Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

recon01

Użytkownik
  • Posts

    363
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by recon01

  1. Cześć, czołem. Z początkiem roku rozpocząłem planowanie tegorocznej edycji Weekendu Zwiadowców, czyli skrótowo pisząc WZ IV. Postanowiłem zamieścić informację tak szybko przede wszystkim ze względu na prośby potencjalnych uczestników którzy chcieliby dostosować swój kalendarz pod tę właśnie imprezę. Jednocześnie wszystko, co obecnie podaję do wiadomości (z wyjątkiem terminu) jest jedynie powierzchownym planem mojego autorstwa który zapewne będzie ewoluował stosownie do tego co uda się, a czego nie załatwić i zorganizować. Jak zapowiedziałem na zakończenie WZ III tegoroczna edycja prawdopodobnie odbędzie się na przykoszarowym poligonie 17 WBZ oraz terenach wokół Międzyrzecza, prawdopodobnie również brygada zapewni część zabezpieczenia logistycznego oraz wesprze szkolenie sprzętowo. Za organizację całości przedsięwzięcia odpowiada oddział SGO REC. którym dowodzę. Tematyka całości dotyczyć będzie działania grup rozpoznawczych w terenie leśno-jeziornym z uwzględnieniem działań patrolowych na odcinku rzecznym. Tak więc znowu będzie mokro :) Czas szkoleniowy podzielony zostanie jak zwykle na bloki których tematyka będzie następująca: - szkolenie medyczne „1. udzielanie pomocy przedmedycznej po wejściu w kontakt ogniowy, ewakuacja rannego ze strefy ognia, 2. weryfikacja poszkodowanych, przygotowanie do ewakuacji, wezwanie MEDEVAC, podjęcie śmigłowca”. - szkolenie taktyczne „zespołowe pokonywanie Toru Francuskiego z wzajemnym ubezpieczeniem” - szkolenie rozpoznawcze „działanie zwiadowcy w środowisku przybrzeżnym i wodnym” - szkolenie strzeleckie „strzelanie sytuacyjne na skróconych odległościach - replika (opcjonalnie jeżeli będzie zgoda jednostki – strzelanie nr 1 z kbs Beryl)” Jak co roku obowiązywać będzie ograniczenie ilości uczestników do 60 osób oraz konieczność pełnoletniości, wyjątek stanowić będą osoby wchodzące w skład grup zorganizowanych w których przeważa ilość osób pełnoletnich i posiadających swego dowodzącego. Na razie nie podaję wysokości składki za uczestnictwo, bo zależy to od kilku czynników zewnętrznych nie mniej jednak chciałbym aby utrzymała się na poziomie ubiegłorocznym, jeżeli jednak zajdzie konieczność jej podwyższenia, to postaram się zrobić wszystko aby było to jak najmniej odczuwalne. Na koniec termin. W tym roku szkolimy się w dniach 16 – 18 sierpień i jest to termin nieodwołalny. Przybycie i rejestracja uczestników do godz.09.30 dnia 16.08.2013, szczegółowa rozpiska przebiegu szkolenia dostępna będzie w terminie późniejszym. Pozdrawiam. Recon
  2. Potwierdzam osobę która wylicytowała karnet udziału w "Weekendzie Zwiadowców IV". Jest, to Piotr Król "Piter" tak więc, to On otrzyma identyfikator z numerem 01.
  3. Cześć, czołem. Wprawdzie na początku roku nie mam zamiaru zdradzać, co też ciekawego czeka uczestników tegorocznego Weekendu Zwiadowców jednak chcę poinformować, że na Allegro ruszyła i trwa licytacja na rzecz WOŚP jednego karnetu uczestnika. Osoba która go wylicytuje może być pewna, że zostanie wyposażona i potraktowana z uwagą godną każdego kto brał i weźmie w niej udział. Zapraszam, bo warto. Recon http://aukcje.wosp.org.pl/weekend-zwiadowcow-karnet-wstepu-dla-twardziela-i699961
  4. Przede wszystkim pod uwagę należy wziąć fakt, że większość założeń do ćwiczeń tego rodzaju zakłada działanie lub współdziałanie małych oddziałów paramilitarnych wypełniających lukę po praktycznie nie istniejących wojskach OT. ad1. Zakładając, że kiedyś w "bliżej nieokreślonej świetlanej przyszłości" pozamilitarne struktury OT zaczną współdziałać z armią regularną bądź lokalnymi strukturami władzy dostęp do broni w czasie "W" nie będzie wielkim problemem. Pamiętać też należy, że prowadząc walkę partyzancką i działania neregularne część uzbrojenia zdobywana jest na przeciwniku. ad.2 Poziom wyszkolenia i przygotowania fizycznego ambitnych członków organizacji i stowarzyszeń paramilitarnych raczej nie odbiega zasadniczo od tego jaki prezentują żołnierze, a często wręcz go przewyższa. Oczywiście celowo napisałem ambitnych, bo tylko o takich myślę zakładając, że prowadzenie takich struktur ma sens. Miłośnicy kompozytowej kulki nie mają z tym nic wspólnego. ad.3 Grupy paramilitarne w moim rozumieniu tworzą lokalne komórki oporu na terenie gdzie zamieszkują ich członkowie, struktura dowodzenia oddziału powiedzmy trzydziestoosobowego jest prosta i jej transformacja na wypadek "W" nie jest głęboka. Ludzie ci znają się i współpracują od lat i sami wytworzyli hierarchię. Natomiast jeżeli chodzi o współpracę i współdziałanie większej ilości lokalnej OT, to dociera się w czasie i raczej nie stanowi zagrożenia, że każdy pójdzie w swoim kierunku. Pamiętać należy, że sprawniejsze i efektywniejsze działanie będzie leżało po stronie mniejszych liczebnie oddziałów. ad 4. Błąd. Założeniem jest, że kilka ekip działa na stosunkowo niewielkim, własnym terenie i zapewniam, że znają się i nieraz wspólnie ćwiczyli zatem i procedury mają podobne poza tym biorąc pod uwagę działanie w tym, a nie innym kraju grupy starają się stosować procedury oparte, na tych samych, na których działa armia. ad 5. Po partyzancku. Polecam zapoznanie się z dokonaniami wszelkich oddziałów partyzanckich w czasie drugiej wojny światowej i innych następujących już po niej konfliktów, OT (a tym samym partyzantka) powinna znać metody walki asymetrycznej. ad 6. Działamy w znacznej części na własnym terenie, znamy ludność, wiemy na co ją stać, wiemy kogo unikać. Natomiast jeżeli chodzi o ofiary przypadkowe w trakcie działań, czy też aparat represji przeciwnika, to tak czy inaczej należy prowadzić walkę, bo bez tego nigdy się nie wygra. Kolejny raz odsyłam do historii i zapoznania się z poświęceniem na jakie decydowała się ludność cywilna. Pod ćwiczeniami jakie przeprowadzono w Wodzisławiu podpisuję się obiema rękami.
