-
Posts
2,030 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by LogaN
-
Ja polecam na Allegro użytkownika o ksywie PawHaft. Już trzy razy zamawiałem tam różne naszywki, a moi znajomi widząc ich jakość również tam zamawiali. Szybki czas realizacji, bardzo niskie ceny, możliwość dogadania się na temat chyba wszystkiego. Nawet rabaty dla stałych klientów :). Osobiście zamawiając ostatnio płaciłem 5 złotych za każdy namepatch z rzepem oraz 9 złotych za każdą naszywkę według własnego projektu, z rzepem (okrąg o średnicy 7 cm). W dodatku - przesyłkę miałem darmową, ze względu na spore zamówienie :). Wcześniej miałem kontakt z firmą Naszywki.com.pl, która zła nie była, ale bardzo droga. Jeśli miałbym skądś zamawiać naszywki, to tylko od PawHaft. Pozdrawiam.
-
Tak, mamy zdanie o tej firmie. Repliki na CO2 tej firmy mają najczęściej prędkość wylotową na poziomie 450-500 FPS. A to jest o wiele za dużo by używać takiej repliki na bliskim dystansie, a strzelać z pistoletu na dystans powyżej tych 30 metrów nie jest zbyt łatwo. Dlatego repliki tego typu są odradzane.
-
Jeśli byłbyś w stanie dołożyć 30 złotych i kupić elektrycznego Glocka z Cymy - warto. Jeśli nie - możesz spróbować z klamkami gazowymi z STTI. Mają fajne osiągi i nie są gazożerne, ale mają dość awaryjne magazynki, dlatego przed zakupem koniecznie poprosić o przegląd zerowy. W każdym bądź razie - na Twoim miejscu w sprężynową klamkę bym się nie pchał.
-
Mam M180 od GA i spisuje się całkiem nieźle. Osiągi w bardzo dużym stopniu przypominają stare M47 DE, może nawet pompka od GA jest minimalnie celniejsza. Ogólnie celność stoi na gorszym poziomie niż w przypadku AGMu, ale w dalszym ciągu jest to jedna z najlepszych pozycji w tej cenie. Polecam.
-
Jak dla mnie osiągi stockowego AK Cymy i MP5 Galaxy są bardzo zbliżone. Na korzyść AK przemawia dla mnie wykonanie zewnętrzne (jak to kiedyś ktoś trafnie określił - MP5 Galaxy robione jest z waty ryżowej), stała kolba pozwalająca na montaż różnego rodzaju akumulatorów oraz wg mnie bardziej bezawaryjne magazynki. Na korzyść MP5 - wymiary i bezawaryjność (choć Cymie także nie można zarzucić zbyt dużej ilości problemów). Ja bym się szczerze długo zastanawiał. I piszę to jako posiadacz dwóch egzemplarzy G5 oraz były posiadacz jednego CM.028. Jednak w chwili obecnej, gdy MP5 Galaxy jest niemal nie do dostania - wolałbym wziąć nówkę CM.028.
-
Sprężynowy pistolet sprawdza się raczej tylko jako wypychacz kabury, lub replika na spotkania typu Spring Party. Osobiście postawiłbym tylko na gazówkę, lub elektryka. Jeśli fundusze Ci pozwalają - elektryczny Glock Cymy (CM.030). Jeśli nie pozwalają - gaziak z STTI, tylko prosić sklep o sprawdzenie magazynka przed wysyłką, bo często trafiają się wadliwe.
-
Będę porównywał - nie widzę powodu, by tego nie robić. Ciekawe masz podejście do tematu, jeśli dla Ciebie kraj pochodzenia definiuje czy produkt jest dobry.
-
Ja bym bez zastanowienia wybrał CM.048. Wykonanie robi swoje, a miałem w rękach i strzelałem zarówno z jednego jak i drugiego. Jeśli uważacie, że ICS Universal jest bezawaryjny... to się mylicie. Aha, no i zgadza się - metal Cymy jest znacznie bardziej wytrzymały niż plastik ICS. I to, że "tylko dwie osoby w Polsce złamały tą replikę to jest plotka, bo nie wszyscy gracze Airsoftowi siedzą na WMASG. Pozdrawiam.
