CanisPL
Użytkownik-
Posts
70 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by CanisPL
-
Oczywiście, że mogą przeszukiwać, niby dlaczego nie? To nie miałoby sensu.
-
Podpisowywuję się ręcoma i nogoma pod powyższym.
-
Monolitowca też można zjeść, w Zonie zawsze znajdzie się większy kozak.
-
Kordon to miękkie fajki, ale jakim cudem chcesz ominąć nas, krwiożerczych mutantów? Może i strzelasz się tam co niedziela, ale my tam mieszkamy :biggrin:
-
Ta, uiszczają opłatę mutkom, albo nie wrócą do redakcji.
-
Poniżej "Grześków" nie schodzimy, nie ma lipy xD
-
13 mutków, ale zrobimy stakerom masakrę :icon_biggrin:
-
Motyw vendetty do mnie przemawia. Tylko, że zagrożenie, że się spędzi godziny na respie nie kończy problemu. Po prostu jest uzasadnieniem martwego przepisu. Oni mogą strzelać, to my się na nich zaweźmiemy jak to będą robić, więc i tak skończy się na strzelaniu w ziemię. Zbędne zamieszanie. Ale jak będzie tak będzie, wytrzymam ten ostrzał, grało się już mutka na mniej finezyjnych larpach. Świrek, jedziesz w tym stroju co ostatnio? :)
-
Teraz już mutki nie będą nieśmiertelne jak ostatnio. W Mechanice jest zapis o możliwości strzelania do mutantów powyżej 10 metrów co skończy się tym, że 20 osób będzie walić do jednego mutanta na full auto z 15 metrów i ile wytrzyma tyle wytrzyma. Wydaje mi się, że zmienianie zapisu o zakazie strzelania do nieuzbrojonych mutantów jest szkodliwe. Plusów nie widzę żadnych, za to nieprzyjemnie będzie kogokolwiek atakować, bo zaraz dostanie się pięcioma seriami. Na październikowej edycji był zapis o nie strzelaniu do mutantów (chyba, że one też mają broń) i wszystko pięknie działało. Mutanci odgrywali ładnie, czasem uciekali czasem nie, ale przeważnie uciekali, długie serie rzeczywiście ich odstraszały. Do tego dochodziło kombinowanie jak tutaj przechytrzyć albo przekupić mutanta, co dodawało smaczku grze. Teraz skończy się masakrą, bo nikt nie rzuci batonika, jak starczy wpakować 30 kulek kolesiowi w klatę. Poza tym trzeba pamiętać, że oprócz eliminacji zagrożenia (wspomniany limit nie strzelania poniżej 5-10 metrów) jest też pewien próg bólu. Niezależnie od tego czy ktoś będzie miał 350 czy 400 fps. Poza tym cały dzień biegać w stroju i służyć za tarczę strzelniczą dla każdej napotkanej uzbrojonej grupy nie będzie zbyt przyjemnie. Zeszłoroczny zapis był fajnym ukłonem w stronę mutantów, nie psuł realizmu gry, nie stwarzał zagrożenia. Ten zapis jest nieprzyjemny dla osób odgrywających mutki i jednocześnie może okazać się groźny. Nie wiem jaki był z tym problem w zeszłym roku, bo nie zauważyłem nikogo kto by narzekał na zakaz strzelania do mutków. Podczas akcji wszyscy sobie nawzajem o tym przypominali i gra była kulturalna. Mutanci świetnie odgrywali swoje role i nie było żadnego bezczelnego pchania się pod huraganowym ogniem prosto pod lufy. W zasadzie cały mój wywód podsumowuje pytanie dotyczące tej nowej zasady: Po co? Jaki to ma cel? W Mechanice jest podkreślone słowo można. Bez sensu. Strzelanie w sylwetkę nie da nic więcej niż strzelanie pod nogi mutka. Może tylko offgameowo zmusić gracza do ucieczki ze względu na siniaki. Jeśli się da, opowiadał bym się za zmianą tego zapisu.
-
Już widzę jak nie przyjmują dwóch dodatkowych mutantów :icon_biggrin: Chcielibyście, stalkerzy, chcielibyście.
-
Zgłoszony. Taki problem jak kilka osób wcześniej: wysłałem zgłoszenie, brak odpowiedzi od dwóch dni. Wysyłać jeszcze raz, czy nie zawracać gitary? :)
-
Czy mutanci mogą liczyć na jakieś "questy", czy ich rola ograniczy się do zwyczajnego polowania na stalkerów? Najprostsze zadania już dawałyby sporo frajdy, na przykład pojawiająca się informacja, że bandytom dobrze idzie, w związku z tym są dobrze odżywieni, tłuści i wysokokaloryczni, a co za tym idzie opłaca się złapać sobie jednego :) To tylko przykład, wymyślenie kilku fajnych i prostych questów dla mutków zajmie godzinę a da nam dużo frajdy i ograniczy zużycie materiału.
-
Dzięki, odwiedzę. Na następną edycję jeśli będziecie mutkami to chętnie bym się podczepił, mogę tez zorganizować parę osób.
-
Heh, to ja się wtedy pytałem z rowu kto idzie. Akcja epicka. Mgła, ciemno, nic nie widać, leżymy w rowie na rozstajach dróg. Widać światło latarki kilkadziesiąt metrów dalej, zgasło. Czekamy. Mówię chłopakom, żeby się nie ruszali. Ktoś idzie, idzie, idzie. W końcu nie wytrzymałem. Dałem komendę do zapalenia latarek i szok ;] "Mutanci! wszyscy wyłazić! jazda! nie strzelać! nie ruszać się! Mutki! Uwagaaaa!" Poszedł baton z doklejonym światłem chemicznym, dwóch mutantów się złapało, ale jeden cały czas za nami lazł, więc zaczęliśmy strzelać i zwiały na pole xD A tak btw. masz kontakt z całą grupą, która grała mutantów?
