Witam!
Niedawno zakupiłem sobie na allegro używaną replikę Sig Saugera 552(firma JG) w bardzo dobrym stanie.
W między czasie poddałem ją małym próbom porównawczym z bronią kolegi, sprawdzałem zasięg, szybkostrzelność itp. Broń śmigała bez zarzutu.
Wczoraj powędrowałem z nią na pierwszą strzelankę. Sprawowała się bardzo dobrze. Po pewnej rundce, po 2 godzinach strzelania, od tak oddałem sobie kilka strzałów do drzewa. Puszczam na serii, ładnie śmiga, ale coś dziwnie przydusiło. Przełączam na pojedynczy, próbuję strzelić i... lipa. Silniczek zamarł. Wraz ze znajomym zmieniamy baterie na tą z jego repliki. Broń śmiga, więc to nic z silnikiem. Czyżby padł aku po 2 godzinach strzelanki? No nic. Zamiatam do domu.
W domu podłączam aku do ładowania na 2 godziny. Podpinam do broni... cisza. Coś tam jakby się tłok poruszał, nic więcej. No to ładuję dalej. Lipa, to samo. No i teraz pytanie, gdzie tkwi problem? No to zacząłem po kolei wszystko sprawdzać.
Akumulatorek mam taki:
NiMH 8,4 V - 1100 mAh Składający się z 7 ogniw.
Po woli zacząłem sprawdzać, co w końcu działa, co nie. No to ładowarka - sprawna. żarówkę oświeciło ;) Broń po ponownym pożyczeniu baterii od kumpla - działa. Mój akumulatorek - nie.
No i teraz kieruję do Was pytanie - co może być nie tak?
Poszukuję u Was porad i pomocy, co mogę zrobić. Może da się jeszcze ocalić?