-
No to teraz mam czas i możliwość pełnego opisania moich wrażeń :). Na początek - podobało mi się MEGA! Dziękuję wszystkim graczom, którzy się do tego przyczynili :). Zamiast pisać opinię, opowiem po prostu jak ten dzień wyglądał moimi oczami: Grałem po stronie uwielbianej przez Was frakcji, a mianowicie - Wojska :). Początek bardzo fajny - zanim jeszcze zdążyliśmy rozbić obóz (a raczej jeden namiot :P), postanowiliśmy urządzić punkt obserwacyjny na małym wzniesieniu (posterunek - Brzoza). Szybko okazało się, że to miejsce było dość często odwiedzane przez Stalkerów. Przez kilka godzin dało się słyszeć rutynowe "Stój! Broń na plecy!". W taki sposób sprawdziliśmy około 15 Stalkerów. Wszyscy przeszli za skromnymi opłatami, nie oddaliśmy ani jednego strzału. W pewnej chwili trafiliśmy na Najemników, którym zleciliśmy zdobycie dla nas informacji o Leclerze oraz tajemniczym Stalkerze z Barrettem. Wróciliśmy do kontrolowania naszej strefy w dwóch punktach, aż w pewnej chwili napatoczyły się na naszym wysuniętym posterunku dwa mutanty. Wraz z moim towarzyszem broni postanowiliśmy się wycofać w kierunku naszego głównego posterunku. W tym momencie chciałbym przeprosić te dwa mutki - z odległości około 40 metrów oddałem do Was po jednym-dwa strzały, zanim przypomniałem sobie, że do mutków się nie strzela. Mam nadzieję, że nie żywicie za to do mnie urazy. Po wycofaniu się do posterunku udało nam się odwrócić uwagę jednego z mutków herbatnikami (całą paczką :( ). Drugi jednak był zazdrosny, a więcej herbatników nie mieliśmy więc musieliśmy go kilkoma seriami przegonić :P. W końcu oba odeszły. Niedługo później wrócili do nas Najemnicy i przekazali nam informację, że zarówno Lecler jak i gość z Barrettem znajdują się w rejonie Azymutu. Po kontakcie ze Sztabem, wraz z dwójką Brzózek zostaliśmy oddelegowani by wraz z członkami Duty wyruszyć i sprowadzić Leclera i tego drugiego. Podczas drogi na miejsce spotkaliśmy grupę prowadzącą zakładnika, jak się potem okazało - właśnie Leclera. Snajpera nie było. Po dotarciu do Azymutu okazało się, że wszyscy tam znajdujący się zostali wycięci w pień. Udało nam się jednak ustalić, że poszukiwany snajper z Barrettem ma ksywę Czubaka i jest ranny w budynku Azymutu. Wzięliśmy go jako zakładnika i zaczęliśmy prowadzić w kierunku sztabu, kiedy to nagle dostaliśmy potężny ogień od... Specnazu :P. Byliśmy trochę rozczarowani, że został do nas otwarty ogień bez rozpoznania (wszakże byliśmy po tej samej stronie barykady), ale gdy tylko Specnaz zorientował się co zrobili - usłyszeliśmy "przepraszamy", co w miły i kulturalny sposób rozładowało napięcie. Jeśli chodzi o wojaków - wszyscy tam padliśmy, ale uratowało się parę osób z Duty, którzy dokończyli prowadzić więźnia do sztabu. W czasie respienia się - śmialiśmy się mówiąc, że Specnazowi rzeczywiście trudno odmówić umiejętności - dwie sekundy ognia i bodajże 2/3 naszego oddziału martwe :P. Po zrespieniu się dostaliśmy nagrodę i wyruszyliśmy w kierunku posterunku Brzoza :). Na miejscu grill, opowiastki, rutynowe kontrolowanie Stalkerów oraz jedna rozluźniająca gra w rosyjską ruletkę z udziałem trójki stalkerów - nie miejcie nam tego za złe - chcieliśmy trochę wczuć się w role odgrywając chamów nie liczących się z życiem innych, w końcu taka nasza rola tam była. Z trójki Stalkerów poddanych tej próbie jeden zginął, ale jego kopertę pozostawiliśmy jego towarzyszce, by nie pozostawić ich bez grosza przy duszy. Później znów patrolowanie, kontrolowanie, aż zaczęliśmy się interesować kupnem jakichś napojów w Barze. Ja i Lopez, za ciężko zagrabione pieniądze od około 5 Stalkerów, czyli całe 70 rubli - postanowiliśmy pójść się zaopatrzyć. Pomijam fakt, że całkowicie pomyliliśmy drogę, co skutkowało tym, że pomimo posiadania przez nas kompasu, map oraz GPSa - droga do Baru trwała około 2 godziny :D. Całkowicie zmęczeni dotarliśmy tam (po drodze spotykaliśmy się z podejrzliwym wzrokiem wielu Stalkerów przechodzących koło nas, co niekiedy powodowało zaciskanie się naszych dłoni na ukrytej broni bocznej. W końcu dotarliśmy do Baru: My: Dużo picia chcemy Barman: A ile macie pieniędzy? M: 70 rubli. <cały bar wypełnia gromki śmiech, pijacy niemal kulają się pod nogami> B: Za tyle to co najwyżej któryś z tych tutaj może rozporek rozpiąć. M: To ile kosztuje jakiś napój? B: Jedna puszka z napojem 120 rubli. M: Możemy dać 20. <blablabla> M: W takim razie chcemy zarobić tą kasę. B: Idźcie pogadać z tamtymi Stalkerami. Sprzedaliśmy 2/3 posiadanej amunicji i zgodziliśmy się przerzucić przez Kordon dwójkę Stalkerów