Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Errhile

Użytkownik
  • Posts

    1,860
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Errhile

  1. I w jednym, i w drugim przypadku były to kurczaki uciekające z zagród. Przyczyna ucieczki - ta sama (zwiać spod noża rzeźnika, choćby i był to rzeźnik z sanepidu). Przykro mi, ale oryginalne to nie było - pomysł był wcześniej w filmie. A skoro mówimy o samym pomyśle "ucieczka z miejsca odosobnienia" (bo do tego sprowadza się scenariusz), to było to w jeszcze większej ilości źródeł. IMHO to się do piwa nie kwalifikuje.
  2. ...i to tyle tytułem scenariusza, ktory nie był wałkowany w filmie, Foka. :) Znaczy, z adresem do wysyłki piwa się wstrzymaj. Z żalem stwierdzam, ze ani Bat 21 nie czytałem, ani Za linią wroga nie oglądałem. Chyba mam poważne braki do nadrobienia. Ok, widzę, że poza brakem dopracowania, nie ma generalnie innych zarzutów (te o nieoryginalność scenariusza zignoruję - wyjątek stanowi problematyka Foczo-scenariuszowo-piwna ;) ). Pozostaje więc dopracować, i przetestować :).
  3. Jak pisałem - to wstępny szkic. Nie wymagajmy od wstępnego szkicu, by był arcydziełem Rembrandta. Takie detale jak dokładne informacje dla uczestników, z tłem fabularnym (którego tu nie ma zupełnie) wymagają dopiero opracowania. Jeśli ktoś zechce spróbować testów tego scenariusza... "Radio - 5 min - świeca" - zapewne realistyczne, ale jak określić, po jakim czasie od odpalenia świecy pojawi się helikopter? W zamyśle - jest to ostatnia szansa dla Niebieskich, pozwalająca zatakować Białych podczas ewakuacji. Foka, wymyśl odkrywczy scenariusz. Coś, co nie było jeszcze wałkowane w historii działań bojowych / literaturze / filmach / grach komputerowych. Piwo Ci postawię :!:
  4. Operacja: Search And Rescue Nie podaję żadnego konkretnego tła fabularnego, liczebności stron etc - każdy może dopasować to do własnych potrzeb. Teren: raczej spory, i "gęsty" - las, zarośla, etc, Chodzi o to, by scenariusz nie skończył się błyskawicznym wystrzelaniem jednej ze stron na otwartej przestrzeni. Sytuacja: w rejonie operacji Niebiescy zestrzelili samolot Białych. Pilot katapultował się, i przebywa na terenie kontrolowanym przez Niebieskich. Informacje dla Białych: z przyczyn politycznych nie jest możliwe zmontowanie operacji poszukiwawczo-ratunkowej na dużą skalę. Nie możemy jednak pozwolić, by nasz pilot wpadł w ręce wroga. W związku z tym wysłana zostanie jednostka Sił Specjalnych z zadaniem odnalezienia pilota, i jego ewakuacji. Informacje dla Niebieskich: nasza obrona przeciwlotnicza zestrzeliła samolot wroga. Wiemy, ze pilot katapultował się. Z przyczyn politycznych ważne jest odnalezienie go i wzięcie do niewoli. Pamiętajcie - ma być w stanie zeznawać. Uwaga - podejrzewamy, że Biali bedą go szukać. Informacje dla pilota: zestrzelono cię nad wrogim terytorium. Niebiescy na pewno już cię szukają. Cała nadzieja w tym, że dowództwo pamięta o tobie, i pomoc jest w drodze. Pamiętaj jednak - jeśli Niebiescy znajdą cię pierwsi - że lepsza niewola, niż śmierć. Jeniec ma szansę wrócić do domu, trup już nie. Nie jesteś fanatykiem - chcesz żyć. Podział sił: Biali - niewielka, elitarna grupa komandosów, z założenia więc skupia bardziej