Okruch
Użytkownik-
Posts
875 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Okruch
-
Ech... to już lepiej przyszyć kawałki tego samego materiału, tworząc "szlufki" do mocowania czegokolwiek. Tobie chodzi, jak rozumiem, o pokrowiec jak w przypadku filmu Wróg u bram"
-
Na początek warto sobie zadać pytanie: jeżeli replika jest pomalowana, to czy jest sens zakładać na nią jeszcze jakąś koszulkę? Jeżeli broń jest dobrze pomalowana, a jej kontury rozbite tak, że trudno ją zidentyfikować, to wystarczy. Według mnie, lepiej zrobić pokrowiec z siatki maskującej, w którą w razie potrzeby wplecie się naturalny materiał kamuflujacy. Takie ghillie, które zadziała w trzech wymiarach.
-
Kolego Bartez, wicie rozumicie, lenistwo z Was wychodzi... Jest taki magiczny przycisk "Szukaj"... to, co chcesz przeczytać, już zostało napisane. Wiem to stąd, że sam szukałem informacji nt. PS-44 ;-)
-
Garoo: dziękuję za słowa uznania. To nie M-6, lecz ossada od Slavii 631, plus rura PCV 3/4", plus szyna z kawałka plastiku, plus spust osadzony na silikonie. Oprócz ASG mam też inne hobby, ale to offtop ;-) Jak to zrobiłem? Najpierw podkład z zielonej farby w sprayu, potem napylałem brązowy spray - zanim wysechł porządnie, dołożyłem ciemnozielone plamy tak, by przejścia wyszły nieco zamazane. Flektarnizację przeprowadziłem po około 2 latach, metodą suchego pędzla - pędzel macza się w farbie, po czym rozmazuje na kawałku pergaminu lub papieru. Dopiero takim "wysuszonym" pędzlem maluje się detal; w efekcie można uzyskać "mazy" poszarpane jak w DPMie. heartagram: te błyski to od lampy, nie pokrywałem atrapy żadnym lakierem bezbarwnym. P.S. to na lufie - to tzw. krawat szeregowca LWP.
-
Już to chyba pokazywałem, ale raz się żyje - moja snajpa (atrapa, nie ASG) po flektarnizacji:
-
Tak długo, aż zejdzie ;-) Każdy przypadek jest inny - jeżeli farba była położona niedawno i cienką warstwą, to złuszczy się szybko, jeżeli ma kilka lat i jest gruba, to możesz czekać kilka dni. Próbuj co jakiś czas usuwać powłokę szczoteczką do zębów, kiedy zacznie to dawać efekt - ruszasz z robotą.
-
Płyn hamulcowy - stary patent modelarzy. Dwie doby kąpałem w nim F-86 Matchboxa, farba ładnie się złuszczyła, a na modelu nie zostały żadne ślady. Inny patent to roztwór Kreta do rur - rury kanalizacyjne często są z PCV.
-
Pierwsze pytanie: skąd wiadomo, że ptaki i inne zwierzątka nie milkną/uciekają z TWOJEGO powodu, a nie dlatego, że spłoszył je twój przeciwnik? Po drugie, jak do tej pory chyba tylko Duncan podał jakąś sensowną odpowiedź. Trzeba zwracać uwagę nie tylko na ślady/ziemię, ale rozglądać się uważnie - starajcie się ćwiczyć wykrywanie ludzi w kamuflażach, jakkolwiek bezsensownie brzmiałoby to z początku. To coś jak puzzle...
-
Pitek: 5,56x45 to nie to samo, co 5,45x39.
-
Cześć!! :D Fragmenty pocisku - o odpowiedniej energii - są same pociskami wtórnymi, i niezależnie od tego, czy trafią w kość czy nie, powodują spustoszenie w organiźmie trafionego. Exemplum - trafienie w jamę brzuszną. Kości brak, a efekt... Kiedyś na Discovery (wiem, niektórzy wybrzydzają... 8)) był program o trafionych przez bandytów. Kobieta była szczęśliwa, że dostała z 7,62x39, bo pocisk przeszedł czysto przez mięśnie ramienia. Lekarze powiedzieli jej, że gdyby to było 5,56x45, straciłaby rękę.
-
Panowie: jeżeli chodzi o (nie)wrażliwość Kałasza, to zachodzi tu zjawisko synergii. Większa tolerancja i duża masa zespołu ruchomego dają w efekcie niezawodną broń. Padło pytanie o profil rany postrzałowej: TUTAJ jest zestaw wykresów i opisy. Spróbuję przetłumaczyć opis rany dla AK-74: To jest profil pocisku z 5,45 mm AK-74, przy prędkości 935.13 m/s. Brak fragmentacji powoduje mniejszy kanał trwały, niż w przypadku pocisku z M-16. Jednakże, głębokość penetracji jest większa, z powodu braku frangmentacji. Przekrój poprzeczny kanału trwałego jest niewielki, wynika to z koziołkowania długiego, wąskiego pocisku, który z tego powodu* nie jest tak skuteczny jak pociski z M-16. * jak sądzę, chodzi o to, że koziołkowanie nie powoduje tak poważnych obrażeń jak fragmentacja.
-
Sorry za archeologię, ale może dorzucę coś od siebie: - Bushmaster produkuje karabinki wyposażone w urządzenie wylotowe i oddzielne urządzenia wylotowe wzorowane na zastosowanym w AK-74. Operator z pierwszego zdjęcia prawdopodobnie skorzystał z ich oferty. - Norwegowie zasłonili swoje tłumiki osłonami, ale Diemaco SFW ma standardową "klatkę".