w zamian za forsę. Kupiliśmy jedną, jedyną puszkę z napojem, ale mieliśmy dzięki temu świadomość, że nie przyszliśmy tutaj na marne i stała się ona naszym najcenniejszym artefaktem ;). Wraz z dwójką Stalkerów ruszyliśmy w drogę powrotną, która trwała zdecydowanie krócej ;). Obyło się tutaj bez większych przygód, nie licząc jednego, naprawdę śmiesznego momentu dla mnie :D :D : Idzie jakiś Stalker: S: A wy z jakiej frakcji? M: Wojsko. S: Cholera, ja to mam pecha. Wszędzie na was wpadam, co chwilę tracę swoje rzeczy, znowu mnie.. M: Spokojnie, nie jesteś naszym celem. Mamy inne zadanie. S: Jak to? M: Normalnie. Jeśli masz coś na handel, to z chęcią pohandlujemy. Jeśli nie - odejdź. S: Cholera, ja to mam pecha. Jak nie chcę, żeby mnie zrabowano, to mnie rabują. Jak już po raz kolejny oswajam się z myślą, że chcą mnie zrabować - to mnie nie chcą zrabować. :D Dwójkę Stalkerów przerzuciliśmy zgodnie z planem i obiecaliśmy otwartą drogę powrotną. Słowa zresztą dotrzymaliśmy. Ta wycieczka spowodowała u nas jedną zmianę. Stalkerzy robili nas w bambuko, dając nam po 10 rubli i wpierając jak to jest dużo :D! Od tej pory przyjęliśmy zasadę - 120 rubli za przejście. Nie masz, nie przechodzisz. I byliśmy w miarę nieustępliwi, do tego stopnia, że byliśmy zmuszeni wziąć zakładnika, gdyż jego towarzysz nie miał wystarczająco dużo pieniędzy, żeby za obu zapłacić. Po kilkunastu minutach puściliśmy go, gdyż zaoferował nam żelki :D. Patrolowanie, kontrolowanie. Do tej pory bez strzałów. Jeden gorący moment w trakcie patrolu, w którym trafiając na grupkę Stalkerów, Przemo, jeden z naszych - musiał otworzyć ogień, gdyż jeden z nich wyraźnie spanikował słysząc szybkie kroki za nim z krzykiem na ustach "ZATRZYMAAAĆ SIĘĘ!!! RĘCE DO GÓRYYYYYY!!!!!11!!22!!". :D Miał szczęście - uciekł, choć czy nie został trafiony to pewni do końca nie byliśmy ;). W końcu dostaliśmy informację, że nasi w posterunku znajdującym się całkowicie po drugiej stronie terenu gry mogą potrzebować wsparcia. Pomimo sporego już wykończenia spowodowanego zwiedzeniem dużej części Zony przez niektórych z nas - ruszyliśmy biegiem w kierunku ów posterunku. Kiedy dotarliśmy? Standardowo, jakąś minutę po zakończeniu akcji. Znowu bez strzelania :P. Ciemno się już robiło, zaczęliśmy wracać do naszego posterunku, po drodze łapiąc jeszcze kontakt z jakąś frakcją, ale dość szybko go zrywając (tutaj oddaliśmy kilka strzałów w ich kierunku, jednak bez strat po żadnej ze stron. Po dotarciu do obozu - było już ciemno. Ruch w pobliżu naszego posterunku zamarł. Tak było aż do godziny około 21:00, kiedy zobaczyliśmy światło z dwóch latarek zmierzające w naszym kierunku. Jako że część z nas ma już pewne doświadczenie, co potrafią zdziałać "latarki" idące "jak gdyby nigdy nic" w kierunku obozu - postanowiliśmy nie ryzykować. Z odległości około 40-45 metrów oddałem po 3-4 strzały w kierunku obu celów. Zostali trafieni, jednak zamiast "dostałem" usłyszeliśmy skierowany w naszą stronę potężny opieprz, że strzelamy do nich i że jesteśmy ślepi, bo przecież są oznaczeni. Gdy się zbliżyli - okazało się, że tylko dziewczyna miała na sobie kamizelkę, a gość który się pienił w ogóle nie był oznaczony. W dodatku nie potrafili najwyraźniej zrozumieć, że w ciemności trudno jest zobaczyć coś, co nie świeci (stąd wpis w regulaminie dotyczący używania lightsticków w nocy), a już w szczególności, gdy taka osoba świeci w Twoją stronę latarką. Niedługo potem zostaliśmy wezwani jako ponownie do Sztabu, który był atakowany. Standardowo dla nas - dotarliśmy do Sztabu, gdy już akcja się skończyła. Po drodze od różnych osób słyszeliśmy, że większość graczy przestała już grać i siedzą w Barze i piją, a te resztki, które zostały - prawdopodobnie nie będą się już nami przejmować. Wróciliśmy na Posterunek, gdzie trwaliśmy do godziny 22:00 czekając na jakiekolwiek przejawy ruchu, jednak zupełnie nic się nie działo. Rozkazów też już nie dostawaliśmy żadnych więc postanowiliśmy zacząć się zwijać. Mógłbym pisać poszczególne podziękowania dla wszystkich, ale nie ma to sensu. Wszystkie frakcje, wszystkie postacie, wszyscy gracze, genialni mutkowie no i oczywiście - organizatorzy. Wy wszyscy stworzyliście imprezę, która na długo zapadnie w moją pamięć, i która spowodowała, że jestem już z góry chętny na kolejną edycję. Jak widać da się świetnie bawić, nie wystrzeliwując przy tym ani jednej karty amunicyjnej :). Dziękuję! Pozdrawiam! No i dzięki moim towarzyszom broni, czyli ekipie z Bielska aka "Brzoza", czyli: Granat, Przemo, AJ, Martinez, Lopez, Kojot, Piotr :).
