teren byl fajny i w cale nie byl za duzy (no, ja moze sie nie nachodzilem) :) po prostu jest tak jak napisal Hargin - dla wielu zabawa polega na grze na terenie 50x50m, kiedy cigle sie kogos widzi i wywalaniu tysiecy kulek... a dla innych (w tym mnie) dobra abawa to moze nie przechodzenie dziesiatkow km :) ale sytuacje kiedy jednak trzeba gdzies dojsc, kogos podejsc, cos znalezc... dzialania nieregularne w stylu wojskowym, a nie wyrzynanka...