-
Posts
792 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wish
-
Mając na myśli tshirt miałem na myśli pod spodem. Oczywiście na górze zawsze powinna być kurtka.
-
Żeby nie latać za dużo po stronie, mógłbyś podać linki z produktami QMI. Ja nie słyszałem o tej firmie. A może nie zwracałem uwagi. Kilka razy w paragrafie kupowałem. Wprowadziłem Cię w błąd, hełm z hanetu jest za 129.
-
Mówię o tym lekko cieplejszym, wtedy kiedy na hełmach mogliśmy sadzone robić. Fajnie było. Z tego co wiem to Mateusz póki co za ruska robi i przymierza się do drugiej sylwetki. A jankesów nigdy dość ;). Szkoda tylko, że piechota, znów będę słyszał Matta- "Gdzie są k...a niemcy, a po chwili z twarzą w glebie pod obstrzałem.... gdzie jest k...a piechota".
-
Dobra, to jeszcze poszukam jakiegoś zdjęcia. Niemniej wydaje mi się, że na lato jak już to pod kurtkę zakładałbym tshirt. No i pamiętajmy, że to wciąż tylko ash. A piwo i tak możesz postawić. Zwłaszcza jak przypomniałem sobie Sandomierz...ehhh było ciepło.
-
No to Matt przypomnij sobie Sandomierz i pomyśl, że masz na sobie jeszcze wełnianą koszulę. Mi na samą myśl robi się nie gorąco a słabo. Regulamin, regulaminem a życie swoją drogą. http://olive-drab.co..._jacket_m41.php Na pierwszym zdjęciu pan co prawda z MP, ale raczej bez koszuli. Owszem regulaminowo powinna być, ale chyba tylko na lądowanie, później to już każdy nosił jak chciał. Na zimę będzie świetna, i być może razem z kurtką na tyle ciepła, że obejdzie się bez bielizny termo. Na wiosnę/jesień spoko natomiast latem wolałbym biegać w samym podkoszulku :icon_wink:. Niestety mam niską wytrzymałość na wysokie temperatury.
-
No opinacze właśnie po to żeby nie trzeba było butów. Jakieś brązowe po prostu wystarczą. Jakby nie patrzeć to po broni buty są najdroższym wydatkiem. Jakby szedł w reko to warto o nich wspomnieć. Do ash są raczej dodatkiem.
-
Mateusz, zestaw który podałeś na ash na pewno się nada. Na reko raczej jeszcze za mało. Kompletując sylwetkę US mana jakiegokolwiek zacząłbym tak: - kurtka - spodnie - opinacze (choć nie wiem czy kolejności bym z pasem nie zamienił) - pas M36 (+szelki jeśli na spadaka byś miał się robić) - "torebka"- czyli ładownica o której pisze Cortes - coś na głowę (hełm m1 możesz kupić poniżej 100 w hanecie ja taki mam) - manierka - kabura na colta - ładownica na krótkie magazynki od tego momentu "torebka" robi za zrzut Odnośnie samych replik, kurtka z nestofu ok. Może być z naszywką "1". Spodnie HBT to raczej od biedy, ale spoko. Lepsze na pewno by były M37. Co do jakości sturmowych nie będę się wypowiadał bo nigdy ich nie widziałem. Używane oryginały tylko na ebayu ceny od 10 do 100$ + wysyłka. Reszta sprzętu może być sturma. Produkty były i są przez nas eksploatowane dość mocno od dłuższego czasu i są wytrzymałe. Co do koszuli o której pisze Cortes, na zimę pod kurtkę spoko, na lato pod kurtke tylko zielony T-shirt. Raz miałem tą kurtkę na sobie latem i dziękuję bardzo. Pod tym względem lepiej sprawdza się kurtka spadacka M42,bo jest lżejsza. Ja koszulę kupowałbym już na samym końcu. Bo do fajnej sylwetki jest jeszcze kilka pozycji: - szelki - haversack - saperka - pokrowiec na opatrunek No i jak Matt pisze, garand. No chociaż Thompson, czasem na allegro można w dobrych cenach dostać. Znajoma ostatnio za 400zł chyba kupiła.
-
Jeden do ruskich. Zaczne maglowac reszte.