-
Ja wypowiem sie na razie krotko ze wzgledu na ograniczone mozliwosci pisania, takie jak brak polskich znakow czy mozliwosci dzielenia wypowiedzi na akapity. Na razie odniose sie jedynie do sprawy wojska. Nasz posterunek znajdowal sie na wzgorzu, znani bylismy jako 'brzozy' lub po prostu 'bielsko'. W sumie przeszlo tamtedy okolo 30 stalkerow. Z nich wszystkich przepuscilismy za drobnymi oplatami zdecydowana wiekszosc z nich. Nie przepuszczalismy tylko zgodnie z rozkazem grup +4 osoby. Takie grupy zostawaly zawracane. Ogien otwarlismy na posterunku tylko JEDEN raz, okolo godziny 21. Bardzo smieszne wydaje mi sie wiec narzekanie co poniektorych ze nie dalo sie przejsc, bo widocznie nie staraliscie sie znalezc innej drogi, lub pogadac z innymi posterukami, chocby z naszym.. Pomijam tylko jedna sytuacje kiedy dla rozrywki nakazalismy ggrupie stalkerow zagrac w rosyjska ruletke i kto przezyl mogl przejsc. Szerzej z pewnoscia sie rozpisze, a organizatorom i wszystkim co byli dziekuje pielnie! ! Byl to pierwszy Stalker w Nysie na jakim bylem i bylo naprawde FANTASTYCZNIE!! Dziekujemy!
-
Ja tylko jeszcze nadmienię, że "M47 z wsypowym magazynkiem" nie ma nic wspólnego z prawdziwym M47 od DE. Jest to najzwyklejsza w świecie podróba, której nie warto kupować. Dodatkowo - magazynków wsypowych nie znajdziesz w żadnych szanujących się replikach ASG, chyba, że masz na myśli magazynki typu hi-cap. Kiedyś czytałem, że magazynek od M47 da się przystosować do Mossberga od AGM (MP003). Było to dawno temu więc jeśli to prawda, to może udałoby się to też na odwrót przystosować. To, że repliki mają w sklepie produkty DE, to nie oznacza, że firma jest aktywna. DE to chińska firma i jak wiadomo dużo czasu musi minąć zanim wszyscy dystrybutorzy pozbędą się produktów danej firmy, nawet jeśli ona upadła. Pozdrawiam.
-
LAST MINUTE! Jedna osoba z naszej ekipy (jesteśmy po stronie Wojska) odpadła. W związku z tym mamy opłacone, jedno wolne miejsce. Wyruszamy busem około 0400H trasą Bielsko-Biała <-> Katowice <-> Nysa. Możemy po drodze kogoś zgarnąć z każdej stacji benzynowej na tej trasie. Zainteresowanych proszę o kontakt z Granatem, pod numerem: 798 040 154. Pozdrawiam!
-
O ile w ogóle w przypadku tych "replik" można mówić o czymś takim jak zasięg. Do autora tematu - warunkiem, podstawowym i niezaprzeczalnym, aby elektryka można było nazwać elektrykiem, żeby istniało coś takiego jak osiągi czy wytrzymałość - jest metalowy gearbox wewnątrz repliki. To jest minimum. Na Twoje nieszczęście - długie repliki z metalowym gearboxem zaczynają się od 300 złotych i ani złotówki taniej. Najtańszą obecnie dostępną repliką tego typu, a zarazem najlepszą w swoim przedziale cenowym jest CM.028, które kosztuje około 340 złotych. Jeśli koniecznie chcesz mieć elektryka i masz na to 200 złotych - możesz kupić CM.030. Jest to elektryczny pistolet, który ma metalowy gearbox i zasięg na poziomie 20-25 metrów. Na replikę główną się on mało nadaje, ale gdy tylko kupisz potem normalnego AEGa, to ten elektryczny pistolet świetnie sprawdzi się w roli boczniaka. Jeśli nam nie wierzysz - nie wierz dalej. Twoje pieniądze i Ty się przekonasz dlaczego nie polecamy replik takich, jak podałeś. :) Pozdrawiam.
