Jako mutant Chrobotek, lub też Chrapek, jak kto woli, dorzucę swoje trzy grosze :) .
Może przeżyje, zależy kto będzie tatą ;)
Ja krótko.
Plusy:
- Organizacja, wszystko fajnie przygotowane, jest postęp od ostatniej edycji. To się chwali. Jak załatwicie ogrzewanie do fortów i zrobicie wreszcie Słodką Anomalię, to będę zadowolony :)
- Monolit, pokazaliście klimat, jak zaczynało nam się nudzić straszenie stalkerów, to od razu waliliśmy do was. Dziękujemy zwłaszcza pani Mutantowej za dobre słowa, zapraszamy w nasze szeregi, za rok łapiemy owce, będzie uczta.
- Mutanci, byliśmy tak zajebiści, że sam jestem pod wrażeniem :biggrin:
- Najemnicy, pełny klimat, kombinowanie. Wybaczcie wyrżnięcie was pod koniec gry, ale...emm...w sumie nie wiem. Mieliście pecha :)
- Wolność, zniszczyliście mnie swoim taktycznym Bongo. Czysta zajebistość.
- Pan Pijak, gdy mnie zobaczył wybełkotał tylko: "aaaaleee faaaza, muszę zmieeenić towaaar".
- Dresy, świetna gra, eleganckie stroje, zajebisty maluch. Ale następnym razem zamiast prochów prosimy o batony. Takie do jedzenia oczywiście.
- Wczuwanie się w klimat graczy. Reagowali na mutantów w rozmaity sposób, najczęściej bardzo klimatycznie. Można było spokojnie przeszukać plecaki i ładownice.
Minusy:
- Wojsko, w większości byliście do dupy. Mniejszość wie o co chodzi. Pozdrowienia dla kierowcy, który brawurowo uciekał przed nami przez pole, jesteś cwaniakiem :)
- Zorro, nie wiem kto go wpuścił do gry z tym mieczem świetlnym, ale za niszczenie klimatu powinni wsadzić mu go w tyłek. Poza tym i tak nie działał, dzięki czemu zagryzłem typa.
- Specnaz i Wojsko. Bez sensu są jednocześnie. W praktyce robili to samo, czyli najpierw strzelali a potem pytali. No i jeszcze raz strzelali, tak dla pewności.
- Gułag. Lokalizacja totalnie offgame. Był zbyt mocno ufortyfikowany. Równie dobrze można było zrobić grę pod zamkiem w Malborku. Bez sensu są na larpie zabezpieczenia, które są zupełnie nie do obejścia dla gracza. To psuje klimat. Jako mutki wspięlibyśmy się po ścianach, ale jako, że nie posiadamy takich umiejętności w rzeczywistości, to cały Gułag był lipny, bo był nie do zdobycia. Zamykali bramę i dźgali nas kijem między prętami.W październiku był świetny, byłem pod wrażeniem. Dobrze chroniony, ale w zasięgu inteligentnych, kombinujących graczy. Teraz totalna klapa. Nie mówię oczywiście o tym co działo się w środku, bo to inna kwestia.
- Z Gułagu poleciały na nas granaty. GH2 są nieszkodliwe, o ile nie wybuchają w ręce, ale zasady to zasady. Jeśli piro jest zabronione, to ma to jakieś uzasadnienie. Zresztą sami się tymi granatami załatwiliście bo wrzuciliśmy je z powrotem.
Te rzeczy mi od razu przyszły na myśl. Nie będę na siłę szukał, bo to do niczego nie prowadzi.
Na następnej edycji spodziewajcie się mutków jeszcze straszniejszych, zawziętych i ciekawskich.
Pozdrowienia dla ekipy "Bansuj z Monolitem" oraz dla Doktora Palcówy! :)
PS. Poldeck i tak masz małego.