  5. Cześć, czołem. W dniu 25.11.2012 od bardzo wczesnych godzin porannych przeprowadzone zostały zawody Cold Wind będące w zamierzeniu organizatora przedsięwzięciem w trakcie, którego osoby zainteresowane strzelectwem wyborowym mogły sprawdzić swe umiejętności w trudnej sztuce maskowania indywidualnego, podejścia celu oraz wyboru stanowiska ogniowego, czego zwieńczeniem było oddanie symulowanego strzału do celu. Zamierzeniem pośrednim, ale nie mniej ważnym było sprawdzenie możliwości wykorzystania tego typu obiektu oraz wprowadzonych zasad organizacyjnych do zorganizowania podobnych zawodów dla większej liczby strzelców. Początkowo liczba strzelców określona została, na 10 – 15 aby zawody mogły wystartować jednak z czasem upływającym do ich rozpoczęcia zadecydowano, że przedsięwzięcie odbędzie się bez względu na liczbę ostateczną. Zapisało się siedmiu zawodników natomiast do konkurencji przystąpiło czterech, trzy osoby z różnych powodów nie dojechały na miejsce rezygnując z uczestnictwa. Tylko poważne traktowanie organizowanych przedsięwzięć proobronnych przynosi rezultat w formie zdobytych doświadczeń i informacji, zatem nawet gdyby dojechała tylko jedna osoba zawody i tak by się odbyły. Rozpoczęliśmy już dnia 24-go wieczorem od omówienia zawodów, analizy obiektu i terenu oraz wyjaśnienia zasad rywalizacji i punktacji następnie pozostały trzy godziny na sen i dzień kolejny rozpoczął się pobudką o 02.45, przygotowaniem do wyjazdu na obiekt i opuszczeniem rejonu LOK w Międzyrzeczu o 03.30. Po osiągnięciu strzelnicy Wojciechowo zawodnicy przygotowali się do zadania i o 04.10 wyruszyli w marsz. Jednym z zadań był przemarsz grupy strzelców do rejonu wyczekiwania usytuowanego w pewnej odległości od obiektu działania, w rejonie tym należało nawiązać łączność z kierownikiem ćwiczenia i zgłosić jego osiągnięcie następnie po otrzymaniu komendy strzelcy już osobno przemieszczali się do rejonu wyjściowego, którego osiągnięcie również należało zameldować radiowo, meldunek był jednocześnie zgłoszeniem gotowości do działania. Z uwagi na ograniczone warunki widoczności w rejonie wyjściowym strzelcy spędzili ok. półtora godziny oczekując na sygnał do rozpoczęcia konkurencji. Sygnał został przekazany o godzinie 07.20. Od tej chwili strzelcy działali samodzielnie, a ich głównym zadaniem była eliminacja celu z zachowaniem własnego incognito, odległość do oddania strzału została określona na 150m, przy czym nie było możliwości strzału z odległości większej natomiast strzelec mógł podjąć decyzję o jej skróceniu mając jednak świadomość tego, że naraża się na wykrycie i eliminację. Zadanie wykonały trzy osoby, jedna została wyeliminowana w trakcie podejścia. Oczywiście, aby wyłonić zwycięzcę opracowany został system punktacji oraz druga konkurencja, jaką było strzelanie na celność z karabinka sportowego (wiatrówki). Zgodnie z założeniem zwycięzca był tylko jeden. Nagroda dla zwycięzcy miała zostać zakupiona z zebranej składki jednak mniejsza liczba uczestników wprowadziła małe zamieszanie. W sukurs z pomocą przyszedł sklep Gunfire, przez co zwycięzca już niedługo otrzyma „wyczołgany” celownik optyczny. Zawody dały odpowiedź na wszystkie pytania, jakie postawił sobie organizator, a co najważniejsze przyniosły zadowolenie wszystkim uczestnikom po obu stronach pola tarczowego. Oczywiście poprawki i zmiany są konieczne, ale właśnie po to między innymi się tam spotkaliśmy. Uważam, że cel został osiągnięty. Podziękowania tą drogą przesyłam: Uczestnikom za wytrwałość i wspaniały klimat. Firmie Gunfire za wsparcie i pomoc w nagrodzeniu uczestników. Firmie Głuchy i Spółka S.C z Gorzowa Wlkp. za udostępnienie pojazdu. 17 Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej za udostępnienie obiektu. Leszkowi N. za to, że Międzyrzecki LOK zawsze stoi otworem. Ramirezowi za wsparcie medialne i umiejętność negocjacji. Recon
  6. Cześć. Przed kilkunastoma minutami otrzymałem potwierdzenie z 17 WBZ o udostępnieniu obiektu dla potrzeb zawodów Cold Wind, a zatem oficjalnie zawiadamiam, że zawody odbędą się na strzelnicy Wojciechowo w zaplanowanym wcześniej terminie. W niedzielę opublikuję informacje odnośnie dojazdu oraz harmonogram czasowy zawodów. AKTUALIZACJA 1. Babijos 2. Dirk Carpenter 3. Yessabel 4. Dżygit 5. Kapłan 6. Krzywy Informacja odnośnie rozkładu czasowego zawodów i możliwości dojazdu. Termin zawodów rozpisałem na 24-25 listopada, ale tylko, dlatego aby w odpowiednim czasie zebrać uczestników w jednym miejscu i nie zmuszać ich do dotarcia w rejon zawodów na godzinę 03.00 nad ranem. Zatem oczekuję na zawodników od godz. 20.00 w siedzibie Międzyrzeckiego LOK-u przy ulicy Bolesława Chrobrego. Z uwagi, że ulica jest zamknięta z powodu robót drogowych najbliższym, a przy tym najwygodniejszym miejscem do zaparkowania będzie parking przy sklepie Netto znajdującym się w pobliżu. Odnośniki do miejsc podaję w poniższym linku. Siedzibę LOK-u wybrałem tego powodu, że zapewni Nam minimum komfortu w przygotowaniu się do zawodów i przeprowadzeniu odprawy, na której zapoznam zawodników ze szczegółami oraz analizą terenu. Będzie można wypić kawę lub herbatę, spokojnie pogadać. Dojazd od strony Gorzowa jest prosty wjeżdżamy do miasta od północnej strony obwodnicy i kierujemy się do centrum, Netto jest dokładnie na drodze przejazdu, więc trudno nie zauważyć. Dojazd od strony Zielonej Góry odbywa się w analogiczny sposób z tym, że od strony południowej obwodnicy, kierujemy się do centrum i prawie całe miasto przejeżdżamy na wprost, przejeżdżamy most na Obrze i 100m dalej po lewej stronie znajduje się parking pod Netto. Oczywiście w razie problemów z dojazdem proszę o kontakt telefoniczny (725 890 135). Rozpiska czasowa wygląda tak: 24.11.2012 20.00 – 22.00 przybycie uczestników 22.00 – 24.00 odprawa przed zawodami, charakterystyka terenu, ocena i punktacja zawodników 25.11.2012 24.00 – 03.00 czas na odpoczynek oraz przygotowanie się do zawodów 03.00 – 03.30 przegrupowanie w rejon poligonu Wojciechowo 03.30 – 05.00 przemarsz do strefy wyczekiwania 05.00 – 06.00 osiągnięcie gotowości do działania, przemieszczenie się w rejonu wyjściowego 06.00 – 12.00 część zasadnicza zawodów 12.00 – 13.00 zejście uczestników z obiektu strzelnicy 13.00 – 15.00 podsumowanie zawodów, wręczenie nagrody, poczęstunek 15.00 – 17.00 przegrupowanie do siedziby LOK, pożegnanie uczestników link do mapki dojazdu: http://mapa.targeo.p...c623418e89683f4
  7. Cześć, czołem. Oficjalnie otwieram zapisy na Cold Wind. Od dnia dzisiejszego, do 4-go listopada można poprzez PW wysłać do mnie akces uczestnictwa, otwarta lista prowadzona będzie w tym temacie na forum, a ksywki bądź nazwiska uczestników dopisywane będą sukcesywnie po wpływie składki na wskazany numer rachunku. Dla ścisłości przypomnę że: 1. termin zapisów trwa od 01.10 do 04.11.2012 2. składka wynosi 25zł od osoby 3. ilość zawodników - 15 4. minimalna ilość wymagana do przeprowadzenia zawodów - 10 5. umieszczenie zawodnika na liście - po zaksięgowaniu wpłaty na rachunku 6. termin zawodów 24-25.11.2012 7. jeden zwycięzca typowany na podstawie punktacji i wykonania zadania podstawowego 8. jedna nagroda - celownik optyczny 9. dla wszystkich uczestników - certyfikat uczestnictwa Nie pisałem tego wcześniej, ale Cold Wind organizuję jako imprezę testową, jeżeli wszystko wypadnie pomyślnie, to ruszy "pełna wersja" prawdopodobnie w trakcie dużej ogólnopolskiej imprezy strzeleckiej. Dane do wykonania przelewu: PKO B.P SA oddział Sulęcin 86 1020 2036 0000 0402 0063 4584 (w tytule wpłaty proszę podać skrót C.W oraz wpisać nazwisko lub ksywkę osoby za którą dokonywana jest wpłata) Dokładając jeszcze, co nieco informacji w kwestiach organizacyjnych. Termin zawodów zaplanowałem na 24/25 listopad jest to weekend więc większości uczestników powinien pasować. Obiekt będę miał dostępny w oba dni lecz nie ma konieczności pośpiechu, bo zawody rozpoczną się w godzinach wczesnoporannych w niedzielę. Wyjście strzelców w rejon wyczekiwania nastąpi około godziny 2100, każdy otrzyma wycinek mapy z naniesionymi najważniejszymi danymi oraz azymutami i w drogę. Zajęcie rejonu wyczekiwania i zaaklimatyzowanie się w nim zależne jest od każdego uczestnika i moja osoba nie ingeruje w ten element działania, ważne jest natomiast zameldowanie osiągnięcia gotowości do działania 0500 (25.11) oraz osiągnięcie rejonu wyjściowego do 0600 (25.11), rozpoczęcie wykonywania podejścia 0600 natomiast czas zakończenia 1200. Myślę, że sześć godzin pełzania jest wystarczającą dawką jak na pierwszy raz. Planuję, że uczestnicy będą mogli zjechać się na godzinę 1500 (24.11) do Międzyrzeckiej siedziby LOK-u gdzie spokojnie będzie można zapoznać się z całkowitym przebiegiem zawodów, procedurami łączności oraz pełną mapą rejonu, odpocząć, przygotować sprzęt zebrać dodatkowe informacje. Po zakończeniu zawodów będzie można ogrzać się przy ognisku, coś wszamać ciepłego, no i ostatecznie zapoznać się z wynikami, a zwycięzca odbierze nagrodę. Jeżeli chodzi o zadanie dodatkowe którym będzie strzelanie z karabinka sportowego, to jego przebieg i organizacja będzie znana dopiero po przybyciu strzelców na miejsce.
  8. Cześć. Jak napisałem wcześniej tak robię. Określiłem wysokość składki za uczestnictwo na kwotę 25 zł. co przy planowanej ilości 15 uczestników daje 375zł z czego na nagrodę dla zwycięzcy przeznaczam 300zł, pozostała kwota wykorzystana zostanie na zakup kawy, herbaty oraz kiełbasy na wspólne ognisko kończące zawody. Oczywiście tak fajnie będzie w przypadku kiedy rzeczywiście znajdzie się 15 desperatów :) w przypadku mniejszej liczby uczestników nagroda dla zwycięzcy będzie odpowiednio tańsza, ale utrzymana w klimacie. Na koniec powiem, że nagrodą będzie celownik optyczny firmy Walther przeznaczony dla broni sportowej myślę, że zwycięzca będzie usatysfakcjonowany.