-
Zgadza się, to są te pompki. Nawet zaryzykowałbym stwierdzeniem, że bardzo dobrym. Pozdrawiam!
-
Przeglądanie przyklejonych wątków w tym temacie sprowokowało mnie do napisania krótkiego poradnika dotyczącego replik sprężynowych, zwłaszcza tych tańszych. Dlaczego? Przyklejone wątki, mające stanowić swego rodzaju streszczenie tego działu się... troszkę... zestarzały. Duża część informacji zawartych w postach sprzed grubo ponad 5 lat, zwłaszcza tych dotyczących wyboru repliki - no sami wiecie. Nie zmienia to faktu, że z pewną łezką w oku czyta się posty w stylu "ta replika ma znakomity zasięg, kulki dolatują na odległość ponad 20 metrów!" ;). No dobra, od czego by tu zacząć. Może pokrótce omówię swoje stanowisko wobec sprężynowych replik, jako że sam należę do grupy osób, które swoją przygodę z Airsoftem od sprężynowych replik i dresów zaczynały. Czy osoba grająca sprężynową repliką ma szanse konkurować z posiadaczami elektryków/gaziaków? Jak najbardziej. Nie mówię tutaj wcale o replikach snajperskich, kosztujących grubo ponad półtora koła, dysponujących przewagą zasięgu i celności nad większością szturmówek na strzelance. Mówię tutaj o standardowych, tanich replikach sprężynowych, kosztujących do około 200 złotych. Nie dajcie się jednak zwieść - nie są to zbyt duże szanse, zwłaszcza w obliczu dzisiejszych, +400FPS, stockowych replik elektrycznych. Używanie sprężyniaka uczy nas wielu rzeczy - szacunek do każdej wystrzelonej kulki; podejmowanie decyzji czy warto strzelić już teraz, czy poczekać; w jaki sposób dostać się w rejon naszego zasięgu skutecznego do przeciwnika, którędy i w jaki sposób iść; zapamiętywanie terenu i jego ukształtowania, korzystanie z tego; szybsze i cichsze przemieszczanie się (ze względu na lepszą mobilność); czy w końcu - w jaki sposób wyeliminować grupę przeciwnika, lub kilka osób z tej grupy. Co się stało?! Gdzie flaga?!; Daj spokój.. Wbiegł tu jakiś koleś z pompką, załatwił trzech naszych, zabrał flagę i uciekł" Tak, to jest jak najbardziej realny scenariusz. Osoby biegające ze sprężynową repliką mają kilka przewag nad pozostałymi. Najważniejsza z nich, którą używa się najczęściej, i która daje najwięcej frajdy - przeciwnik nigdy Cię nie doceni, jeśli sam nie miał kontaktu ze sprężynową repliką. To daje duże pole manewru - przeciwnicy przykładają do Ciebie mniej uwagi niż do Twoich kolegów z elektrykami. Jeśli będą mieli do wyboru - bronić się przed Tobą, a elektrykom pozwolić podejść bliżej, lub bronić się przed elektrykami, a Tobie pozwoli podejść bliżej - wybiorą tą drugą opcję, wykorzystaj to. Widzieliście go gdzieś? Kręcił się tutaj. Halo, gdzie jesteście? Czemu macie czerwone szmaty na głowach? Kilka miesięcy uczęszczania na strzelanki ze sprężyniakiem uczy większości błędów, które popełniają przeciwnicy. Po takim czasie doskonale zdajesz sobie sprawę, że Twoja cicha replika jest niesłyszalna z jakiejś odległości, że przy walce CQB i umiejętnym posługiwaniu się repliką to Ty masz przewagę ze względu na natychmiastową reakcję repliki na naciśnięcie spustu. Orientujesz się, że zasada trzech strzałów (pierwszy - przeciwnicy orientują się o Twojej obecności; drugi - przeciwnicy ustalają kierunek, z którego strzelasz; trzeci - przeciwnicy ustalają Twoją pozycję) ma w sobie więcej prawdy, niż mogłoby się wydawać; że partyzanckie taktyki strzel-cofnij się są skuteczne; że niewiedza przeciwnika na temat osiągów Twojej repliki (czy to dobrych czy słabych) bywa bardziej pożyteczna niż posiadanie świetnej repliki; a także, że koniec kulek w magazynku wcale nie oznacza Twojego końca. W końcu ćwiczysz takie rzeczy jak kamuflaż, maskowanie, poruszanie się korzystając z dźwięków i wyglądu otoczenia. Poznajesz i ćwiczysz (niekoniecznie samemu o tym wiedząc) wiele elementów skutecznej taktyki. Za czasów, kiedy ja biegałem z pompką wśród osób uzbrojonych w elektryki - starałem się unikać działania w grupie, najchętniej chodząc z tylko jedną inną osobą, lub samemu. Dlaczego? Gdy