-
Posts
179 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Memoris
-
Najlepsze snajperskie lunety w tej cenie, czy też "kompakty" też się do tej opinii zaliczają?
-
Zgodzę się, że taki IOR QR-TS byłby świetny zarówno pod kątem wizualnym jak i użytkowym. Z tym, że ta luneta ma być na replice karabinka tylko wówczas, kiedy działania prowadzone będą na większej przestrzeni. Gdybym inwestował w replikę karabinu wyborowego, może koszt bliski tysiąca zł za lunetę by mnie nie przerażał, jednak w sytuacji gdy IOR jest niemal w cenie całego karabinka, a ma być używany średnio raz na trzy-cztery manewry (na konkretnych miejscówkach), taki zakup średnio mi się kalkuluje. Z tego właśnie powodu szukam czegoś jedynie w granicach 200-250 zł. Czy powiększenie 4x nie przeszkadza przypadkiem, przy takim szybkim celowaniu? Do tej pory uważałem, że (w przeciwieństwie do kolimatora) do lunety o powiększeniu powyżej 2,5x każdorazowo trzeba się bardzo dobrze złożyć. Przyznam, że z tego właśnie powodu (możliwość zejścia poniżej 2,5x) początkowo myślałem o czymś takim: http://www.tarcza.sklepy24h.pl/index.php?page=produkt_info&produkt_id=44730 EDIT: Literówki
-
Ja spytam o coś skrajnie przeciwnego, jeżeli chodzi o gabaryty. Czyli - w miarę przyzwoitą lunetę celowniczą, o jak najmniejszych wymiarach zewnętrznych. Najchętniej wzorem autora tego wątku wstawiłbym na replikę monokular, jednak krótka ogniskowa uniemożliwiałaby mi korzystanie z niego w goglach. Posty w innych wątkach, czasem szczątkowo wspominały o "kompaktach", jednak tylko o chińskich, jako przestrogę by trzymać się od nich z daleka. Czy poza ACOG G&P faktycznie nie istnieje żadna rozsądna alternatywa, o długości zewnętrznej w okolicy 20-25 cm? Arend wypowiadał się wcześniej ciepło o Delta Optical, może coś w deseń: http://deltaoptical.pl/blizej_celu/luneta-celownicza-delta-optical-entry-4x32-s-ao-ir-rg,d1624.html
-
Mateo777, nie unoś się od razu emocjami. Rzeczowa retoryka osiąga zazwyczaj lepsze rezultaty niż "obrzucenie błotem" adresata/adresatów. Nie mówiąc już o tym, że jesteś nowym użytkownikiem, jaki nie powinien raczej od razu zrażać innych do swojej osoby. Mogłeś powiedzieć, że: - okularki X-trend podobnie jak I-vo są produkowane przez Uvex, który jest jedną z częściej polecanych firm. Nie są to, więc chińskie noname. - wykonane są z podobnych (o ile nie tych samych) materiałów co bardzo popularne i-vo. - nie ma w nich zbyt wielu słabych elementów takich jak np. oprawki w chińskich produktach (szkła stanowią całość do jakiej przyczepione są zauszniki). - dodać, że zostały u ciebie wielokrotnie przestrzelane z przyłożenia z karabinków szturmowych. Wprawdzie tylko o mocy 420fps, ale np. długą serią i po całej ich powierzchni. - wspomnieć, że mają znacznie większą powierzchnię (są bardzo duże w porównaniu do np. i-vo) co przekłada się na zmniejszenie prawdopodobieństwa przypadkowego wpadnięcia od nie kulki - ew. zapytać na koniec grzecznie, czy Arendowi i Lakoonowi na pewno chodziło tak jak Tobie o X-trendy, czy też o chińskie X800 (które faktycznie są badziewne) Prawda, że taki post wyglądałby wtedy inaczej? :icon_rolleyes: Ze swojej strony: X-Trend mają faktycznie całkiem dobry stosunek cena/jakość. Mój egzemplarz testowy nieźle dawał sobie radę do granicy ~500 fps (pięciokulkowe serie z przyłożenia co 50 fps). Niestety, przy takiej mocy zaczęły pojawiać się na nich "wgnioty" (to samo było w Uvex Ultrasonic) i delikatne pajęczynki widoczne pod światło. Uznałem więc, że o ile na imprezę w jakiej jestem organizatorem, lub w małym gronie znajomych X-Trend jak najbardziej się nadają, to na dużych manewrach gdzie człowiek nie jest w stanie znać mocy wszystkich replik lepiej zakupić coś wytrzymalszego. Po długich bojach z wygodą/parowaniem/ochroną spokojnie mogę polecić Bolle X800 (oczywiście oryginały) i ESS V12, których zresztą używam obecnie.