  9. Dzisiaj publikuję zdjęcie z prawdopodobnym rejonem zawodów. LEGENDA: A - rejon wyczekiwania. B - rejon wyjściowy C - rubież prowadzenia obserwacji SO - stanowisko obserwacyjne ROO - rubież otwarcia ognia 355 - szerokość 750 - długość 100-600 (kolor czerwony) rubieże stumetrowe Zawody planowane są na strzelnicy Wojciechowo pod Międzyrzeczem, ale do czasu uzgodnienia szczegółów z dowództwem jednostki wszystkie dane podawane są jako prawdopodobne. Od poniedziałku ruszają zapisy przypominam, że zawody przewidziane są dla piętnastu uczestników, a odbędą się przy minimalnej liczbie dziesięciu. W niedzielę podana zostanie wysokość składki za uczestnictwo oraz jej przeznaczenie.
  10. Nie ma problemu. Zawsze mam dostęp do tych racji zatem każdy uczestnik może zamówić, cena taka jak na WZ, a więc promocyjna :icon_smile: Przed rozpoczęciem zapisów na końcu Września określę składkę więc każdy określi sobie czy dodatkowo bierze racje, czy też polega na własnym wyżywieniu. Ćwiczenie na którym oparłem założenia do Cold Wind. http://www.youtube.com/watch?v=AC4n2C0Ffrc A tak wygląda logo zawodów.
  11. Czołem. Tematowi zapowiedzianemu w wątku Weekendu Zwiadowców nadaję własne życie. Dla zapoznania się umieszczam już główne założenia i rys przedsięwzięcia, zainteresowanych proszę o dokładne zapoznanie się i oczekiwanie dalszych informacji. Nie podaję jeszcze konkretnego miejsca ani czasu z jednego powodu, a mianowicie trwające ćwiczenie Anakonda wywiało z jednostki mi przyjaznej wszystkie osoby mogące cokolwiek zadecydować. Zatem na resztę szczegółów czekamy, a z tym co jest zapoznajemy się uważnie. UWAGA - z uwagi na wielkość planowanego obiektu, a także ogólny zamysł imprezy ilość uczestników określam na nieprzekraczalną liczbę piętnastu, zapisy ruszą od 1 Października i potrwają do 4 Listopada. Przedsięwzięcie odbędzie się przy minimalnej liczbie dziesięciu uczestników. COLD WIND – STALKING EXERCISE (prawdopodobny termin przełom listopada i grudnia 2012) Założenie organizatora. Zainicjowanie zawodów taktycznych dla strzelców wyborowych wchodzących w skład grup paramilitarnych, rekonstrukcyjnych i airsoftowych oraz osób niezrzeszonych działających w ww. wymienionych środowiskach. Z uwagi na możliwość dużego obciążenia psychofizycznego oraz konieczność działania w zróżnicowanych zazwyczaj niesprzyjających warunkach atmosferycznych oraz w trudnych warunkach taktycznych potencjalni kandydaci proszeni są o podjęcie przemyślanej decyzji uczestnictwa. Cel. Sprawdzenie i weryfikacja umiejętności maskowania indywidualnego oraz podchodzenia celu w zróżnicowanych warunkach atmosferycznych, w terenie otwartym. Założenia taktyczne. 1. Strzelec działa autonomicznie na terenie przeciwnika, po otrzymaniu danych przemieszcza się w rejon wyczekiwania gdzie przygotowuje się do zadania. 2. W określonym czasie zajmuje rejon wyjściowy oraz melduje gotowość do rozpoczęcia zadania. 3. Zadanie polega na: - Pokonaniu terenu zróżnicowanego pod kątem rzeźby i pokrycia, osiągnięciu rubieży otwarcia ognia (ROO). - Zameldowaniu o gotowości do oddania strzału. - Oddaniu strzału (czynność polega na precyzyjnym odczytaniu ciągu znaków umieszczonych na tarczy nr 23p, odczytanie następuje poprzez optyczne przyrządy celownicze karabinu. - Pozostaniu niewykrytym, aż do momentu oddania strzału i potwierdzeniu jego skuteczności. - Wykonaniu strzelania na celność i skupienie z sportowego karabinka pneumatycznego, z zamaskowanego stanowiska do tarczy sportowej nr TS-3 Założenia techniczne. 1. Długość terenu – ok. 800m 2. Szerokość terenu – ok. 500m 3. Ukształtowanie – płaski, lekko pofałdowany, porośnięty trawą oraz krzewami i niskim drzewostanem, nierówności w formie dziur, nasypów, lei z możliwymi pojedynczymi urządzeniami technicznymi. Podstawa wyjściowa zalesiona. 4. Teren podzielony na rubieże, co 100m począwszy od 600m liczonych od stanowiska obserwatora (podstawa strzelnicy) 5. ROO określona i oznaczona dobrze widoczną taśmą w kolorze biało czerwonym lub wbitymi palikami z białymi chorągiewkami. Punkt obserwacyjny. Usytuowany na podstawie strzelnicy na wysokości ok. 1,5m nad poziomem terenu, wyposażony w: - Lornetkę pryzmatyczną 7x45 - Dalmierz laserowy (opcjonalnie, prawdopodobnie ŁPR-1) - Karabin wyborowy z lunetą - Gwizdek - Latarkę halogenową - Świecę dymną kolor czerwony - Racę kolor czerwony Wyposażenie strzelca. - Mundur polowy - Zestaw bielizny lub bielizny termo aktywnej do działania w chłodnych i wilgotnych warunkach atmosferycznych - Zestaw maskowania indywidualnego - Podstawowy zestaw środków opatrunkowych i przeciwbólowych - Wyposażenie taktyczne - Telefon komórkowy z naładowaną baterią - Karabin wyborowy lub para wyborowy (repliki karabinków szturmowych zabronione) 3 litry wody pitnej Punktacja. (punkty dodatnie) - Osiągnięcie pierwszej rubieży (600m) 100 pkt - Osiągnięcie każdej kolejnej rubieży 50 pkt - Osiągnięcie rubieży ROO i zameldowanie gotowości do strzału 150 pkt - Strzał precyzyjny (bezbłędne odczytanie ciągu znaków) 200 pkt - Strzał poprawkowy (możliwe jedno poprawienie strzału) 100 pkt - Punktacja przy strzelaniu z broni pneumatycznej 10 pkt za każde punktowane pole (punkty ujemne) - Wykrycie i eliminacja strzelca -100 pkt - Nie nawiązanie łączności i brak zgłoszenia o gotowości do zadania -10 pkt - Nie nawiązanie łączności i brak meldunku o gotowości do strzału -10 pkt - Strzał poza tarczę lub poza strefę punktowaną -5 pkt Dyskwalifikacja. - oddanie strzału ze strefy dalszej niż ROO - pokonywanie terenu w postawie stojącej - pokonywanie terenu poza wyznaczoną strefą Zasady. Strzelec po osiągnięciu rejonu wyjściowego zgłasza gotowość do rozpoczęcia zadania, a po otrzymaniu potwierdzenia rozpoczyna jego wykonywanie. Podchodzenie do ROO jest monitorowane przez obserwatora przy pomocy podstawowych przyrządów obserwacyjnych. - Do rubieży 400m przez lornetkę. - Od rubieży 400m do ROO przez celownik optyczny oraz gołym okiem. Namierzenie ruchu strzelca powoduje wysłanie w rejon „Walkera”, czyli osoby, która otrzymując wskazówki obserwatora stara się znaleźć strzelca, znalezienie i wskazanie strzelca poprzez „Walkera” jest jednoznaczne z jego eliminacją z dalszej rozgrywki w podchodzeniu celu jednak nie powoduje całkowitego wykluczenia z zawodów, lecz jego dotychczasowa pula uzyskanych punktów pomniejsza się o ilość przewidzianą za wyeliminowanie. Strzelec bierze udział w strzelaniu z broni sportowej. Aby zniwelować różnicę pomiędzy strzelcami, a obserwatorem, obserwacja terenu będzie się odbywała przez 30 minut każdej godziny, czas ten będzie uruchamiany asynchronicznie tak, aby strzelcy nie mogli orientować się, kiedy są obserwowani. W czasie nieprzeznaczonym na obserwację obserwator ma kategoryczny zakaz korzystania z urządzeń obserwacyjnych. Całkowite wykonanie zadania polega na niewykrytym osiągnięciu ROO i oddaniu celnego strzału, czyli odczytaniu ciągu znaków na tarczy. W zawodach przewidziano jednego zwycięzcę honorowanego nagrodą rzeczową, pozostali uczestnicy uhonorowani zostaną certyfikatem uczestnictwa. Nagroda dla zwycięzcy zostanie zakupiona ze środków zebranych, jako składka za uczestnictwo. Zabezpieczenie logistyczne. Wszelkie zabezpieczenie w tym żywnościowe uczestnicy posiadają we własnym zakresie, organizator zapewni materiał na ognisko oraz gorące napoje.
