w terenie, na asfalt to dyskoteka... Mam 300detke disco, ale na takie imprezy to mało koszerne. Czemu sam nie powozisz defa na codzień? Sam wiesz Norbercie, SKS jest niemiłosierne, ale jak trza, to trza! Ja też emigrant ze Ślunska, na północne ziemie odzyskane. W woju miałem gelendę i ją doceniam. Defa doceniam za prostotę i niskie koszty eksploatacji. Nie oszukujmy się, LR to stare badziewie...ale z duszą. To tak jak mój nowy dom. Stary, ale klimatyczny. To jak choroba, albo zboczenie...trzeba lubić, żeby powozić...........ale kosztów paliwa nigdy nie polubię!!!!! Natural łyka i rzepak, ale co to za oszczędność przy 50KW. Możemy podjechać i do DP. Węźmiemy kogoś na packę za dropsa.
  13. Czołem! Zbiórka ma być w Drawsku P. Chętnie weźmiemy udział w Waszej imprezie tyle, że będziemy podróżować z naszego leśnego zadupia OKUNIE, Defenderem XD w kierunku na Recz. Miejsce docelowe to jakieś 80 km bliżej (w dwie mańki). Masochizm jazdy DEFEM XD w naturalu, tylko dla odwiedzenia PKP w DP chętnie byśmy pominęli, a zaoszczędzone paliwo przepalili w terenie:) Wstępnie bylibyśmy w sile 5-6 Kampfschweine.
  14. Witam, Co tu dużo gadać w 2011 finasowo wyszło jak wyszło. Na szczęście mieliśmy możliwość pokryć debet naszą imprezą automobilową. Aby ponownie nie lądować pod kreską mamy 200 osobowy limit. To nie chodzi o grochówkę, koszty przygotowań, gadżeta zlotowego. Stanica ZHP, to nie lotnisko. To są koszty stałe, których po podpisaniu umowy nie przeskoczysz. Tyle i tyle na twarz i nie ma zlituj się! Nikt już nie chce pracować w wolontariacie. Ani Pani Babcia, ani Pani Komendant z podopiecznymi, ani zlotowi Paramedycy, a my jako Automobilklub wolelibyśmy wyjść na zero niż znowu dokładać. Nie jest to impreza z wielkim komercyjnym zapleczem, sponsorami strategicznymi, podwykonawcami i nigdy nie będzie. Jesteśmy zdani w 95% na Waszą frekwencję i przedpłaty na minimum miesiąc przed datą zlotu. Na krzywy ryj nikt nam glejta nie wystawi... Z tego co piszecie, to teren rozgrywki Wam spasował, mimo to kiepsko z uczestnikami. Nie wiem, czy cena wpisowego odstrasza, czy bardziej obecne ceny paliwa, czy też ogólna kiepska sytuacja finansowa. Przykro mi, że nasze przygotowania pójdą na marne. Niestety Ci z Was, którzy planowaliście przyjechać będziecie zmuszeni pozostać w areszcie domowym. Wiem jedno, regulamin zlotu i w nim określone zasady istnieją po to, by się ich trzymać. Zamiast liczyć na cud i popłynąć, lepiej będzie odwołać zlot. Mamy rok na przemyślenia, nowe plany i pomysły. Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii i propozycji! Zobaczymy co czas przyniesie. Na razie jak na liście. Dupa, dupa, dupa i 26 wpłat. Tak akurat na bigos...i waciki. Pozdrawiam