-
Wnioskuję, więc że albo pasuje niemal wszystko co jest produkowane, albo trzeba ryzykować :)
-
Poprawcie mnie, o ile coś źle zrozumiałem z lektury wątku. Slepy polecał wcześniej TAKĄ prowadnicę DF do GB v.2. Czy znaczy to, że prowadnica nie musi być dedykowana do GB v.6, ale będzie pasować każda od GB v.2? Czy też ten pasujący Deep Fire jest "unikatem" i lepiej nie ryzykować z innymi firmami produkującymi do v.2?
-
Niedługo trzeba będzie nosić przy sobie cały pakiet batonów i w zależności od gatunku mutka rzucać odpowiedni ;) A niech tylko biedny stalker się pomyli i zamiast KitKata rzuci Bounty. Zaprawdę marny będzie jego los.
-
To super tajny przepis, którego nie mogę zdradzić publicznie na forum bo ścigałyby mnie siły specjalne Rosji ;) Jak najbardziej było to miętowe, ale nie był to płyn po płukania ust a coś całkowicie jadalnego :) Przewaga liczebna była efektem niezamierzonym. W planie chimer miało być 3-4 razy mniej od mutantów, w dodatku mogły działać tylko grupami (max dwiema naraz). Jak się jednak okazało - mutantów było w tej edycji bardzo niewielu, co zaburzyło zamierzony stosunek sił. Próbowaliśmy to jakoś maskować: chimery działały w większości czasu gry w jednej grupie, zdecydowano się nie korzystać z szału jako ewidentnego "kozaczenia", dość chłodno odnoszono się do ludzi jacy nie mieli morfiny, starano się ich prowokować jak tylko się dało (zwłaszcza wojsko na początku rozgrywki póki nie sypnęło morfiną). Nadal nie uratowało to jednak dysproporcji sił i z tego powodu, po emisji, połowa chimer "ewoluowała" do pełnoprawnych mutantów. To okazało się wg. mnie lepszym pomysłem. W kolejnych edycjach (o ile będą) ta frakcja będzie z pewnością zmodyfikowana (a w skrajnym przypadku jeżeli mutantów będzie mniej niż 10 - skasowana), aby wykluczyć ryzyko ponownej sytuacji tak widocznej przewagi kogokolwiek nad mutantami. Natknęliśmy się tuż przed emisją (koło 16:30) najprawdopodobniej na lokalizację mózgu w pobliżu owczarni. Jako chimery nie eksplorowaliśmy anomalii, zostawiając ją dla innych, jednak wątpię że po emisji po ciemku kogoś tam przywiało.