  12. Cold Wind - Stalking Exercise. W przypływie weny twórczej określiłem nazwę :)
  13. Zapomniałem dodać, że o takie podsumowanie pokusili się Nasi koledzy z 13-tej Kompanii Rozpoznawczo - Szturmowej.
  14. Cześć, czołem. Zamieszczam relację jednego z uczestników Weekendu Zwiadowców. Zachęcam do lektury, bo naprawdę warto. WEEKEND ZWIADOWCÓW III Z pamiętnika parazwiadowcy. Dzień pierwszy 31.08.2012 (Piątek) Zakwaterowanie: nieczynny już Folwark Helena koło Dziubielowa ( Lubuskie ) Dzień pierwszy Weekendu Zwiadowców zaczyna się leniwie i mokro. Deszcz nie odstępuje nas na krok. Zaraz po przebudzeniu nastąpiła rejestracja uczestników oraz rozdanie racji żywnościowych. Były to jak się okazało bardzo smaczne francuskie racje, każdy z nas dostał po dwie i pięciolitrowy baniak wody. Następnie na miejsce dotarła delegacja z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Było to fantastyczne doświadczenie, spotkać się z prawdziwymi profesjonalistami, tym bardziej, że przywieźli oni ze sobą masę sprzętu. Wystawa była podzielona na dwa sektory, wyposażenie i uzbrojenie osobiste oraz prezentacja pojazdów bojowych. Na pierwszej wystawie mogliśmy „pobawić” się takimi perełkami jak: - 5.56 mm karabinek szturmowy Beryl i jego różne wariacje - 7.62 mm karabin maszynowy PK - pistolet wist 94 - 40 mm granatnik przeciwpancerny RPG-7 - 7.62 mm karabin wyborowy TRG-22 Ponadto hełmy, oporządzenie, noktowizory i profesjonaliści którzy chętnie udzielali odpowiedzi na zadawane pytania. W części drugiej mogliśmy przekonać się na własne oczy jakimi możliwościami dysponują pojazdy bojowe 17 WBZ. takie jak: -8x8 Kołowy Transporter Opancerzony ROSOMAK -4x4 Pojazd Opancerzony BRDM -4x4 Quad Artic Cat 400 Poza wystawą statyczną mieliśmy możliwość przejażdżki każdą z tych maszyn, prowadzoną przez zawodowców. Wrażenia niesamowite, potęga i sprawność tych pojazdów a zarazem ich operatorów budziła podziw i respekt. Po pożegnaniu przedstawicieli z 17-stej mieliśmy krótką przerwę na posiłek. Gotowanie w spartańskich warunkach na trawie to coś co naprawdę dodaje smaczku takim wypadom. Koniec nygustwa, czas do pracy. O godzinie 15:00 rozpoczynamy cykl szkoleń teoretycznych. Zostajemy podzieleni na trzy grupy, każda z grup przydzielona do innego stanowiska szkoleniowego. Zaczynamy od teoretycznego zapoznania się z specyfiką działań specjalnych, a dokładniej zwiadowczych. Instruktor nie szczędzi nam szczegółów takich operacji. Nabywamy wiedzy z zakresu taktyczno-logistycznego zabezpieczenia takich działań. Dodatkowo dowiadujemy się jak planować swoje wyposażenie tak, aby nie nosić zbyt dużego balastu, być jak najbardziej mobilnym oraz w razie potrzeby (konieczności ucieczki) zrzucić z siebie część oporządzenia i pozostać przy wyposażeniu niezbędnym do przetrwania. Przychodzi czas na zmianę stanowiska szkoleniowego. Trafiamy na szkolenie z terenoznawstwa. Pochyleni nad wielką mapą nabywamy umiejętności prawidłowego korzystania z kompasów, wyznaczania trasy przemarszu oraz sporządzania szkiców taktycznych. Szkolenie na tyle ciekawie prowadzone, że czas poświęcony na tą część upływa błyskawicznie. Kolejny etap to szkolenie z łączności radiowej. Prowadzone w miłej atmosferze przy blasku ogniska. Było to szkolenie z zakresu podstawowej komunikacji i sprawdzania jakości połączenia. Po tym etapie przyszedł czas na odpoczynek, jedzenie, oraz opowieści przy ognisku. Przed snem w naszej ekipie pada decyzja o naszykowaniu sprzętu bojowego oraz pozostanie w ciągłej gotowości. Kładziemy się spać w mundurach oraz butach, przeczuwamy że ta noc nie będzie spokojna. Dzień drugi 01.09.2012 (sobota) Sobota zaczyna się dość wcześnie i głośno. Wybuch granatu hukowego koło namiotów stawia nas na równe nogi. Słychać krzyk instruktora ”wynocha z namiotów, zbiórka na placu, czas operacyjny trzy minuty” Nasza grupa stawia się jako pierwsza. Po dotarciu wszystkich uczestników na miejsce zbiórki, otrzymujemy informacje że wyruszamy na zadanie bojowe. Chyba wyglądaliśmy na zaspanych bo zaraz po tym padła komenda „Opad!!! Dziesięć”. Błyskawicznie wykonaliśmy dziesięć pompek i wstaliśmy... błąd. ”Kto wam kuźwa kazał wstawać, opad, dziesięć”. Kolejne dziesięć pompek, potem kolejne itd. Gdy już krążenie się poprawiło a na naszych twarzach widniały rumieńce ze zmęczenia, pada komenda „Przygotować się bojowo, czas operacyjny 10 minut” My jako ekipa przygotowana na taką ewentualność nie mieliśmy żadnych problemów. Niestety nie wszyscy byli tak przezorni. ”Panowie, za spóźnialskich, opad, dziesięć” I tak odbębniliśmy kolejną „dyszkę” w pełnym oporządzeniu. Uczestnicy zostali podzieleni na trzy grupy bojowe które natychmiast wyruszyły w teren. Naszym zadaniem było zabezpieczenie skrzyżowania. Najpierw jednak trzeba było tam dotrzeć niezauważonym. Droga dłużyła się w nieskończoność. By pozostać niewykrytymi przedzieramy się przez wysokie trawy, podmokłe pola i łąki. Każdy krok to zapadanie się w błoto i walka o równowagę. O ile było by łatwiej gdyby każdy z nas miał noktowizor. Nie ma tak dobrze, idziemy dalej. Grupa dzieli się na dwie mniejsze sekcje, sekcję wsparcia która pozostaje w ukryciu oraz sekcję zabezpieczającą skrzyżowanie. Ja i mój przyjaciel, a zarazem „buddy” zostajemy w ukryciu. Po pewnym czasie zalegania pada komenda, że mamy się natychmiast udać na ów skrzyżowanie. Biegniemy, niewyspani, mokrzy i zmarznięci. Z oddali dostrzegam obozowego Mitsubishi L200. Biegiem dołączamy do zbiórki. Jeden z nas pompuje bo miał zakleić kolczyk w brwi ale przy nocnej wyrywce całkiem o tym zapomniał. Stoimy, czekamy, grobowa mina instruktora nie wróży nic dobrego. Pada pytanie „ile macie wody”. Instruktor personalnie podchodzi do każdego z nas i sprawdza, kto ile zabrał wody. Każdy na szybko kalkuluje ile jej faktycznie ma, jak za mało może się skończyć pompowaniem, jak za dużo pewnie też, nikomu chyba nie przyszło nawet do głowy skłamać. Nikt nie pompował, dodatkowo okazało się, że nasz zespół był najlepiej przygotowany pod tym kątem do długiego działania w terenie. Instruktor pyta nas kto nie czuje się na siłach by wrócić pieszo do obozu, nikt się nie zgłasza, duma i ambicja nie pozwala, nawet tym zmęczonym. Żeby było zabawniej, czas powrotu zostaje ograniczony do godziny. W międzyczasie zaczyna świtać, gdy docieramy do obozu słońce świeci już na tyle mocno, że w marszu suszy nasze mokre grzbiety. Czas na wypoczynek, ale nie myślcie sobie, że był to czas na tyle długi, by odespać i porządnie wypocząć. Sprawa jest prosta - zjeść, wysuszyć się i spać ile się da. Od tej pory tracę już rachubę czasu. Koło południa zaczynamy cykl szkoleń terenowych. Znów dzieli się nas na mniejsze grupy. Do „odwiedzenia” cztery punkty. Szkolenie z obsługi broni długiej oraz postaw strzeleckich prowadzone przez bardzo kompetentnego człowieka. Osobiście patrzyłem z podziwem na instruktora, maszyna, każdy krok idealnie