Jestem zapalonym fotoamatorem. Generalnie w fotografii celuje się z jednym okiem zamkniętym, co jednak bywa czasem groźne (np. robiąc zdjęcia w Krakowie zajęty fotograf moze łatwo wpaść pod dorożkę alpo melexa obwożącego turystów po mieście). Kiedyś celowłem jednym okiem, lewym (zdecydowana większość osób celuje prawym), tak mi było wygodniej, bo miałem podobny problem jak osoba, która założyła ten temat. Obecnie celuję głównie prawym okiem nie zamykając lewego. Obrazy mogą się na siebie nakładać, wtedy pomaga przymrużenie jednego oka, żeby je odróżnić. Zauważyłem, że jezeli lewe oko jest częściowo przysłonięte przez obudowę aparatu, to wokół obrazu w wizjerze pojawia się wyraźne rozgraniczenie między między obrazem prawego i lewego oka (czarna strefa) a jednocześnie można obserwować wszystko dookoła. To naprawdę jest łatwe, wymaga tylko przyzwyczajenia i odrobiny ćwiczeń.