Witam serdecznie!
Otrzymawszy trochę pieniędzy postanowiłem kupić gazowca. Wybór padł na M16A3 od WE (proszę o wyrozumiałość, ale przedtem rozważałem M4 od AGM, więc chyba nie jest źle :-)).
Zakupiłem w Specshopie replikę i 3 magazynki. Na początku było super, ale już kolejnego dnia zaczęło się:
- Najpierw magazynek. Na pozostałych trzech było OK, z jednym - gdy się go słożyło i nacisnęło spust - szesnastka robiła psssyyyy... przez lufę. Dobra, magazynek, nie replika.
- Ale godzinę później próbowałem strzelać z innymi magazynkami. Załadowałem kulki, gaz, wkładam magazynek, przeładować, strzelać... I nic, stuk spadającego kurka i nic, co więcej - dźwignia przeładowania zablokowana, nie daje się wyciągnąć, przełącznik rodzaju ognia też zablokowany w pozycji "single". Dźwignia w końcu jakoś puściła, zmieniłem magazynek, i znów to samo. Szlag trafił ostateczny i replikę, i mnie.
Przed chwilą zrobiłem test. Naładowałem magazynek gazem do pełna. Tym razem po naciśnięciu spustu rozległo się przeraźliwe PSSSSSSS... I chmura marznącego gazu wyleciała z lufy. Żadnej kulki ze sobą nie zabrawszy.
Co robić? wiem, że jest gwarancja, ale Specshop w Poznaniu, ja w Warszawie, będzie trwać i kosztować. A może to jakiś drobiazg? Niestety, w repliką nie dostałem żadnej instrukcji czy schematu, więc nie wiem co toto ma w środku i gdzie szukać.
Ma może ktoś mądry jakąś myśl, która uratowałaby eMkę przed zezłomowaniem a mnie przed atakiem apopleksji?