-
Wrażenia po larpie. zaznaczam, że to tzw. "konstruktywna krytyka". Nie chcę dopierdzielić organizatorom ani nikomu innemu, tylko przyczynić się do poprawy stanu rzeczy na następnej edycji. Dla rozwiania wątpliwości: grałem po stronie stalkerów. Zacznę od minusów :) - Bar zrobiony beznadziejnie, nie licząc gazetki. Zero klimatu. Przydały by się jakieś stoły, krzesełka, gitarka, dla klimatu. Poza tym trzeba pamietac że koło "szpejowni" klimat zdycha. Dlatego jak dla mnie bar powinien być w budynku przy bramie, na miejscu sklepiku. Bo w praktyce nie opłacało się do baru chodzić zupełnie, nie licząc sprzedaży artefaktów. Do tego warczał generator, trzeba było krzyczeć. - Wojsko: żołdacy się nudzili i zabijali albo wysyłali do Gułagu każdego kogo spotkali. Wiem, że mają pilnować porządku ale w ich wykonaniu było to przesadzone. Mogliby trochę polarpować, a nie urządzać rąbankę przy każdej okazji. Porozstawiać się na drogach, puścić patrole, pohandlować ze stalkerami, w końcu żołd mieli marny. Tego było mało, bo głównie siedzieli w obozie albo jego okolicach i strzelali do przechodzących. Do tego byli źle zorganizowani i całkowicie niewyszkoleni. Na trzy zatrzymania ani razu nie odebrali mi sztyletu. Do tego zupełny brak klimatu. Nie wszyscy rzecz jasna. - Pudełka na AntyX: Każdy wie, że niepełne pudełko tic taców grzechocze jak cholera. - Cisza nocna. Miała być ustalona cisza nocna w piątek o północy. Sala pełna była ludzi, którzy próbowali zasnąć, podczas, gdy reszta zrobiła sobie imprezę i to dość huczną. Nic przeciwko imprezom nie mam, ale masa ludzi była ostro zjechana po całym dniu w pociągu i organizatorzy powinni dopilnować ciszy nocnej. Zwłaszcza, że znaczna większość ludzi leżała w śpiworach. - Planowana była nocna rozgrywka do 7:00 rano. Zakończyła się o 24:00, czyli jak łatwo wyliczyć siedem godzin wcześniej. Należało albo zaznaczyć przed imprezą, że koniec o 24:00 albo ciągnąć do planowej godziny. Ludzie się zawiedli, bo w nocy był najlepszy klimat. - Postawa graczy (to już bezpośrednio do ludzi): larp nie polega na napieprzaniu do każdej napotkanej osoby i rabowania jej. To nie strzelanka-jebanka, tylko http://pl.wikipedia.org/wiki/Live_action_role-playing . Szkoda, że sporo ludzi nastawiło się głównie na siekę. Larp w klimatach stalkera to też nie gra, w której rozwala się 80 % napotkanych postaci. - Stroje frakcji: zdarzało się dość często, że żołnierz wyglądał jak stalker i odwrotnie. To zdarzać się nie powinno. Patrzcie na Monolit. Dało się? - Artefakty mogły by się pojawiać ponownie co jakiś czas w anomaliach już odkrytych. Nagroda dla dociekliwych stalkerów. - Odgrywanie postaci u większości ludu: Ludzie, cholera, L A R P! Czas na pozytywne strony gry: + Największe podziękowania i pochwała należą się mutantom. Byliście niesamowici i tak na prawdę zrobiliście z tego larpa prawdziwe arcydzieło. Jestem pod silnym wrażeniem stylizacji i odgrywania postaci. Cholernie wielki plus i oscar dla każdego mutanta z osobna. Zona stała się prawdziwie niebezpieczna, a nie tylko irytująca, co sprawili wojskowi. Mutki na 6+. Na następną edycję jeśli pozwolicie, wstąpię w wasze szeregi. Mam nadzieję, że batoniki ze światełkami chemicznymi smakowały ;) + Profesjonalnie przygotowane artefakty, anomalie, pigułki, morfina itd. duży plus. + Gułag: całkowicie zajebisty, szacunek dla wszystkich, którzy brali udział w jego budowaniu. + Ogarnięcie terenu: nie tylko rozłożenie artefaktów, anomalii, kart zdarzeń i innych fajnych bajerów, ale również samo skołowanie twierdzy Nysa na larpa. Ekstra. + Generator: światło wiele zmienia, dziękujemy. + "Popromiennik": mistrzostwo, niesamowicie klimatyczna sprawa. + Tablica ogłoszeń: j.w. miłe ułatwienie. + Wszystkie innowacje: karty pancerzy, zmniejszone dawki itp. Super sprawa. + Klimat, zwłaszcza w nocy. Fajne questy, zadania główne i poboczne. + Ogarnięcie dużej imprezy, wszystko było jasne, o której koniec, przerwa itd. duży plus dla orgów. + Możliwość gry bez "białego ręcznika": jak larp to larp. + Jeszcze raz, kurcze, wielki plus dla mutantów. Klimat niepowtarzalny. Pewnie zapomniałem o wielu sprawach, może dopiszę potem. Całą imprezę oceniam na 8/10 jeśli chodzi o organizację i na 6/10 jeśli chodzi o graczy. Znaczy się jest dobrze :) Mutanci 10/10 oczywiście ;)