Okruch
Użytkownik-
Posts
875 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Okruch
-
Nie chciałbym wyjść na ignoranta, ale zawsze wydawało mi się, że uszkodzenia rozległych obszarów układy nerwowego (mózg, rdzeń kręgowy, połączenia nerwowe) powodują raczej szyki zgon. Nawet, jeżeli samo ostrze jest ostre jak... katana, to mamy jeszcze kość, dość kruchą i tworzącą odłamki, krew z rozciętych naczyń (czy mówi Wam coś "wylew krwi do mózgu"?) i inne rzeczy, o których wypowiedzą się (para)medycy... Ponadto, czy wspomniany most nie zyskał rychło wątpliwej sławy, nawet wśród wesoło podpitych wieśniaków? Pytam, a nie szydzę!
-
[ARCH] Rosyjskie samoloty w USA [zdjecia]
Okruch replied to Moses's topic in Militaria szeroko pojęte
Yunior... wybacz, stary... ale byłeś może w solarium?? Bo diagnoza wskazuje na udar. Czym innym jest Piper, Fiesler Storch czy Jak-52, a czym innym Mig-15, MiG-21U bądź np. F-86 w rękach prywatnych. To tak, jakby zdekowanego kałasza klasyfikować jako sztucer bądź korkowca. To, że już tym Migiem nic nie zestrzelisz, nie zmienia jego pierwotnego przeznaczenia. A Piper był początkowo maszyną cywilną, przyjętą przez USAAC dzięki właściwościom STOL. -
[ARCH] Rosyjskie samoloty w USA [zdjecia]
Okruch replied to Moses's topic in Militaria szeroko pojęte
A tu coś ZUPEŁNIE specjalnego... Panie i panowie.... -
[ARCH] Rosyjskie samoloty w USA [zdjecia]
Okruch replied to Moses's topic in Militaria szeroko pojęte
O ile się nie mylę, to cywilna rejestracja jest umieszczona na hamulcu aero. Tamże: Mała flaga USA pod statecznikiem poziomym. Kolor gwiazdy na kadłubie nie budzi wątpliwości, kto wygrał Zimną Wojnę :P -
[ARCH] Rosyjskie samoloty w USA [zdjecia]
Okruch replied to Moses's topic in Militaria szeroko pojęte
Nie, mnie chodzi o zupełnie prywatny egzemplarz MiGa lub LiMa, kupiony przez jakiegoś cywila i noszący rejestrację NxxxXX -
[ARCH] Rosyjskie samoloty w USA [zdjecia]
Okruch replied to Moses's topic in Militaria szeroko pojęte
Widziałem zdjęcia MiGa-15 (lub -17) z maleńką amerykańską, cywilną rejestracją. Może ten Albatros to podobna sprawa? Przy okazji, Albatrosy w jednym z odcinków przygód agenta Bonda też chyba były prywatne. Wolny rynek daje wiele możliwości... Pamiętacie CH-53 udające w "Rambo III" Mi-24A? P.S. "Konkurs" wygrał Aero L-29 Delfin, a nie L-39. Wybór L-39 jako następcy Delfina był niejako naturalny, w chwili wyboru L-39 nasza Iryda chyba nie była zbyt zaawansowana. -
Niniejszym należy rozumieć, że interesuje Cię powolne,metodyczne strącanie metalowych popperów? Niby jeden strzał z .50 AE powinien odstraszyć potencjalnych napastników, plus wszystkie zwierzęta w promieniu pięciu kilometrów, ale hasło 7+1? Wyglądasz mi na zwolennika rewolwerów. 7+1 NIE WYSTARCZY w sytuacji zagrożenia życia... do odrzutu broni dołóż stres, drżenie rąk, problemy z oceną stopnia zagrożenia stwarzanego przez każdy z potencjalnych celów, i kołaczące się między zwojami słowo "prokurator".... No i ciężar. Jesteś macho, czy tylko pozujesz? Klamka leży w metalowej szafie, z zamkiem szyfrowym? Jeżeli tak, to OK.
-
Navy, a może coś 4 mm Zimmer? W Reichu to chyba jednak dość mało popularne...