-
Chimery są w większym lub mniejszym stopniu "mieszanką" człowieka i mutanta. Dlatego też zasady trafień są nieco wymieszane: - normalnie (95% czasu) walczyć można z nimi jak z każdym innym graczem. Trafienie chimery pociskiem BB, cios repliką broni białej, lub zaskoczenie i złapanie przez mutanta równa się "śmiertelnym obrażeniom" i konieczności zejścia chimery na respawn. - wyjątek stanowi sytuacja gdy chimery na skutek bólu (długotrwały brak morfiny), lub zjadliwości w walce z większą liczbą wrogów, wpadną już w swój "szał bitewny". Poznać to łatwo po tym, że zaczynają się drzeć, miotać i zachowywać jak rasowe mutki ;) Atakują wtedy wszystkich bez wyjątku (nawet siebie), nie zważając na obrażenia inne niż brutalna siła mutantów. Ludziom lepiej jest wtedy wycofać się, lub ew. próbować je odstraszyć. Dopiero po ustaniu swojego szału, trafione chimery odczuwają swoje rany i schodzą na respawn (a do tego czasu najbliższe otoczenie może niestety odczuć poważne straty). Zostanie to z pewnością jeszcze raz wyjaśnione na miejscu - podczas prezentacji, przed rozpoczęciem rozgrywki :)
-
swirekster - muszę przyznać, że efekt końcowy naprawdę robi piorunujące wrażenie :wink: Choć z drugiej strony - będziesz się wyróżniał na tle innych, a nie wiem czy to aż tak dobrze :wink:
-
Naj- naj- najprostszy przepis na bezpieczną broń białą? Materiały: - rurka PCV o średnicy 1/2 cala (Praktiker, Castorana, Leroy Merlin: ~8zł za 3 metry) - otulina do rur (Praktiker, Castorana, Leroy Merlin: ~2,5zł za metr) - taśma izolacyjna (2 zł) - PowerTape lub inna srebrna (~10 zł) Z tych materiałów bez trudu da się wykonać kilka sztuk i odpady pewno jeszcze zostaną. ---------------------------- Otulinę dobieramy tak, aby bardzo ciasno wchodziła na rurkę. Docinamy rurkę do żądanej długości (pamiętamy, że ostatecznie replika będzie ~5-7 cm dłuższa). Naciągamy otulinę na dociętą rurkę, zostawiając na dole kilkanaście cm na rękojeść. Odcinamy na końcu otulinę tak, aby wystawała ~5-7 cm powyżej końca rurki PCV. Kawałkiem odciętej dodatkowo otuliny wypychamy pusty koniec (sztych) i zaklejamy kawałkiem taśmy. Całość ostrza owijamy ściśle PowerTape aż po rękojeść (dzięki temu otulina nie postrzępi się przy uderzaniu). Rękojeść owijamy taśmą izolacyjną aby się nie ślizgała. Montujemy kolimator, granatnik...eee... znaczy się całość ozdabiamy do woli. ;) Zalety: - sprzęt bezpieczny w użyciu, o ile ktoś nie uderza bezczelnie z całej siły - czas wykonania to max 10 minut. - nie potrzeba bawić się klejami, czekać na schnięcie itp. Wady: - wygląda to jak... rurka w otulinie, a nie jak nóż/sztylet/maczeta :P Aby nadać odpowiedni wygląd trzeba byłoby nałożyć kolejną warstwę otuliny (tym razem już na kleju), poczekać aż wyschnie, a potem docinać kształty. Ale o tym już jest dokładnie w poradnikach, jakie podlinkowałem na poprzedniej stronie.
-
O ile replika zostanie w całości zabezpieczona i przystosowana do takiego użycia tj. nie będzie posiadać twardych elementów (np. plastikowa/drewniana rękojeść) mogących spowodować obrażenia przy trafieniu w wrażliwe części ciała człowieka (np. głowa) - można takową rzucać. W innym przypadku - nie można.