  15. Czołem Hajer Paton .Na której grubie robisz? Jako sztajger, czy we związkach, żeś taki gibki do biegania? Sam powinieneś wiedzieć, jak robota na grubie udupia. Jako ex hajer i były trep desantu, z ręką na sercu przyznam, że bieganie już mi nie sprawia takiej satysfakcji co kiedyś. Wolę zwiad, skitury (nie biegówki)....i offroad . Na Ligocie jeszcze trochę lasów zostało, Gibasy zimą są zajebiste na szkolenia. Tatry... no cóż. Latem pełno much i turystów, zimą lepiej, ale jaskinie zostawiliśmy dla naszych młodych zapaleńców Katowickiego Klubu Speleo. Jednak po latach reumatyzm jebie, jak i krzyż, kolana...mam wymieniać dalej. Zamierzchłe czasy były ciężkie i piękne zarazem. Kiedy byłeś ostatni raz w Mirowie, Bobolicach? Kiedyś można było zostawić szpej, namiot i iść na kumpla urodziny do Piaseczna. 2 dni później wracałeś i wszystko było...teraz pójdziesz 200m na skałki, a po powrocie zastaniesz jedynie wygniecioną trawę. Co nam pozostaje, jak nie wspominanie i działanie w obecnych realiach. Dla młodych nasze realia to kosmos. Ale przyjdzie czas, kiedy młodzi przejmą pałeczkę, a ich zasłyszane, wątpliwej jakości teoretyczne wywody, zweryfikuje real. Domyślam się , że LECZENIE KONTUZJI, to w Twoim rozumieniu, wykręcanie się od uczestniczenia w życiu grupy. Może czas pojąć, że rodzina i zdrowie są tą priorytetową grupą. I jeżeli jest się przyjacielem, kumplem, kolegą reszty grupy, powinno się to zrozumieć i uszanować. SKS jest bezlitosna. Mimo to lepiej robić mniej, niż nic nie robić. Wiesz, że na Śląsku, to Baba nosi gacie...lepiej nie fikać, ino wykorzystywać jej chwile słabości, co by się urwać z kumplami i pobyć. Szczęść Boże, Glück Auf i Glück Ab... EX Hajer, EX Trep... w MILSIMIE z Babą!!
  16. Dito. Dyscyplina, sumienne wykonywanie powierzonych zadań, fair play i zdrowe podejście do tematu. Stach i strach. Odczuwany strach, niepokój, będący odmianą zdrowego rozsądku, uznania i docenienia wartości naszego przeciwnika...jest wręcz wskazany. Daje nam zastrzyk adrenaliny, zwiększa wydolność, czujność i pozwala lepiej i łatwiej wczuć się w grę. Jeżeli obie strony odczuwają podobnie, świetna zabawa gwarantowana. To, że po jakimś czasie adrenalina ustępuje i takie ekipy, są bardziej wyjebane, to chyba o to właśnie chodzi. Może już wspominałem, ale to na milsimach dopiero dociera, jak łatwo zginąć w realu... Nie mylmy strachu z szacunkiem i odwrotnie. Ziomal do ziomala...szacun, szacun...wiocha! Starszy bije młodszego...szacun? Wojsko, policja...szacun czy strach? Najgorsze jest to, że często nie nasze czyny, a mylna opinia środowiska, wyrabiają nasz status. Kiedy podczas 48H, po nocnych starciach w deszczu i porannym przymrozku, wracasz do bazy...a tam połowy brak, bo majtek na zmianę nie wzięli:D To jest żenada, a twoi nocni przeciwnicy, są docenieni...szanowani... i wiesz, że możesz na nich "liczyć". Bo przede wszystkim, liczy się dobra zabawa!