-
Dobre podsumowanie. Szczerze mówiąc po pierwszym ataku w pierwszej fazie miałem wątpliwości czy ta gra będzie miała jakikolwiek sens. Nie spodziewałem się, że damy radę bronić się grając prawie samymi 4-taktami. Trzeba przyznać, że niemcy mieli duuuużo większą siłę ognia. I tak po prawdzie w zasadzie chyba tylko w ostatnim etapie daliśmy im trochę do wiwatu. Nie żebyśmy mieli jakąś przewagę, ale po prostu udawało nam się odpierać ich zmasowane ataki. Jeszcze raz podziękowania dla organizatorów. Jak będę miał możliwość na pewno jeszcze się pojawię na Waszych imprezach. I będę się starał namawiać resztę ekipy. Było warto jechać 300km, żeby pograć te 3,5h.
-
Kilka osób pytało o sklep ze sprzętem radieckim, poniżej link. Ja kupiłem tam swojego waciaka za 130zł + przesyłka. Zamówione w środę, dostawa w czwartek. Mogę polecić. Pewno jeszcze coś będę u nich kupował. http://whlasrzeczy.pl/
-
Marku, dzięki za organizację. Wszystko było jak należy a najlepszy był śnieg, nie wiem jak go zorganizowałeś, ale wyszło zaj...dobrze. Prosty scenariusz, proste zasady, nic tylko grać. Bardzo dobra gra, szybka, bez jakiś wielkich przerw. Towarzystwo jak zwykle dopisało, więc czego chcieć więcej. Chyba tylko więcej takich imprez. Pierwszy raz na tak dużej imprezie grałem 4-taktem i chyba muszę częściej. Dużo większa frajda z trafienia kogokolwiek. No i broń krótka, bez niej ani rusz. Przed chłopakami z Koszalina i Katowic chylę czoła, że chciało im się tyle jechać. Niemcom dzięki za możliwość pofragowania, ruskom dzięki za możliwość wspólnego umierania za Mateczkę Rosyję. P.S wiem, że jeszcze muszę nad sylwetką sowieckiego soldata popracować, ale to się ogarnie Do następnego, gdziekolwiek to będzie.
-
Stena mogę zabrać. Magi te same co do MP40
-
Pogadam z kierowcą i zobaczymy. A gdzieś w okolice autostrady dojedziesz?
-
Poproszę Zalmen i Wish do ruskich
-
Właśnie spojrzałem w kalendarz. Sobota 15.04 to idealna data, zamiast z pisankami będziemy z kulkami latać ;)
-
Fleischer się lekko spóźniłeś, Dominik wspominał o tym terminie już miesiąc jak nie dwa wcześniej. Jak chcesz mieć frekwencję planuj 15. Myślę, ze na dwie imprezy tydzień po tygodniu, u wielu osób nie przejdzie. Thompson też przesunął MC o miesiąc, żeby z O:BB nie kolidować.
-
Cortes zepsułeś, Hunter po cichu liczył, że się przebierze i znów nas zaskoczy, a tu z niespodzianki nici.
-
To okazuje się, że nawet niemce mogą mieć sumienie ;) Dobre nie słyszałem tego wcześniej.
-
Ilu mamy zgłoszonych na ten moment? Z Poznania też kilka osób się wybiera 3-4.
-
Jeśli ktoś będzie szukał ciuszków to mam 2 dodatkowe sorty dla hamburgerów. Replika też jakaś się znajdzie.
-
No chyba tak, niewiele straciliście. Mam wrażenie, że nasi południowi sąsiedzi robią imprezy bardziej dla lansu, "rekonstruktorskie" czyli siedzisz na dupie i czekasz aż może coś się wydarzy. Nie mówię, że to źle, ja bym powiedział, że to coś innego po prostu. Bo jak się okazuje siedzenie w okopie też może być fajne. Jednak na imprezie która trwa 6h to 3h siedzenia i czekania na nie wiadomo co to trochę za dużo. Jeśli gralibyśmy 24 lub więcej godzin to połowę spokojnie mógłbym siedzieć na tyłku i czekać na niemca. Tu było na to trochę za krótko. Szczerze mówiąc jadąc na grę w Lesie Hurtgen spodziewałem się rzezi, tony kompozytu i sporo biegania. Niestety założenie organizatora było inne, mówi się trudno. Niemniej nie przekreślam możliwości wyjazdów na kolejne imprezy do Czech/Słowacji. Cytując klasyka "nigy nie wiesz co Ci się trafi" Czyli trochę jak na wojnie ;)
-
Mjodzio ;) szkoda, że tyle trzeba czekać
-
No to pora się zapisywać. Takiej imprezy nie można odpuścić. Alianci: 1. Wish 101AB Oś: 1.