doświadczonych graczy. Niebiescy - cała reszta. Zwykli szweje, bojówkarze, partyzanci - zależnie od tego, jaką historię do scenariusza kto dorobi. Pilot - prawdopodobnie najbardziej doświadczony gracz, ktoremu nie zależy już tylko na zaliczaniu fragów. Powinna to być osoba, która nie bedzie za wszelką siłę starała się walczyć z przeważajacym wrogiem, ktora będzie potrafiła się poddać, jesli sytuacja stanie się beznadziejna. Warunki zwycięstwa: Biali - odnaleźć pilota i doprowadzić do ustalonego wcześniej punktu ewakuacyjnego (punkt ten nie jest znany Niebieskim, podobnie jak punkt startowy Białych). Dla zwiększenia dramatyzmu można postawić wymaganie, że znalazłwszy się w punkcie ewakuacyjnym, należy wezwać transport przez radio (rozmowa z sędzią), a następnie odpalić świece dymne (dla wskazania lądowiska) i odczekać ustalony w scenariuszu czas,np. 5 minut. Oczywiście idealnie by było, gdyby po tych 5 minutach zjawił się helikopter ;) (jeśli ewakuujemy Białych z polany) lub przynajmniej łódka (jeśli z brzegu jeziora / rzeki), ale jak się nie ma co się lubi... ;) Umowny "helikopter" w postaci samochodu, ktory zabierze drużynę na poscenariuszowe ognisko też będzie dobry. Niebiescy - odnaleźć pilota i doprowadzić do własnej bazy. (jej lokalizacja może być znana Białym). Uwaga - Niebiescy przestrzegają prawa wojennego: nie morduje się jeńców! Jeżeli pilot zginie, mamy do czynienia z remisem (chyba, że uznamy, ze dostarczenie ciała warte jest przyznania pomniejszego zwycięstwa). Możliwe komplikacje i warianty: Pilot może być uzbrojony (w broń krotką z bardzo ograniczonym zapasem amunicji), lub nie. Pilot może być kontuzjowany (unieruchomiona prowizorycznie noga, bandaż i coś czerwonego dla imitacji krwi) - nie może biegać, i być moze trzeba mu pomagac przy chodzeniu. Może też być poważnie ranny (uszkodzony kregosłup, nierzadki prblem po katapultowaniu) i trzeba go będzie nieść (ale wtedy upewnijcie się, że obie strony mają jakieś nosze...). Biali mogą być poinformowani o stanie pilota, lub nie. Pilot może byc wyposażony w radio, przez które będzie naprowadzał Białych na swoją pozycję (ale Niebiescy przypadkiem mogą namierzyć tę czestotliwość!). Przydatne jest wyposażenie obydwu stron w zdjęcia satelitarne terenu rozgrywki (np. z Google Maps). Na takich mapach może być zaznaczony obóz Niebieskich, pozycja startowa Białych, punkt ewakuacyjny Białych i pozycja pilota. Od decyzji organizatorów zależy, kto ile bedzie wiedział (każda ze stron może przecież mieć dobry wywiad... albo nasłuch radiowy). Sędzia może wydłużyć czas oczekiwania przez Białych w punkcie ewakuacyjnym bez uprzedzania o tym Białych ("Pingwin, tu Wielbłąd, musiie zaczekać. Trzepaczka ma spóźnienie" ... "Jak to dlaczego? A słyszaleś, synku, o myśliwcach przeciwnika?") W strefie działąnia może się też pojawić szpieg (eee... agent wywiadu) Białych, ktorego trzeba ewakuować (o czym Biali dowiaduja się już w trakcie operacji). Może zdarzyć się jeszcze milion innych rzeczy. Zgodnie z prawem Murphy'ego: "Jeśli sprawy idzą zgodnie z planem... to znaczy, że nie wiesz wszystkiego." Scenariusz nie był jeszcze testowany... wykiełkował mi w głowie (w tej postaci) dosłownie przed paroma minutami. Komentarze?