  17. Wspinaczki, jaskinie, strzelanie z kbks, harcerstwo, łajby...skoki. To kiedyś było na porządku dziennym. Do transportu mieliśmy PKP i stopa. Do kontaktu ze znajomymi budki telefoniczne i pocztę. Tworzyliśmy małe zgrane grupy, marzące o markerach. Kosztujących krocie i dostępnych jedynie za granicą. Małe, zgrane, ale bardzo aktywne. Co tygodniowe wypady w góry, zabawy "ASG" na kusze, szlojdry i gable, plecaki wielkości człowieka (często szyte we własnym zakresie), bo autem nikt nic nie podrzucił, a lepiej nosić niż się prosić. Mimo to było świetnie. Potem czasy się zmieniły. Pęd ku karierom, coraz więcej zobowiązań i coraz mniej czasu. Trzeba było wybrać mniej aktywności, ale za to podchodząc do nich bardziej profesjonalnie...skoki, speleo, armia. Łajby już tylko w wakacje. Lasy nam zamknięto, zakazano palić ogniska, nastawiano tablic i zakazów. Pojawiła się kasa, sprzęt w sklepach, ale natura coraz bardziej zaczęła się "kurczyć". Młodzi, poukładani i szanujący prawo lub wygodni obywatele, przestrzegając zakazów zaczęli grać...wirtualnie. My dziady woleliśmy Feuer und Bewegung. Milsimy są tego najlepszą możliwością. Pozostaliśmy więc w lasach na półlegalu. Młodzi po jakimś czasie zaczęli wracać do lasów. Z wielkimi oczekiwaniami, oszpejeni po zęby, z wirtualnymi transporterami, czołgami i śmigłami. Z obrazkami wojny z kina i TV. Część z nich, po chłodnym prysznicu dostrzegła piękno natury i pozostało. Inni wrócili do blokowisk przed monitory, jeżdżąc raz, dwa razy w roku na imprezy typowo komercyjne...milsimy oznaczające mnóstwo ludzi, kopcącego sprzętu, przejażdżki na pace pickupa lub stara 66. My dziady, ze starczymi dolegliwościami, po młodzieńczych przejściach i szaleństwach, jesteśmy zadowoleni z naszych milsimów. Nadal starając się je urozmaicać o śmigło, BWPa, ale nie koniecznie. Bardziej liczą się ludzie, a nie złom. Młodzi dzięki nam uczą się po części "nowego starego życia". Odkrywają na nowo, to co dla nas było normalne. Zaczynają skakać, wspinać się, żeglować...a jak czas pozwala (do puki ich real nie dopadnie) odwiedzają milsimy. Traktując je, jako część ich zabaw, a nie sposób na życie. Nie możemy mieć im tego za złe. Jak ich zacznie jebać w krzyżu, to wrócą do lasów, jako już spokojniejsi i zrównoważeni milsimowcy. O ile im do tego czasu lasów nie pozamykają...potraktują repliki jak ostrą broń...wrócimy wtedy do korzeni, z kuszami, szlojdrami, gablami...ale z naturą już na całkowitym nielegalu:D A potem to już nasi wnuczkowie będą nas podtaczać wózkiem na strzelnicę i ładować magazynki, bo łapuchy trzęsiuchy itp. Ja tak to widzę z lekkim przymrużeniem oka. Pewno nasi młodzi towarzysze broni inaczej. Cóż, życie i nasi politykierzy z czasem wszystko zweryfikują.
  18. Gdzieś już to widziałem, ale na pewno nie przy pasie modułowym. Te miały klamry bez wrony. To już prędzej, przy dodatkowych pasach, na szpej, torby ABC lub kabury.
  19. KAMERON, może to tylko zły sen? Ludzie to nie zwierzęta...no może czasem.
  20. Do usług...nam też to wpajano na krowach i pielęgnacji trawnika. A kto nie załapywał, miał jeszcze koszenie w promocji :icon_biggrin:
  21. Zadaniem MPG jest zmniejszenie przekroju końca lufy (dysza), mające za zadanie zastąpienie niedoboru gazów, ze słabszej ślepej amunicji, poprzez ich spowolnienie i zmianę ciśnienia w lufie, a ciśnienia mamy dynamiczne i statyczne... MPG zostało pierwotnie wymyślone i dostosowane do G3. Jak wspominałem, używanie go w G36 wiązało się z drobnymi mankamentami, ze względu na słabszy ładunek w ślepakach, spowodowany mniejszym kalibrem. Średnica przewężenia była obliczona na ślepą amunicję kalibru 7,62mm. W G36 zacieśniało się przewężenie pineską dla zmiany ciśnienia w lufie, właśnie ze względu na niedobór gazów wpływających na pracę zamka. Nie ma czegoś takiego jak MPG specjalnie dla G36. Z gazami, to prawie jak z wodą. Jak puścisz z jednej strony w rurę wodę o ciśnieniu 2 atmosfer, to będzie ona szukać najszybszej i najłatwiejszej drogi na jej opuszczenie. Teoretycznie na jej końcu nadal będzie mieć 2 atmosfery, bez względu na jej długość (oczywiście pomijając siły tarcia). W długiej rurze, tylko czas do jej opuszczenia się zwiększy (kula w długiej lufie dłużej jest rozpędzana, absorbuje więcej energii, leci dalej i stabilniej). Jedynie zmniejszając przekrój rury na jej końcu (dysza jak w sikawce strażackiej) możesz zmienić w niej ciśnienie i V strumienia wody. Jednak suma wszystkich ciśnień jest stała. Pges=Pstat+Pdym Pges=Pstat+q To teoria Pana Bernouli. Zależność przekrojów A1i2 i prędkości V1i2 to stare prawo aerodynamiki warunków ciągłości A1*V1=A2*V2. V2 latało i świszczało!