-
Wyjaśniam sprawę broni białej. Podstawowa zasada jaka obowiązuje przy wszelkich replikach jakie będą mogły być stosowane: Replika ma zostać wykonana w taki sposób, aby odruchowe uderzenie nią (lub pchnięcie) nie powodowało bólu/obrażeń ciała. Wyjaśniam słowa rozumiane dość subiektywnie: - odruchowe uderzenie (pchnięcie) - cios wyprowadzony przez zaskoczonego gracza (na jakiego np. wyskoczył mutant). Nie jest to uderzenie ofensywne, wykonywane z bardzo duża siłą, ale też nie jest to jedynie "lekkie puknięcie". - ból - jedna osoba stwierdzi, że "ją to nie zabolało", inną zaboli nawet ugryzienie komara. Jako wyznacznik proszę wziąć więc uderzenie krótką serią kulek BB wystrzelonych ze słabszej repliki (~300 fps) w działaniach CQB w korpus. O ile cios repliką broni białej będzie bardziej odczuwalny - znaczy się powoduje niepotrzebny ból. ------------------ Uzasadnienie: Zgodnie z zasadami mechaniki gry (B. PROCEDURA TRUP, punkt 4 c.) nie można przywieźć ze sobą przedmiotów mogących z łatwością i przypadkowo zadać realne obrażenia. Wszelkie kije bejsbolowe, bokeny, kubotany, drewniane noże czy siekiery SĄ takimi przedmiotami. Nawet pozornie lekki cios taką repliką w okolice głowy, skroni czy gardła może spowodować poważne obrażenia. Z doświadczenia też wiem, że ciosy w inny punkty ciała też do przyjemnych nie należą, mimo, że "jest to tylko miękkie drewno". Zdaję sobie sprawę, że ciężko uszkodzić kogoś można nawet bronią ze styropianu, jednak w tym przypadku stawiamy na rozsądek graczy. Tak więc z miejsca odpadają repliki metalowe, drewniane bądź plastikowe, chyba, że zostaną dodatkowo zabezpieczone (np. pianką) w taki sposób aby przypadkowe uderzenie nimi np. w głowę innego gracza, nie mogło spowodować wypadku. Każda replika jakiej zamierzacie używać, musi być już podczas rejestracji zgłoszona organizatorowi, jaki decyduje o jej dopuszczeniu do gry. O ile ktoś zastanawia się nad tym jak zrobić "bezpieczną replikę" odsyłam do poradników LARPowych: http://www.monku.hosted.pl/aurra/node/30 http://www.fantazjada.pl/images//instrukcj...iecznej_1.0.pdf Przy zastosowani dobrych materiałów bez wysiłku można otrzymać takie repliki: http://www.imagic.pl/files//482/mietki01s.jpg Które są odpowiednio bezpieczne: http://www.imagic.pl/files//482/nusz_der_gompka.jpg --------------------------------- Informuje też, że kilka/kilkanaście (zobaczę, na ile starczy mi czasu) replik ~30 centymetrowych bezpiecznych noży zostanie wykonane i dostarczone do Baru gdzie będzie można je nabyć, lub otrzymać przed misją specjalną :)
-
Powołaj się na Ustawę z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego. Konkretnie na art. 8 ust. 4 tej ustawy: Jeżeli kupujący, z przyczyn określonych w ust. 1, nie może żądać naprawy ani wymiany, albo jeżeli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość takiemu żądaniu w odpowiednim czasie lub gdy naprawa albo wymiana narażałaby kupującego na znaczne niedogodności, ma on prawo domagać się stosownego obniżenia ceny albo odstąpić od umowy; od umowy nie może odstąpić, gdy niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jest nieistotna. Przy określaniu odpowiedniego czasu naprawy lub wymiany uwzględnia się rodzaj towaru i cel jego nabycia. Napisz, że sprzęt przeznaczony był m.in. na manewry na jakich zapłaciłeś za wstęp, że w związku z tym tak długa naprawa jest dla ciebie znaczną niedogodnością. O ile sklep i tak będzie się wykręcał tym, że rozpatrzył reklamację terminowo (bo zmieścił się w 14-stu dniach) w ostateczności żądaj podania konkretnej daty zakończenia reklamacji we wrześniu. Muszą ci ją podać już teraz, a gdy się w niej nie wyrobią będziesz miał pełne prawo rozwiązać umowę. Szkoda, że nie reklamowałeś tego od razu powołując się na ustawę i od razu żądając wymiany sprzętu (odesłałeś na gwarancję i do naprawy). Wtedy, gdyby sklep spóźnił się z odpowiedzią choćby o 1 dzień (a piszesz, że dzwoniłeś gdy już minęło 14 dni) musiałby ci wydać nowy towar, lub zwrócić kasę. :/
-
Możesz polować lub możesz "wynajmować" do ochrony przed mutkami :P Pod warunkiem, że nie będziesz się bał ciosu w plecy i będziesz miał dla nas morfinę. Dużo morfiny. ;)
-
Skoro wcześniej Koszer odsłonił nieco o swojej postaci, my Barbadosi nie możemy być przecież gorsi 8) O ile więc mutanty myślały o bezkarnym panoszeniu się po Strefie... myliły się. Zaprawdę myliły się okrutnie. W Strefie nikt (w tym i my) nie może się czuć zupełnie bezpieczny. Bo Strefa to... niebezpieczne miejsce. :twisted:
-
Niestety, wielu gwarantów omija wymóg podania czasu naprawy poprzez deklarację: "naprawa wykonana zostanie w najkrótszym możliwym terminie". Dotyczy to nie tylko ASG (np. Manta czy Philips (RTV) mają tak samo skonstruowane dokumenty gwarancyjne). Dlatego o ile gwarancja jest niejasna, jak już polecał Mortis, lepiej skorzystać z uprawnień unormowanych w art. 4-10 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej z 2002 r.