  5. Disce, puer, latine ;) W obydwu przypadkach jest to taka sama szyna MIL-STD-1913 "Picatinny", tylko sposób jej mocowania do broni jest inny. Ale jesli coś się da przymocować do szyny o profilu Weaver'a ("Picatinny"), to zasadniczo da się przymocować do każdej szyny o tym profilu. Byle starczyło miejsca bo szyny mają różny układ i długość.
  6. No więc tak. Snajperem nie byłem, nie jestem, i raczej nigdy nie bedę. Celownik co prawda przystrzelałem, a "łapanie" poruszajacego się celu nie stanowi dla mnie problemu (śledzę go wzrokiem, i podrywam broń do ramienia równo na linii wzroku, może nie trafiam samym krzyżem na biegnącego człowieka, ale blisko tego), ale broń, oczywiście, nie ta, i sieje dość kapryśnie. Mam nadzieję, że po przedłużeniu lufy i doszczelnieniu mechanizmu to się poprawi. Poza tym, w starciu oko w oko z przeciwnikami uzbrojonymi w przyzwoitej klasy AEG'i zazwyczaj nie mam czasu, żeby się złożyć do strzału jak Bozia przykazała. Ale jak już się złożyłem, w sprzyjających warunkach terenowych, to 4-5 elektryków kombinowało, jak mnie wykurzc (skuteczny nie byłem, ale denerwujący bardzo). W sumie... celownik dobry, ciekawe doświadczenie po kolimatorze. Ale zakupu nie polecam. Doświadczeni strzelcy wyborowi (jacy się już tutaj wypowiadali) wiedzą, czego chcą, i wybiorą lepszy sprzęt. Żółtodzioby na pewno znajdą lepsze zastosowanie dla 100zł. No chyba, że ktoś jest "wannabe sniper za 300zł" ;). Albo ma podobnie pogięte podejście jak ja (celownik pełni rolę niejako rekonstrukcyjną ;) ).
  7. Okay. Celownik dziś dotarł, już go zainstalowałem (kurczę, trzeba będzie wymienić kolbę i poduszkę policzkową skombinować, bo niewygodnie), jutro idę przystrzelać. A w niedzielę przetestuję w walce. Zobaczymy, jak się spisze.
  8. Errhile

    Militaria.pl

    Minus dla sklepu. Tydzien temu (z okładem) zamówiłem u nich przez internet kilka rzeczy. Otzrmyałem odpowiedź, że części z zamówionych towarów nie mają (czego strona nie podawała), i muszę poczekać, aż przesuną je ze sklepu. Zapytałem, ile to potrwa i kiedy mogę się spodziewać prezesyłki - odpowiedź brzmiała: "około tygodnia, w przyszłą środę wyślemy i 26 kwietnia będzie u pana". Niepozytywne, ale zgodziłęm się poczekać. Wczoraj czekam na telefon od kuriera, w końcu o 15:10 zadzwoniłem do sklepu. I co? Paczka nie wyszła, "kolega miał pana zawiadomić", a towar, na który czekałem, nie dotrze do mnie w ogóle, bo w międzyczasie "został wyprzedany na sklepie". Nawet "przepraszam" nie usłyszałem, a sprzedawca był co najmniej nieuprzejmy. Tyle dobrego, że przynajmniej przypomnieli sobie, że mają do mnie cokolwiek wysłać, i ta część zamówienia, ktorą mieli na składzie, dziś do mnie wreszcie dotarła. Napisałem wczoraj mail do sklepu ze skargą na sposób potraktowania mnie jako klienta, ale na razie kamień w wodę. I nie spodziewam się odpowiedzi. To już drugi raz w przeciągu pół roku, kiedy oferowali mi towar, którego nie mogli dostarczyć. Coś mi się wydaje że łapie się to na paragraf o oszukańczej reklamie, i Państwowa Inspekcja Handlowa mogła by im za takie zagrania mandatem przysolić.
