A nie lepiej po prostu nie zakazywać podsłuchiwania przeciwnika? Zawsze to jakiś dodatkowy smaczek.
I pytanie czy to, że wszyscy wiedzą iż w drużynie jest szpieg i znają w zarysie jego plan nie wpływa na zachowanie graczy? Oczywiście z drugiej strony gracze muszą wiedzieć, że coś takiego może mieć miejsce.
Organizowałem kiedyś scenariusz z motywem podobnym, mianowicie w sytuacji zbliżonej do Iraku czy Afganistanu "koalicja" miała do pomocy lokalną milicję. Każdy "tubylec" czy to z milicji czy cywili czy partyzantki został sparowany z drugim tubylcem. Jeżeli ginął "brat" milicjanta - koalicja zabiła partyzanta to ten też dołączał się do rebelii i mógł strzelać do koalicji. Sytuacja taka miała miejsce, ale koalicjanci nie byli uprzedzeni o takiej możliwości i wściekli się kiedy milicjant "pojechał" ich z 5 metrów.