-
Podobnie jak przedmówca, uważam, że dobry sklep to nie taki jaki "zapakuje i wyśle to co zamówiłeś i kropka!", ale taki jaki rodzi sobie w problemowych i nietypowych sytuacjach. Wprawdzie kupuję już u nich dość długo, jednak dopiero w ostatnim czasie miałem styczność aż z dwoma "problemami". Zarówno profesjonalne podejście do reklamacji konsumenckich, jak też sprawne zatrzymanie wysyłki z magazynu, omyłkowo zamówionego przeze mnie towaru (już po zapłaceniu i po informacji że paczka jest gotowa do wysyłki), świadczą o wysokiej klasie obsługi klienta. Ogólnie mam teraz bardzo duże zaufanie do tego przedsiębiorcy. Mając do wyboru zakupy u nich lub gdzie indziej (nawet w nieco niższej cenie) bez wahania wybrałbym ten sklep, Mam pewność, że gdy trafi mi się "aua" ze sprzętem, wtedy sprzedawca nie zbędzie mnie wzruszeniem ramion.
-
Parę informacji dotyczących magazynków SilverBack: http://www.specshop.pl/product_info.php?products_id=6196 Magazynek pasuje doskonale do repliki P90 z ACM. Zatrzaskuje się bez najmniejszego problemu (subiektywnie - nawet lepiej niż low-capy), siedzi pewnie w replice. Magazynek testowany na amunicji G&G 0.25g. Niestety jak na razie jestem nim rozczarowany - mimo podwójnego nasmarowania (I - silikon do środka, II - ładowany spryskanymi dodatkowo silikonem kulkami, po 10->20->30->40 szt. itd.) amunicja notorycznie zacina się podczas podawania. Jak to opisał frorider - kulki "wieszają się" i odblokowują dopiero po dość silnym uderzeniu w magazynek. Jednak u niego problem był po naładowaniu do pełna, u mnie zdarza się to nawet, gdy w magazynku pozostaje 30-40 kulek. Innym problem: od dwóch dni usiłuję naładować go do maxa. Światełkiem w tunelu jest to, że przedwczoraj szczytem moich osiągnięć było 75-80 szt, dziś udało mi się dojść do poziomu 110-120 kulek. Z tym, że w porównaniu z mid-capami MAG do M4, jakie kiedyś testowałem, ładowanie SilverBack wymaga żelaznej ręki i pancernej szybkoładowarki jaka taki proces wytrzyma. Będę pracował nad nim nadal, jednak tak szczerze to powoli tracę wiarę w sens zakupu mid-capów. Low-capy z ACM ładniej wyglądają, podają jak po sznurku, ładują się milutko, a mają "tylko" 2x mniejszą pojemność (co rekompensuje fakt, że są 2x tańsze).