-
1. Brak rękojeści napinającej. 2. "Dziwny" kształt magazynka - trochę za prosty i za gruby, jak na mój gust. Link do HKPRO 3. Zdjęcie wydaje mi się mocno retuszowane. 4. Co do "HK-33SG1", to mnie to wygląda na "custom" wersję G-3KA4 - magazynek ma charakterystyczną dla kalibru 7,62 mm bruzdę. 5. Hoplita ma rację - gazety kłamią. 6. ...lub czasopisma :wink:
-
@ baalp: ad.3) Karabin samopowtarzalny może być równie celny jak powtarzalny, ale to kosztuje. Ile? Około 5-8 razy tyle, ile kosztuje równie celny karabin powtarzalny. Remingtona 700 kupisz "już" za ok. 800$, a PSG-1 jest wart około 9000$. ad.2) Snajperzy nie, strzelcy wyborowi tak. Różnica jest istotna, a dla nas wyraźna. ad.1) mniej więcej się zgadzam, do momentu, gdy przestajemy mówić o snajperach a zaczynamy o strzelcach wyborowych.
-
Oczywiście. Moim zdaniem istota problemu tkwi w zdaniu: czy nasze wojsko potrzebuje powtarzalnego karabinu wyborowego w ilości 1/drużynę (pluton)? Właściwy byłby moim zdaniem porządny DMR, a Sako i podobną broń należy przydzielić tym, którzy takiej broni potrzebują.
-
Thor: oczywiście, zgadzam się z Tobą a propos wyższości celności snajperskich karabinów powtarzalnych nad samopowtarzalnymi. Tym niemniej zwróć uwagę, że w pewnych sytuacjach możliwość oddania kilku celnych strzałów - prawie lub tak samo celnych jak z broni powtarzalnej - jest na wagę... życia? Dobitnym tego przykładem jest powstanie i rozwój pewnych modeli broni w pewnym kraju. Wspomniany PSG-1 i WA-2000 powstały w wyniku zapotrzebowania na szybkostrzelny karabin snajperski (nawet nie wyborowy!). Na lotnisku w Monachium (1972 r.) padło po prostu za mało celnych strzałów. Większe natężenie ognia można, owszem, osiągnąć przydzielając większą liczbę snajperów, ale nie zawsze są ku temu warunki. Jednak użycie karabinów wyborowych przez pododdziały AT i wojskowe jednostki liniowe to, rzecz jasna, nie to samo. Nie wiem, czy snajperzy amerykańscy niechętnie przyjmują XM-110. Warto jednak się zastanowić, czy ta niechęć nie wypływa w jakimś stopniu z innych powodów (czy zmieni się taktyka działania, wiążąc snajperów z oddziałami piechoty?), czy jej źródłem jest wyłącznie nowa broń. - Powodzenia w łowach!
-
gwmx: w czasach młodości (wczesnej) słyszałem taki kawał: "Partia (wtedy wiadomo było, o którą chodzi) jest konsekwentna. Jak mówi że nie da - to nie da!! Jak mówi, że da - to mówi!!. Tak samo jest z trademarkami. Jak o KSC-KWA jest napisane, że ma trademarki Beretty - to ma. Jak w Tajgunie piszą, że replika za 20 zł (czy ileś) ma trademarki - to piszą. Capisci? A skoro coś takiego jak "M92F" nie istnieje, to można piać o "trademarkach" bez obawy, że na firmie siądą (ewentualnie) prawnicy.
-
Jest też wytłoczone, o ile dobrze widzę, 6 mm x 22. Pewnie taki tekst jest na każdej GI M9. Czy REMOV i Kapral mogą to potwierdzić? :wink: A poważnie: plastik jak papier, przyjmie wszystko. Tu masz adres do repliki z poprawnymi oznaczeniami na zamku itd.
-
LINK
-
Różnica jest w budowie, natomiast przeznaczenie kolimatorów i holocelowników jest w zasadzie takie samo - szybko naprowadzić broń na cel. EOtechy można kupić w Cekausie - warto dołożyć kilkaset zł na porządny sprzęt. Jak w airsofcie ;-)
-
proszę ;-)
-
Padło tu wiele uwag na temat wymiany magazynka, kłopotliwej w walce... ale mam wątpliwości, czy ta broń została zaprojektowana jako bojowa? Czy jej sprzedaż będzie ograniczona tylko do służb mundurowych? Jeżeli nie, to Remov w ostatnim zdaniu stwierdził
-
Panowie, Merliny montowano w mustangach od serii B... Wikipedia o Mustangu
-
Spotkałem się również z poglądem, że Niemcy liczyli "1 samolot=1 silnik", więc zestrzelenie trzech B-17 dawało dwanaście zwycięstw powietrznych. Sami Niemcy stanowczo temu zaprzeczają. Inna sprawa, że Niemcy już w 1939 roku na wojnę szli z doświadczeniem bojowym (Hiszpania), a w momencie rozpoczęcia wojny z ZSRR nie mogli narzekać na brak celów. Z drugiej strony, chyba niewielu pilotów, którzy weszli do walki po, powiedzmy, 1943 roku, miało szanse powtórzyć wyczyny Gallanda, Moldersa czy Nowotnego. Słabiej wyszkoleni, padali ofiarą przewagi liczebnej i lepszego szkolenia aliantów. Podobnie rzecz miała się na Pacyfiku. Sakai, Nishizawa, Genda - to ludzie walczący jeszcze w Chinach. A contrario - "Wielkie Mariańskie Polowanie na Indyki".