To ja mam uwage. Lipaaaa...
Czemu? Czytajcie dalej.
Zakupilem tydzien temu M733. Po paru dniach zorientowalem sie ze cos tu za bardzo lata. Dokladnie przycisk dobijacza lusek (takie 'cus' odstajace z prawej strony body). Nie ma w nim sprezynki - pusto. Skontaktowalem sie we wtorek (6 dni po przyslaniu karabinka, zaraz po swietach) emailem na temat tej 'wady'. Odpowiedz dostalem wczoraj aby zadzwonic. Spox, dzis dzwonie. Serwisant, po obejrzeniu innego modelu z rodziny M16/M4 stwierdza ze ta czesc musi byc i nie mialo prawa wypasc. Powiedzial ze sam musialem to wylamac... Do tego dodal ze 'wada' jest zglaszana za pozno (eee to mam gwarancje na rok czy nie?) i ze nie moze tego przyjac. Jestem totalnie wpieniony. Przez cala rozmowe koles probowal mi wmowic ze to ja zawinilem skoro to ONI przyslali mi nie sprawny w pelni, "nowy" karabinek. Heh... litosci.
Niby maja sprawdzac czy jest OK z gnatami ale jak widac - g... Wysylaja jak leci i dopiero kupiec moze sie przekonac jak to "pieknie" wszystko wyglada. A jak sie juz przekona to bez szansy na naprawe.
Mam nadzieje ze to czytaja ludzie z MILITARY.PL i ze wezma troche do glowy. SPRAWDZAJCIE spluwy przed wysylka. Ostatni raz kupilem u was replike. Dziekowa chlopaki za wybrakowany M733...
A do maniakow - omijac szerokim lukiem bo i wam trafi sie 'bubel nie do naprawy'.