-
Kategorycznie to IMHO nie wolno podejść do kogoś, przyłożyć mu lufę repliki do twarzy i pociągnąć za spust "ot tak". Ale sądzę, że nie do końca chodziło o takie zachowanie, ale raczej o trafienie podczas gry. Jakkolwiek ASG jest zabawą, czy może raczej sportem, to nikt nie zaprzeczy, że jest to sport będący "nieco" ekstremalny. Uprawiając go narażasz się na ryzyko, jakie jednak możesz we własnym zakresie minimalizować. Są środki, które takie ryzyko minimalizują: maski ochronne, arafatki, ochraniacze. Jeżeli ktoś ich nie stosuje, bo jest mu niewygodnie lub "bo to nieprofesjonalne" to musi mieć pretensje nie tylko do sprawcy ale i do siebie. Zastrzegam, nie jestem osobą jaka nakłania do tego by nie myśleć podczas gry i "walić kompozytem na prawo i lewo". Wbrew przeciwnie - nic nie zwalnia nas z odpowiedzialności za to co robimy. Są jednak sytuacje (a w ASG z racji jego specyfiki, takie sytuacje są dość częste) gdzie wypadki się zdarzają: przypadkowy ostrzał, rozrzut kulek (brak powtarzalności strzałów), dynamiczna akcja. Są czynniki jakie jeszcze bardziej zwiększają ryzyko trafienia w twarz: CQB, działania nocne. To wszystko powoduje zagrożenie, z jakim muszą się liczyć OBIE STRONY. Zarówno ten co strzela (powinien pomyśleć, czy też chciałby tak oberwać), jak i ten co jest ostrzeliwany (brak terminatorstwa wymuszającego ponowny ostrzał, dbałość o zabezpieczenie twarzy, jasne oznaczenie "trupa" w drodze na resp). Zdarzyło mi się dostać w twarz z dość bliska i nie usłyszeć nawet "sorry". Owszem byłem z tego powodu niezadowolony, ale nigdy nie przyszło mi do głowy aby zareagować jakoś gwałtowniej: "wlać mu" czy "podać do sądu". Gdy sytuacja jest bardziej gardłowa i zaczyna być niebezpieczna (ewidentnie głupie zachowanie) wystarczy zazwyczaj wyjąć szmatę, podejść do delikwenta i wyjaśnić mu, że zachowuje się trochę nieodpowiedzialnie. Jak to nie pomoże - telefon/PMR do organizatora i wyjaśnienie sprawy w trójkę na miejscu. Wszelkie próby większego rozdmuchiwania sprawy, są tak jak napisał Kuba - nieco niepoważne.
-
Sprostuje nieco, żeby sklep wam nie wcisnął ciemnoty. Jeżeli chodzi o zgłoszenie reklamacyjne z tytułu niezgodności (a tak sądzę jako że ma być to pół roku - chcecie pewno korzystać z domniemania), to zgodnie z prawem nie trzeba mieć oryginału paragonu/faktury :!: Ustawa Konsumencka nie wspomina o tym, że jest to obowiązkowe. W tym momencie posiłkujemy się Kodeksem Cywilnym którego art. 6 mówi: Art. 6. Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. To znaczy wywodząc skutki prawne (odpowiedzialność sprzedawcy względem ciebie) masz tylko udowodnić, że tam kupiłeś ten tłok w takim, a takim czasie. Jako dowód normalnie służy paragon/faktura, ale równie dobrze też potwierdzenie przelewu z banku, czy wydruk zrzutu ekranu z konta ze Specshopu. Sklep również nie może wtedy odmówić przyjęcia takiej reklamacji do rozpatrzenia (może oczywiście sprawdzić u siebie w archiwum czy podałeś prawdziwe informacje i odrzucić zgłoszenie o ile skłamałeś). Krótka piłka. Nie odwołujcie się do producenta tylko do sprzedawcy. Producent może pisać sobie co tylko mu się żywnie podoba i dawać gwarancję lub jej nie dawać. Was to NIE INTERESUJE. Nie korzystacie z gwarancji ale z odpowiedzialności sprzedawcy i to jak sobie sprzedawca załatwi z dostawcą czy z producentem to jego sprawa a nie wasza. Jak napisał poldeck: sprzedawca nie poinformował przed zakupem o takim ograniczeniu (a jeżeli tak to niech to udowodni), a wręcz udzielił informacji mówiącej zupełnie co innego. Nie może więc posiłkować się art. 7 Ustawy Konsumenckiej który w świetle najnowszych zmian ma brzmienie: Sprzedawca nie odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową, gdy kupujący w chwili zawarcia umowy o tej niezgodności wiedział lub, oceniając rozsądnie, powinien był wiedzieć. Podstawa prawna: - Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny - Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego z dnia 27 lipca 2002 r.