do stada 5 graczy uzbrojonych w elektryczne repliki dorzucimy szóstą ze sprężyniakiem - nic to najprawdopodobniej nie da, ponieważ sposób działania takiej ekipy będzie w dalszym ciągu bazował na posiadaniu dobrych, elektrycznych replik i sprężyniak będzie jak piąte koło u wozu, a zadania, które dostawała będzie osoba ze sprężyniakiem mogą okazać się trudne, jeśli nie nierealne. Za to jeśli puścimy taką grupę 5 osób z elektrykami, a szósta osoba z pompką będzie flankowała/kombinowała - mamy znacznie większe szanse na powodzenie operacji. I teraz najlepsze w tym wszystkim - wyobraźcie sobie, że po pół roku aktywnego używania pompki - jej właściciel kupuje elektryka o lepszym zasięgu i celności oraz z trybem półautomatycznym i automatycznym. Skuteczność takiego gracza będzie zwykle znacznie większa, niż gracza, który strzelał się nawet 2 razy dłużej, ale od razu zaczynał od takiego elektryka. Po pewnym czasie wykształcone nawyki zaczynają jednak być tłumione przez fakt posiadania elektryka, tak więc dla zdrowia - raz na czas warto potem wyjąć z szafy sprężyniaka i odświeżyć sobie pamięć. Gwarantuję, że z chwilą wzięcia go do ręki cała filozofia naszego działania na strzelankach przybiera zupełnie inny kierunek ;). No to sobie pofantazjowałem, a nie o tym miał być ten temat. Skupię się teraz może na czymś bardziej na miejscu, czyli jakiejś krótkiej charakterystyce sprężynowych replik. Jakaś krótka charakterystyka sprężynowych replik. Wyróżnić możemy kilka rodzajów: - Pistolety - Pistolety maszynowe/karabiny szturmowe - Strzelby (shotguny) - Karabiny snajperskie 1. Pistolety Produkowane są przez wiele firm. Na chwilę obecną, do czołówki należą między innymi: KWC, HFC, TM, UHC, STTI (SRC), a w dalszej kolejności Cyma i DE W dzisiejszych czasach - sprężynowe repliki pistoletów na strzelankach to przeżytek. Słaba sprężyna główna, krótka lufa - przekłada się to na nie najlepszy zasięg i celność, dochodzący w tych najlepszych modelach w okolice 30 metrów, jednak głównie mieszczący się w przedziale 15-20 metrów. Zastosowanie na strzelankach jest więc nikłe. Jako broń boczna - raczej się nie sprawdzają, ponieważ zdarza się, że repliki bocznej musimy użyć jedną ręką, a sprężynową replikę co strzał trzeba przeładować. W dodatku, za cenę najlepszych sprężynówek można już dostać bez problemu gazowo zasilanego boczniaka z większym zasięgiem i co najważniejsze - półautomatycznym trybem ognia. Najlepsze zastosowanie dla takich replik - wypychanie kabury, replika typu back-up, spotkania typu Spring Party. 2. Pistolety maszynowe/karabiny szturmowe Do wiodących producentów zaliczyć można TM, jednak obecnie bardzo trudno je dostać. Najbardziej znanymi dzisiaj są repliki Cymy, DE, CG i Wella. Repliki te również nie znajdują już zastosowania na dzisiejszym polu airsoftowej walki. Przeważnie dysponują nieco lepszym zasięgiem niż pistolety sprężynowe, ale znacznie gorszym niż repliki strzelb. W dodatku - konstrukcja wersji ostrej zakładała strzelanie bez przeładowania. Z tego powodu sprężynowe repliki tych broni mają niezbyt wygodne dźwignie przeładowania, znajdujące się w miejscu wydłużającym czas ładowania repliki. Nie licząc springów TM, to jeśli ktoś upiera się na replikę tego typu - zainteresować powinien się wyłącznie Famasem od CG. Nie zmienia to faktu, że ten Famas ma gorszą celność, szybkostrzelność i krótszy zasięg od sprężynowych shotgunów. 