Nagminne używanie ochrony oczu bez atestów, lub siatkowych okularków. Potem zdziwienie że pękło, zasypało oko paprochami albo nie chcą dziady wpuścić na strzelankę. I równie nagminne ganianie w miejscach publicznych w pełnym szpeju z replikami na wierzchu.
Lata mi ostatnio co łikend takie stado po wsi, podobno strzelcy, ale nie wiem na 100%. Nosi mnie żeby ostrzelać akustykami, ale sądzę że ani oni ani okolica nie zrozumie .