-
Ze swojej strony dodam, że zaskoczyła mnie całkiem niezła obsługa reklamacji, mimo wcześniejszych uprzedzeń. Bo chociaż w regulaminie widnieje parę dość rażących błędów (rzeczy, które są niedopuszczalne i bezprawne!), a system wymaga przed złożeniem reklamacji bezsensownej akceptacji takiego regulaminu (co nie ma w takim wypadku mocy prawnej) - całość procesu reklamacyjnego załatwiona "w 90%" poprawnie. Mógłbym wprawdzie teraz "sprawdzić" ich dział reklamacji i podręczyć ich nieco o pozostałe "10% poprawności" (naruszenie Art. 8 ust. 2 Ustawy Konsumenckiej), ale za to że zakończyli cały mój proces reklamacyjny w bardzo krótkim czasie, to daruję już to sobie i im.
-
Przyznaję, że teren, na jakim byłem po raz pierwszy, ma niesamowicie duży potencjał. Po raz pierwszy poczułem się w nowym otoczeniu jak w Zonie! Nie dość że klimatyczna pogoda, to przez pierwszą godzinę-dwie nikt nic nie wiedział: szło się szło i padały tylko wokół pytania "jak stąd URWAŁ wyjść?" ;-) Dzięki wielkie 6-ścio osobowej grupce jaka przygarnęła nas w wyprawie do Zony (do Obelisku), za pomoc w naszym zadaniu. Marsz pod nosem wojska, bezsilnie patrzącego na znaczną przewagę liczebną maszerującej "spokojnie" ekipy Stalkerów, był wyśmienity. Dzięki też dwójce przewodników, jaka nas potem bezpiecznie sprowadziła ze skarpy do Baru, pod samym nosem dwóch oddziałów otaczającego nas wojska. Jak już wspominał lecler - również dziękuję wytrwałym, jacy siedzieli pod Owczarnią przez bite 40 minut "dyskutując nad strategią"... dopóki mutanty nie rozwiązały naszego skomplikowanego problemu. Dzięki nawet tym, co świecili po oczach latarkami i wystawiali swoich i nieswoich na odstrzał przez wroga. :lol: I w końcu dziękuję mutantom! KAWAŁ DOBREJ ROBOTY! Gratuluję raz jeszcze (zrobiłem to już w barze) zwłaszcza temu jaki w ciemną noc, pod owczarnią przypełzał do mnie na odległość 0,5 metra i przez którego omal nie dostałem zawału, gdy go w końcu zauważyłem. To się nazywa klimat. Na koniec cytat: "Tak, dobre mięsko... ale się będzie bronić. A tam w posterunku jest lepsze i bezbronne... Poświecić wam?" :-P EDIT: Interpunkcja
-
Do tej pory wykonałem 4 zamówienia na przestrzeni niespełna 1,5 roku (pierwsze było na początku grudnia 2008, ostatnie przyszło dzisiaj). Każde z nich było płacone przelewem (przedpłata). Czas wysyłki do mnie od momentu wpłaty gotówki (a robię to zwykle niemal od razu) nie przekroczył nigdy 1 tygodnia. Gdyby bardzo zależało mi na czasie (byłaby to kwestia np. 2-3 dni) zamównienie tam byłoby dość ryzykowanym pomysłem, jednak jako, że zwykle zamawiam z wyprzedzeniem 2-3 tygodni od "potrzeby", do tej pory zawsze byłem bardzo zadowolony. Jedno zamówienie było nietrafione (moja pomyłka) - wysyłka do nich i wymiana towaru na odpowiedni rozmiar nie stanowiła problemu. Wszystko zgodnie z prawem konsumenckim, więc również nie mam zastrzeżeń. Zazwyczaj zamawiane produkty były z demobilu BW.
-
Jak chodzi o BDU to ja nie zauważyłem.