-
Na krótko bo nie ma się co rozpisywać. Na pewno nie była to gra "must see", ale fajnie było się przejechać. Jak zwykle u naszych południowych sąsiadów luzackie podejście do rozgrywki, mieliśmy zaczynać o 9 a w pole wychodziliśmy o 11.30 !!!!!????!!!!! Mimo, że raczej większość ludzi było o czasie. Sama rozgrywka mocno chaotyczna i nie zorganizowana. Zadania dla naszej grupy: - zdobyć bunkier leżący na środku pola ok 40m (zasięg strzału) od lasu. (jak się okazało bunkier był pusty. Tu atakowaliśmy razem z małą grupą Słowaków łącznie ok 12-14 osób. - przejąć skrzyżowanie. Leżało ono na skraju lasu, alianci atakowali od pola, bez osłony. Pierwszy atak taką samą grupą bezskuteczny wytrzepali nas w 10min. Podczas drugiej próby atakowaliśmy dwoma oddziałami łącznie ok 25 osób. Zadanie wykonane w ok 20min. (w naszym oddziale 2 zabitych/rannych nie było do końca powiedziane jak się leczy więc z Cortesem po otrzymaniu trafienia po prostu zeszliśmy z pola) - była mniej więcej 12.30 - weszliśmy do lasu za skrzyżowaniem, rozkaz był okopać się i czekać. Po przygotowaniu stanowisk obronnych postanowiliśmy zjeść szybki obiad więc wyciągneliśmy zapasy i siedząc w okopie podgrzeliśmy co było. W między czasie dostaliśmy info, że wróg zaatakuje ok 14. Do 15 nic się nie działo. Wtedy daleko usłyszeliśmy wymianę ognia. Zdawało się, że atak ruszył, niestety tylko się zdawało. - ok 16 dostaliśmy pozwolenie od dowódcy (po wysłaniu Cortesa do niego) na patrol i sprawdzenie wzgórza. Po szybkim krótkim marszu doszliśmy na wzgórze i zaatakowaliśmy przeciwnika z flanki. Szybka wymiana ognia z zaskoczonym przeciwnikiem 15-20osób. I po max 15minutach od rozpoczęcia ataku zdobyliśmy wzgórze (1 ranny) - zaraz po wejściu na górę usłyszeliśmy nawoływania z bazy, niemcy przyszli od pola. Szybki powrót i wyczyszczenie terenu. Wzięliśmy 4 jeńców, w naszym oddziale bez strat. - po 15min dostaliśmy pozwolenie na ponowny patrol, tym razem nieco głębiej. Po 20min marszu wejściu na puste wzgórze ujrzeliśmy na polanie 10-12 niemców. Stali na środku gadając o dupie maryni. Lekko zdezorientowaniu ruszyliśmy na bunkier leżący obok, przy którym też czaiło się kilku wrogów. Nagle ktoś powiedział koniec. Słabe. Szybko się zwinęliśmy i pojechaliśmy na obiad. Tak to mniej więcej wyglądało. Brak organizacji, słaba odprawa, sami musieliśmy się pytać jak działają medycy a itak nie do końca wiedzieliśmy. Brak zadań dla poszczególnych oddziałów. No nie była to najlepsza gra. Przez prawie 2,5h staliśmy w miejscu nie robiąc nic. Ze względu na fajną atmosferę w okopie, możliwość zaznania tej gorszej strony służby i 2 dobrze rozegrana przez nas akcje (skrzyżowanie i wzgórze) nie żałuję wyjazdu i pewnie się wybiorę ponownie jak na południu będą coś robić. Od ekipy Gregoriusa dowiedzieliśmy się, że po ich stronie też było nudno. Kazali im pilnować bunkra do którego przeciwnik przyszedł gdzieś pod koniec rozgrywki.
-
Jeden wejdzie na pewno, z dwoma może być problem. Będę mógł to sprawdzić za dwa tygodnie. Dam znać.