Dread
Użytkownik-
Posts
1,483 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dread
-
Brak bezpieczników i innych części spowodowany jest własnie tym, że pojawił się Ares. Wcześniej nie sądziłem, że domowe dłubanie Beryli może być aż takim wyzwaniem dla spółki Taktyczny-FB-Ares, że doprowadzą az do zablokowania sprzedaży części dla domowych dłubaczy.
-
Ej, ej, ja sobie wypraszam, ja kolb nie kleję szpachlem, tylko na taśmę makgajwerkę i klej z bobra :) A tak serio i bez ironii, to jak wyszedł Ares, to postanowiłem customowanie Beryli odwiesić na kołek, bo pojawiło się coś lepszego i w przystępnej cenie, a tymczasem nie ma tygodnia, żeby ktoś nie pisał do mnie "zrób mi Beryla". Nie wiem, może ludzie po prostu kochają mój styl złożony z nitki, gazety, supergluta i smarków z nosa :) Aresa nie uważam za złą replikę, to po prostu kolejna baza pod customowego Beryla :) :) :)
-
Coś w tym jest, poprzednie zdjęcie z Aresem też było z krzywą kolbą :/ Kafle na podłodze są proste, więc wada zdjęcia to chyba nie jest. Ale replika fajna :)
-
Co da się zrobić? Niewiele. Sport albo jest, albo nie jest popularny, a zmiany następują w przeciągu lat i to wielu. Inicjatywy odgórne obrastają w śmieszność, jak na przykład Sejmowa Komisja ds. Promowania Badmintona (serio, takie coś istnieje, a badminton jakoś sportem masowym stać się nie chce). Dwie rzeczy mogą wpłynąć na poprawę sytuacji - moda i spektakularne sukcesy (vide małyszomania dla skoków narciarskich, czy moda na MMA wśród bywalców siłowni). W przypadku strzelectwa na modę nie ma co liczyć, bo wciąż jest to sport obarczony "grzechem pierworodnym". O ile konkurencje statyczne mają jakieś tam jeszcze szanse, o tyle dynamiczne są póki co skazane na co najmniej krzywe spojrzenia. A jeśli chodzi o sukcesy, to też posucha, strzelanie dynamiczne nie jest sportem olimpijskim, ani też nie jest sportem "medialnym". Poluzowanie norm odnośnie posiadania broni też niewiele da. Repliki czarnoprochowe są dostępne bez pozwoleń, czasami za całkiem nieduże pieniądze, ale jakoś zawody strzelań kowbojskich nie są szczególnie rozpowszechnionym zjawiskiem. Na propagowanie strzelectwa w takim stopniu jak w przypadku jak piłki nożnej, czy siatkówki nie ma co nawet liczyć, IPSC, choćby i airsoftowe nie ma szans na zostanie oficjalnym zajęciem podczas w-fu w szkole, a nawet jak ktoś wyjdzie z takim pomysłem, to zostanie zjedzony przez matki uczniów (czemu też nie ma się co dziwić). Słowem - nic nie poradzisz, że ludzi to nie kręci.
-
Na płaszczyźnie ontologii sportu jako takiego nie ma. No, ale nie będziemy wchodzić na takie tematy :) I tu masz przysłowiowego psa pogrzebanego. Można to zrobić w formie dostępnej dla przeciętnego asgeja, tyle, że zwyczajnie takie coś nie interesuje przeciętnych asgejów. Tylko po co? Mnie nie kręci ani zapisywanie się do stowarzyszeń, ani posiadanie identycznej repliki i broni. Broń mam po to, by była bronią, replikę, by była repliką.