3. Strzelby (shotguny) Obecnie najbardziej znane są tanie, chińskie strzelby będące kopiami markowych produktów. Ich wykonaniem trudnią się takie firmy, jak DE, AGM, GA, JT-USA, Bison, A&K, Cyma, HFC. Sprężynowe repliki shotgunów są zdecydowanie najlepszym wyborem dla początkującego gracza niedysponującego środkami na zakup elektrycznej repliki z metalowym gearboxem. Ze względu na swoją konstrukcję, mają w nich zastosowanie mocne sprężyny. System hop-up w wielu z tych replik działa świetnie, a przeładowanie repliki odbywa się w sposób intuicyjny (tak jak w wersji ostrej), co zezwala na szybsze strzelanie bez przerywania celowania. Najlepiej pod tym kątem wypadają shotguny Mossberg (MP003) firmy AGM. Zasięg całkowity około 45-50 metrów, połączony ze skutecznym w okolicach 40 metrów - bez problemu pozwala na konkurowanie z innymi replikami. Lepiej od tej repliki wypadają shotguny A&K, jednak ich cena jest 3-4 krotnie wyższa, a wtedy warto już zastanowić się nad dozbieraniem do elektryka. Natomiast shotgunów firmy Cyma (w przeciwieństwie do elektryków tej firmy o oznaczeniu >027) nie powinno się nawet z daleka kijem dotykać. Zaraz po firmie AGM plasuje się DE, które ostatnio trudniej dostać. Ze stosunkowo młodych firm dobre opinie zbierają shotguny firm GA oraz Bison. 4. Karabiny snajperskie Na wstępie zaznaczyć należy, że repliki te jedynie mają wygląd snajperski. Ich osiągi nieznacznie, lub w ogóle nie odbiegają od sprężynowych shotgunów lepszych firm (AGM/A&K/DE). Produkowane są przez wiele firm, z których jednymi z najważniejszych są WELL oraz A&K. W dalszej kolejności JG, AGM, GA, DE, Kart, BE, HFC. Repliki snajperskich karabinów to jeden z najczęściej poruszanych tematów na forum. Nowe osoby często popełniają błąd kupując taką replikę (ze względu na jej wygląd) by później rozczarować się przeciętnymi osiągami. Zwłaszcza, że w cenie taniej sprężynowej "snajperki" mogli mieć elektryczną replikę o niemal identycznym zasięgu i celności, a w dodatku strzelającą w pełni automatycznie. Wówczas zrozpaczone osoby przychodzą na forum pytając w jaki sposób ulepszyć taką replikę, by w 80% przypadków dowiedzieć się, że nie jest to możliwe. W pozostałych 20% przypadków - tuning jest możliwy, ale żeby zaczęła się pojawiać przewaga zasięgu i celności nad innymi replikami na strzelance - trzeba wydać przynajmniej 1500, a najlepiej 2000 złotych na tuning. Wszystko poniżej tej ceny, to będzie zwykła sprężynowa replika, mająca jedynie wygląd snajperskiej. Bardzo zwięzłe kompendium wiedzy o replikach tego typu, opracowane przez maniaka o ksywie Wiciok, znaleźć można tutaj: http://forum.wmasg.pl/index.php?/topic/55683-zanim-napiszesz-przeczytaj/page__view__findpost__p__1501671 Ostatnią sprawą, którą chciałbym poruszyć jest wybór kulek do replik sprężynowych. Balansując wagą kulek - balansujemy pomiędzy celnością (ciężkie kulki), a zasięgiem repliki (lekkie kulki). Optymalnie wybrana waga to klucz do skutecznego strzelania. Oczywiście - do każdej repliki należy podchodzić indywidualnie, jednak utarły się pewne schematy dotyczące najlepszych kulek dla danej grupy replik. Z tego powodu: Pistolety: 0,12g - minimalna i zarazem optymalna waga dla większości modeli 0,2g - maksymalna waga dla większości modeli Pistolety maszynowe/karabiny szturmowe: 0,12g - minimalna waga dla większości modeli 0,2 - maksymalna i zarazem optymalna waga dla większości modeli Strzelby (shotguny): 0,2g - minimalna waga dla większości modeli 0,23 pośrednia waga dla większości modeli, jednak wcale nie najbardziej optymalna 0,25g - maksymalna i zarazem najbardziej optymalna waga dla większości modeli Karabiny snajperskie: 0,25g - minimalna waga dla większości modeli 0,28g - pośrednia, optymalna waga dla większości modeli 0,3g - maksymalna waga dla większości modeli No i to jest wszystko co chciałem napisać. Droższe, markowe modele wszelkich replik sprężynowych pominąłem z dwóch powodów - po pierwsze, tekst ten adresowany jest do wszystkich nowych osób, chcących jako tako obeznać się z tematem kupna taniej repliki (markowymi replikami sprężynowymi interesują się bowiem głównie gracze z dłuższym stażem; nowi mając powyżej 300 złotych powinni zdecydowanie skłaniać się w kierunku elektryka), a po drugie - mam bardzo nikły kontakt z drogimi sprężynówkami i nie czuję się w tym temacie mocny. Pozdrawiam!
-
W takim razie postaw na skrajność, czyli 0,25g. Będziesz miał dobre porównanie i sam stwierdzisz, czy powinieneś jeszcze wagę zwiększyć, zmniejszyć, czy pozostawić bez zmian. Pozdrawiam!