  9. Errhile

    Lornetka

    Niestety, w przypadku okularów korekcyjnych i nałożonych na to gogli (Bolle x500) bezużyteczny (sprawdzałem :( ).
  10. Ja popatrzę na sprawę z drugiej strony - ze strony dowódcy, powiedzmy, drużyny. Zdarza mi się pełnić taką funkcję na naszych rozgrywkach. Czego bym oczekiwał od zwiadowcy? Bynajmniej nie "komandoskich" rajdów na tyły wroga i wykańczania tabunów przeciwników nożem (gumowym oczywiście ;)). Jest to niewątpliwie efektowna umiejętność, ale raczej rzadko przydatna. I nie zabawy w snajpera. Też fajna, ale zwiadowca nie od tego jest. Zwiadowca jest od tego, żeby powiedzieć dowódcy, gdzie jest wróg. I gdzie wroga nie ma. I to w miarę możliwości tak, żeby wróg nie wiedział, że ja wiem, ani gdzie jestem. Jeśli do tego będzie w stanie rozpoznać teren, tak, by poprowadzić zespół bezpiecznie, bez wystawiania ludzi na wykrycie (albo przynajmniej na ostrzał), tym lepiej. A więc - podstawowym wyposażeniem takiego zwiadowcy było by radio z zestawem słuchawkowym (żebym go nie zdekonspirował, w nieodpowiedniej chwili żądając raportu). Do tego lornetka. Dobry strój maskujący (niekoniecznie Ghilie - zwiadowca ma się przemieszczać, a nie trwać godzinami na stanowisku, i zbyt rozbudowane maskowanie mogło by mu przeszkadzać) - myślę, że mundur, uzupełniony swieżą roślinnością, spełnił by zadanie. Ostatnio na Allegro bywają "peryskopy zwiadowcy" - pewnie by się taki przydał. Broń - widzę zalecenia, nie wymagania. Zdecydowanie coś zdolnego do strzelania ogniem ciągłym. Raczej krótkie i poręczne niż "długie jako pogańska włócznia" (mam wrażenie, że bardzo długa broń zawadzała by przy skrytym przemieszczaniu się). Ale w lesie - ważny jest zasięg. Dobry celownik (raczej kolimator, niż luneta) też nie zaszkodzi. And the winner is: karabin szturmowy, a nie PM. Oczywiście, raczej któryś ze zwartych, krótkich modeli, niż pełnowymiarowy (tzn. M4 a nie M16, Beta Specnaz a nie AK 74), ale to już kwestia indywidualnych preferencji. Aha, chętnie widział bym takich zwiadowców działających w parze. Nb. widzę w postach, że mamy jeszcze kłopot z rozgraniczeniem roli "czujki" (point) i zwiadowcy. O terminologię się nie będę spierał (nieważna nazwa, ważny desygnat). Czujka to ten facet, który idzie parę metrów przed resztą szyku, i zwraca uwagę na zasadzki, pułapki (miny etc), i obecność wroga. Specjalne wyposażenie - bystre oczy, czujny słuch i dobry refleks. Niezastąpione będzie dobre wyszkolenie. Dodatkowego specjalistycznego sprzętu nie sądzę, żeby potrzebował - w razie czego i tak nie będzie mieć czasu go użyć.
  11. Rozgladałem się po polskich sklepach, i nie znalazłem... SpecShop ma w ofercie podobną, ale nie wspominają, żeby nadawała się do AK Beta Specnaz. I właściwie... gdzie to się montuje?
