Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Viamortis

Użytkownik
  • Posts

    2,141
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Viamortis

  1. Zdaje się, że spowodowałem u Kuby jakiś uszczerbek :P http://www.jkd.pl/forum/viewtopic.php?p=533 Do poczytania. Myślę, że to mniej więcej załatwia sprawę. Niestety problemem tutaj jest to, że często doktryna sobie, a praktyka sobie. Orzecznictwo swoje, a prokuratura swoje. Tego się niestety nie da jasno i logicznie wytłumaczyć.
  2. Nie będę polemizował z Twoimi wycieczkami personalnymi, niemniej zapytam: W której kancelarii, prokuraturze lub sądzie i na jakim stanowisku pracujesz/zdobywasz doświadczenie w zawodzie prawniczym? I druga sprawa, Przyznaję, że nie jestem specjalistą, ale jak widać dla mnie "specjalista" w dziedzinie prawa, to zupełnie inne pojęcie niż dla Ciebie. Twoje gadanie niestety o "specjalistę" się nawet nie ociera. To powinieneś wiedzieć, że zasady postępowania z dobrem prawnym nie muszą być skodyfikowane, spisane, ujednolicone, aktem o randze ustawowej, etc., a dziedzina w której należy je stosować nie musi być zarejestrowaną dyscypliną sportu z własnymi organami. I druga sprawa: Co stanowi o tym, która dyscyplina sportu jest oficjalna? Chyba nie myślisz o stowarzyszeniach i klubach sportowych i ich regulaminach... Ze środkowego :P Stety-niestety, zdaję sobie sprawę, że w odpowiedzi spłodzisz tutaj 3 stronicowego posta w charakterystycznym dla Ciebie stylu, dlatego, żebyś napisał o czymś nowym, to zapytam, Zgodnie z Twoim wywodem: - za każdym razem, gdy trafiasz kogoś kulką, naruszasz jego nietykalność cielesną. Popełniasz przestępstwo, choć ścigane tylko z oskarżenia prywatnego. (art. 217 kk) - za każdym razem, gdy nabijesz komuś siniaka, lub rozetniesz skórę po strzale, popełniasz przestępstwo z art. 157 par. 2 KK, również ścigane z oskarżenia prywatnego. Jak tego Twoim zdaniem uniknąć? EDIT: Siedzę już na tyle długo w nauce prawa, że ani praca doktorska (!) z 97' ani książka z 60' czy 77' toku nie robią na mnie wrażenia. Co do Woltera, to on stworzył teorię "kontratypu sportowego", więc samobój tutaj. Poczytaj sobie o kontratypie sportowym. Ponadto, w doktrynie funkcjonuje wbrew Twoim twierdzeniom "kontratyp zgody pokrzywdzonego". Zatem jak chcesz kogoś zgnoić, to zrób to obiektywnie, a nie tylko argumentami na swoją korzyść. Ja tę dyskusję kończę, bo wiem, jak wiele innych osób, że rozmowa z Tobą do niczego nie prowadzi. Ale chętnie poczytam jeszcze trochę Twojego jadu :).
  3. Eee, pogięło was? :P Tłok z nylonu, głowica z duraconu i do przodu. Po co od razu cudować z aluminiowym przy M120? I w ogóle to kto powiedział, że w giecie się coś sypnie na M120? Zresztą od tego jest gwarancja i/lub rękojmia.
  4. Ja się spotkałem z czymś takim w dwóch boyi. Jednego z nich rozkręcałem i miał niedokręconą głowicę tłoka. Po dokręceniu dziwny pogłos zniknął.