-
O jakich wypowiedziach mowa? Że airsoftowcy postrzelaliby sobie z palnej? Że chcieliby uprawiać IPSC? Bo jakoś wielkiego zainteresowania AA IPSC nie widzę, poza kilkoma pasjonatami, którym się chce. Biegnę od startu do mety - sport. Biegnę, bo mi autobus ucieka - nie sport. W obu przypadkach biegnę, ale nie każde bieganie będzie sportem, to od mojej intencji zależy kiedy to bieganie sportem będę chciał uczynić. Z resztą w ustawie stoi jasno jakie formy aktywności nazwiesz sportem. Jak będę wykazywał aktywność fizyczną w innych celach, to nie będzie to sportem, choć możemy mówić o identycznej czynności (np. wymienione przed chwilą bieganie). To miałem na myśli mówiąc, że sport jako pojęcie oderwane od innej, konkretnej czynności nie istnieje. Ale to tylko filozoficzne wywody, IPSC, nieważne, czy airsoftowe, czy nie sportem jest i nie ma o czym gadać. Ani przez moment nie nawiązałeś do "namiastki namiastki". Ja o koniu, Ty o słoniu. Fajnie, że strzelcy statyczni robią z siebie jajco, ale to nie zmienia faktu, że airsoftowy ipsik ciekawy nie jest, bo to tylko namiastka prawdziwego IPSC, które to IPSC są namiastką strzelania w warunkach bojowych. Prościej nie potrafię już napisać. No i ok, ci, których to kręci będą sobie strzelać, inni nie będą. Sam osobiście strzelam z carnoprochowca, niezależnie od tego bawię się w airsoft. Ale nie mam zamiaru i najmniejszej chęci kupować sobie airsoftowego Colta, bo zwyczajnie mnie to nie kręci. A idąc Twoim tokiem rozumowania powinno, bo przecież lubię jedno i drugie.
-
Wchodzimy na tematy filozoficzne. Sport sam w sobie nie istnieje, dopiero coś robiąc możemy mówić o uprawianiu czegoś dla sportu. Może to być sportowe bieganie, strzelanie, czy nawet picie piwa. IPSC jest sportem który w zamyśle miał symulować strzelanie do "złych", którzy czają się w różnych nieciekawych miejscach. Tak samo, jak "El Presidente" miał być treningiem ochrony prezydenta, jak strzelanie do rzutków miało być namiastką polowania na ptactwo. W tym rozumieniu ipsik to namiastka, symulacja, ersatz, co wcale a wcale nie umniejsza jego roli jako konkurencji sportowej. Chyba nadal nie zrozumiałeś co mam na myśli mówiąc o "namiastce namiastki". Tu nie chodzi o długość repliki, czy broni, tu chodzi o zamysł, ideę przyświecającą komuś, kto takie coś wymyślił. Airsoft to jedna namiastka, ipsik druga, osobno fajnie się mają, bo ludzie lubią namiastki (nie ma co ukrywać, milej jest strzelać do popperów, niż do żywych ludzi), ale razem jako połączenie nie znajdą szerokiej rzeszy pasjonatów. Jeszcze raz powtórzę - nazwanie czegokolwiek "namiastką" nie ma na celu umniejszenia rangi tego czegoś, a nawet w wielu przypadkach namiastka będzie lepsza niż jej brak (na przykład lepiej i bezpieczniej bawić się w wyścigi RC, niż pruć tuningowanym autem w nocy po ulicach). Namiastki są dobre, bo pozwalają ominąć kwestie prawne, czy moralne, a jednocześnie dają całkiem niezłą frajdę. Trzeba tylko pamiętać, że brnięcie dalej w "namiastkowaniu" będzie się mścić dużo mniejszym zainteresowaniem. Chwała Ci za to. Nie walczę z ideą przedsięwzięcia, ja tu walczę jedynie z Twoim zdziwieniem, że nie ma odzewu :)
-