  12. Equil, poszukaj. Gdzieś ostatnio ktoś o nim pisał na forum. Skarżył się, że straszne bardziewie.
  13. Cóż, mówisz na podstawie konkretnych doświadczeń. Ja mogę co najwyżej teoretyzować. Nie spodziewałem się, że to może być tak dotkliwy problem - zakładałem, że niewielkie powiększenie zniweluje nieco brak szerokiego obiektywu. Z drugiej strony, nie mam doświadczenia z celownikami optycznymi, i nie wiem, czy pole widzenia ok. 8m na dystansie 90m to mało (wydawało mi się, że w miarę, co prawda producent ma w ofercie modele o ponaddwukrtonie szerszym polu widzenia, ale niektóre silne celowniki mają jeszcze węższe pole widzenia...). Z drugiej strony - nie wziąłem pod uwagę, że dystans 100yd nie może być brany pod uwagę na realnych dystansach ASG - ok. 1/3 tej warości, co daje pole obserwacji ok. 2,6m. No tak, teraz rozumiem o co Ci chodziło. Shame on me. :wink: . Ale i tak - zobaczę jak to w praktyce zadziała :)
  14. Hmm. Cos w tym jest - czyżby to sprawa zawężonego pola widzenia?
  15. "Celność" w znaczeniu ogólnym. Nie powiedziałem "skupienie strzałów", "powtarzalność" etc, bo na to optyka nie pomoże. Ale na ogólną skuteczność strzelania - przypuszczam, że tak. Wydaje mi się, czy "celność" oznacza umieszczenie pocisku tam, gdzie się chciało? W zamierzonym celu zazwyczaj ;) Zresztą - będziemy się tu o słówka sprzeczać? "Nie jest ważna nazwa, tylko jej desygnat". Dostanę, wypróbuję, napiszę co z tego wynikło. I tyle. Bo wybacz, ale Twoja wypowiedź nic do sprawy nie wnosi.
  16. Kurczę, niedobrze. Różnica wielkości 16% mocy i zupełnie przypadkowa? A ja planowałem lekko pokombinować w tej dziedzinie... Koledzy Chińczycy namieszali, a Krakmany nie sprawdziły powtarzalności osiągów?
  17. Sekator, zdecyduj się. Ktoś już na forum robił ze strzelby DE karabin (coś na kształt wz.38 Maroszka, IIRC). Ładne to było. Ale co Ty chcesz osiągnąć? "Cos na kształt snajperki" to diablo mało precyzyjne określenie. Jakie ładowanie? Jak w strzelbie, blokowo-ślizgowe? To nie da sie z tego korzystać na leżąco. W każdym razie - nie wygodnie. A może jak w tym niby-Maroszku, wyprowadzony na lewą stronę body uchwyt, i zamek "dwutakowy" (w dużym, oczywiście, uproszczeniu). Piszesz, że nie chcesz tego używać - to po co przerabiasz? żeby nad łóżkiem powiesić? W takim razie daruj sobie majstrowanie przy bebechach, i zrób tylko tuning zewnętrzny. Chcesz może zrobić strzelbę o poprawionych osiągach? O, to rozumiem. W mojej opinii potrzebna będzie: nowa lufa zewnętrzna, w ktorej ukryjesz odpowiednio dłuższą "castorurkę", uszczelnienie tłoka i HU, oraz ewentualnie wymiana sprężyny. Tu jest problem, bo AFAIK mechanizm jest plastikowy, i jak wsadzisz mocną sprężynę, to go zwyczajnie rozsadzi. Ale - wersja short (obrzyn) ma w/g danych Krakmana 310fps, podczas gdy wersja long - 260fps. A obie chodzą teoretycznie na tych samych podzespołach. Więc sprężynkę od shorta (ponoć mocniejszą) powinno przetrzymać. Możesz jeszcze dociążyć i wyważyć broń, by lepiej lezała w ręku (mniej męczą sie wtedy ramiona), poza tym niektórzy lubią, jak replia waży tyle, co oryginał. Wymiana kolby i czółenka na drewniane to już tylko wisienka na torcie, bo musiały by być specjalnie dorabiane. Aha, i skoro mówimy o strzelaniu precyzyjnym - odpoiedni celownik. Coś z pewnoscią dobierzesz. Nie omieszkaj dać mi znać, co z tego wyszło :)
  18. No i odpowiedziałem sobie sam - wedle strony producenta tubus ma standardową grubość 1". A soczewka okularu ma 38mm średnicy. Zobaczymy, jak się w praktyce sprawdzi - bo wydaje mi się, że powiększenie 2,5x na potrzeby ASG będzie absolutnie wystarczajace. Podejrzewam, że ładnie poprawi celność - tak jak to było przy standardowym celowniku Steyra AUG (chyba 1,5x, jesli mnie pamięć nie myli).