wymierzony, każdy ruch szybki i zdecydowany, nie ma miejsca na potknięcia. To motywuje do nieustającego doskonalenia się, motywuje do osiągnięcia takiego poziomu perfekcji. Następnie przechodzimy na „lądowisko”, gdzie uczymy się podejmowania śmigłowca do ewakuacji innego oddziału lub własnego. Poznajemy procedury radiowe, sposoby naprowadzania śmigłowca ewakuacyjnego oraz sposób wsiadania do niego. Po tym szkoleniu obudziło się we mnie uczucie że robię coś naprawdę wyjątkowego, ciekawe kto z moich kolegów z pracy wie jak podejmować śmigłowce. Poczułem też dużą odpowiedzialność,bo w sytuacjach krytycznych będę prawdopodobnie jedyną osobą z takim doświadczeniem. Nie można nie zrobić wtedy nic, takie szkolenia zobowiązują do tego, by z tej wiedzy zrobić użytek kiedy będzie to konieczne. Kolejny punkt to techniki zrywania kontaktu z wrogiem i wycofanie się. Jak się okazuje później dość „wystrzałowe” szkolenie. Podczas ćwiczeń pod nasze nogi rzucane są petardy hukowe, powiedziałbym, dość mocne. Mocne na tyle by niepewną osobę całkowicie wytrącić z równowagi nie tylko fizycznej ale i psychicznej, a wierzcie mi, że niektóre eksplodowały naprawdę blisko. To dobre szkolenie na przekonanie się samemu jaką silną ma się psychikę. Dodaje pewności siebie, ale trzeba pamiętać, że żadne ćwiczenie nie przygotuje nas na realną sytuacje w której zagrożone jest nasze życie. Wtedy to już nie zabawa i nie wiadomo jak zareaguje nasze ciało i psychika. Ostatni etap to szkolenie z stanowisk obserwacyjnych, instruktor uczy nas jak obserwować przeciwnika i samemu pozostać w ukryciu. Dowiadujemy się na jakie elementy zwracać uwagę oraz jak je notować. Po całym cyklu szkoleń wracamy do obozu, cykl się powtarza jedzenie, suszenie, spanie. Wiemy, że czeka nas jeszcze zadanie główne, sprawdzające. Pytanie brzmi, kiedy wyruszymy? Nie daje mi to praktycznie spokoju, ciągle sprawdzam sprzęt, zmieniam konfiguracje, upewniam się że zabiorę tylko potrzebne rzeczy. Jest koło godziny 21:00, nie dane nam będzie wyspać się tej nocy. Otrzymujemy wytyczne zadania głównego. Wymarsz zaplanowany na godzinę 22:00, godzina zakończenia operacji 13:00 dnia następnego. Mamy godzinę na ostateczne poprawki szpeju. Dostaliśmy zadanie które zawierało w sobie przeprawę przez staw. Zabieram dodatkowe ubrania na wypadek przeprawy wpław lub konieczności „holowania” pontonu. Nadchodzi czas wymarszu, trasa wytyczona, dowódca daje rozkaz, zaczynamy. Zaraz po opuszczeniu obozu staramy się omijać drogi, poruszamy się dość szybko, chyba nawet za szybko ale goni nas czas. Mimo to znajduje chwile na podziwianie księżyca w pełni, mgły spowijającej okoliczne sadzawki i stawy. Doprawdy noc była wspaniała, iście magiczna. Nasuwa mi się myśl, że w sumie to przez moje hobby, nocne wypady, łażenie tam gdzie „cywil się nie zapuszcza”, mam okazje oglądania wspaniałych miejsc i zjawisk, O... czekajcie … spadająca gwiazda, życzenie. Maszerujemy już kilka godzin, czuć już pierwsze zmęczenie, ciągle napotykamy trudności. Jak nie cywile przy drogach to ścigające i tropiące nas pojazdy organizatorów. Poziom adrenaliny jest naprawdę wysoki zwłaszcza jak się leży w odległości 40 metrów od tropiących cię ludzi. Zaczynamy nadawać na radiu fałszywe meldunki dla zmylenia przeciwnika. Od tej chwili jakby sytuacja się uspokaja. Dzień trzeci 02.09.2012 (niedziela) Mijają kolejne godziny, zmęczenie czuć coraz wyraźniej. Kroki stawiam już nieostrożnie, tracę równowagę, dowódca nie robi nam prawie żadnych przerw, nie wiem czy to dobrze. Na dodatek mamy już ogon, to ciągnie się zastępca dowódcy wraz ze swoim kolegą. W sumie meldował nam już kilka razy o konieczności zwolnienia tempa. W pewnym momencie na krótkim postoju zastępca, chyba już trochę zły zaczyna tłumaczyć, że tempo jest mordercze i dotrzemy na miejsce nie jako grupa bojowa tylko jako grupa do odstrzału. Dowódca zdaje się mieć odmienne zdanie na ten temat. Wtedy po raz pierwszy pada ze strony zastępcy słowo „ewakuacja”. „Oddział jest tak silny jak silne jest jego najsłabsze ogniwo” To może źle wpłynąć na morale. Zastępca rezygnuje jednak i wściekły rusza dalej. Kolejne godziny marszu, mokre ubrania i brak sił. Docieramy do strefy działań … dopiero. Dowódca na miejsce wypoczynku wybiera mokre, błotniste obrzeże pola. Odpoczywamy. Po zaledwie kilku minutach od zatrzymania się słychać jak ktoś już chrapie. Popatrzyłem na ludzi, jest fatalnie. Wszyscy zmęczeni mokrzy nikt nie chce przejąć nawigowania grupy. Wtedy zastępca podejmuje decyzje o podjęciu pojazdu ewakuacyjnego. Tłumaczy nam że jeśli ktoś nie czuje się na siłach to nie ma co kozaczyć i może zabrać się z nim. Decydują się jeszcze dwie osoby, jestem wśród nich. Po ewakuacji i dotarciu do obozu składamy wyjaśnienia dowódcy sztabowemu. Zaraz po tym siadamy przy ognisku by się ogrzać. Wszystko to dzieje się już o świcie. Zastępca podkreśla błędy w dowodzeniu, nie sposób nie przyznać mu racji. Nagle dostajemy komunikat że grupa czterech osób wezwała ewakuacje, ciekawe czy to nasi ? Po godzinie do obozu wjeżdża pojazd ewakuacyjny, tak to nasi, wściekli na dowódce. Jakoś mnie to już nie dziwi. Okazało się że „dowódca” zostawił ich w lesie i nie wrócił po nich. Byli tak zmęczeni że wszyscy tam usnęli. Szczęście że to nie zima. Na dodatek okazuje się, że dowódca zostawił ich bez możliwości wezwania ewakuacji. Zgłoszenie zostało wykonane przez telefon komórkowy przypadkowo spotkanej kobiety. Emocje opadają i wszyscy siadamy przy ognisku, zastępca dzieli się z innymi swoimi suchymi rzeczami i pilnuje by każdy się ogrzewał. Pada stwierdzenie „mogliśmy posłuchać zastępcy”, ale jak to mówią w wojsku nie ma demokracji. Dowódca to dowódca, rozkaz to rozkaz. Część z nas kładzie się spać, część zostaje przy ognisku. Koło południa zaczynają wracać wszystkie grupy bojowe łącznie z naszą i naszym „dowódcą”, który dziwnie i tajemniczo znika przed apelem zamykającym obóz. Wczesnym popołudniem odbywa się apel, podziękowania dla dowódców i rozdanie upominków. Niby zmęczeni, niewyspani ale chyba szczęśliwi. Ja byłem szczęśliwy, szczęśliwy, że przetrwałem i podjąłem dojrzałą decyzje o własnej ewakuacji. Na zawsze chyba zapadnie mi w pamięć ta gwieździsta noc i ten klimat działań zwiadowczych, coś czego nie da się opisać. Trzeba tam być żeby to zrozumieć. I to jest chyba to co pcha nas, pasjonatów, do takich wyzwań. Do zobaczenia za rok koledzy, kompani, zwiadowcy.
  15. Do 23-go prawdopodobnie będę posiadał wszystkie informacje na podstawie których oprę zagadnienie, zajdzie konieczność wykorzystania obiektu poligonowego więc i z wojskiem muszę co nieco ustalić. Wtedy dam znać dla kogo jest dedykowane przedsięwzięcie oraz wyjaśnię zasady uczestnictwa. Planowany termin zawierał się będzie w granicach ostatniego weekendu listopada bądź pierwszego weekendu grudnia, co zważywszy na porę roku jest wstępem do naprawdę trudnego działania.