No, ale airsoft to jest namiastka wojska. Podobnie z AA IPSC, jest to namiastka "prawdziwego" IPSC, który to sport jest namiastką prawdziwego strzelania w realnej sytuacji. Pomijam kwestie ideologiczno-filozoficzno-moralne. Przykład z innego podwórka - swego czasu ktoś zauważył, że ludziska chętnie sięgają po gry komputerowe typu shooter, a także lubują się w paintballu. Pomysłowy gość stwierdził zatem, że gra komputerowa z paintballem w roli głównej będzie hitem, przecież popularność ma jedno i drugie. Nie muszę mówić, że była to klapa, właśnie dlatego, że ta gra była namiastką namiastki. A rozwiązanie, cóż, nie jest "dla każdego airsoftowca", bo airsoftowiec bawi się dobrze wtedy, gdy kompozyt trafia człowieka, który również może kompozytem odpowiedzieć. Fakt, można pobawić się w strzelanie do celu, można brnąć w stronę sportu, również wyczynowego, ba, można nawet zorganizować międzynarodowe zawody we wbijaniu gwoździ kolbą Cymy 028S, naprawdę nikomu tego nie zabraniam i nie uważam, że to głupie, tylko po prostu nie uważam, żeby takie coś wśród airsoftowców mogło stać się powszechne. Niestety, musisz pogodzić się z tym, że airsoftowy ipsik dla airsoftowców nie jest propozycją ciekawą. Z wyjątkami. Te wyjątki będą się przy takim strzelaniu świetnie bawić. Ale z wyjątków nie zrobisz ruchu masowego. Chcesz, by było ciekawie? Zmień poppery na zombie. Serio, zrób z kartonu kukłę, ubierz w szmaty, łeb zrób z balona wypełnionego czerwonym konfetti. Na balonie markerem narysujesz szpetną buźkę, która po trafieniu zamieni się w efektowny deszcz czerwonych kłaków. Ma być zabawa? Będzie zabawa. Tylko nie licz wtedy na "prawdziwych" ipsikowców, licz na dzieciarnię z replikami. Oto schemat takiego zombiacza: Korpus z kartonów zwiniętych w rulon, poklejonych szarą taśmą. Łeb z balona, w środku czerwone konfetti. Łeb na sznurku do sufitu. Trafisz w korpus - zombie nadal żyje, trafisz w łeb - łeb pęka, zombiacz upada.
-
Jak sezon martwy, to airsoftowa "dzieciarnia" będzie łoić w CS'a, a staruchy siedzą pewnie i dłubią w replikach albo w nosie. Ta część, co biadoli na forum, że by pojechała na airsoft pewnie i tak się nie ruszy z miejsca, bo biadolenie też jest sposobem na życie :) . Równie dobrze możemy narzekać, że ludzie nie jeżdżą na milsimy, choć mają repliki, mundur i snikersy, nie pojawiają się na LARPach w klimacie Stalkera, a przecież łoją na kompie i bawią się w airsoft, przykłady można mnożyć. IPSC, nie oszukujmy się, jest namiastką strzelania w prawdziwych warunkach, z prawdziwej broni, tyle, że nie zabijasz prawdziwych ludzi, bo nie wolno. Airsoft jest namiastką strzelania w prawdziwych warunkach, do prawdziwych ludzi, tyle, że nie z broni palnej. Ty teraz chcesz zaproponować namiastkę namiastki i dziwisz się, że ludzie tego nie kupują.
-
Wojtekk8, zainteresowanie "sportowym airsoftem" jest znikome, bo (tu masło maślane) mało kogo to interesuje. Airsoft jest dla większości airsoftowców strzelaniem do ludzi, a nie sportową rywalizacją. Podziurawienie tarczy, czy trafienie poppera nie daje po prostu tyle frajdy, co strzał w tyłek kumplowi. Tyle i tylko tyle. Wybacz, ale to mi przypomina biadolenie, że nikt nie zgłosił się na Tour de Pologne, a przecież na rowerach do pracy jeżdżą! Dla przeciętnego airsoftowca "komandosem" jest się nie dlatego, że trafiasz z AEGa z 50 metrów w pudełko zapałek, ale dlatego, że trafiasz z 20 metrów w średniej wielkości kolesia, wcześniej leżąc dziesięć minut między potłuczonymi butelkami, a psią kupą, dodatkowo będąc gryzionym przez komara. Nic nie poradzisz, że ludzi to nie kręci.
-
"Pozwolenie rekreacyjne" w zamyśle miało być węższe, niż np. pozwolenie kolekcjonerskie. W rekreacyjnym też trzeba wyrobić pozwolenie za tysiaka, też trzeba być w klubie zainteresowanych, tyle, że wolno strzelać jedynie z kbksów i innych bocznozapłonowców. Obecnie takie pozwolenie nie funkcjonuje, ale równie dobrze można być kolekcjonerem kbksów, efekt będzie podobny.
