Ano o tym, że skoro sami zainteresowani się tak nazywają, to nie ma co być świętszym od papieża i walczyć z jakimkolwiek przejawem zapożyczeń językowych, choćby w przekonaniu polonistów czy lingwistów były one błędne, bo "coś tam". To ludzie kształtują język i nie ma co się spinać o takie 'bzdury' ;)