  22. Nie. MPG były zaprojektowane jeszcze dla G3 7,62mm. Ich NIE szczelność jest stała. Ciśnienie w lufie przy tym samym rodzaju amunicji raczej się nie zmienia. Mocniejszą, ostrą amunicję (mocniejszy ładunek prochowy) możemy odczuć w postaci większego odrzutu broni. Jak wiadomo, zamek jest napędzany częścią gazów odprowadzanych z lufy. Mocniejszy ładunek = większe ciśnienie w lufie=szybsza praca zamka i większy odrzut. Strzelając z G36 ślepakami 5,56mm z MPG zaprojektowanego dla 7,62mm, często dochodzi do zacięć i problemów z ogniem ciągłym. Pomocne w tym wypadku są pinezki (oficjalnie zabronione). Kładzie się je na wylocie lufy, przed dokręceniem MPG. Doszczelniają one MPG utrudniając wylot gazów z lufy, zwiększając ich ciśnienie, poprawiając siłę odrzutu zamka. Wracając do tematu wersji A1. (Druga część wcześniejszego posta została z niewiadomych przyczyn skasowana!) Standardowa wersja, to większy zasięg i celność, a im raczej nie zależy na bliższym kontakcie. Jednostki wyposażane w G36 w pierwszej kolejności (rok 93/94) pozostały przy wersjach podstawowych. K wprowadzano dużo później i w małych ilościach.
  23. MPG są kompatybilne z każdym G36, bez względu na model MFD.
  24. Chyba coraz obszerniejszym, jak na Kampfschweine przystało :icon_biggrin: Jakaś 24H gra wstępna? Do zobaczenia!
  25. Osobiście polecam śpiwór Ajungilak Tyin. Są na stanie w BW. Używam go od 14 lat jako 3 sezonowy, a latem carinthię tropikalną. Jak dotąd się nie zdeptał, jedynie suwak został raz wymieniony. W wersji cywilnej występują Ajungilak Tyin i dla bardziej ciepłolubnych Tyin Winter. Różnią się od kontraktu nie metką (początkowe kontrakty miały cywilne), a tankietkami i pokrowcem w kolorze pomarańczowym (roczniki 92-95 miały tankietki w kształcie walca. Nowsze w formie kuli). Obecne cywilne odpowiedniki są nadal oliwkowe, jedynie dola część (na stopy) jest czarna. Firma Ajungilak została wchłonięta przez szwajcarską firmę Mammut. Miejsce produkcji i jakość nie uległy zmianie, za to możemy te i wiele innych modeli dostać w firmowych sklepach Mammut-a i sportowych. Istnieje też opcja śpiwora, a właściwie śpiworów. Były one rozdawane na misje w Bośni, Kosowie, na zimowe szkolenia górskie i w Norwegii. Zostały przejęte od Kanadyjczyków. Są to dwa śpiwory (puchowe) zewnętrzny, wewnętrzny, plus kaptur i worek bawełniany umożliwiający spanie w brudnych buciorach i ubraniu, lub dodatkowo zwiększający komfort spania. Śpiwory można używać osobno, jako letnio-jesienne, a sam worek jako tropikalny. Osobno są małe po spakowaniu, niestety jako komplet wypełniają sporych wymiarów worek ze sznurkami kompresyjnymi (jak w gorsecie). Wagowo nie jest najgorzej...woli jednak zimny suchy klimat, a nie wilgoć, ze względu na puchowe wypełnienie. Przy temperaturach poniżej -20 można w nim spać w samych badziach (potwierdzam), a w bieliźnie i - 40 (w suchym klimacie) nie robi wrażenia. Kłopotliwe jest jedynie jego poranne opuszczanie :biggrin:
×
×
  • Create New...