  5. No, nawet PTW systemy się psują... ale jaki mają zasięg ;)
  6. Ad 1. Karnie można odpowiadać także za czyny nieumyślne. W tym za uszkodzenia ciała i uszczerbek na zdrowiu. 2. Organizator, jeśli jest organizatorem OFICJALNYM (czyli w świetle przepisów prawa), odpowiada za teren, warunki i bezpieczeństwo imprezy (rozgrywki). Natomiast za wypadki, które wydarzyły się mimo zachowania wszelkich środków ostrożności już żaden organizator odpowiedzialny nie będzie. Po prostu shit happens. Gdyby było tak jak piszesz, to "organizator" byłby jednym z najtrudniejszych i najryzykowniejszych (choćby tylko finansowo) zawodów świata. Gdyby ktoś sobie złamał nogę biegnąc po polanie podczas organizowanej przez Ciebie imprezy, to musiałbyś się liczyć z odpowiedzialnością odszkodowawczą, a to jest absurd. W świetle kodeksu cywilnego (art. 415) odpowiada się za szkodę, ale tylko zawinioną i powstałą w wyniku czynu niedozwolonego. Zawiniona szkoda może powstać np. wtedy, gdy organizator imprezy nie zabezpieczy miejsc potencjalnie niebezpiecznych (np. studzienek burzowych, nagłych załomów, popękanych stropów, itp.). Jakikolwiek wypadek w takim miejscu skutkuje automatycznie odpowiedzialnością organizatora. Ale jeśli A strzeli w B i wybije mu zęba, to organizator nie ma nic do tego, skoro na tym polega zabawa, że A strzela do B. Natomiast o czynie niedozwolonym w przypadku wspólnej gry, to już w ogóle trudno mówić. 3. Jeśli A i B biorą udział w zabawie i A strzelając do B trafi go w zęba to wiek nie ma tu żadnego znaczenia (pod warunkiem zgody opiekunów prawnych w przypadku małoletniego). Musiałbym sobie przypomnieć na ile pojęcie winy z Kodeksu Cywilnego różni się od tego z Kodeksu Karnego, ale na razie nie mam dostępu do komentarza. Sprawdzę to w najbliższym czasie. Prawdopodobnie wygląda to tak, że A strzelając do B (obaj biorą udział w grze i obaj są pełnoletni) z odległości uznanej powszechnie za dopuszczalną, z repliki dopuszczonej w grze (pod względem mocy), trafia go w zęba i ząb się ułamuje. Brak tutaj moim zdaniem winy. W potocznym rozumieniu owszem, A zawinił, bo strzelił do B i kulka złamała ząb. Ale prawo widzi to w ten sposób, że ta zabawa właśnie na tym polega, a złamany ząb jest tutaj tylko i wyłącznie nieszczęśliwym wypadkiem. Ryzyko jest dużo większe i przystępując do zabawy, pełnoletni gracz zgadza się to ryzyko ponieść. Nikt mu też nie broni nosić ochrony na zęby. Inna sprawa, gdyby A zachował się niezgodnie z zasadami, środkami ostrożności, itp. Np. gdyby strzelił ze zbyt bliskiej odległości, w trupiarni, w strefie wyłączonej z gry i trafił np. kogoś w oko. Wtedy taki czyn byłby ewidentnie zawiniony. Tak jak już napisałem, sprawdzę jeszcze tę moją tezę w komentarzu, żeby była jasność i postaram się znaleźć jakieś adekwatne orzeczenie sądu apel. lub SN w jedną lub drugą stronę. Niestety, litera prawa nie gwarantuje, że wszystko będzie dobrze. Zawsze może znaleźć się pieniacz, który za cholere nie przyzna nikomu racji, bo jego racja będzie najświętsza i choć nie będzie miał podstaw, to może narobić problemów. Takie życie ;). Pozdrawiam.
  7. To bądź gotów na to, że zechce przeciwnik sprawdzić Twoje karty.
  8. Słuchaj, wypierać się można wszystkiego. Jeśli przyjdzie rodzic i podpisze zgodę podając przy tym nr i serię dowodu osobistego i jeśli będą przy tym świadkowie, to nie ma się jak tego wypierać. Spoko, luz blues. Nigdzie nie napisałem inaczej. Dokument z podpisem to podstawa.
  9. Naprawdę??? Przyznam, że to dla mnie nowość. Można spytać, gdzie to wyczytałeś? W tym momencie mam dostęp do KK z tekstem aktualnym na dzień 31 grudnia 2008. Nie słyszałem, żeby od tego czasu weszła jakaś zmiana... Jak zdawałem egzamin miesiąc temu, też wersja 17/15 była aktualna. Dokładnie. Jest to najlepsze wyjście. Rodzic powinien wiedzieć jak najwięcej (zresztą mało to dzieci kantuje rodziców, żeby na coś pozwolili?). Problem polega na tym, jak daleko zabrniemy w te pozwolenia? Każemy rodzicom z odpisem aktu urodzenia dziecka przychodzić? Czy książeczka ZUSowska wystarczy? ;)
  10. POST SCRIPTUM: Dodam tylko, że dokument ze zgodą rodziców powinien być od małoletniego odebrany i przechowywany przez kogoś, kto w razie problemów może go udostępnić. Jest to na wypadek, gdyby rodzice próbowali się wykręcić.
