Dread
Użytkownik-
Posts
1,483 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dread
-
Można i tak, ale wtedy nie pobawisz się w dalmierzowanie ;)
-
Od początku: Lunety z dalmierzem tylko i wyłącznie w sklepach myśliwskich. Cena takiego urządzenia, to około 3000zł. Dokładność pomiaru w przypadku Yardage Pro Bushnella, z którym miałem do czynienia to około 0,5m - czyli nie za bardzo, żeby obliczać opady - raczej, żeby nie łamać prawa (strzelać do zwierza w Polsce można do 200 metrów, dalej nie). Kolimatorów z dalmierzem się nie robi. Jak zależy Ci na lansiarskim i wiernym odwzorowaniu repliki SWD, to sobie daruj. Bo to luneta do AK. Jak kupisz chińską replikę na allegro, to naprawdę nie poczujesz różnicy. Chyba, że chcesz ją zamontować na prawdziwku. PSO jest w większości przypadków optyką z dalmierzem :roll: Błąd pomiaru, to około 1 yard w przypadku dalmierza niezintegrowanego z optyką w cenie około 2000zł. Skuteczny tylko w przypadku, gdy masz cel "jak na dłoni", na otwartej przestrzeni, ze statywem, bez deszczu. W krzakach, z deszczem, przy pomiarze "z ręki" masz błąd około 7 metrów przy celu oddalonym o około 150m. Przydatność w airsofcie jest znikoma. Stronę temu był link do celownika YP Bushnella. :roll: Po to, żeby po pierwsze nie ustrzelić zwierzyny z dystansu przekraczającego 200 metrów (do tylu można strzelać z lunetą), a po drugie nie liczyć kolejnych dotów na siatce, kiedy pamiętasz, że na przykład przy 120 metrach strzelasz czwartym, a na 90 metrach drugim. Jak dzik spierdziela w krzaki, to nie ma czasu, żeby mierzyć mu sylwetkę ;) Hehe, to byłby dopiero lans. Skoro w prawdziwku oblicza poprawkę na obrót ziemi wokół własnej osi, to w ASG może da się go przeprogramować, żeby sam podkręcał gumkę hiphop? ;) Ostrość masz z przy okularze, a nie przy obiektywie. Pierścień paralaksy nawet w tańszych lunetach jest czymś innym niż tylko regulatorem ostrości (choć niewątpliwie taką rolę też spełnia). A i nawet w takiej taniej 4x32 hawke da się pierścień paralaksy wykorzystać jako dalmierz :) Trzeba tylko "umić". Skoro montujesz na taśmę, to po co Ci jeszcze montaż? Bezpośrednio do komory taśmą klej! Klimat Fallouta gwarantowany!
-
Do "dorosłego" też takie zrobili, tylko na necie zdjęć znaleźć nie mogę. Ale w gazetach są reklamy z tymi wersjami, chyba w najnowszej "Broni i amunicji" na drugiej stronie.
-
Ech, ja zakochałem się w aluminiowych okładkach do Beryla, ale na to nie ma szans, chyba, że kradzież z fabryki :)
-
Jak masz EMkę od ICSa, to poszukaj całego zestawu górnego gb oznaczonego literką "B". Tam masz sprężynę 120 i kupę innych części, które podniosą osiągi repliki. A i z wymianą nie będzie problemu, jak masz wprawę, to w krzakach cylindry wymienisz :) Taki zestaw w ofercie ma Madonion, ale w statusie jest "chwilowo brak". Możesz poszukać u dystrybutorów handlujących z fondprodukterem.
-
W wiatrówkach jest to tzw. dieslowanie*, ale w ASG tego nie spotkałem, no, chyba, że kolega miał olej silnikowy, a nie silikonowy w tłoku. *wysokie ciśnienie, temperatura spowodowana tarciem i odrobina oleju ropopochodnego. Analogicznie jak w dieslu.