-
Tak, na zdjęciu z niedoróbką widać "trzon" szyny, a poxipol otacza trzon. A klej się nie pokruszy, bo ma minimalnie więcej składnika B niż A, przez co jest bardziej elastyczny. Wypróbowane milion razy :)
-
Wchodzimy na tematy rekonstrukcyjno-stylizacyjne. Broń w stanie, jaki proponują "cioracze" istnieje w rzeczywistości, nie ma więc przeszkód, by występowała w airsofcie. To, czy ktoś przychodzi z taką repliką ubrany w mundur, dresy, czy prześcieradło z wielbłądziej moszny w tym temacie pomińmy, bo to trochę jak dyskusja o tym, czy mając mundur woodland można biegać z CM028. A sam osobiście parę razy przebierałem się za "tego złego", nawet miałem takie fajne doklejane wąsy i brodę :)
-
W przypadku replik typu CM040, czy RK-01 rzeba zrobić to samo co w przypadku montażu zwykłej kolby do Beryla - dorwać body pod kolbę stałą, wytrzasnąć ogon kolby, albo czarować domowymi sposobami. W przypadku replik z kolbą stałą w systemie VFC trzeba przerobić sam ogon, a w przypadku Beryla od Aresa trzeba tylko przełożyć kolbę, choć i tak podejrzewam, że przyda się pilniczek.
-
Po to, żeby "odmitologizować" customy. W wielu tematach, na różnych forach pojawiają się customowi znawcy, których szczytowym osiągnięciem była wymiana kolby w Emce ze stockowej na SF i dokręcenie Eotecha, którzy uparcie wmawiają, że do zrobienia choćby miniberyla trzeba frezarek CNC. Sam pamiętam wypowiedzi któregoś ze starych wyjadaczy tego forum, że do wykonania MSBSa trzeba wpierw zakupić drukarkę 3D, potem zamówić formy, a na koniec wykonywać wszystko metodą ciśnieniowego wtryskiwania tworzyw sztucznych. Jakim, Berylek zacny, nie podoba mi się tylko za długi RIS na łożu. Będziesz go skracać? :)
-
Poldeck, zawsze jak ktoś porusza tematykę przetarć pojawia się ktoś, kto zaczyna nagle wołać "tak się broń nie przeciera, nie w tych miejscach". Tymczasem na zdjęciach z Bliskiego Wschodu i z Afryki obtarte lufy, gwizdki, czy podstawy szczerbinek zdarzają się nader często. Ba, ostatnio równie często można uświadczyć takiego kałacha w wersji ze zgniłym drewnem, co z risami i kolbą od Emki. Powody złażenia czerni w tych nietypowych dla zwyczajnie eksploatowanej broni są trzy: pustynny piach, słona woda i Chaberczycy. Ten pierwszy ma tendencje do włażenia gdzie popadnie i pięknego - jak sama nazwa wskazuje - piaskowania powłok karabinu. Ta druga lubi sobie obficie podlać broń podczas abordażu na kontenerowiec, a potem lubi sobie zeżreć powłoki wszelakie podczas suto opijanego tryumfu. Również podczas panicznej ewakuacji ze statku biedni Somalijczycy nie mają czasu, by porządnie zadbać o broń. Dopiero potem, na brzegu następuje żmudne czyszczenie rdzy, czym? No raczej, że piaskiem. Ci trzeci natomiast lubują się w robieniu takich customów na zamówienie w swoich kiszlakach. Wiadomo, że części od kałacha nie zawsze należycie chcą wejść w komorę zamkową zrobioną przed momentem z tylnej klapy od podrobionego Hiluxa, dlatego trzeba wszystko indywidualnie dopasować papierem ściernym. Podobnie z lufą - nie każdy kowal w Przełęczy Chaberskiej ma na warsztacie oksydę w kolorze "russian blue", czerni się kąpielą w przepalonym oleju, które to czernienie złazi łatwiej, niż z lufy w CM028. Pamiętaj, nie każdy ubytek czernienia powstaje od zwykłej eksploatacji.