  16. Wiele razy w trakcie Weekendu Zwiadowców słyszałem pytanie "Recon kiedy organizujesz kolejne przedsięwzięcie?". Dwa dni temu czytałem pewien ciekawy artykuł i pomysł sam przyszedł do głowy. Na razie badam grunt i możliwości oraz kombinuję jak sprawę z wojskowego przełożyć na cywilny. W ciągu dwóch tygodni plan powinien być gotowy. Na razie pewnik jest jeden i niezmienny max 15 uczestników. Jak napisano w pewnej starej książce "Czekajcie, a będzie Wam dane". :icon_smile:
  17. WEEKEND ZWIADOWCÓW III – PODSUMOWANIE Minęło kilka dni od zakończenia szkolenia, wysłuchałem w jego trakcie uwag i opinie, przeczytałem na forum pojawiające się posty, sam starałem się wyciągać wnioski z własnych obserwacji. Wszystko to pozwoliło mi na dokonanie podsumowania, co niniejszym czynię. Wizja własna w konfrontacji z rzeczywistością. Pomysł tego typu szkolenia zrodził się we mnie prawie cztery lata temu, szkolenie miało mieć formę warsztatów taktycznych nastawionych na dzielenie się wiedzą i doświadczeniem przez uczestników różnych środowisk z naciskiem na grupy airsoftowe i milsimowe. W takim też duchu urodził się pierwszy WZ. W środowisku byłem już obecny od kilku lat, ale zazwyczaj szkolenia przebiegały w wąskim gronie jednej grupy poczułem, więc chęć na zorganizowanie czegoś dla szerszego grona. Pierwsza edycja przerosła moje oczekiwania, ale jednocześnie otworzyła oczy na szersze horyzonty i widząc, jakie jest zainteresowanie tematyką paramilitarną postanowiłem drugą edycję poprowadzić w ten sposób, aby praktykę użytkowania sprzętu i replik połączyć z nauką podstaw realnej walki, wprowadziłem końcowe ćwiczenie sprawdzające oraz większą presję psychofizyczną. Jednocześnie postanowiłem, że WZ nie będzie imprezą ekstremalną jak np. „Selekcja”, podstawowa idea WZ, to szkolenie w warunkach zbliżonych do szkolenia wojskowego z domieszką podwyższonej dawki stresu i wysiłku. W trakcje drugiej edycji pętla taktyczna okazała się na tyle wyczerpująca (szczególnie jej elementy na terenie podmokłym), że przystąpienie do ćwiczenia sprawdzającego po trzech godzinach przerwy okazało się dla niektórych osób nie lada wyzwaniem. Elementem, który obniżył standard wykonywanego ćwiczenia sprawdzającego było dołączenie do grup szkoleniowych instruktorów w charakterze obserwatorów okazało się, że dowódcy grup nie zawsze ufając własnym umiejętnością oczekiwali wsparcia od instruktorów, a Ci z kolei działali w myśl zasady „nie przeszkadzać i nie pomagać”. W tym roku grupy wyszły z wyłonionymi w trakcie szkolenia dowódcami i na dobre im to wyszło. Cały rok po zakończeniu drugiej edycji spędziłem na zbieraniu informacji o rozwijającym się ruchu paramilitarnym, śledziłem portale i fora internetowe zarówno oficjalnie działających organizacji takich jak Strzelec, a także mniejszych grup i stowarzyszeń jak stowarzyszenie ObronaNarodowa.pl. Chciałem uzyskać wiedzę i odpowiedź na pytanie „Czy w Polsce możliwe jest wypełnienie pustej niszy pozostałej po degradacji sił Obrony Terytorialnej?” Oczywiście wszystko we właściwej skali, a więc nie pretenduję na ogólnonarodowego dowódcę OT, ale chciałbym poprzez własne działanie i organizowane projekty uzmysławiać ich uczestnikom, że wiele z nabytych umiejętności w trakcie szkoleń stawia ich o kilka szczebelków wyżej w porównaniu z przeciętnym „Kowalskim” niezainteresowanym bezpieczeństwem państwa, a w konsekwencji siebie samego. Tematyka tegorocznego WZ po raz pierwszy nawiązała do taktyki i zasad prowadzenia działań nieregularnych, a więc działań, jakie de facto przyszłoby Nam podejmować w wypadku konfliktu na terenie kraju. Nasza armia swój obronny charakter kształtuje obecnie poza granicami kraju uczestnicząc od roku 2001-go w mniej lub bardziej rozbudowanych misjach o charakterze stabilizacyjnym (wg mnie wojennym), politycy udział ten tłumaczą w prozaiczny sposób mówiąc, że jesteśmy TAM, aby wojna nie przyszła TU. W pewnym sensie mają rację, ale w tej racji zapominają, że gro sił stacjonujących w kraju jego obronę ćwiczy tylko w niewielkim stopniu, a dodając przy tym liczebność i zdolność operacyjną równanie nie wyjdzie ciekawie. Podsumowując tę nieco przydługą część powiem, że lepiej zawczasu robić coś dla siebie i ku pożytkowi innych niż liczyć, że ktoś Nas obroni. Od tego roku WZ ewoluuje w poważniejszym kierunku i pomimo, że zapraszam zawsze wszystkie osoby zainteresowane wojskowością i paramilitarnym życiem, to jest w tym pewna premedytacja, bo lepiej będę się czuł wiedząc, że w razie czego jest trochę ludzi wiedzących gdzie lufa ma wylot, jak trzymać palec na broni i co zrobić żeby wyjść cało z opresji. Logistyka. Wyżywienie. Tego roku zdecydowałem zmienić zasadę żywienia i z tego, co już wiem zrobiłem dobrze. Racje żywnościowe eliminują konieczność organizowania zbiorowego żywienia ponadto każdy sam może zadecydować jak wykorzystać przydział w sposób dla siebie optymalny (a jak nie wie, to jego sprawa nauczy się i będzie wiedział). Moja propozycja, a zarazem wybór padł na racje Francuskie, a to z dwóch powodów pierwszy jest związany z atrakcyjną ceną i praktycznie nieograniczonym dostępem oraz elastycznym pośrednikiem, drugi natomiast, to walory smakowe i odżywcze. Co prawda preferencje smakowe mamy różne, ale sądzę, że znacznie lepiej przyzwyczaić Nam się do potraw z regionów europejskich niż innych. Nie odsądzając od czci i wiary amerykańskich MRE tuczenie chemią nie jest mi w smak. Woda. Tej było więcej o dwa litry na osobę w porównaniu z rokiem ubiegłym oraz zrezygnowałem z gazowanej, po ubiegłorocznych sugestiach. Takiej dawki postaram się trzymać. Znacznie mniej niż w roku ubiegłym zeszło kawy i herbaty, ja ze swojej strony starałem się, aby termos z gorącą herbatą zawsze był pełny. Uwidoczniło się to, że większość z Was nie miała do czynienia z typowymi wojskowymi zajęciami w polu. Kiedy wysłałem pojazd z dowozem kawy i herbaty niewielu miało, w co je nabrać. Sprawdzenie wyposażenia przed wyjściem na zajęcia w roku przyszłym wprowadzę jako normę. Zabezpieczenie sanitarno - higieniczne. Wiem, że nie było najlepiej, bo jeden ToiToi na tyle osób szału nie robił, ratowała sytuację łazienka w obiekcie hotelowym, do której co prawda w godzinach porannych dostępu nie było, ale jakoś sobie poradziliśmy. Jak wspomniałem na rozpoczęciu szkolenia Folwark Helena jest w trakcie likwidacji, więc miałem wybór odwołania imprezy bądź jej przeprowadzenia w takich warunkach, jakie zastaliście podjąłem decyzję, że impreza się odbędzie, a ewentualne uwagi krytyczne biorę na siebie. Jeżeli chodzi o bieżącą wodę z dwóch zewnętrznych kranów, to biorąc pod uwagę, że pewne elementy „hardcorowe” musiały występować uważam, że ten element nie nastręczał trudności. Zabezpieczenie techniczne. Jak co roku dostępne były narzędzia i środki do „reanimacji” replik skorzystało kilka osób, zatem uważam, ten element, jako konieczny również w przyszłości. Nie zawsze można wystawić stół warsztatowy jak na pierwszej edycji, ale tym razem płaskich powierzchni było nadto wokoło. Zabezpieczenie kwaterunkowe. Niestety jak informowałem wcześniej nie udało się załatwić namiotów dla wszystkich uczestników stąd konieczność posiadania własnego domku. Dosłownie rzutem na taśmę załatwiłem trzy NS-6 z kompanii rozpoznawczej, co pozwoliło na zakwaterowanie pewnej części uczestników. Nikt nie spał pod chmurką. Była możliwość skorzystania z dużego zapasu materacy wojskowych, skorzystały dwie osoby, zatem przyjmuję, że reszta nie miała takiej potrzeby. Zabezpieczenie transportowe. Jak za każdym razem, tak też i teraz, jeżeli była konieczność transportu z Międzyrzecza korzystaliśmy z własnego pojazdu bądź okazyjnie prosiliśmy o zabranie przez kogoś, kto akurat w tym kierunku się udawał. Cały czas do użycia był „medevac” i szczególnie podczas ćwiczenia sprawdzającego jego obecność okazała się konieczna. Mitsubishi L200 oddane do dyspozycji dla organizatora zapewniło zorganizowanie mobilnych punktów kontrolnych w trakcie nocnej nawigacji, a także napędziło