-
Jeżeli Cię stać na opłacenie podatku federalnego w wysokości 2 000 $ i wydanie dalszych kilku tysięcy, to u gun-dealera w USA możesz sobie zamówić nawet "Ma-Deuce", czyli wkm Browning kal. 12,7, oczywiście w wersji full-auto. Albo M-60, dla bogatych weteranów Wielkiej Awantury z Małymi Wietnamcami (jak sen. Kerry :P ) Sama Ustawa Brady`ego doprowadziła do powstania takich kuriozów, jak Steyr USR z kawałkiem plastiku "łączącym" chwyt pistoletowy z kolbą, czy chińskie klony M-14 z blaszanymi atrapami tłumików płomienia. Słuchanie bądź czytanie argumentów amerykańskich Demokratów, których celem jest zdeprecjonowanie broni palnej i jej zwolenników, jest, cytując Braci Rosjan, "jak ciupcianie z tygrysem - straszno i smieszno". Miło się rozmawia, może rozszerzymy topic na amunicję pośrednią i karabinową (o ile nie było to poruszane wcześniej, niech mi Admin wybaczy... :wink: ). P.S. Julas - w USA broń i samochód posiada statystycznie każdy, a w wypadkach samochodowych ginie rokrocznie około 40 000 Amerykanów. Wychodzi na to, że broń palna jest bezpieczniejsza w użyciu niż samochód. Liczba 10 000 ofiar broni palnej, przedstawiona w "Zabawach z bronią", jest sama w sobie przygnębiająca, ale powinna być pokazana w szerszym ujęciu. To, co zrobił Moore, to propaganda w stylu Leni Riefenstahl albo piewców "najlepszego z ustrojów".
-
Pod warunkiem, że trafisz w "T". Był już tu poruszany wątek atakującego ćpuna. Do takiego możesz walić, a on zachowuje się jak zombiak. W naszym kraiku łatwiej raczej o pijaczka, ale działanie alkoholu jest podobne. Poza tym, jak delikwent się zatacza, to trudniej trafić :P Śp. Stanisław Kochański podał w książce "Brygady AT: operacje i uzbrojenie" przykład strażnika, który strzelał z broni krótkiej do ćpuna uzbrojonego w maczetę. Trzy strzały w korpus, gość pada, strażnik podchodzi, a koleś znowu zaczyna wywijać maczetą.
-
Przedwojenna, hiszpańska Astra 400 była "wszystkożerna", strzelała nabojami 9 mm Largo, Steyr, Parabellum i Browning Long - przy dobrym stanie komory nabjowej. Acha, jak chodzi o pytanie "czy nabój X pasuje do komory na nabój Y", to Amerykanie przygotowując się do interwencji w ogarniętej wojną domową Rosji w 1918 roku dowiedzieli się, że Rosjanie używają amunicji kalibru 7,62 mm. "Świetnie, pomyśleli, odpada poważny kłopot, nie trzeba brać własnej amunicji do naszych 7,62 Springfieldów, skorzystamy miejscowych zapasów"... no i skorzystali, tylko że na gwałt musieli zdobyć napierw rosyjskie Mosiny, których naboje 7,62x54 R zupełnie nie pasowały do komór Springfieldów kal. 7,62x63...
-
Z tymi kalibrami to ogólnie jest jazda, i to nie tylko o Anglosasów. Nabój 9x18 mm, popularnie zwany "dziewiątka Makarow", ma pocisk o średnicy 9,2 mm - i bodaj w śp. NRD był właśnie tak określany. Słynny nabój ".38 Special" ma, wg St. Kochańskiego, średnicę 9 mm. Żeby być zgodnym z prawdą, proponuję stwierdzenie "średnicę zbliżoną do 9 mm". Z przeliczeń wynika, że 0,38 cala to 9,65 mm. Tymczasem wydłużona wersja ".38 Spl", znana jako ".357 Magnum", po przeliczeniu ma średnicę zbliżoną do 9 mm, a naboje .38 Spl można ładować do komór bębenków .357 Mag i strzelać bez problemów. Podobnie sprawa ma się z nabojem ".32 ACP". Przynajmniej w jednym wydawnictwie widziałem określenie pistolet kalibru 8,1 mm. Chodzi zaś o nabój 7,65x17 Browning. Przykłady można mnożyć. Dochodzi jeszcze chyba kwestia precyzji i tolerancji obrabiarek, sprawdzianów, zaokrąglenia dziesiętne, setne i tysięczne. Nie ma chyba sensu zawracanie sobie głowy, czy faktyczna średnica pocisku 5,56 mm to 0,222534 cala czy 0,219935468 cala. ...chyba, że ktoś lubi....
-
Dla Kulczyków: .357 SIG. Dla całej reszty: 9x19. Nie amerykanizujmy się, .45 ACP, .50 AE, .440 CorBon i cała wielkokalibrowa reszta słabo nadaje się na nabój służbowy w naszych warunkach. Te naboje (poza .45 ACP) służą zresztą chyba wyłącznie do strzelania "rekreacyjnego". Nie wbijajmy sobie do głowy, że jak się ma giwerę taką jak Brudny Harry, to będziemy "da best". W naszych warunkach .357 SIG to chyba najmocniejszy kaliber dostępny do obrony osobistej, a broń sportowa może mieć maksymalnyc kaliber równy 11,43 mm, o ile się nie mylę (Panie, spraw, żebym się nie mylił, bo Navy mnie zje... :wink: ). A zresztą... panowie i panie, ilu z nas tak naprawdę ma broń krótką lub jakiekolwiek szanse, ze ją kiedykolwiek będzie posiadać? Rozmawia nam się tu przyjemnie, ale nie liczę, że 1% użytkowników wykorzysta zdobyte tu informacje. Żeby nie psuć zabawy, to i ja się zadeklaruję: wybrałbym HK P-7M13 lub HK P-2000V3 (w 9x19), ewentualnie USP compact w .357 SIG, z decockingiem. Na P-8 również bym się nie obraził. A moim cichym marzeniem jest Vis.
