Po wielkich bataliach udało mi się uruchomić ponownie moje MK18.
Kila rzeczy na które wpadłem:
W VFC pojawił się problem (nie tylko u mnie, gdzieś na gasguns ktoś o tym pisał) firing pin wybija sobie ściankę.
Udało mi się to naprawić wiercąc dziurę i wstawiając metalowy kołek, który zalałem klejem.
Problem jest o tyle poważny, że uniemożliwia strzelanie z repliki, gdyż firing pin wraz ze sprężynką wypada z body.
Powodem tego jest metalowy kołek od FP na którym osadzona jest sprężynka powrotna, podczas gdy hammer uderza w FP, zniekształca się ścianka i koniec końców odpada.
Rozwiązaniem tego jest (moim zdaniem) spiłowanie tego cycka.
Bawiąc się z repliką zdecydowałem się na wywalenie z mechanizmu firing pin lockera, w moim przypadku okazał się zbędny, gnat strzela na single i full auto bez problemu.
Kolejna modyfikacja to wymodelowanie brzegów loading nozzle - przy pracy bolta uszkadzają uszczelkę od magazynka i czasem uniemożliwiają pełne zamknięcie bolta
Bawiąc się z magami zauważyłem, że zawory są wkręcane do magazynka tak, że mają 50% przepustowości :teeth: 5/6 moich magów.
Należy zdjąć plastikową część z maga i dokręcić zawór tak aby uzyskać pełną przepustowość.
Co do maga dobrze jest też poodkręcać śruby od wspomnianej plastikowej części maga - w wielu przypadkach wystają ponad plastikową obudowę.
Skrobnę coś jeszcze jak przyjdzie do mnie nowy gaz.