grupom adrenaliny w trakcie ćwiczenia sprawdzającego. Szczególne podziękowania dla Arka „pilota medevacu” oraz firmy GEZET za udostępnienie L200. Zabezpieczenie medyczne. Na szczęście obyło się bez poważniejszych zdarzeń zdrowotnych, a z lekkimi otarciami i kontuzjami poradziliście sobie bez pomocy medyka. Przez cały czas trwania imprezy czuwała karetka pogotowia, a medycy posiadali szczegółową mapkę z miejscem szkolenia oraz najszybszą drogą dojazdu. SZKOLENIE. Temat rzeka każdej imprezy. Wpisy na forum świadczą o tym, że uczestnicy otrzymali to, czego oczekiwali, nie zawiedli się, są zadowoleni. Z całokształtu również jestem zadowolony jednak bez drobnych potknięć się nie obyło. Terenoznawstwo i nawigacja. Jak słusznie zauważyliście pozostał pewien niedosyt, ale spowodowany nie niewiedzą instruktora, lecz raczej brakiem logicznej ciągłości zajęć i ograniczeniem czasowym. Należy również oddać sprawiedliwość i powiedzieć, że wcześniej przewidziany instruktor nie zdołał wziąć udziału w szkoleniu, przez co w tempie alarmowym i bardzo krótkim znaleźć należało zastępstwo. Jak już wspomniano półtora godziny, to rzeczywiście za mało na tak obszerną tematykę. Nie zrezygnuję z każdorazowego prowadzenia tego zagadnienia jednak uważam, że jak na ogólny poziom wszystkich potencjalnych uczestników tematyka musi być jedynie podstawowa bez wgłębiania się w zawiłości i różnice. Aby bezproblemowo działać w terenie wystarczą wiadomości z orientacji topograficznej, zasad posługiwania się kompasem (busolą), wyznaczania trasy marszu na podstawie mapy, prowadzenia marszu po z góry ustalonej marszrucie wg mapy lub wg azymutów. Pozostałe zagadnienia każdy z uczestników może zgłębić we własnym zakresie o ile oczywiście uzna to za stosowne. Użytkowanie broni. W tym miejscu wielkie dzięki dla Piotra, który poprowadził zajęcia na naprawdę dobrym poziomie. Nauka od osób posiadających duże doświadczenie praktyczne powinna wszystkim uzmysłowić jak wiele jest do zrobienia samemu na drodze, którą nakreśla instruktor. Praca na broni, to jednak nie tylko instruktaż i unaocznienie szkolonym zasad, ale też ich praktyczne rzeźbienie… i tego mi zabrakło. Jako żołnierz przyzwyczajony jestem do tzw. „gun drill” czyli ćwiczenia do pełnego zrozumienia (na opanowanie trzeba o wiele więcej czasu). Mam nadzieję, że kolejnym razem Piotr wyciśnie z Was siódme poty. Taktyka. Zarówno jeden jak i drugi punkt prowadzone technicznie i tzw. musztrą bojową, mniej gadania, więcej wykonywania i o to chodzi. Na punktach byłem jedynie gościem, więc nie wiem np. czy ćwicząc podjęcie i załadunek do śmigłowca wytłumaczone zostały również środki bezpieczeństwa (piloci są wrażliwi na ich punkcie). Ćwiczyliście praktycznie i to było najważniejsze. Kontakt ogniowy z przeciwnikiem dla każdego żołnierza jest chyba jedną najbardziej stresujących sytuacji na polu walki, zarówno jego przyjęcie jak i dalsze działanie uzależnione są od wielu czynników występujących w danej chwili na określonym terenie. Każdy schodzący z tego punktu był bardzo zadowolony z prowadzonego szkolenia, zatem domniemam, że instruktor naprawdę zrobił swoje. Oczywiście dwie godziny szkolenie mogą być jedynie wstępem do tematu, ale jeżeli załapaliście, o co chodzi lub wzbogaciliście własne doświadczenie, to uważam, że zaliczyliście szkolenie. Błędy. Każdy dowódca po zakończonym szkoleniu powinien omówić popełnione przez jego podwładnych błędy (na polu walki zazwyczaj nie ma już tych, którzy je popełnili). Bynajmniej nie pretenduję do stanowiska dowódcy, ale skoro zorganizowałem szkolenie, to i o błędach wspomnieć powinienem. Brak nawyków. Określone zostało jak i z czym poruszać się w trakcie szkolenia zarówno po obozowisku jak też w rejonie szkolenia. Wiele było przypadków zbytniego wyluzowania lub chwil zapomnienia, a nawet do Toya powinniście iść z bronią. Nie wprowadziłem celowo partnerstwa dwójkowego, bo byłem pewien, że każdy tak czy inaczej gubiłby swojego „body partnera”. Brak nawyku noszenia ze sobą tego, co może być przydatne. Wspominałem już, że niewielu mogło napić się kawy czy herbaty w trakcie szkolenia, bo nie mieli, z czego. Ciekawe czy gdyby zaszła konieczność wykonania improwizowanego stanowiska obserwacyjnego (było takie zagadnienie szkoleniowe) wszyscy mieli by, czym robić? Zadania sprawdzające miały wiele z elementów obserwacji, co zatem robiła lornetka pozostawiona przy jednym z namiotów? Brak zrozumienia i stosowania zasad bezpieczeństwa grupy. Żadna z grup, do których dotarliśmy w trakcie nocnej nawigacji nie wystawiła ubezpieczenia zajętego rejonu, a przecież nie działaliśmy w oderwaniu od schematu szkolenia. Punkty docelowe zostały osiągnięte, ale niezabezpieczone, a brak ubezpieczenia w walce to proszenie się o kłopoty. Brak kontaktu i zrozumienia w grupie. Każdy członek nie ważne, jakiego pododdziału musi zdawać sobie sprawę z tego, że jest pojedynczym trybem całej maszyny. Dotyczy, to każdego bez wyjątku, a dowódcy przede wszystkim, bo ten z kolei musi myśleć o całości. Celu nie osiąga się bez względu na koszty, bo na wojnie kosztem najczęściej jest życie własnych ludzi, no chyba, że mamy do czynienia z takim „twardzielem”, który bez wahania zrobi sobie rundę po kraju w celu odwiedzenia rodzin poległych żołnierzy jego oddziału. Osiągnąć cel nie zawsze znaczy wykonać zadanie, czasem zadanie należy odpuścić lub przeplanować w taki sposób, aby wykonać je optymalnie. Nie jesteśmy na wojnie, jedni ćwiczą, aby coś osiągnąć inni, aby dobrze się pobawić i ciekawie spędzić czas, zatem moją rolą nie jest zgłębianie każdego incydentu… jednak patrząc z perspektywy żołnierza jedno z zadań nie zostało wykonane. Nauka na przyszłość… dla organizatora. Zwiększyć czas na szkolenie praktyczne kosztem skrócenia czasu ćwiczenia sprawdzającego. Więcej praktyki, mniej teorii. Wprowadzić strzelania dynamiczne. Bez względu na koszt finansowy zapewnić godne warunki sanitarno – higieniczne. Pozostać przy wyżywieniu na bazie racji żywnościowych. Podtrzymać dobre kontakty ze środowiskiem wojskowym i wykorzystywać otrzymywane zabezpieczenie. Pozostać przy limicie szkolonych na poziomie do 60 osób. Cel na Weekend Zwiadowców IV. Zmienić rejon szkolenia na przykoszarowy poligon 17 WBZ. Wprowadzić element nauczania budowy i funkcjonowania broni z wykorzystaniem instruktorów wojskowych oraz broni bojowej. Przekonać dowództwo do możliwości zorganizowania strzelania nr1 z kbs Beryl. Cel ambitny zobaczymy więc, w jakim stopniu możliwy do realizacji. Drodzy uczestnicy, to przydługie nieco podsumowanie niech wezmą sobie do serca wszyscy (łącznie ze mną), którzy w roku przyszłym zechcą wpisać się na listę J Zaliczyliście szkolenie do udanych i ja do takich je zaliczam, ale nie zwolniło mnie to z obowiązku krytycznego podejścia do tematu. Sama krytyka nie dotyczy pojedynczych osób, ale całości szkolenia, zatem im więcej z niej weźmiemy sobie do serca, tym lepiej wykorzystamy czas w roku przyszłym. Jeszcze raz w imieniu własnym oraz instruktorów dziękuję za udział i poświęcony czas. Recon
  18. Cześć. Odpowiadam. 1. Racje francuskie zamawiam u znanego sobie pośrednika, mam stały kontakt więc jeżeli są potrzebne, to mogę załatwić. Cena jaka była na WZ z uwagi na ilość była niższa natomiast zmawiając normalnie płacę trochę więcej. Jeżeli jesteś zainteresowany, to napisz info przez PW. 2. Mapy na których ćwiczyliście na zajęciach z terenoznawstwa otrzymałem z jednostki, natomiast zafoliowane skany, to fragmenty map wojskowych jakie posiadam. Są to typowe wojskowe UTM-ki.
  19. Wszystko, co mam udostępniam. Miłego oglądania :) https://picasaweb.google.com/103493524739968963235/DoPicassa
  20. Cześć. Oprócz swoich zebrałem jeszcze od kilku uczestników, dzisiaj przeznaczyłem dzień na dokończenie sprzątania rejonu po imprezie i ogarnięcie własnego wyposażenia, ale postaram się wieczorem zrobić galerię na Picassie i wrzucić link. Na razie na otarcie łez kilka fotek które umieściłem na FB http://www.facebook.com/jacek.klimanek Pozdro.