-
Dzisiejszy odcinek sponsoruje producent kleju dwuskładnikowego "Poxipol". :icon_smile: http://s1.postimg.or...9b/DSC01033.jpg http://s1.postimg.or...jz/DSC01038.jpg http://s1.postimg.or...9r/DSC01037.jpg Replika dorobiła się szyn na wsporniku oraz na spodzie łoża. Kolejne w planach są szyny na grzbiecie komory zamkowej (w docelowej replice nie będzie ich widać, ale chcę, by była zgodna z oryginałem) i krótkie szyny na łożu. Potem będę robić "bakę policzkową", czyli osłonę szyny grzbietowej. Na ostatnim zdjęciu widać proces powstawania szyny, z racji braku dostępu do tak długich szyn, postanowiłem zrobić je samemu. Szyna powstaje z kawałka plastiku otoczonego poxipolem zaformowanym w silikonie. Zdjęcie pokazuje formę i jedną z niedoróbek (ostatnia sekcja szyny wspornika, i tak szyna była krótsza, więc nie robiłem jej dokładnie do końca). Resztki niewykorzystanego poxipolu poszły na szpachlowanie szczelin. Dodatkowo zmieniłem kształt wspornika w miejscu blokowania się w łożu i dopracowałem samo łoże. Znalazłem dobre zdjęcia "czarnej" makiety MSBS, gdzie widać, że w wersji bezkolbowej łoże blokuje się podobnie, co w kolbowej. Zawsze to kilka punktów więcej do wierności oryginałowi i wyższy faktor lansu :icon_smile: W środku na 80% będzie gearbox od P90.
-
Zdanie jest takie, że ze sportem sytuacja powoli się normalizuje, problemem nie są już (w takim stopniu co kiedyś) politycy, coraz mniejsze problemy robią policjanci (chociaż dalej spora ich część zachowuje się jakby ostatnie trzy dekady przeleżeli pod lodem), ale nadal nieciekawie jest jeśli chodzi o PZSS. Ogólnie jest coraz lepiej, ale potencjalni zainteresowani nadal myślą, że jest coraz gorzej, przez co drożyzna się jeszcze utrzymuje. A jeśli chodzi o ceny, to sport nigdy nie był rzeczą tanią. I nie mówię tu o strzelectwie, lecz o sporcie jako takim, nieważne, czy wymagającym kosmicznego sprzętu, czy bez niego (bo wtedy kasa idzie na utrzymanie formy, albo na leczenie kontuzji). A i tak chcący strzelać są w lepszej sytuacji, niż osoby marzące o karierze skoczka narciarskiego, czy kierowcy F1. :)
-
Ja czymam :)
-
Prosto z Rosji, jak widać ruski żołnierz nie przejmuje się gadaniną polskich airsoftowców: http://content.foto.mail.ru/mail/photoshooter/8527/i-8528.jpg A w temacie - ja brałbym Boja. Lepszy gearbox, lepsze wykonanie. Cyma ma lepszy silnik, ale para idzie na boki, bo się gibie na obsadzie rujnując szczelność.
-
Dobra robota z szyną :) To zniekształcenie zdjęcia, czy faktycznie kolba leci do góry?
-
Kup tylko porządne wiertła.
-
Zamiast kombinować lepiej całość zrobić z wytrzymałego polimeru, który wlejesz w formę, a nie w pusty wydruk ;)
-
Jako twórca customów wszelakich skłaniałem się swego czasu ku technologii druku, jednak zrezygnowałem po bliższym kontakcie z tematem. Karton nasączony żywicą poliestrową jest dużo wytrzymalszy i tańszy w uzyskaniu, niż wspomniany wydruk. Z punktu widzenia customa druk nie zdaje egzaminu, chyba, że jako "matka" do późniejszego formowania, choć i tak szybciej robię takie modele z innych materiałów.
-
Do środka nagwintowana blaszka. Możesz wziąć z plastikowej Cymy.