  19. Zamówiłem sobie taką oto lunetę: BSA Deer Hunter 2,5x20. Ciekaw jestem, czy ktoś z Was miał z nią do czynienia - i jakie są opinie. Gwoli jasności wspomnę, że (zgodnie z danymi producenta) jest to model przeznaczony do montowania na strzelbach śrutowych, myśliwskich. Co bardzo mi odpowiada, bo zamierzam założyć ją na replice Remingtona 870. Niestety, sklep dał plamę - poprosiłem ich o podanie średnicy korpusu (kwestia montażu), i uzyskałem zdumiewającą odpowiedź "ponieważ luneta ma średnicę obiektywu 20mm, to całość będzie pewnie miała ze 22 mm". Co prawda podejrzewam, że będzie to bliższe standardu 1", i standardowe montaże dadzą sobie radę, A jeśli nie - cóż, istnieją takie rzeczy jak gumowe podkładki i taśma izolacyjna. Jakoś toto zamocuję. Ale wolałbym wiedzieć, na co się przygotować.
  20. Primo - strona world guns podaje wagę dla 870 Wingmaster (której repliką są te strzlby) w zakresie od 3 do 3,5kg. Oczywiście, nie wiem, jakie warianty są w tych granicach, ale wersja myśliwska z pełnowymiarową lufa waży właśnie te 3,5kg (jeśli dobrze pamiętam dane producenta). Secundo - nie wal za dużo obciążenia do kolby, bo broń zrobi się ciężka na tył. Moja tak ma (po poprzednim właścicielu) i w związku z tym trzyma się ją trochę dziwnie. Nie jest to kłopotliwe w użytkowaniu, ale wrażenie jest właśnie dziwne. Będę to musiał zmienić.
  21. Ja kupiłem Glocka dokładnie do tego samego celu, co Domino. Parę razy w budynku wkurzałem się na brak możliwości przyduszenia przeciwnika tak, by móc przeskoczyć jakiś róg, drzwi, czy załom korytarza (normalnie wystarczała mi pompka-sprężynka, ale wiadomo - do przyduszania ona nijak). Myślę, że w lesie na bliskich dystansach też będzie spełniać swoje zadanie. A że na dalekich nie? W końcu to tylko pistolet.
  22. Po pierwsze - w temacie o Becie ktoś podał bardzo fajny link - tam możesz posprawdzać różne konfiguracje kałasza, w tym Bety - kolby, chwyty, lufy, celowniki... Ja na razie mam lekkie odbicie i chciałbym sobie zrobić Betę z całym mnóstwem niepotrzebnych ;) bajerów na szynach RIS (chyba za dużo CP2020 RPG ;) ). Za trochę pewnie mi przejdzie... A nie wiem, czy to można uznać za tuning zewnętrzny. Ewentualnie można by się pokusić o kolbę "snajperską" (patrz link), ale to kupa roboty, a przydatność wątpliwa. Na dokładke w oryginale kolba pewnie też jest polimerowa, więc nie ma się co w drewno wpuszczać...