  11. Wchodzi on w dużej mierze pod szyny, więc nakręcenie tłumika płomienia musiałoby się odbywać chyba pałeczkami. Możliwość jest natomiast, żeby dokręcić przedłużkę i dobić do tych 10,5 cala na CQB-r Pozdrawiam.
  12. Ach, niestety, nie jestem specjalistą z zakresu prawa karnego, ale z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że: Czyli po kolei:. Jeśli małoletni sfałszował zgodę rodziców, to tej zgody tak na prawdę nie ma i przy takim założeniu należy rozpatrywać daną sytuację. I teraz, Kodeks Karny stanowi: jeśli nie potwierdziłeś zgody dzwoniąc pod wskazany numer telefonu może być to chyba uznane za nieusprawiedliwiony błąd, czyli podstawę nadzwyczajnego złagodzenia kary. jeśli potwierdziłeś zgodę, ale nie wiedziałeś, że po drugiej stronie słuchawki jest kolega, to może być to błąd usprawiedliwiony, ale też niekoniecznie. Bardzo wiele tutaj będzie zależało od sędziego i jego podejścia. Prawdopodobnie sąd zbada, jakie miałeś możliwości weryfikacji i jak powinieneś tę weryfikację zgody przeprowadzić. Jeśli uznałby, że jednak działałeś w usprawiedliwionym błędzie, wtedy zachodzi przesłanka wyłączająca bezprawność czynu, w zakresie w jakim taka zgoda by ją wyłączała, z wspomnianego wyżej artykułu (nie ma przestępstwa). Osobiście, tak z życia, zauważyłem, że grupy zaczynają podchodzić do tej sprawy coraz bardziej restrykcyjnie. Jedne wymagają, by choć na pierwszej strzelance pokazać się z rodzicem, żeby rodzić przyprowadził małoletniego i można z nim było porozmawiać (nie wysadził z auta i odjechał), lub by rodzić był obecny na strzelance cały czas. Im pewniejsza metoda weryfikacji, tym lepiej.
  13. Tak jak to Foka ujął - podziękować. Zgoda rodziców powinna być bezwzględnie. Potwierdzę tylko to, co powiedział wcześniej Foka. Nie mogą żądać, ale Twoje działania mogą zostać rozliczone. Co do zasady jest to ich problem oraz ich rodziców, ale wiele też zależy od okoliczności zdarzenia w wyniku którego powstał uraz/szkoda. Są reguły zabawy w airsoft, są zasady bezpieczeństwa i za ich przestrzeganie podczas gry osoby dorosłe są odpowiedzialne. Tak samo ma się sprawa z wyborem terenu. Zależnie od okoliczności. Na zasadach kodeksu karnego odpowiada się po ukończeniu 17 roku życia (wyjątkowo 15tego - tylko w pewnych okolicznościach; art. 10 Kodeksu Karnego). Wcześniej jest ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich. Są też sytuację, gdzie się po prostu nie odpowiada z uwagi na brak winy. Odpowiedzialność odszkodowawcza natomiast jest tutaj dopuszczalna i w zasadzie majątkowo odpowiadają rodzice. Z tym, że wyrządzenie szkody musi być zawinione (np. złamanie prawa, reguł gry, reguł postępowania, obchodzenia się ze sprzętem, reguł ostrożności). No to klops. Wzięcie udziału w grze Airsoft wiąże się z pewnym stałym, podwyższonym ryzykiem. Osoba małoletnia, która ukończyła 13 i nie ukończyła 18 lat, ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych, a więc poza zwykłymi czynnościami życia codziennego nie może robić nic bez zgody opiekuna prawnego (uprzedniej bądź następczej - potwierdzenie). Wynika z tego ni mniej ni więcej, że osoba małoletnia nie może samodzielnie i dobrowolnie wziąć na siebie ryzyka wynikającego z zabawy/gry/sportu jakim jest airsoft. Jak jest różnica? Otóż, załóżmy, że strzelasz do osoby małoletniej, kulka niefortunnie trafia w lukę między okularami, a twarzą i trafia w oko. Jeśli małoletni miał zgodę rodziców, prokurator bada sprawę pod kątem naruszenia reguł ostrożności w postępowaniu z dobrem prawnym. Nie jest takim