-
W tym temacie znajdziesz informacje, z jakimi lufami najlepiej współpracuje Twoja replika: http://forum.wmasg.pl/index.php?/topic/40592-spr-well-warrior-i/ Owszem, ale nie w takim stopniu w jakim mogłoby się wydawać. Celność nieco się poprawia (pod warunkiem, że lufa na którą zmieniasz jest przynajmniej tej samej jakości co ta, którą miałeś do tej pory (lufa Promyka oczywiście spełnia te warunki)), ale zasięg w niewielkim stopniu i jest to zasługa nieco większej liczby FPS, którą kulka osiąga dłużej rozpędzając się w lufie. Dodatkowo nie można przesadzić z długością lufy - musi być dopasowana do cylindra repliki, w przeciwnym wypadku można osiągnąć odwrotny efekt. Zdecydowanie większą różnicę robi jakość lufy niż jej długość. Ale to tak ogólnie - wiele zależy od konkretnego modelu, a czasami nawet egzemplarza repliki. Dlatego polecam poczytać tamten temat ;). PS: Bardzo proszę o staranne pisanie i używanie polskich znaków. Pozdrawiam!
-
Najlepiej jakbyś pożyczył od kogoś kulki w jednej i drugiej wadze, przestrzelał i sam zobaczył. Szkoda byłoby wydawać kasę na dwa opakowania kulek, jeśli tylko jednego z nich byś używał. A inaczej niż doświadczalnie tego nie sprawdzisz.
-
O ile się dobrze orientuję (a tego w 100% pewien NIE jestem), to w tym Glocku hop-up jest stały (brak możliwości regulacji). Jeśli to prawda, to nie zostaje Ci nic innego jak włożyć cięższe kulki. Pamiętaj tylko, by nie przesadzić z wagą, gdyż zbyt ciężkie będą "wypadały" z lufy na kilka metrów. Ja osobiście starałbym się na Twoim miejscu strzelać z kulek 0,2-0,25g. Nic cięższego i nic lżejszego. Ale teorię wielokrotnie weryfikuje praktyka. Pozdrawiam.
-
Aha, czyli tak naprawdę, to nawet komory od Bara nie włożyłeś, bo tylko widziałeś ją na filmiku i stwierdziłeś, że jest "chyba identyczna" więc "chyba wejdzie"? Każdy kiedyś zaczynał i nie wiedzieliśmy wtedy niczego. Najważniejsze przy początkach z ASG jest to, żeby nie doradzać, jeśli samemu się nie wie. A z czasem, jak pojawiała się wiedza, czy to na skutek czytania, czy praktyki - wtedy pojawiało się doradzanie. Nie na odwrót. Pozdrawiam.
-
To jeżeli sprawdzisz to, przestrzelasz i podasz wyniki, to wtedy napisz, że się da, bo jeśli się nie da - wtedy takim postem możesz wprowadzić kogoś w błąd i ktoś może przez Ciebie stracić czas i pieniądze, a chyba byś tego nie chciał. I weź pod uwagę, że ten wątek ma już ponad rok, a więc od tego momentu coś się mogło (ale nie musiało) zmienić. Pozdrawiam.
-
Czy ta replika będzie dobra jako pierwszy karabinek szturmowy?
LogaN replied to Myszur's topic in Jak zacząć?
Niestety, ale nie jest to dobra replika. Zazwyczaj repliki w wersji ekonomicznej różnych markowych producentów nie są godne polecenia. W tej cenie bez problemu dasz radę dostać dostać bardzo przyjemną, chińską replikę, np. AK firmy Cyma, albo G36 firmy JG. Obie serie tych replik są bardzo dobre i powinieneś być z nich zadowolony. Ja osobiście stałbym za Cymą. -
A ja mam dwa egzemplarze i oba biją tak samo dobrze. Na tyle dobrze, że czasami zdarzało mi się zostawić główną replikę w domu i iść do lasu z Galaksiakiem. Jak najbardziej - nada się do lasu. Pod warunkiem, że wpakujesz kulki 0,25g, albo 0,28g. Pozdrawiam.
-
Temat poruszany mnóstwo razy. Odpowiedź: taka jak podał Arend. Jeśli Ci nie wystarcza, odwiedź: http://forum.wmasg.pl/index.php?/topic/40592-spr-well-warrior-i/ Temat zamykam, a wkrótce leci do piachu. Pozdrawiam.
-
Najprawdopodobniej jest to replika A&K. Ogólnie rzecz biorąc miałem przyjemność strzelać z Shorta i replika osiągami bardzo przypomina M47 z DE, tylko że ma nieco większy zasięg, a kulki lecą zauważalnie szybciej. Ma około 60 metrów całkowitego zasięgu, a z 40-45 nie ma raczej problemów z trafieniem w stojącą sylwetkę człowieka. Nie zmienia to faktu, że dysponując takim funduszem, albo dozbierałbym do elektryka (CM.028 - 350 zł), albo kupił pompkę z AGMu i... dozbierał na elektryka. Ale to jest moja opinia, nie trzeba się z nią zgadać. Jeśli natomiast masz już elektryka, a pompkę chcesz kupić z jakiegoś innego powodu - jest to najprawdopodobniej najlepsza z chińskich pompek. I bez flamewarów proszę. Pozdrawiam.