  23. :D w założeniu będzie to i tak "miotacz absurdu", a nie replika miniberyla. Ale tak, układ tyłu broni ma być w tym stylu - kolba składana w bok. Kwestia tylko, czy stosunek "cool factor" do ceny mnie zadowoli ;) Jeśli nie, to po prostu wezmę Betę ze stałą kolbą i tyle. Ale zapytać nie wadzi - a nuż ktoś już tego próbował? EDIT: Znalazłem tę kolbę od Beryla. "Cool factor" niezły, ale cenowo - nie na moją kieszeń. Może kiedyś ;). Gdyby ktoś chciał probować - powodzenia, i koniecznie dajcie znać!
  24. Z innej beczki - zastanawiam się, czy miałby sens zakup Bety bezkolbowej, i przymocowanie do tylnej ściany łoża kolby składanej od Beryla (gdzieś na necie widziałem w sprzedaży). Ale pewnie najpierw trzeba by metalowe body, żeby całość się nie rozleciała, jak zacznę w tym wiercić dziury pod kolbę... ktoś może tego próbował?
  25. Dorzucę moją opinię o polskim stalaku z demobilu (w moim przypadku wz.67): Panowie, jeśli zakładamy, ze hełm ma służyć ochronie głowy, zwłaszcza w CQB, to lepiej mieć blaszaka, i potem zbierać na coś lepszego, niż nie mieć nic, kupić ten kevlar / imitację / ProTec'a/cokolwiek dobrego i drogiego o te 20-30zł szybciej, w międzyczasie licząc na szczęście. No chyba, że komuś blaszak zupełnie nie leży. Blaszak ma dwie ważne zalety: jest tani jak barszcz, i zapewnia solidną ochronę (w dziedzinie odporności na uderzenia, z pokryciem głowy nie jest tak pięknie oczywiście). Wygląd i historyczność to sprawa indywidualna - nie wszyscy bawią sie w rekonstrukcję, są ludzie którym wygląd "partyzanta z Wyciętego Lasu" zupełnie nie wadzi. W połączeniu z polskim mundurem wygląda też całkiem na miejscu (a przy moim moro piechoty jest wręcz wskazany). Waga wbrew pozorom jest znośna. Co do odgłosu odbijajacej się od niego kulki - bardzo to sobie ceniłem, człowiek nie miał żadnych wątpliwości, że dostał. Ma też parę wad: - pasek pod brodę jest niewygodny (reszta fasunku mi nie przeszkadzała) jak... Niby można się przyzwyczaić, ale szczyt ergonomii to to nigdy nie bedzie. - spróbujcie się w tym polożyć - tylny okap oprze się o kołnierz, i hełm bedzie miał brzydką tendencję do zjeżdżania na czoło. Nie próbowąłem innych hełmów, wiec nie wiem, jak to z nimi wygląda... - ten hełm nie był pomyślany do użytku z goglami!! Jeśli nosicie okulary ochronne, powinno być znośnie, ale jeśli gogle - najpierw przymierzcie i blaszaka, i gogle, popróbujcie dziwnych manewrów (jak to na polu walki) zanim go kupicie! Ostatnia wada zdyskwalifikowałą u mnie blaszaka po paru miesiącach użytkowania... a konkretnie parę strzelanek po tym, jak kupiłem porządne gogle. Po prostu blaszak uparcie zsuwał mi Bolle x500 w dół, na czubek nosa... Wkurzyłem się, od tej pory owijam głowę arafatką i liczę na szczęście... Podsumowując: na początek to nie jest zły hełm. Zwłaszcza jak na swoją cenę. Nie jest specjalnie wygodny, ale zapewnia przyzwoitą ochronę głowy, a o to przecież chodzi. Że noszą toto głównie zieloni? Ano noszą. Z resztą, IMHO, kto się przemęczył z "blaszakiem", "szelkami - dusicielkami", i podobnym tanim, prostym (acz w tych dwóch przypadkach - solidnym) sprzętem, będzie umiał docenić wygodę nowoczesnych rozwiązań. Jak to mawia mój kolega z wojska - "kto nauczył się celnie strzelać z AK, to już ze wszystkiego da radę..." :)
×
×
  • Create New...