-
A co takiego jest z nią nie tak, że "chciałbyś coś zmienić"? Co dokładnie chcesz osiągnąć mówiąc o osiągach? To jest replika gazowa z odrzutem zamka (pytam, bo piszesz coś o sprężynie)? Podaj może link do tego, lub podobnego produktu.
-
Tak zwany "skraczbild". Kilka arkuszy polistyrenu, trochę kleju i dużo cierpliwości. Jest zrobiona w 70%.
-
"Stałą wysuwaną", czyli nową radomską. Tę wysuwaną, z żebrami, ale bez węzła umożliwiającego składanie na bok.
-
Dać to się da do wszystkiego, nawet do bazarka za 15zł, radzę koledze, żeby użył za podstawę repliki, z której zostanie mu trochę więcej, niż body. ;) Ja akurat użyłem jakiegoś chińskiego body, takiego jak w boyi ze składaną kolbą. Ale w moim berylku nie robiłem kolby składanej, bo montuję stałą wysuwaną. Reasumując - można robić z AIMSa, ale taniej będzie kupić sam gearbox i komorę zamkową :P
-
A co trzyma silnik w v2? Sam chwyt? Niestety nie bawiłem się v2 :( W każdym razie trzeba luzować tę śrubę, która trzyma silnik przy reszcie całości. :) Albo faktycznie jedyne co zostaje, to zdjąć uszczelnienie z tłoka.
-
To ma być Beryl, czy wyrób berylopodobny? Bo jak to pierwsze, to lepiej weź replikę AK74. Mniej będzie do wymiany. Kolba, pomimo, że w tym CM050 składa się na bok, to ma zupełnie inne mocowanie, i tak będzie do wyrzucenia. Masz też inne kolanko gazowe, inny magazynek, no w sumie z całej tej repliki zostanie w Berylu body, GB, dekiel, chwyt i podstawa szczerbinki, reszta do wymiany.
-
Mówię o śrubkach, które mocują całość kosza z silnikiem do GB. Takie dwie długie śruby. Te dwie czerwone.
-
Złożyłeś wszystko razem z silnikiem, tylko bez sprężyny i próbowałeś strzelać, czy tylko "na sucho" próbowałeś? Próbowałeś poluzować śrubki zewnętrzne kosza silnika? Za mocno dokręcone powodują dokładnie to co opisałeś.
-
Dzisiaj miałem to samo. Sprawdź, czy nie pogubiłeś podkładek pod śrubami mocującymi GB. Spróbuj poluzować śrubki zewnętrzne i strzelić. W jaki sposób mocowałeś głowicę tłoka? Może podczas Twojego "uszczelniania" coś poszło nie tak? Wyjmij tłok, sprężynę, wszystko, zostaw same zębatki - w ten sposób sprawdzisz podkładkowanie. Zobacz, czy tłok bez sprężyny chodzi równo - włóż sam tłok, bez sprężyny, dyszę w usta i dmuchaj :) Pozdro.
-
A masz może foty/schemat wnętrza repliki? Ja w swoim Mini Berylu właśnie kombinuję EBB. Już prawie koniec, więc wkrótce dam foty :)
-
Żelatyna też nie jest złym pomysłem :) Pociski byłyby w pełni biodegradujące. Co do kalibrów - ja byłbym za tym generalnie, żeby kalibry mniej więcej odpowiadały kalibrom pierwowzoru. W imię realizmu. Co do wymiarów - użyłem zwykłej castorury, pierwszej z brzegu. Pocisk miał kaliber 6mm, długość 1cm. Moje skromne zaplecze techniczne nie pozwala mi zrobić odpowiedniego modelu - czyli pocisku pustego w środku, z kryzą w przedniej części. Tego typu pocisk "rozpłaszcza" się po uderzeniu w cel, przez co jest bezpieczniejszy. A dla marudzących mam opowiastkę: Około 1813 roku niejaki pan Dreyse przedstawił niejakiemu cesarzowi Bonapartemu swój rewelacyjny, jak sądził, projekt. Projekt polegał na tym, że broń długa miała, wyobraźcie sobie, nie być ładowana na stojąco, przez lufę, tylko od tyłu, poprzez boczny otwór, odsłaniany ruchem zamka i ryglowany przez obrót dźwigni. Pan Dreyse, szaleniec prawdopodobnie, w swojej zuchwałości opracował kolejną herezję! Otóż w jego broni miało się używać (dzieci zakryć uszy) NABOJU! Temu panu w głowie się przewróciło - zamiast sypać proch do lufy, jak Pan Bóg przykazał, sypał proch do łuski, scalonej z nabojem. A jakby tego było mało, nabój zakończył kapiszonem. Kapiszon odpalany był, tu kolejna herezja, iglicą! Całe szczęście światły cesarz ukrócił knowania tego szaleńca, chcącego łamać prawa mechaniki i rzekł mu, że to nie ma przyszłości, że używany aktualnie zamek skałkowy jest idealny, że ładowanie odprzodowe jest jedyną słuszną opcją. I dobrze tak heretykowi i głupcowi, chcącemu igrać ze świętymi zasadami strzelectwa!