-
Well, pozwoliłem sobie na lekkie uogólnienie...
-
Ufff.... Sorry, że tak długo zajęło mi osiąganie porozumienia. (tu było coś, co usunąłem, bo nadawało się do innego wątku)
-
Okay, Navy SEAL, chodzi po prostu o to, że w populacji żołnierzy pewien odsetek wykazuje większy talent do strzelania. Można ich poddać treningowi poprawiającemu umiejętności nabyte na unitarce, dać SWD albo C7A1 z Elcanem i przydzielić zadania STRZELCÓW WYBOROWYCH w ramach pododdziału, lub wysłać na specjalistyczne szkolenie SNAJPERÓW/ZWIADOWCÓW, po którym będą działali w zespołach snajperskich, ale nie biorąc udziału w szturmach, pacyfikacjach i rajdach, lecz wypełniając specyficzne zadania: eliminacji dowódców, osób wyznaczonych przez wywiad wojskowy (słynna misja Carlosa Hathcocka)rozpoznania, obserwacji i innych. Wit: teminy "snajper" i "strzelec wyborowy" są używane zamiennie dlatego, że autorzy opracowań nie chcą popełniać błędu stylistycznego, polegającego na częstym stosowaniu tego samego terminu. "Jeżeli <<auto>> i <<samochód>> to synonimy (tak myślą ci goście), to <<snajper>> i << strzelec wyborowy>> też." Ale jeżeli określimy mianem SNAJPERA "...strzelca likwidującego z zamaskowanego stanowiska żołnierzy przeciwnika..." (P. Brookesmith, Strzelec wyborowy, D.W. Bellona 2001, str. 8 - jak widzisz też czytam) , to jak należy określić żołnierza biorącego udział w walce manewrowej, z bronią opartą o standardowy karabin piechoty, pełniącego rolę wspierania swoich kolegów celnym ogniem? Możemy - według Ciebie - obdarzyć go mianem snajpera, lub nazwać go strzelcem wyborowym, ekponując tym samym pewne różnice w taktyce i wyposażeniu. De gustibus non disputandum... Marcus, dzięki za cenne uwagi! Okruch
-
Sorry NavySEAL, ale nie mogę się z Tobą zgodzić. Przecież strzelec wyborowy nie może strzelać z KAŻDEJ broni tak samo celnie... pomijam już uwagę, że złośliwcy nazywają "bronią" vz.61 "Skorpion", ale jednak strzelec wyborowy używa broni dedykowanej, np. wzmiankowany w naszym forum H-K G-3 SG-1 lub AUG z optyką lub "nawet" SWD. Karabin taki jest JEGO, i może trafić w inne ręce, gdy strzelec "nie wyprzedzi zegara". Tu dotykamy sedna: każda nowa broń, jaka trafia w nasze ręce, musi być przystrzelana. Każda ma swoje "humory" i odchyla tor lotu pocisku w inną stronę. Dlatego twierdzę, że strzelcem wyborowym nie jest każdy, kto dobrze strzela. Dziękuję z ustosunkowanie się do mojej wypowiedzi i mam nadzieję na owocną korespondencję. Niech kropeczkaaaa w kolimaaaarku nigdy nie zaaaagaśnieeeee...... :wink:
-
Mają szanowni Koledzy rację: nie tylko broń, lecz przede wszystkim postawione zadania i sposób działanie decyduje o tym, czy nazwiemy kogoś snajperem. Lub strzelcem wyborowym. Dla mnie pojęcia te nie są zamienne, bowiem snajper to wyszkolony zwiadowca i "myśliwy", zwalczający cele o wysokim priorytecie i/lub na dużych dystansach, działający również jako rozpoznanie na korzyść sztabu. Strzelec wyborowy to żołnierz, który podczas szkolenia osiągnął bardzo dobre wyniki w strzelaniu, i po dodatkowym szkoleniu posługuje się zmodyfikowaną bronią standardową (AUG-N + optyka 3-9x; FNC + SUSAT...) lub samopowtarzalnym karabinem 7,62 mm (MSG-90, M-21...), wspierając drużynę/pluton/kompanię celnym ogniem skierowanym na UKM, RPG, ITP... Niech G-gaz będzie z Wami!!!