naruszeniem fakt, że ta gra cechuje się podwyższonym ryzykiem, ponieważ opiekunowie prawni wyrazili zgodę na jego udział w tej grze. Jeśli zachowywałeś się zgodnie z prawem i zasadami bezpieczeństwa, brak jest tutaj winy, a tym samym prokuratura lub sąd umarza postępowanie. Jeśli małoletni nie miał zgody opiekuna prawnego, to tym samym nie mógł być wystawiony na podwyższone ryzyko przykrych następstw, jakiekolwiek strzelanie do niego jest naruszeniem nietykalności cielesnej (art. 217 Kodeksu Karnego), a jakiekolwiek urazy podlegają artykułom 156 lub 157 par. 1 lub 2 KK w zależności od obrażeń. PS. Jeśli zgoda rodziców jest podrobiona, to jest to zwyczajne fałszowanie dokumentów, na które również jest paragraf w Kodeksie Karnym i można gówniarza policją poszczuć. Myślę, że jak Policjant podrzuci dziecko do domu, to rodzice zainteresują się tym, co ich pociecha porabia w wolnym czasie. W świetle prawa nie ma czegoś takiego jak drużyna airsoftowa. Każdy uczestnik gry może żądać okazania zgody rodziców. Nie jest to uprawnienie do wylegitymowania, ale brak okazania takowej zgody powinien skutkować natychmiastowym wykluczeniem z rozgrywki. Leży to w interesie każdego grającego, także nieletniego (poniżej 17 roku życia). Mam nadzieję, że nieco pomogłem. Pozdrawiam. Mortis
  14. Samo życie Szmerglu. Na tych gości (airsoftxtreme) chyba nie ma lepszej metody. Mnóstwo ludzi nie ma pojęcia o istnieniu tego forum czy tego tematu, a chce kupić militarne gadżety. Spośród nich zawsze znajdzie się taki, co trafi do airsoftxtreme.
  15. Ja trochę wrócę do wątku kompas vs elektronika, bo na GPSie to się nie znam :). Jak w razie jakiegoś kataklizmu padnie nam elektryczność, to wtedy GPS nie pomoże, a większość ludzkości po jakimś czasie wyginie. Każdy człowiek powinien żyć tak, żeby prąd nie był mu niezbędny do przetrwania.
  16. Aż się nie chce Ci pomagać czytając takie teksty. Nikt tu nikomu nie płaci za pocenie się nad Twoim problemem, więc swoje pretensje do całego świata zachowaj dla siebie, bo to Ty jesteś tu winnym. :roll: Smar silikonowy. Lufa i gumka są ok. Ale z oringami za 9-15 złotych to ostro zluzuj ;). Wiem, że wydałeś na chińczyka już 2000 zeta, ale to nie jest powód, żeby znowu przepłacać... W ogóle to ciężko poradzić Ci coś innego jak tylko wymianę repliki, albo odniesienie jej do kogoś, kto się na tym zna i zrobi z nią porządek. Niestety te, boyie, które miałem na serwisie wymagały mnóstwa uwagi żeby chciały chodzić jak należy, a to i tak tylko prowizorka. Felerna firma jednym słowem.
  17. Nie ma takiej możliwości.
  18. No i niestety, władował mnóstwo kasy w badziewną replikę. Z malucha nie zrobisz mercedesa kolego Shark.
  19. Viamortis

    G608-6

    Hehehe, tyle się pieprzycie (za przeproszeniem) w tym temacie i nikt nie wpadł na pomysł, żeby o takie techniczne informacje zapytać w mailu do sklepu? :poddanie: :roll:
  20. Wystarczy ignorant. Sam zresztą spotkałem się kiedyś z gb v 2 bez dziur przy prowadnicy sprężyny (tych po bokach, trochę z tyłu). Tak na prawdę to głównie położenie i rodzaj kostki stykowej, rodzaj spustu i montaż silnika różnią v.2 i v.3, ale jednak nieobeznana osoba może się pomylić. PS. Kształt oczywiście też jest nieco inny...
  21. Aaaaaa... Bitch bitch bitch fuck bitch... to przez ruskiego szampana :wink: To się nie liczy :wink:
  22. Foko, kup Lipola. 180 zeta mnie z ładowarką i balancerem kosztował (wersja ASG) i jestem bardzo zadowolony. A można sporo taniej... (czyt. przepłaciłem, bo głupi byłem ;) ). Pozdrawiam
×
×
  • Create New...