-
No dobra, zrobiłem coś. Wykonałem sobie silikonowy pocisk w kalibrze 6mm. Po prostu wlałem trochę silikonu do castorury, poczekałem do rana, wyjąłem, przyciąłem. Załadowałem tym czymś lufę pistoletu na CO2 z deklarowaną prędkością 480fps przy kulce 0.20. Wykonałem kilka strzałów, faktycznie problem był z tarciem w lufie, ale akurat tego się spodziewałem (pociski które testowałem kiedyś miały kryzy, a to znacznie zmniejsza tarcie). Nasmarowałem całą lufę sprejem silikonowym, problem tarcia chwilowo znikł. Wykonałem kilka kontrolnych strzałów do tarczy. Wyniki zadowalające jeśli chodzi o czas dolotu do tarczy (nie mam aparatury pomiarowej, żeby sprawdzić wyniki). Celność mizerna, ale nie o to chodzi, nie jestem maszyną, ani za bardzo nie starałem się przy wykonywaniu tego czegoś. W każdym razie strzelało i to całkiem znośnie. Pora na test bezpieczeństwa. Kulka z tego pistoletu, wystrzelona z bliskiej odległości w nogę przebijała skórę i tworzyła głęboką ranę. W przypadku silikonu krzywda mi się nie stała, poczułem uderzenie, ale nie ból. To tyle.
-
Nie, kur*a, wcale nie. Nie po to ziomy ze Stanów wymyśliły skośnie zamontowany kolimator przecież. Nie po to wymyślili "o-shit-they-here-sight". Ale takiego nie zamontujemy w airsofcie, więc pewnie połowa tu obecnych nawet nie wie co to takiego i po co. Chcę zasięgu, tak powiedzmy 100m, a przy okazji chcę bezpieczeństwa. Tak, że tego samego badziewia, co na 100m strzela jak przywalę koledze z 5 metrów, to nie zrobię mu dziury w całym. Jednocześnie. I proszę, nie mów, że się nie da. Bo się da. Ale nie z plastikowej kulki 6mm. Glock w kalibrze 6mm jest bardziej realistyczny od tego w kalibrze 9mm, każde dziecko to wie.
-
Niestety, to było dobre parę lat temu, więc zdjęcia na pewno nie zrobię :) Co do amunicji, najbardziej przypominało mi to gumowy pocisk typu minie http://images1.fotosik.pl/311/694be9a70c1781e2.gif Tyle, że było bardziej puste w środku. Kryzy były w przedniej części pocisku. Pociski do olimpika miały dodatkowo przyssawkę na czole, obcinało się ją żyletką :) Pociski 6mm były w zasadzie identyczne, tylko żółte, bardziej miękkie. Były do jakiejś zabawki, której nie miałem, dlatego "na wcisk" weszły do wiatrówki. Zmiana prędkości wylotowej - w przypadku systemu gazowego (który pewnie niedługo wyprze z rynku aegi) nie ma problemu - śruba regulująca zawór, albo siłę sprężyny zbijaka. W przypadku AEGa można to zrobić na dwa sposoby: albo tak jak w L85 ode ICSa - prowadnica sprężyny na pinie z możliwością szybkiego wybicia pina i zmiany położenia sprężyny - w związku z tym sprężyna jest bardziej, lub mniej ściśnięta; drugie rozwiązanie - zaworek, bądź inny dławik w komorze hopup, powodujący dostarczenie mniejszej, bądź większej dawki powietrza. Ewentualnie dziura w komorze regulowana śrubą - większa dziura to większe straty ciśnienia, a to znaczy, że kulka poleci wolniej.
