Ech... mam wz93, oliwkowego taktyka i czarną kominiarkę (z różowym, spranym punisherem na czole;p). Często zarzucam na karabin i głowę chustę/szal maskujący. I jak wryję się w krzaczory, to nikt mnie nie widzi. Co do wyboru munduru, to moje zdanie jest takie - większość strzelanek/milsimów odbywa się w lasach liściastych i tu chyba nie podlega dyskusji, że lepsze są plamy, nie plamki. Mundury typu MARPAT czy inne drobne plamki/kropki/ciapki/kwardraciki/inne pieroństwo to tereny zabudowane, kamieniste, lasy iglaste. Opcjonalnie odciąganie ognia;p Mam wz i podsumuję w 2 słowach - jest zajekurdezacna. A często chodzę jako snajper. Chillie też jest lekko przereklamowany - jeśli siedzi nieruchomo to fakt, nie zobaczysz, ale strój utrudnia poruszanie i podczas chodzenia jest strasznie widoczny, bo zwiększa powierzchnię, często powiewa, a w lesie podczas ciszy człowiek reaguje na ruch. Chcesz zniknąć, to wpieprz się pod stertę liści i czekaj 2 godz. żeby spudłować i wygrzebywać się z pod tego z czerwoną szmatką. Wątpię żebym pomógł, bo jak ktoś wyżej stwierdził, są zwolennicy jednego i drugiego, i będą się kłócić do "usranej śmierci".
P.S.: Nie twierdzę, że mam rację, ale takie jest moje zdanie.