  21. Za 24 godziny ruszamy z kolejną odsłoną Weekendu Zwiadowców mam nadzieję, że organizacyjnie i mentalnie impreza stanie na dobrym poziomie, pamiętajcie, że to Wy tworzycie jej atmosferę, a tym samym tworzycie pierwsze podwaliny pod kolejną edycję. Pozdrawiam i czekam na miejscu. Recon
  22. Poranny oblot warunków atmosferycznych http://www.twojapogoda.pl/polska/lubuskie/miedzyrzecz/16dniowa Może być różnie jak to w zwiadzie :)
  23. Cześć, czołem. Kilka zdań w temacie tegorocznego Weekendu Zwiadowców, a potem odpowiedzi, na pytania z forum. 1. Jak wcześniej podawałem przyjazd uczestników na miejsce winien zakończyć się do godziny 10.00 dnia 31-go sierpnia. Jak zawsze jest możliwość przyjazdu w dniu wcześniejszym. Rozpoczęcie szkolenia odbędzie się zbiórką całości o godz. 10.30 w trakcie, której przedstawione zostaną najważniejsze elementy, warunki bezpieczeństwa oraz organizacja naszego trzydniowego życia obozowego. Od godziny 11.00 udostępniony zostanie sprzęt bojowy wystawiony przez 17 Wielkopolską Brygadę Zmechanizowaną. Na dzień dzisiejszy wiem, że pokaz sprzętu będzie miał charakter statyczny jednak, jeżeli będzie możliwość i wola dowodzącego pokazem być może pojawi się okazja dynamicznego przejazdu Rosomakiem, BRDM-em lub quadem… na strzelania z broni bojowej nie liczcie  Od siebie dodam, że większość zaangażowanych żołnierzy ma za sobą misje w Iraku i Afganistanie, więc jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś o bojowych tradycjach jednostki, to zamęczcie ich pytaniami. Dodatkowym elementem będzie wystawiony punkt informacyjny brygady w tematyce naboru do służby wojskowej. Działanie elementu pokazowego przewidziałem na czas do godziny 15.00. Współpraca z wojskiem nie jest na pewno łatwą tematyką, ale jak się już coś zacznie, to warto o kontynuację, zatem mam już plany, co do roku przyszłego, a o ich założeniach dowiecie się na miejscu. 2. Informowałem już, że nie udało się załatwić namiotów, dlatego też każdy uczestnik musi przybyć z własnym domkiem, na miejscu wyznaczony będzie teren pod obozowisko. Niedostępna jest sala wspólna, zatem nocleg wyłącznie pod namiotami. Sanitariaty jak w roku ubiegłym, a więc dwa ToiToi oraz bieżąca woda zimna. Jest również możliwość korzystania z wygodniejszej „świątyni dumania” znajdującej się w obiekcie hotelowym. 3. Na miejscu wyznaczony będzie również parking, zatem parkowanie pojazdów jedynie w jego granicach. Wykorzystanie pojazdów w ramach szkolenia przewiduje jedynie organizator, zatem poruszanie się nimi po terenie szkolenia będzie zabronione. 4. Spożywanie posiłków na bazie własnych naczyń, a więc wskazane jest posiadanie podstawowego wyposażenia biwakowego, czyli menażki, manierki, kubka sztućce wchodzą w skład racji żywnościowych, więc niezbędniki nie są konieczne. Wydawanie racji żywnościowych, przydziału wody mineralnej oraz identyfikatora odbywało się będzie w trakcie rejestracji przybycia uczestnika. Racje żywnościowe wydawane będą bezpośrednio z rozpakowywanych kartonów, zatem wybór menu nie jest istotny jemy, co mamy ewentualnie wymieniamy pomiędzy kolegami. Dla celów informacyjnych na tablicy zostanie wywieszony skład poszczególnych numerów racji. W rejonie biwakowania umieszczone będą kosze na śmieci, zatem wszelkie odpadki i śmieci mają w nich właśnie lądować. Rejon biwakowania będzie oświetlony z dostępem do elektryczności, zatem realnym jest awaryjne podładowanie baterii, w wyznaczonym miejscu funkcjonował będzie punkt serwisowy, w którym będzie skrzynka narzędziowa z podstawowymi narzędziami i przyborami, możliwe będzie samodzielne naprawienie prostych uszkodzeń. 5. Większa część szkolenia odbywała się będzie na terenie prywatnym Folwarku Helena natomiast ćwiczenie taktyczne, na terenach nadleśnictw Międzyrzecz oraz Międzychód nadleśnictwa te zostały już poinformowane o charakterze i obszarze szkolenia, a dodatkowych informacji udzieliłem w trakcie spotkania z przedstawicielem Straży Leśnej. Stosowne powiadomienia otrzymała także Powiatowa Komenda Straży Pożarnej w Międzyrzeczu oraz Powiatowa Komenda Policji. Każdy uczestnik przebywający na terenie wspomnianych nadleśnictw zobowiązany jest do posiadania identyfikatora szkolenia oraz dokumentu tożsamości. Pozostałych informacji w tym temacie udzielę podczas zbiórki. Odpowiedzi na pytania. 1. Link z podaną lokalizacją jest właściwy, a samochodem dojedziecie do samego folwarku. Dojazd na miejsce jest dobrze oznakowany zarówno z kierunku Międzyrzecza jak też Poznania, zatem wystarczy trzymać się wskazań mapy i drogowskazów. Często jeżdżę na Śląsk więc trasa wygląda mniej więcej tak: Katowice – Legnica autostrada A4, Legnica – Międzyrzecz droga krajowa nr3 (częściowo jest to już droga ekspresowa S3), przed Międzyrzeczem kierunek na Gorzów Wlkp przez obwodnicę, po drugiej stronie obwodnicy zjazd do Międzyrzecza, przed wjazdem do miasta jest zakręt w lewo na Rokitno (po lewej nowy budynek straży pożarnej), dalej prosto tą drogą jakieś 11km, po prawej mijacie jezioro Lubikowskie i po 500m skręcacie w prawo na Lubikowo (tam też jest pierwsza tablica z kierunkiem na Folwark Helena) mijacie Lubikówko i dalej Lubikowo, na końcu wsi kolejny zakręt w prawo i kilkaset metrów dalej kolejna tablica z kierunkiem na folwark ostatni kilometr przez las i pole i jesteście na miejscu. 2. Użycie pontonów jest przewidziane, ale jest, to tylko jeden z elementów ćwiczenia taktycznego i załapie się na niego tylko jedna grupa rozpoznawcza. Nie było w planach i nie będzie szkolenia survivalowego. 3. Dobrze mieć takie elementy jak: - kompas (busola) - notatnik, przybory do notowania (najlepiej coś wodoodpornego) - zegarek - nóż (scyzoryk) - kawałek linki - podstawowe środki opatrunkowe i przeciwbólowe - środek przeciwko insektom - worek przeprawowy (szczelny żeby nie zamokło, to co w środku) 4. „Pływanie po wodzie, błocie” jak wspomniałem będzie dotyczyło wybranych, ale kto nimi zostanie, to dopiero okaże się w trakcie przydziału zadań, zatem wszyscy uczestnicy powinni wziąć to pod uwagę. Biorąc pod uwagę założenie ćwiczenia nie liczcie na to, że będzie sucho. 5. Wiadomym jest, że radiotelefony PMR jakie posiadacie pracują na różnych nie zawsze zgodnych częstotliwościach jednak przy takiej ilości uczestników zawsze jest możliwość wybrania kilku lub kilkunastu sztuk ze sobą zgodnych dlatego jeżeli ktoś posiada radio i nie przeszkadza mu jego zabranie, to niech zabiera. Sieć łączności w trakcie szkolenia będzie działała na bardziej profesjonalnych radiotelefonach, a awaryjnie na PMR typu Midland natomiast w trakcie ćwiczenia taktycznego łączność oparta będzie na telefonii komórkowej (preferowane wiadomości SMS i MMS). Dowódcy grup rozpoznawczych otrzymają pakiety startowe do sieci Plus. Taki wariant przećwiczyliśmy w roku ubiegłym i się sprawdził. 6. Komplet Gore-Tex w zupełności wystarczy jako przeciwdeszczowy natomiast do „wodowania” najlepszy jest mundur, szybko schnie w marszu. Z uwagi, że najbliższe cztery dni będą dla mnie naprawdę gorące, a organizację szkolenia musze pogodzić z obowiązkami zawodowymi nie zawsze mogę odpowiadać na forum proszę, zatem aby brać pod rozwagę wypowiedzi uczestników tego lub podobnych szkoleń zamieszczane na forum. Ludzie z praktyką wiedzą, co jest potrzebne i czego się spodziewać. Na koniec ostatnia, ale za to ważna informacja i pytanie. W związku z tym, że nadal mam zamiar rozwijać i promować WZ potrzebne będą profesjonalne lub przynajmniej dobrze wykonane fotografie, do pewnego czasu miałem świadomość, że na imprezie będzie dobry fotograf niestety na przestrzeni dni się to zmieniło i fotografa zabrakło. Czy ktoś z uczestników może zabrać ze sobą osobę potrafiącą zrobić dobre zdjęcia? Oczywiście w tym wypadku nie ma mowy o składce, a wyżywienie zapewnia organizator. Tyle mogę zaoferować. Jeżeli ktoś się znajdzie proszę o info. Pozdro. Recon.
  24. Wszystkich zainteresowanych informuję, że w niedzielę 26.08 zamieszczę na forum wszelkie przydatne informacje oraz rady jakie posiadam dotyczące tegorocznego Weekendu Zwiadowców. Jeżeli macie pytania lub ostatnie sugestie, proszę o zamieszczenie ich w formie pytań w kolejnych postach. Postaram się odpowiedzieć na wszystkie w niedzielę. Pozdrawiam.
  25. Jedno mogę powiedzieć... w 2013 Weekend Zwiadowców kolejny raz zaskoczy uczestników :)
×
×
  • Create New...