-
Kurde, opór "betonu" niektórych obecnych tutaj osób po prostu mnie powala. Już kiedyś pisałem, że ze strzelających osób chyba tylko myśliwi są bardziej zacietrzewioną i zadufaną w sobie grupą. Alvanderze, popieram Twój pomysł. Sam swego czasu nad czymś takim pracowałem. Zainspirował mnie kiedyś pistolet "Olimpik" - sprężynowa zabawka, replika pistoletu sportowego. To coś strzelało z pocisku kalibru 10mm, gumowego, pustego w środku. Potem dorwałem podobne coś, tylko w kalibrze 6mm, zrobione z żółtej gumy. Strzelaliśmy z tego swego czasu z bratem do siebie z wiatrówki w kalibrze 5,5mm o mocy 19J. Na 30 metrach robiła podobną krzywdę jak kulka airsoftowa, a była cholernie stabilna, o wiele stabilniejsza od ASG. Padło pytanie "po co?". Odpowiedź brzmi - żeby było fajniej, ciekawiej, celniej, bezpieczniej i bardziej realistycznie. Także ponieważ obecne rozwiązanie - plastikowej kulki 6mm - jest złe.
-
Wymiary ściągać będę z Yunkra :) Dzięki wielkie.
-
Mam szybkie pytanie, może ktoś wie :) O ile centymetrów jest dłuższy korpus w rumuńskim PSL w stosunku do korpusu AK? Bo z "przymierzania" na zdjęciach wyszły mi 2cm.
-
I chwała Ci za to. Kolega chyba trochę za bardzo wczuwał się w rolę "medyka polowego" z filmów o Wietnamie :)
-
Model: Glock17 elektryk Firma: Nie umiem po chińsku i za chiny tego krzaka nie przetłumaczę Kulki: Wszystkie. Od 0,28 xtreme, po 0,12 od gunfire, dodane do jakiegoś zamówienia, no i oczywiście "super kulki z farbą" z allegro. Sklep: allegro.pl Cena: 29,90 Kupiony jakieś trzy lata temu. Elektryczny pistolecik z ruchomym zamkiem, z funkcją pojedynczego strzału i serii. Zasilany czterema "małymi" paluszkami. Zamówiliśmy grupowo, całą paczką kumpli z pracy, ja brałem glocka, reszta brała Desert Eagle, chyba tylko żona kumpla wzięła Colta. Z moim nigdy nie było problemów, kumple zaraz swoje popsuli, bo kulki od gunfire, co do jakiegoś zamówienia dostałem poblokowały się w środku, a wyjęte zostały wraz z gumkami (te kulki to koszmar był, niektóre miały po 4mm, a niektóre prawie 7mm). O dziwo kulki z farbą spisały się cudownie, pobliski znak zakazu wjazdu na budowę po prostu ściekał czerwienią. Był obiektem kilku eksperymentów: wzmocnienia sprężyny (podkładki), zwiększenia ciężaru tłoka (ołów w elemencie tłoka), wymiany lufy (aluminiowa z obi), uszczelnienia (silikon sanitarny) i wymiany baterii na lepsze - z racji, że do rękojeści nie mieściło się nic poza czterema bateriami AAA podłączyłem do środka kabel telefoniczny, którego drugi koniec z bateriami mam w kieszeni :) . Wygląda to tak jak powinno wyglądać, czyli jak "smycz" do broni. Zasięg skuteczny około 15 metrów.